program  galerie  jaZZ i okolice  edukacja  LOT  Opcje   o nas   sklep 
 program cyklu: jaZZ & okolice   miejsca   foto galeria  kalendarium  40 lat jazzu w Katowicach  linki 
 kontakt i bilety  partnerzy medialni cyklu 
ARCHIWUM        wróć do bieżących informacji
english version





6 maja 2010, godz. 20.00, jazz club Hipnoza


Little Women (USA)

Little Women (USA)
Travis Laplante – saksofon tenorowy
Darius Jones – saksofon altowy
Andrew Smiley – gitara elektryczna
Jason Nazary – perkusja

Little Women - pod tą przekorną nazwą nie kryje się zespół prowadzony przez małe kobiety, wręcz przeciwnie, tworzy go czterech młodych nowojorskich instrumentalistów, którzy dwa lata temu postanowili wykonywać muzykę zacierającą granice między formą a spontanicznością, czerpiąc inspiracje z różnych, często znacznie oddalonych od siebie, źródeł: klasycznego free jazzu z Chicago, muzyki pop, punk rocka, trash metalu czy noisu. 
Nowojorski kwartet z kosmopolitycznego Brooklynu działa na obrzeżach wielu muzycznych gatunków. Little Women nie rezygnują też z odkrywania nowych dźwięków, a te które są oczywiste przetwarzają, niejako łamią je oraz ich reguły, tworząc widma nowej muzyki. 
Swoje kompozycje wykonują zawsze w niezwykle zaangażowany i żywiołowy sposób. Oddają się dzikim improwizacjom "wykańczając" na scenie swoje instrumenty, doświadczają wówczas (co naturalne) silnych stanów emocjonalnych. Little Women depczą granice muzycznych gatunków, tworzą powalająco szczerą muzykę swojego pokolenia. Muzykę powstającą zawsze tu i teraz, w określonym miejscu i czasie. Muzykę, która jest przygodą.
Członkowie Little Women współpracowali z czołowymi przedstawicielami jazzu i muzyki improwizowanej, takimi jak: Anthony Braxton, Steve Lacy, Mark Dresser, Jim Black, Trevor Dunn, Dave Liebman, Joe Lovano, George Garzone, Chad Hugo (The Neptunes), Gerry Hemingway, Joe Morris, Matt Wilson, Michael Formanek, Mat Maneri i Dave Koz. Poszczególni muzycy Little Women udzielają się też w zespołach: Zs, Extra Life, Cutter, Period, Archaeopteryx.

TRAVIS LAPLANTE W IMIENIU LITTLE WOMEN ODPOWIADA CZYM SĄ DLA NIEGO "JAZZ I OKOLICE"  

Muzyka mogłaby nie istnieć tylko wtedy gdyby świat pozbawić dźwięków. W świcie bez muzyki nie mógłby istnieć żaden dźwięk, bo każdy z nich jest potencjalnie muzyką. Liczne z naturalnych brzmień są wyjątkowo muzyczne, często nawet bardziej, niż dźwięki w zamierzeniu tworzące “muzykę”. Muzyka mogłaby nie istnieć tylko wtedy, gdy żadne z istniejących stworzeń nie miało zdolności słyszenia. Konsekwencje życia w świecie bez dźwięków są trudne do przewidzenia. Myśląc o pozytywnych aspektach takiej sytuacji, nasuwa mi się na myśl że w obliczu braku zmysłu sluchu, musiałby się wyostrzyć nasz wzrok, a to zapewne sprowokowałoby gwałtowny rozwój sztuk wizualnych. Biorąc pod uwagę fakt, że wówczas nie istniałyby sztuki audiowizualne, sztuki wizualne w świecie bez dźwięku, miałyby zapewne dużo większe znaczenie dla ludzi. Również całkowitej zmiane musiałaby ulec koncepcja tańca, jako że ruch nie miałyby już nic wspólnego z dźwiękiem. Jeśli zaś mówić o pesymistycznych stronach świata bez dźwięku, obawiam się ze świat byłby wówczas mniej emocjonjącym, mniej interesującym i mniej tajemniczym miejscem.

“Okolice” dotyczą tego, co wykracza poza daną przestrzeń i czas, a co dla mnie jest związane z zagadką muzyki i z jej przyszłością, która zawsze stanowi niewiadomą.
W bardziej oczywistych muzycznych terminach, „okolice” oznaczają wszystko to, co nie jest uznane przez słuchacza za jazz.
Little Women czerpią inspirację z bardzo różnorodnych i eklektycznych źródeł, włączając w to punk, metal, noise, pop, indie-rock, grunge, new music, gospel, muzykę klasyczną i można by tak wymieniać bez końca.
Jednakże ja osobiście wolę to pierwsze znaczenie, gdyż inspiruje mnie do myślenia o muzycznych niewiadomych. To jest właśnie to, co w muzyce ekscytuje mnie najbardziej i stanowi zasadniczą przyczynę dla której tak kocham sztukę improwizowania. 

Jestem osobą żyjącą w świecie, w którym muzyka jest żywo obecna i zdarza się jej rezonować ze mną w tak intensywny i piękny sposób, że jej pozbawiony spadłbym na samo dno….


Pasimito (PL)

PASIMITO
Patryk Zdebik - sax, flute, fx
Kasia Sprawka - violin
Daniel Pazdyka - guitar, fx
Jacek Stobiecki - bass guitar, double bass
Przemek Lechowicz - drums

Pasimito wykonuje oryginalną muzykę rockową odnoszącą się do jazzu oraz szeroko pojętej  improwizacji. W swoich poszukiwaniach muzycy sięgają zarówno do tekstów oświeconego Rumiego jak również po inspiracje wynikające np. z oglądania niemych filmów - od 2005 roku zespół przygotował muzykę do kilku takich archiwalnych obrazów.
Każdy ich koncert jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju: dzikie dźwięki gitary, natchniony ton saksofonu, dźwięki skrzypiec, precyzyjna sekcja rytmiczna - tworzą głęboką ambientową przestrzeń, która chwilę później zabrzmi ścianą dźwięku. Pasimito włączają generator muzycznych rozmaitości oraz wzajemnych inspiracji wynikający z odmiennych zainteresowań poszczególnych instrumentalistów.
Zauważamy perfekcyjne dopracowanie aranżacji, oraz staranność w oddawaniu wszelkich niuansów i detali brzemienia, zarówno pojedynczych instrumentów jak i całego zespołu. Nie da się jednoznacznie sklasyfikować tego typu muzyki, muzycy także starają się tego unikać, stale balansując pomiędzy muzyką ilustracyjną, improwizowaną, rockową dramaturgią i laboratoryjnym eksperymentem.
 

PASIMITO ODPOWIADAJĄ CZYM SĄ DLA NICH JAZZ I OKOLICE
Muzyka to dźwięki które są w całym otaczającym nas świecie. Wiatr , ptaki , maszyny , człowiek , oddech … to wszystko to muzyka ! PASIMITO


Okolice muzyki … czyli granice których jedni nie znają a inni nie potrafią przekroczyć PASIMITO


Jestem... Podróżnikiem pośród dźwięków … z jakich składa się wszystko co mnie otacza. PASIMITO

 

bilety:

30 zł

15 zł (studenci)

 









23 marca 2010, godz. 20.00, GCK/jazz club Hipnoza

Ravi Coltrane Quartet (USA)  

Ravi Coltrane – saksofon sopranowy i tenorowy

Luis Perdomo – fortepian

Drew Gress – kontrabas

E.J. Strickland - perkusja  

 

bilety:

40 zł

20 zł (studenci)

 

Ravi Coltrane

Ur. 1965-08-06, Huntington, Nowy Jork (USA)

saksofonista, kompozytor, pedagog.
Syn najwybitniejszego innowatora nowoczesnego jazzu Johna Coltrane'a oraz Alice Coltrane.

Miał do czynienia z różnorodnymi jazzowymi przedsięwzięciami; jako lider nagrywał albumy, które spotykały się z pozytywnymi opiniami krytyków; był producentem albumów innych artystów (w tym jego matki); pracował u boku największych gwiazd jazzu; nadzorował nowe wydania ważnych jazzowych albumów, które długo nie były dostępne; założył niezależną wytwórnię płytową. Już siedemnaście lat podąża muzyczną drogą życiową i wydaje się, że od początku było to jego przeznaczenie.

Urodził się w 1965 roku w Long Island (Nowy Jork) jako drugi syn Johna i Alice Coltrane. Wychował się w okolicach Los Angeles. Imię otrzymał po Ravim Shankarze – indyjskiej legendzie grającej na sitar. Mimo tego, iż dorastał słuchając różnorodnej muzyki ( Moja mama w domu codziennie grała na pianinie i organach. Zabierała nas na swoje występy i sesje nagraniowe. Puszczała płyty mojego taty z muzyką klasyczną. Bardzo wcześnie zacząłem słuchać muzyki r’n’b, soul i muzyki popularnej w tamtych czasach – James Brown, Stevie Wonder, Sly Stone, Motown Music, Earth Wind i Fire. Później zacząłem interesować się zespołami Prince i The Beatles, słuchałem więcej muzyki symfonicznej – Stravinsky, Dvorak. Byłem tez wielkim fanem muzyki filmowej. Muzykę jazzową ceniłem wysoko, ale musiałem trochę dojrzeć i przejść przez głębokie zmiany w mojej rodzinie, zanim stała się ona siłą dominującą w moim życiu. ), w szkole średniej zaczął grać na klarnecie. W 1968 roku zapisał się do California Institute of Arts, żeby pogłębiać swoje wykształcenie muzyczne, koncentrując się na saksofonie.

W 1991 roku Ravi zaczął współpracować z Elvinem Jonesem, sławnym perkusistą jego taty z lat sześćdziesiątych. Posmakował wtedy pierwszy raz jazzowego życia. W przeciągu roku od tego wydarzenia przeniósł się no Nowego Jorku i zaczął grywać z różnymi muzykami; byli to m.in. Jack DeJohnnette, Rashied Ali, Wallace Roney, Antoine Roney, Geri Allen, Kenny Barron, Cindy Blackman, Joe Lovano, Joanne Brackeen, Gerry Gibbs, Graham Haynes i Steve Coleman. Współpraca Raviego z Colemanem w latach dziewięćdziesiątych (włączając w to udział w tournee Colemana i pojawienie się na kilku jego płytach) była dla dobrze zapowiadającego się saksofonisty bardzo inspirująca.

Po pojawieniu się na blisko 30 płytach jako postać drugoplanowa, w 1997 roku Ravi wszedł do studia, żeby nagrać swój pierwszy album jako lider. Płyta „Moving Pictures” wydana przez wytwórnię RCA Victor była debiutem, który pokazywał wszechstronne doświadczenie Coltrana. Doprowadziła go do stworzenia grupy na potrzeby jego pierwszego tournee (należeli do niej pianista Andy Milne, basista Daryl Hall i perkusista Steve hass; czasem w zastępstwie grywali również basista James Genus i pianista George Colligan) i koncertowania w całej Ameryce Północnej i Europie. W 1999 roku ożenił się z Kathleen Hennessy, w tym samym roku urodził się jego syn William. Jego drugi album wydany w wytwórni Round Box w 2000 roku został ciepło przyjęty przez krytykę. Ujawnił on rosnące ambicje saksofonisty, który zrównoważył ze sobą ezoteryczne nowe wersje starych nagrań z fascynującymi i ważnymi oryginałami.

W 2002 roku Ravi zauważył powoli szerzący się deficyt na rynku wytwórni jazzowych i założył własną – RKM Music, gdzie zostały wydane albumy trębacza Ralpha Alessiego i saksofonisty Michaela McGinnisa. Z pomocą Kathleen Hennessy przygotowuje obecnie projekt z pianistą Luisem Perdomo, gitarzystą Davidem Gilmorem i poetką Julie Patton.

W tym samym roku Ravi został producentem „Legacy” – czterodyskowego albumu poświęconego karierze jego ojca (wytwórnia Verve) oraz współproducentem i autorem melodii dla Deluxe Edition albumu Love Supreme”. Kontynuując swoją pracę rodzinnego archiwisty niewydanego materiału swojego ojca, podjął współpracę z wytwórnią Verve i przygotowuje nowe projekty. Rok 2003 przyniósł wydanie jego trzeciego albumu – „Mad 6” (Columbia Records). Dobrze odebrany zarówno przez krytyków, jak i innych muzyków, album „Mad 6” naśladuje tempo i energię intymnego występu klubowego oraz prezentuje dwie sekcje rytmu, uwydatniając talenty zespołów, z którymi pracował w tamtym czasie Ravi.

Całkiem niedawno Ravi był siłą napędzającą i przewodnikiem dla swojej matki Alice Coltrane, która powróciła do nagrywania po 26-letniej przerwie. Album „Translinear Light”, zawierający występy Alice i Raviego m.in. z Charliem Hadenem, Jackiem Dejohnette, Jamesem Genusem, Jeffem Wattsem, Oranem Coltranem, został wydany pod koniec września 2004 roku w wytwórni Impulse!. Później koncertował i występował gościnnie na płytach różnych artystów, przygotowując swój kwartet, z którym w lutym 2005 roku wydał czwarty album – „In Flux” (Savoy Jazz). Na płycie pojawiają się: pianista Lusi Perdomo, basista Drew Gress i perkusista E.J. Strickland; jest to jego najważniejsze dzieło od 2003 roku. Na temat „In Flux” Ben Ratliff z „New York Timesa” napisał: Pan Coltrane unika męczących struktur w utworach i nie chce nikogo zanudzać. Jest zafascynowany z jednej strony miniaturami, a z drugiej ideą dłuższych utworów, które od początku do końca mogłyby brzmieć jak zebrane improwizacje. Jest to płyta, na którą można wskazać i powiedzieć: „Tak teraz gra się jazz w Nowym Jorku”.

Raviego przede wszystkim pochłania praca z jego własną grupą, ale w ostatnim czasie występował również gościnnie z artystami takimi, jak: McCoy Tyner, Pharoah Sanders, Carlos Santana, Wayne Shorter, Herbie Hancock, Chick Corea, John McLaughlin, Michael Brecker, George Duke, Stanley Clarke Jeff "Tain" Watts, Branford Marsalis, Mark Turner, Jacky Terrasson.

Ravi Coltrane jest dość zajęty, poświęcony i bardzo zdecydowany, jeśli chodzi o jego decyzję, żeby uczynić z muzyki swoją artystyczną profesję.

Chcę zostać wciągnięty w muzykę, która jest naprawdę szczera - która nie próbuje podążać za trendami czy wpasowywać się w czyjeś wyobrażenie, jak ma wyglądać jazz. Bird, Miles, Monk, Coltrane i Wayne Shorter zasługują według mnie na najwyższe uznanie, ponieważ ich miłość do tradycji i wiedza o niej nigdy nie była większa od ich potrzeby podążania własną drogą. Oni potrzebowali być sobą. To jest mój cel, moje pragnienie – z miłością uznawać źródła, które na mnie oddziałują, ale jednak próbować iść naprzód, być otwartym i wyczulonym na wszelkie ruchy na muzycznej scenie; pragnę tworzyć muzykę, która mówi o moim doświadczaniu dnia dzisiejszego.

www.ravicoltrane.com

www.youtube.com/watch?v=ZcPGOm-LgHQ

Przeczytaj wywiad, jakiego udzielił Ravi Coltrane dla Radia Kraków:

www.radiokrakow.pl/www/home.nsf/ID/jazz_ravi 



Ravi na portalu: myspace





posłuchaj muzyki Ravi Coltrane'a





14 marca 2010, godz. 20.00, jazz club Hipnoza    

"STEVEN BERNSTEIN & SEXMOB play SEXOTICA w. DJ OLIVE " (USA)

Steven Bernstein – trąbka suwakowa, vox

Briggan Krauss – saksofony altowy i barytonowy

Tony Scherr – kontrabas, gitara, vox

Kenny Wollesen – perkusja

Dj Olive – gramofon

 

bilety:

40 zł

20 zł (studenci)




DJ Olive zagra gościnnie z Sex Mob


STEVEN BERNSTEIN

Nowojorski trębacz - wirtuoz trąbki suwakowej - kompozytor, aranżer, leader zespołów i artystycznych projektów śmiało wykraczających poza muzyczne konwencje.

Związany min. z wydawnictwem Johna Zorna - Tzadik , w którym opublikował kilka płyt w cyklu Semitic Diaspora: Diaspora Blues, Diaspora Soul, Diaspora Hollywood, Diaspora Suite. Producentem innych jego nagrań był także Teo Macero – wieloletni wydawca albumów Milesa Davisa.

U progu kariery, w latach 90., trębacz związany był z zespołem Lounge Lizards – legendarną, nieistniejącą już formacją Nowojorskiego Downtownu - wielkiej kuźni artystycznych osobowości, które w znaczący sposób wpłynęły na brzmienie współczesnej muzyki improwizowanej i jazzu zarówno w Ameryce jak i Europie. Oto niektórzy spośród nich: John Lourie (leader grupy), Arto Lindsay, Roy Nathanson, Curtis Fowlkes, Marc Ribot, Calvin Weston, Michael Blake, Billy Martin, Oren Bloedow, David Tronzo, Ben Perowsky, Tony Scherr, John Medeski, Kenny Wollesen, Brandon Ross i oczywiście Steven Bernstein. W toku 10 lat grania w zespole, skomponował min. muzykę do filmów: „Get Shorty”, „Clay Pigeons”, „Fishing With John” oraz produkcji telewizyjnych Johna Lourie’go.

Swoją własną grupę - Sex Mob założył w 1995 roku. Brzmienie zespołu, niemal od razu, przypadło do gustu wielu dawnym fanom Lounge Lizard, spodobało się też poszukiwaczom nowych muzycznych form jak i bardziej tradycyjnych odniesień, nic w tym dziwnego, że reżyser Robert Altman powierzył właśnie Bernsteinowi opracowanie ścieżki dźwiękowej do filmu „Kansas City” portretującego to miasto w czasach Wielkiego Kryzysu, a zarazem w chwili prawdziwej eksplozji jazzu. Wątek jazzowy to zresztą główny atut filmu. Kansas City w latach 30., było oazą względnego dobrobytu na tle pogrążonego w chaosie kraju, miasto tętniło nocnym życiem, pełne klubów i lokali, w których dobry muzyk mógł dostać nieźle opłacaną pracę. Jazz bowiem zawsze przyciągał klientelę. To w Kansas City jam sessions cieszyły się największą popularnością, tam też trwały najdłużej - nawet do 30 godzin. Najsłynniejszy z takich jazzowych maratonów, legendarny pojedynek między saksofonistami tenorowymi Lesterem Youngiem (Joshua Redman) i Colemanem Hawkinsem (Craig Handy), któremu przysłuchiwał się 14-letni Charlie Parker, to dla melomana najciekawsze sceny filmu.

Steven Bernstein był także dyrektorem muzycznym dla koncertowego projektu „The Kansas City band” – w skład grupy weszli min.: Don Byron, James Carter, Christian McBride i Nicholas Payton. Nadzorował też muzycznie produkcję filmu dokumentalnego „I’m Your Man”  poświęconego Leonardowi Cohenowi. Stworzył też ścieżkę dźwiękową do filmów dokumentalnych: „Keep the river On Your Wright”, „Ballonhat”, oraz do utworów tanecznych Alvina Aileya, Body Voxa, Kompanii Muzycznej Donalda Byrda, the Flying Karamazov Brothers i baletu San Francisco, a także wielu innych zarówno niezależnych jak i komercyjnych projektów artystycznych. Jako trębacz chętnie zapraszany jest do wykonywania różnorodnych muzycznych gatunków min. przez: Marianne Faithfull, Linde Ronstadt, Davida Murraya, Davida Bergera, Digable Planets, Stinga, Arethe Franklin, Courtney Love, Ryuichi Sakamoto, Dona Byrona, Sama Riversa czy Medeski, Martin & Wood. Skomponował aranżacje dla płyty Billa Frisella „Unspeakable” (nagroda Grammy za rok 2004), a także dla takich artystów jak: Lou Reed, Rufus Wainwright, Darlene Love, Elton John, Marvin Pontiac i Baby Loves Jazz.

Obok Sex Mob Prowadzi też 9 osobowy zespół: The Millennial Territory Orchestra.

Materiał muzyczny, z którym przyjedzie do Katowic pochodzi z płyty „Sexotica”, która nominowana była do nagrody Grammy w 2006 roku, w kategorii „Best Contemporary Jazz Album”. Bernstein odwiedzi Polskę już po raz czwarty, wcześniej występował na Warsaw Summer Jazz Days, festiwalach: Made in Jazz w Poznaniu oraz Kultury Żydowskiej w Krakowie - zawsze przy wielkim aplauzie publiczności. Katowicki koncert będzie jedynym w Polsce.

Sex Mob to grupa ponadczasowa: elegancki kwartet w starym stylu złożony z światowej sławy muzyków z teczkami pełnymi partytur.

Sex Mob jest także grupą silnie osadzoną w teraźniejszości: postmodernistyczne walce przechodzą w zdabowany free jazz.

Sex Mob to muzyka zachęcająca publiczność do zabawy: jest zestawieniem tego co hulaszcze: alkoholu i grupowej zabawy, z radością tworzenia: ekipą grającą eksperymentalny jazz, której muzyka niepostrzeżenie przechodzi w kierunku estetyki mainstreamu.

Sex Mob to zwycięzcy w dwóch kategoriach corocznego plebiscytu dziennikarskiego publikowanego przez magazyn „Down Beat” w kategoriach Więcej Niż Najlepsza (Best Beyond Group), oraz Najlepsza Płyta Akustyczna,  osiągnęli to, co lider grupy i trębacz Steven Bernstein określa jako, „szczytowe osiągnięcie”. Po wydaniu sześciu płyt długogrających, czerpiących z repertuaru innych artystów (włączając w to Duke Ellingtona i Johna Barry’ego autora muzyki do „Jamesa Bonda”), grający już przeszło 10 lat zespół Sex Mob postawił na album z własnym oryginalnym repertuarem, na zaprezentowanie własnego unikatowego brzmienia, stanowiącego rezultat nieustannie toczącego się dialogu pomiędzy poszczególnymi członkami zespołu i paletą różnorodnych inspiracji, Bernstein powiada: „Ten album jest właściwie opowieścią o rozwoju i ewolucji grupy”.I kontynuuje: „z drugiej strony chciałem zrobić też nagranie jakby pod szefów/ dyrektorów/ przewodników muzycznych (music-heads)”, dla człowieka którego New York Times określił mianem „samotnego/nikczemnego/figlarnego historyka jazzu” (rogue historian of jazz). Stwierdza: „Myślę, że każdy ma gdzieś wewnątrz siebie „music-head” i chciałby aby ludzie słuchali tego co nam się podoba. Zatem i ja chciałem alby ludzie zwrócili się w tym kierunku, w którym pokierowały mnie nagrania Charlie Haden Liberation Music Orchestra, The Art Ensemble of Chicago, Dixielandu czy Little Richarda. 
Jeśli ktoś mógłby spoić te piękne akademickie dygresje z dobrą muzyką rozrywkową, to jest to Sex Mob, który odnalazł się w dziwnej i zarazem pożądanej niszy, jaką stanowi późną nocą nowojorska śródmiejska scena muzyczna oferująca pełnię muzycznych doznań w wykonaniu ulubieńców publiczności, a także wszystko wiedzących muzyków jak również znudzonych krytyków. 

www.myspace.com/stevenbernsteinmusic



Jeśli nie jazz, to?



Uri Caine

 

Jeśli jazz by nie istniał – ktoś musiałby go wymyśleć.



Theo Bleckmann

 

I tak musimy przyznać, że dzisiaj jazz jest w zaniku, jest jedynie muzyką niszową. Wisi na nitce, a ja tę nitkę próbuję przeciąć tak, by go wyzwolić.

 

John Hollenbeck

 

Jazz to tylko termin – i z tego punktu widzenia obejmuje on wszelkie „muzyczne sieroty”, które niezbyt pasują do mainstreamowych kategorii. Tak więc, gdyby nie było tego słowa, to twórcze moce i impulsy spoza muzyki z pewnością wymyśliłyby inną, lepszą nazwę.

 

Michael Jefry Stevens

 

Na tym etapie życia (a mam 58 lat ) słowo „jazz” jest dla mnie tożsame z „życiem”. Jazz stanowi wyraz spontanicznej ekspresji życiowej.

 

Joey Baron

 

Nie myślę o tym „co jeśli” - koncentruję się na tym, „co jest”. A jest jazz. Kiedy się go gra ze zrozumieniem i troską – potrafi być wspaniały.

 

Rebecca Martin

 

Gdyby nie jazz to pewnie nie przeprowadziłabym się z Maine do Nowego Jorku.

 

Irek Wojtczak

 

To muzyka w pełni improwizowana i godna słuchacza i której godzien jest każdy improwizator.

 

Marcin Wasilewski

 

Jeśli nie jazz, to na pewno jakaś inna forma muzyki, gdzie improwizacja

jest naczelną ideą. To niezwykle miły proces, który pozwala

muzykowi wyrazić siebie i swoje emocje. Nazwałbym to muzyką

osobistą. Jest zbyt wiele gatunków i stylów muzycznych, abym był w

stanie konkretnie je nazwać

 

*****

 

  Okolice, czyli?

 

Uri Caine

 

Okolice jazzu to więcej jazzu.



Theo Bleckmann

 

Poza jazzem jest muzyka bez właściwości czy imienia. Po prostu dźwięk. Miłość. I czasem nawet ona brzmi jak jazz.



John Hollenbeck

 

Myślę, że jazz to zawsze ta muzyka, która jest nowa, nieznana, ekscytująca i która nie została jeszcze zaszeregowana do jakiejkolwiek kategorii.

 

Michael Jefry Stevens

 

Poza jazzem nie ma nic. Jazz obejmuje wszystkich ludzi wszystkich ras, w każdym wieku, każdej płci.

 

Joey Baron

 

W świecie od długiego, długiego czasu towarzyszy nam muzyka w takiej różnorodności, że nie postrzegam jazzu jako czegoś lepszego. Jest tyle gatunków

muzycznych, których każdy z nas może słuchać i rozwijać swoje nią zainteresowania.

 

Rebecca Martin

 

Poza muzyką… wychowuję mojego syna Charlie Jamesa Grenadiera, który chce być perkusistą. Cudownie.

 

Irek Wojtczak

 

Radość, przyjaźń, otwarcie i konwersacja.

 

Marcin Wasilewski

 

Okolic jazzu jest tak wiele, jak np.: regionów świata. Jazz jest zawsze inny – ma na to wpływ otoczenie, w jakim się człowiek wychowuje, w jaki sposób jest nauczana i jak dana tradycja jest tam krzewiona. Jazz łączy się z folklorem, world music, rapem i wieloma innymi gatunkami.

 

*****

 

Jestem...

 

Uri Caine

 

…szczęśliwy, że znów zagram w Katowicach.

 

 

Theo Bleckmann

 

Poza jazzem jest muzyka bez właściwości czy imienia. Po prostu dźwięk. Miłość. I czasem nawet ona brzmi jak jazz.

 

John Hollenbeck

 

Stale usiłuję odpowiedzieć sobie na pytanie jaki jest cel mojego

życia? Zadawanie sobie co dzień tego pytania przypomina mi o tym co

istotne w tym życiu.

 

Michael Jefry Stevens

 

…istotą ludzką – obywatelem Ziemi. Nie zawężaj moich granic tymi swoimi ślicznymi etykietkami (Amerykanin, Żyd, Chrześcijanin, Polak, Biały, Czarny, Indianin, Azjata). Jestem nimi wszystkimi!

 

Joey Baron

 

… Joey Baron.

 

Rebecca Martin

 

… szczęśliwa, że mam możliwość przyjazdu do Polski w 2009 roku.

 

Irek Wojtczak

 

… i tylko jestem.

 

Marcin Wasilewski

 

HOMO SUM, ET HUMANI NIHIL A ME ALIENUM PUTO







13 grudnia 2009, godz. 20.00, GCK/jazz club Hipnoza

Polish Brass Ensemble

Bronisław Duży - puzon

Antoni "Ziut" Gralak - trąbka, tenor

Aleksander Korecki - flet, saksofon altowy

Irek Wojtczak - saksofon tenorowy i sopranowy, flet, klarnet basowy

Ryszard Tymon Tymański - kontrabas

Kuba Staruszkiewicz - perkusja

 

Bilety: 30 i 15 zł

 

POLISH BRASS ENSEMBLE

Polish Brass Ensemble to nowy muzyczny projekt Ryszarda Tymona Tymańskiego, impulsem do założenia dętej formacji był wspólny koncert polskich muzyków z amerykańskim trębaczem Davem Douglasem podczas Warsaw Summer Jazz Days 2009 i wielki aplauz publiczności dla zaprezentowanej muzyki, to "była męska muzyka i męska zabawa. Mobilizowani wyrazistym podkładem, stworzonym przez perkusistę Kubę Staruszkiewicza i grającego na kontrabasie Tymańskiego, pięcioosobowy oddział wyposażony w instrumenty dęte ruszył do ofensywy. Grali mocno, nieustraszenie, jakby nic nie mogło ich zatrzymać. Przypominali grupę przyjaciół z podwórka, którzy - choć dawno zmienili muzyczne hobby w poważną pasję - wciąż czują chłopięcą chęć podbijania świata i rywalizacji. Takiej drużyny na żadnym boisku nie pokonałby nikt - niosła ich wyobraźnia, nie krępowali siebie wzajemnie, każdy dostał dość miejsca, by pokazać, co potrafi. A dodatkowo motywował ich fakt, że grali w hołdzie dla Lestera Bowie. Dave Douglas jest wspaniałym partnerem do takich wypraw - wczoraj znów połączył wodę z ogniem: grał tradycyjnie i nowatorsko zarazem, jakby trzymał się ziemi, ale jednocześnie wylatywał na nieznaną innym orbitę. W występie tej męskiej drużyny błysnęła i inna bezcenna iskra - dowcip". Tak entuzjastycznie pisała w recenzji dla "Rzeczpospolitej" Paulina Wilk, doprawdy trudno o tekst lepiej oddający atmosferę tego wydarzenia jak i ducha samej muzyki.



24 listopada 2009, godz. 20.00, GCK/jazz club Hipnoza

bilety: 60 i 30 zł

REBECCA MARTIN   Group (USA)

Rebecca Martin – gitara, śpiew

Kurt Rosenwinkel – gitara

Larry Grenadier – kontrabas

Dan Rieser   - perkusja

 

REBECCA MARTIN GROUP

REBECCA MARTIN

Amerykańska wokalistka i autorka piosenek, urodzona w 1969 roku w Portland. Na początku lat dziewięćdziesiątych wraz z wokalistą i piosenkarzem Jesse Harrisem stworzyła zespół Once Blue, z którym wydała album Once Blue. W 1998 roku ukazał się jej solowy album Thoroughfare. Cztery lata później Martin wydała płytę Middlehope, która zajęła piąte miejsce na liście najlepszych jazzowych płyt 2002 roku magazynu New York Times. Jej kolejny album – People Behave like ballads – także zdobył szeroką uwagę krytyki i publiczności. W 2004 roku do współpracy zaprosił ją legendarny perkusista Paul Motian. Rezultatem tej współpracy jest ciekawa płyta On Broadway. Jej ostatni album – The Growing Season – został wyprodukowany przez gitarzystę Kurta Rosenwinkela, w nagraniu uczestniczyli także basista Larry Grenadier (prywatnie mąż Rebecki Martin) oraz perkusista Brian Blade. Za tę płytę Rebecca otrzymała na początku 2009 roku ważną nagrodę Independent Music Awards w kategorii Best Folk/Singer-Songwriter Album.

KURT ROSENWINKEL

Gitarzysta Kurt Rosenwinkel to jeden z najoryginalniejszych jazzowych instrumentalistów ostatnich 10 lat. Pochodzi z Filadelfii, studiował w Berklee College of Music w Bostonie, a swoje pierwsze muzyczne doświadczenie zdobył w zespołach prowadzonych przez Gary Burtona i Paula Motiana. W połowie lat 90. zamieszkał w Nowym Jorku, gdzie szybko stał się ważnym elementem lokalnej sceny muzycznej zdobywając opinię innowacyjnego gitarzysty, lidera, kompozytora i improwizatora. Równocześnie Rosenwinkel wykazał się wielka muzyczną erudycją i przejawiał zamiłowanie do jazzowych standardów. Wciąż jednak nie brakowało mu determinacji do wyrażania własnego muzycznego języka i co za tym idzie tworzenia swoich definicji jazzu.

Gitarzysta ma na swoim koncie osiem autorskich albumów, nagranych w większości dla prestiżowej Verve Records i wciąż aktywnie rozwija się zarówno jako lider jak i sideman (od początku lat 90. do dziś uczestniczył w nagraniu ponad 60 albumów) współpracując z takimi wybitnymi muzykami jak: Joe Henderson, Brian Blade, Joshua Redman, Danilo Perez, Mark Turner czy Chris Potter . Jego płyty zbierają coraz więcej pochlebnych recenzji i uznanie wśród melomanów.

Pomimo tego Kurt podejmuje ważną i śmiałą decyzję o przeprowadzeniu się wraz z żoną Rebecką z Nowego Jorku do Europy (2003 rok). Wraz z rodziną (ma dwóch synów: Silasa i Ezera) Zamieszkali najpierw w Zurychu, a potem przeprowadzili się do Berlina, gdzie Rosenwinkel otrzymał posadę profesora i wykłada w Berlińskim Instytucie Jazzu. O niemieckim mieście mówi tak: „Berlin jest fascynującym i dynamicznym miejscem. Czuję się w nim podobnie jak w Nowym Jorku, ponieważ ludzie wokół mnie robią w wielu dziedzinach rzeczy, które daleko wykraczają poza stereotypowe wzorce”. Tym samym emanuje aktualna muzyka Kurta Rosenwinkela, wydaje się wręcz, że nie ma granic, których artysta nie potrafiłby przekroczyć czego dowodem jest jego ostatni, nagrany dla niezależnego wydawcy (ArtistShare) i zbierający znakomite recenzje album: Kurt Rosenwinkel - The Remedy: Live at the Village Vanguard .

 

www.kurtrosenwinkel.com

 

L ARRY GRENADIER

Basista jazzowy. Występował i nagrywał z takimi muzykami jak: John Scofield, Pat Metheny, Brad Mehldau, Bill Stewart. Jego ostatnie dokonanie wraz z zespołem FLY to oszałamiająca współpraca z wieloletnim przyjacielem i perkusistą – Jeff'em Ballardem i Markiem Turnerem (saksofon tenorowy). Stałe współpracuje z żoną – Rebeccą Martin.

 







5 listopada 2009, godz. 20.00, GCK/jazz club Hipnoza

bilety: 50 zł

JOEY BARON : Killer Joey (USA)

Joey Baron – perkusja

Steve Cardenas – gitara

Brad Shepik – gitara

Tony Scherr – kontrabas

 

zobacz solo Joey Barona

 

Jestem przede wszystkim zainteresowany w robieniu tego, co sprawia mi radość, co mnie bawi. Nie usiłuję zrobić na ludziach wrażenia jakim to wytrawnym muzykiem jestem i jak dobrze gram na perkusji.

Joey Baron w rozmowie z Gino Robair, Pulse, Sierpień 1994


Gdybym miał określić rodzaj dźwięków jakie gram, nazwałbym je luźnymi i wolnymi, wolnymi, w tym sensie, w jakim używają go Południowcy. A także jako wzruszające, pełne nadziei. One wprowadzają mnie w stan pewnego uduchowienia - słysząc głos artysty, który śpiewa słowa właśnie takie których oczekiwałem – wiem że to jest właśnie to coś! – i ja próbuję wydobyć ten rodzaj emocji grając na perkusji.

Joey do muzyków Maj 1992



Myślę, że znakiem rozpoznawczym mojego stylu jest to, że czerpię ze skromnego arsenału środków. Mam tylko te swoje hi-haty, jazdy, uderzenia, trzaski no i swój 4-cześciowy zestaw perkusyjny. Tym, na czym zależy mi przede wszystkim, jest granie muzyki, która bawi i która zaprasza ludzi do zabawy. Tak by osoba, która idąc ulicą „wpadnie” na mnie grającego, mogła cieszyć się moją muzyką, bez potrzeby znania jej historii. Na tym właśnie polega moja praca .

Joey Baron dla Modern Drummer, lipiec 1996




JOEY BARON: KILLER JOEY

Zespół Killer Joey to kwartet wykonujący muzykę opartą o mocny jazzowy feeling, a także rhythm and blues i funky. Nie jest to jednak banalna trawestacja amerykańskiej tradycji, lecz twórcza muzyka improwizowana nawiązująca do twórczości: Charlie Parkera, Raya Charlesa, Jamesa Browna, Johna Scofielda i Billa Frisella.

W zespole Barona występują: doskonale znany nam i niezwykle wszechstronny gitarzysta Brad Shepik oraz Steve Cardenas, drugi gitarzysta w zespole na co dzień gra również w Electric Bebop Band Paula Motiana. Tony Scherr, który zagra na kontrabasie, wspomaga muzycznie Billa Frisella, Steve'a Bernsteina i jego Sex Mob, występował w legendarnym Lounge Lizards Johna Lourie,a także u popularnej wokalistki Norah Jones. Niewątpliwie ten koncert powinien zainteresować nie tylko jazzową publiczność. Wprawdzie dla jazzowych ortodoksów muzyka ta może wydawać się zbyt komercyjną, warto jednak pamiętać, że Joey Baron to dziś jeden z najwybitniejszych perkusistów, który w znaczący sposób przyczynił się do brzmienia wielu legendarnych grup jazzowych.

 

Jego zespół "Killer Joe" to projekt gitarowy, wykonujący muzykę opartą na bluesowych harmoniach i mocnych rytmach groove. Nie jest to jednak banalna trawestacja amerykańskiej tradycji bluesowej, lecz twórcza muzyka improwizowana nawiązująca do twórczości: Raya Charlesa, Jamesa Browna, The Beatles i Jimiego Hendrixa. W zespole J.Barona występują: gitarzysta Brad Shepik, którego słyszeliśmy już na koncertach Tiny Bell Trio Dave'a Douglasa, MATT DARRIAU's PARADOX TRIO oraz Pachora; Steve Cardenas, drugi gitarzysta w zespole, na co dzień gra również w Electric Bebop Band Paula Motiana; Tony Scherr, który zagra na gitarze basowej, wspomagał muzycznie Billa Frisella, Steve'a Bernsteina i Sex Mob, a także grał w zespole Lounge Lizards i u popularnej ostatnio wokalistki Nory Jones. Niewątpliwie ten koncert powinien zainteresować nie tylko jazzową publiczność. Wprawdzie dla jazzowych ortodoksów muzyka ta może wydawać się zbyt komercyjna, jednak warto pamiętać, że Joey Baron to jeden z tych instrumentalistów, którzy w swojej całej muzycznej karierze nigdy nie nagrali płyty stricte komercyjnej czy smooth jazzowej, natomiast często umiejętnie łączy on muzykę wysoce wyrafinowaną z elementami popkultury i pastiszu.

 

STEVE CARDENAS

www.stevecardenasmusic.com

 

BRAD SHEPIK

Gitarzysta i kompozytor Brad Shepik urodził się w Walla Walla, w stanie Washington, w 1966 roku. Dorastał w Seattle a jego pierwszym ważnym muzycznym doświadczeniem była fascynacja płytą "Abbey Road" Beatlesów w wieku 5 lat. Gdy miał mniej więcej 10 lat zaczął grać na gitarze ojca, wtedy też rozpoczął naukę gry na gitarze oraz saksofonie w Cornish College of the Arts w Seattle, dodatkowo pogłębiał wiedzę u puzonisty Juliana Priestera i gitarzysty Ralpha Townera.

W 1990 Brad przeprowadził się do Nowego Jorku i szybko odnalazł się w bardzo różnorodnym środowisku improwizujących muzyków. Tam też zetknął się ze wschodnioeuropejską i bałkańską muzyką folkową, tak o tym mówi: ” jednym z najczęściej zadawanych pytań jest: kiedy i jak dotarłeś do muzyki bałkańskiej? Ciężko mi jest wymienić datę, ponieważ zawsze byłem ciekawy różnych rodzajów muzyki. Potrafię iść do biblioteki lub do sklepu z płytami i długo przesłuchiwać nagrania powstałe w wielu miejscach na świecie, w szczególności te z instrumentami strunowymi. Od zawsze byłem zainteresowany dźwiękiem instrumentów strunowych i różną techniką wprowadzania strun w ruch. Pamiętam naukę kilku melodii na bouzouki, kiedy byłem jeszcze w Seattle, i z jaką fascynacja słuchałem po raz pierwszy tureckiej muzyki ludowej. Kiedy przybyłem do Nowego Jorku poznałem klarnecistę Matta Darriau i trębacza Dave’a Douglasa, zaczęliśmy grać muzykę, która swobodnie zapożyczała poszczególne elementy muzyczne z wielkiej folkowej tradycji wschodnioeuropejskiej ”.

Z tego doświadczenia wyrosło wiele grup, z którymi Shepik kontynuuje granie także dzisiaj: Tiny Bell Trio, Paradox Trio, Pachora, Babkas, Bulgarian Wedding Band - to najważniejsze z nich. W 1991 gitarzysta Bill Frisell polecił Shepika perkusiście Paulowi Motion do jego Electric Be Bop Band. Z zespołem tym Shepik związał się na całe 5 lat.

W 1995 Seido Salifoski (Paradox Trio) rekomendował Shepika cygańskiemy saksofoniście - Jurijowi Junakov i jego Bulgarian Wedding Band. Z zespołem tym grał w latach 1995-96 i tak wspomina tą współpracę: „z Jurijem mieliśmy mało wspólnego oprócz muzyki. On uczył nas jej poprzez słuch, zachęcił mnie do próbowania różnych akordów i podążania za nimi. Oczywiście nuty musiały być poprawne zagrane, ale to nie było tak ważne jak wkładanie uczuć w wykonywanie muzyki.”

Obecnie Brad uczestniczy w bardzo różnorodnych muzycznie projektach, wspomnianymi już: Tiny Bell Trio Dave’a Douglasa, Matt Darriau's Paradox Trio czy kwartecie Pachora, a także: Charlie Haden's Liberation Music Orchestra, Carla Bley's Escalator Over the Hill, The Oscar Noriega Band, Joey Baron's Killer Joey oraz oryginalnym Tridruga gdzie gra z akordeonistą Jurijem Lemeshevem i Tony Scherrem na basowej bałałajce. Stale współpracuje też z wybitnymi amerykańskimi oraz europejskimi improwizatorami, takimi jak: Tim Berne, Andy Laster, Franz Kogelman, Owen Howard, Nils Wogram, Ken Schaphorst oraz prowadzi własne zespoły: The Brad Shepik Group (ex Commuters); The Brad Shepik Trio with Scott Colley (kontrabas) and Tom Rainey (perkusja), oraz The Brad Shepik Trio with Gary Versace(organy Hammonda) and Tom Rainey (perkusja).

www.bradshepik.com

 

TONY SHERR

Tony Scherr jest jednym z najbardziej wziętych muzyków w Nowym Jorku, a także od lat ulubionym basistą Billa Frisella, który aktywnie towarzyszy też muzycznym poczynaniom Stevena Bersteina w grupie Sex Mob, pieśniarzowi country Willi Nelsonowi i wokalistce Norah Jones. Jest on także doskonałym gitarzystą, kompozytorem i producentem muzycznym nominowanym do nagrody Grammy. Jako basista uczestniczył w pracach nad projektami autorstwa takich osób jak: Joey Baron, John Scofield, Maria Schneider, John Lurie, the Lounge Lizards jak i wielu innych. Scherr nagrał dwa autorskie albumy, Twist in the Wind i Come Around dla niezależnej wytwórni płytowej Smells Like Records założonej przez perkusistę Sonic Youth Steve Shelley'a.



29 października 2009, godz. 20.00, GCK/jazz club Hipnoza

Marcin Wasilewski Trio   (Polska)

Marcin Wasilewski - fortepian

Sławomir Kurkiewicz - kontrabas

Michał Miśkiewicz – perkusja

 

bilety: 40 zł




MARCIN WASILEWSKI TRIO (Polska)

Historia zespołu Marcin Wasilewski Trio (znanego dotychczas jako Simple Acoustic Trio ) sięga początku lat dziewięćdziesiątych. Jeszcze jako uczniowie liceum muzycznego zadebiutowali w 1991 roku zajmując trzecie miejsce na konkursie zespołów jazzowych Jazz Juniors w Krakowie. W tym samym roku szesnastoletni pianista (lider zespołu) Marcin Wasilewski uzyskał wyróżnienie na Międzynarodowym Konkursie Pianistów Jazzowych Kalisz 91. Dwa lata później zespół zdobył pierwsze miejsce na Międzynarodowym Festiwalu Zespołów Jazzowych „Chorus 93” w Sorgues we Francji. W 1996 roku Simple Acoustic Trio otrzymało pierwsza nagrodę na konkursie jazzowym w Getxo (Hiszpania), a Marcin Wasilewski został wybrany najlepszym solista festiwalu. W tym samym roku zespół został laureatem Leverkusen

Jazz Festiwal, gdzie Marcin Wasilewski ponownie został uznany najlepszym solistą. Do tej pory Trio w składzie: Marcin Wasilewski (ur.1975 r.) – piano, Sławomir Kurkiewicz (ur.1975 r.) – kontrabas i Michał Miśkiewicz (ur.1977 r.) - perkusja, nagrało sześć płyt, w tym dwie ostatnie dla prestiżowej wytworni ECM.

Członkowie zespołu od wielu lat współtworzą słynny kwartet Tomasza Stańki, z którym nagrywają płyty i koncertują na całym świecie. Współpracowali ponadto z Tomaszem Szukalskim, Piotrem Wojtasikiem, Michałem Urbaniakiem, Januszem Muniakiem, Leszkiem Możdżerem oraz Henrykiem Miskiewiczem. Wielokrotnie zapraszani byli do udziału w międzynarodowych projektach występując u boku takich gwiazd światowego jazzu jak Dino Salucci, Palle Danielson, Jon Christensen, Bernt Rosengren, Arthur Blythe, Joe Lovano, John Surman, Bobo Stenson, Manu Katche oraz Jan Garbarek.

Marcin Wasilewski Trio otrzymało statuetkę Fryderyka w kategorii Jazzowy Album Roku za następujące płyty: Fryderyk 2001 za album Henryka Miskiewicza Lyrics, Fryderyk 2002 za album kwartetu Tomasza Stańki Soul of Things, Fryderyk 2005 za album Wasilewski, Kurkiewicz, Miskiewicz pt.: Trio. Marcin Wasilewski otrzymał ponadto Fryderyka w kategorii Najlepszy Muzyk Jazzowy Roku 2005. Album January został wyróżniony Fryderykiem 2009 za Najlepszy Jazzowy Album Roku.

Wraz z Tomaszem Stańką zespół odbył trzykrotnie tournee po USA. Trasy koncertowe obejmowały koncerty m.in. w „Blues Alley” w Waszyngtonie, Merkin Hall oraz „Birdland” w Nowym Jorku, San Francisco Jazz Festiwal oraz Earshot Jazz Festiwal w Seattle. Tournee uwieńczone były ogromnym sukcesem, czego dowodzą sensacyjne recenzje, m.in. w Los Angeles Times i The Washington Post oraz wysokie pozycje w ostatnich latach zajmowane przez kwartet w corocznej ankiecie prestiżowego pisma Downbeat.

Marcin Wasilewski Trio coraz więcej koncertuje jako samodzielny skład zarówno w kraju, jak i za granica (Anglia, Hiszpania, Francja, Ukraina, Wegry, Niemcy).




22/23 października 2009, godz. 20.00, GCK/jazz club Hipnoza

FONDA/STEVENS GROUP (USA)

Michael Jefry Stevens – fortepian

Joe Fonda – kontrabas

Herb Robertson - trąbka

Harvey Sorgen - perkusja

dwa koncerty i otwarty dla publiczności warsztat /konferencja w dniu 23 pażdziernika z udziałem polskich muzyków

Macieja Obary   - saksofon altowy

 Irka Wojtczaka    – saksofon tenorowy i klarnet basowy

 

bilety:

normalny: 50 zł
studencki: 30 zł (bilet ważny na dwa koncerty i warsztat)

 

nasz adres:
Gornoslaskie Centrum Kultury
plac Sejmu Slaskiego 2
Katowice
www.gck.org.pl

Dzial Promocji i Reklamy GCK
tel. 032 606 03 22
informacja@gck.net.pl

Zgodnie z Ustawa z dn. 23.08.2002 (Dz. U. Nr 144, poz. 1204) o swiadczeniu uslug droga elektroniczna wymagana jest zgoda na otrzymywanie poczty. W zwiazku z tym zwracamy sie do Panstwa z pytaniem, czy wyrazacie Panstwo zgode na otrzymywanie tego typu informacji na Wasz adres e-mail? Jezeli nie wyrazaja Panstwo zgody, prosimy o zwrotny e-mail z dopiskiem: NIE



FONDA/STEVENS GROUP (USA)

MICHAEL JEFRY STEVENS

Przez ostatnie 30 lat ten pianista i kompozytor związany był z kilkoma najbardziej znaczącymi postaciami nowoczesnego jazzu. Na jazzowej scenie improwizowanej Nowego Jorku zaistniał w 1991 roku z grupą Marka Whitecage'a "Liquid Time Group". Pomiędzy 1988 a 1990 rokiem współtworzył wraz z Davem Douglasem (obecnie legendarną już) formację "Mosaic Sextet". Poza nimi, w skład grupy wchodzili: Mark Feldman (skrzypce) Michael Rabinowitz (fagot), Harvey Sorgen (perkusja), Joe Fonda (kontrabas). Sekcja rytmiczna tego zespołu stanowiła zalążek kwartetu Stevensa "The Fonda/Stevens Group". Od jego powstania w 1993 roku, zespół wydał 8 CD, często odbywał tournée po Europie. Jest jedną z najważniejszych formacji jazzowych działających na międzynarodowej scenie. Stevens rozpoczął także bardzo udaną współpracę z ze skrzypkiem Markiem Feldmanem, która zaowocowała wydaniem w 1994 roku płyty "Haiku", nagranej w duecie. Te skrzypcowo - fortepianowe improwizacje udowodniły wysoką pozycję Marka Feldmana, nie tylko jako kompozytora, lecz także jako improwizatora. Stevens do dziś dnia opublikował 44 płyty. Skomponował przeszło 300 utworów przeznaczonych na różne składy instrumentalne, w tym dla: big-bandu, kwartetu smyczkowego, na głosy wokalne i instrumenty solo.


www.michaelj efrystevens.com


JOE FONDA

Jest kompozytorem, basistą i producentem. Jako znakomity instrumentalista jazzowy Fonda występował z własnym zespołem w całych Stanach Zjednoczonych i w Europie. Towarzyszył takim gwiazdom, jak: Archie Shepp, Ken McIntyre, Lou Donaldson, Kenny Barron, Leo Smith, Perry Robinson, Dave Douglas, Curtis Fuller, Mark Whitecage, Marion Brown oraz Bill Dixon. Fonda był basistą sławnego sekstetu Anthony'ego Braxtona, który na przestrzeni kilkunastu lat (1984-1999) rozwinął się w oktet, aż po zespół złożony z dziesięciu członków. Fonda był też członkiem zarządu, a pomiędzy 1997 a 1999 rokiem, prezesem powołanej przez Braxtona fundacji "Tri-Centric". Należał do 38-osobowej orkiestry Tri-Centric kierowanej przez Anthony'ego Braxtona.

Jako basista wystąpił podczas premiery jego opery "Shalla Fears for the Poor" w październiku 1996 roku w Nowym Jorku. Fonda był także członkiem The Creative Musicians Improvisors Forum, stworzonej przez Leo Smitha. Obecnie nagrywa i intensywnie koncertuje z the Fonda-Stevens Group. Najnowsze jego projekty to: "From the Source" i "Conference Call". "From the Source" jest interdyscyplinarną formacją, łączącą ze sobą różne dziedziny sztuki: taniec z poezją oraz z muzyką jazzową. "Conference Call" to kwartet, w którego skład (poza Fondą), wchodzą: Han Bennink i Matt Wilson (perkusiści) oraz Michael Stevens (pianista).


www.joefonda.digitalspace.net


H ARVEY SORGEN

Występował i nagrywał z Anthonym Braxtonem, Bruceem Hornsbym, Jackiem De Johnette, Ahmadem Jamalem, Los Lobos, Roswellem Ruddem i Billem Frisellem. Obecnie współpracuje z grupą rockową "Hot Tuna".


www.myspace.com/harveysorgen


C LARENCE „HERB” ROBERTSON

Wybitny amerykański artysta i muzyk jazzowy. Zdobył międzynarodową sławę jako odkrywczy instrumentalista, kompozytor i aranżer zarówno w jazzie klasycznym, awangardowym a także muzyce nowej. W 1981 roku Robertson dołączył do grupy Tima Berne'a. Niedługo potem trafił do zespołu Marka Heliasa. To właśnie współpraca z tymi artystami podczas tras w USA i Europie oraz późniejsze nagrania dokumentujące jego oryginalną koncepcję instrumentów dętych blaszanych, przysporzyła Robertsonowi ogromne uznanie krytyków. W latach 1985 - 1992 nagrywał jako lider dla JMT Records z siedzibą w Monachium. Powstało wtedy pięć znakomitych albumów nagranych z czołowymi nazwiskami sceny New York Downtown: m.in. Billem Frisellem, Joey Baronem, Bobem Stewartem, Ed Schullerem.

Wszystkie nagrania odbiły się wysoce pozytywnym echem wśród krytyki. Od tej pory Robertson był liderem kilku zespołów, a obecnie nagrywa dla wytwórni Leo, Splasch, Cadence i CIMP. Był zapraszany jako solista i gość do wielu ważnych europejskich produkcji jazzowych i nowej muzyki. Dwukrotnie został zaproszony do ważnego "October Meeting" w Amsterdamie w 1987 i 1992 roku. Występował tam w gronie m. in. Cecila Teylora, Anthonego Braxtona, Gerriego Hemingwaya, Steva Laciego, Paula Bleya, Horacego Tapscotta. Często grał na festiwalach w Berlinie, Saalfaden, Willisau i Nicholsdorf. Występował z Charlie Haden Music Liberation Orchestra na najważniejszych festiwalach we Włoszech, Anglii, Szkocji, Szwajcarii i Austrii.

Od lat 90. Robertson nagrywa i daje koncerty na całym świecie m. in. z Timem Bernem, Sylvie Courvoisier, The Mark Helias Band, The Fonda/Stevens Group, The Simon Nabotov Quintet, Andy Laster Hydra i Barry Guy New Orchestra. W całej swojej artystycznej karierze współpracował z wieloma wybitnymi instrumentalistami i kompozytorami, takimi jak: Anthony Davis, Bobby Previte, Elliot Sharp, David Sanborn, The Georg Gruntz Concert Jazz Band, The London Jazz Composeris Orchestra, The Klaus Konig Orchestra, Rashied Ali, Ray Anderson, Bob Stewart, Bill Frisell, John Zorn, Wayne Horovitz, Joey Baron, Paul Montian i Dewey Redman. Obecnie pracuje z własnymi składami: The Double Infinitives, The Herb Robertson Brass Ensemble, Herb Robertson & The Space Cadets, Downtown All Stars, oraz ze swoim nowym kwintetem (Herb Robertson, Dominic Duval, Jay Rosen, Paul Smoker i Phil Haynes).

Wśród występów i nagrań Robertsona dla produkcji teatralnych i tanecznych znaleźć można współpracę z Merce Cunningham Dance Foundation z kompozytorem Davidem Behrmanem oraz produkcję Track and Field dla Public Theater z kompozytorem Johnem Zornem.


OTWARTY DLA PUBLICZNOŚCI WARSZTAT MUZYCZNY Z UDZIAŁEM: FONDA/STEVENS GROUP ORAZ POLSKICH SAKSOFONISTÓW

IRKA WOJTCZAKA

Saksofonista, kompozytor i aranżer. Ukończył Akademię Muzyczną w Gdańsku. Pracuje jako muzyk sesyjny, nagrywa dla potrzeb filmu i teatru (nagrania do trans-opery Sen Nocy Letniej , filmów: Segment 76 w reż. Oskara Kaszyńskiego, W stepie szerokim w reż. Abelarda Gizy). W 2004 roku jako Irek Wojtczak Quartet nagrał płytę Look to the Sky z muzyką Antonio Carlosa Jobima. Rok później ukazał się jego pierwszy autorski album – Outlook .

W 2000 roku wraz z zespołem Groovekojad, którego był współtwórcą, otrzymał nagrodę Fryderyk 2000 w kategorii muzyka alternatywna, a rok później zespół ten otrzymał Polish Dance Award za debiut roku.

Sam Wojtaczk zdobył tytuł największej indywidualności jazzowej konkursu Bielska Zadymka Jazzowa w 2008 roku. Prasa pisze o nim: „ Koncentrując się na muzyce improwizowanej niełatwo daje się zaszufladkować i ująć w stylistyczne ramy. To wykonawca poszukujący, poruszający się po wielu płaszczyznach muzycznych: od jazzu poprzez klasykę, od intelektualizmu poprzez trans – to idea otwartego grania, pełna ekspresji i pozytywnej energii .” (Dziennik Bałtycki)


www.irekwojtczak.com


MACIEJA OBARY

Maciej Obara to obecnie jedna z najważniejszych postaci polskiego jazzu. Zyskał tytuł najlepszego saksofonisty jazzowego na „Krokus Jazz Festiwal”, współpracował z Tomaszem Stańko przy realizacji spektaklu „Terminal 7” w Teatrze Narodowym oraz projektów „Tomasz Stańko Special Project” i „New Balladyna Quartet”. Jest również laureatem nagrody „Gwarancja Kultury” za osiągnięcia muzyczne i płytę „Message from Ohayo” przyznawanej przez TVP Kultura.

Na najnowszej płycie tria znajduje się 10 utworów skomponowanych przez lidera, zainspirowanych twórczością Erica Dolphiego i Charlesa Mingusa oraz współpracą z Tomaszem Stańko w '”New Balladyna Quartet”.







8 października 2009, godz. 20.00, GCK/jazz club Hipnoza

The Refuge Trio (USA)

Theo Bleckmann   – głos

John Hollenbeck – perkusja, perkusjonalia, wibrafon

Gary Versace – fortepian, akordeon, keybord

www.garyversace.com

www.johnhollenbeck.com

zobacz koncert

 

bilety: 50 zł




The Refuge Trio (USA)

THEO BLECKMANN

Wokalista i kompozytor, od piętnastu lat obecny na muzycznej scenie Nowego Jorku. W swoich utworach sprawnie porusza się w obrębie w różnych gatunków, nierzadko je przekraczając, dzięki czemu zaznaczył się na mapie muzyki jazzowej, współczesnej i elektronicznej. Jest też rozpoznawalnym performerem. Występował na scenach całego świata (m.in. Carnegie Hall, Syndey Opera House). Współpracował m.in. z Laurie Anderson, Anthony Braxtonem, Steve'm Colemanem, Dave'm Douglasem, Sheilą Jordan, Benem Monderem, Johnem Zornem oraz Meredith Monk. Magazyn The New Yorker nazwał go „miejscowym kultowym ulubieńcem”, Downbeat określał go mianem „szalonego geniusza”, New York Times pisał o Bleckmannie jako „doskonałości”, a według magazynu Out to „piosenkarz, który właśnie ostatnio spadł na ziemię z nieba”.


GARY VERSACE

To rewelacyjny młody pianista, organista i akordeonista. Odkąd osiedlił się w Nowym Jorku, w czerwcu 2002 roku, szybko stał się jednym z najbardziej zapracowanych i rozpoznawanych muzyków. Często grywał w zespołach prowadzonych przez muzyków takich jak: Maria Schneider, John Abercrombie, Eliot Zygmunt, Theo Bleckmann, Chris Potter, Brad Shepik i wielu innych. Obecnie wraz z trębaczką Ingrid Jansen, oraz saksofonistami: tenorzystą Seamus Blake i alcistą Stevem Wilsonem, prowadzi też własny zespół, którego pierwsze nagranie dla Justin Time rec. pod tytułem: Now As Then zostało wprowadzone na rynek w maju 2003 roku i otrzymało najwyższe wyróżnienie w prestiżowym magazynie Downbeat.

Gary Versace jest zatrudniony jako profesor na wydziale Jazzu Uniwersytetu w Oregonie. Ponadto na Uniwersytecie Connecticut prowadzi zajęcia w zakresie klasycznego fortepianu jak i edukacji muzycznej. W wyższych szkołach i uniwersytetach na całym świecie jest on wziętym wykładowcą. W ostatnim czasie pracował ze studentami takich szkół jak: Uniwersytet w Michigan, Zrzeszenie Perkusistów w Nowym Jorku, Uniwersytet w Indianie, Międzynarodowe Warsztaty Jazzowe Tavira Jazz w Portugali, Uniwersytet w Kansas, Kolegium Muzycznym Berkelee oraz Akademii Muzycznej w Los Angeles.


JOHN HOLLENBECK

Perkusista, kompozytor i aranżer John Hollenbeck prowadzi „The Claudia Quintet” od prawie 11 lat, jednak kiedy mówi dziś o tym jak zespół się tworzył wciąż przepełniają go wielkie emocje: próbuję pod koniec każdego koncertu szczerze oświadczyć jak bardzo jestem zaszczycony graniem z tak znakomitymi muzykami. Moim pomysłom i aranżacjom zawsze towarzyszy wielka kreatywność z ich strony. Słuchając brzmienia zespołu czasami nie potrafię grać, jestem tak wzruszony i trudno mi uwierzyć jak dobre jest brzmienie tej grupy.

W sierpniu 2008 roku w corocznej międzynarodowej ankiecie krytyków muzycznych prestiżowego magazynu Downbeat, John Hollenbeck otrzymał pierwsze miejsce w kategorii „Wschodząca Gwiazda” (ex aequo z The Claudia Quintet) oraz „Wschodząca Gwiazda/ Aranżer”.



PROGRAM:

 

30 września 2009, godz. 20.00, GCK/jazz club Hipnoza

URI CAINE   Bedrock Trio + special guest Barbara Walker (USA)

Uri Caine – fortepian, fender rhodes

Tim Lefebrvre – bass

Zach Danziger – perkusja

Barbara Walker – śpiew

 

 

Support: Me Myself And I (Polska)

Magdalena Pasiecka – głos

Zgas– beatbox

Michał Majeran - głos

www.memyselfandi.pl/  

 

Bilety: 60 zł




w cyklu: jazz i okolice wystąpili:

DAVID MURRAY BLACK SAINT QUARTET; DONNY McCASLIN TRIO; MACIEJ GARBOWSKI INTERNATIONAL PROJECT;HERBIE HANCOCK SEXTET; THE CLAUDIA QUINTET/ JOHN HOLLENBECK; "FRISELL TAKES ON KEATON, MORRISON & WOODRING" WITH TONY SCHERR & KENNY WOLLESEN; DAVID SANCHEZ QUARTET; MARC RIBOT TRIO w. HENRY GRIMES/bass & CHAD TAYLOR/DRUMS; DAVE DOUGLAS/MARK FELDMAN/SCOTT COLLEY; TYMANSKI YASS ENSEMBLE; DANIELLE DI BONAVENTURA BAND UNION; OREGON; MANUEL MENGIS GRUPPE 6; SIM FACULTY BAND: RALPH ALESSI – TRUMPET ; RAVI COLTRANE – SAXOPHONE ; BRAD SHEPIK – GUITAR ; MATT MITCHELL – PIANO ; MARK HELIAS – DOUBLE BASS ; JIM BLACK – PERCUSSION ; INDIGO TRIO WITH NICOLE MITCHELL, HAMID DRAKE, AND HARRISON BANKHEAD; GATO LIBRE; JACEK KOCHAN & CO. FEATURING: GARY THOMAS; KRONOS QUARTET; RAVI COLTRANE QUARTET; URI CAINE BEDROCK TRIO; FRANK GRATKOWSKI QUARTET; PETER ERSKINE - NGUYEN LE - MICHEL BENITA; RENAUD GARCIA - FONS ARCOLUZ TRIO; DAVID KRAKAUER & KLEZMER MADNESS!; GERI ALLEN GROUP, featuring: CARMEN LUNDY; CLARENCE "HERB" ROBERTSON, EVAN PARKER, AGUSTI FERNANDEZ - NEW PROJECT; DAVE DOUGLAS KEYSTONE SEKSTET; KASSIN + 2 - "Futurismo"; SØREN KJÆRGAARD SOLO & TRIO; MARC RIBOT'S CERAMIC DOG TRIO; RAPHAEL ROGIŃSKI; KARBIDO; ŁOSKOT; PASIMITO KWINTET; BRAD SHEPIK TRIO; PIOTR WOJTASIK / JOACHIM KÜHN / DANIEL HUMAIR; JOEY CALDERAZZO TRIO; MOŻDŻER/ DANIELSSON/ FRESCO; SATOKO FUJII QUARTET; DAVE DOUGLAS QUINTET; THE JAMIE SAFT BLUES EXPLOSION FEATURING BOBBY PREVITE ON DRUMS AND JONATHAN MARON ON ELECTRIC BASS; MIKA URBANIAK QUARTET; TYMON TYMAŃSKI YASS ENSEMBLE; MERITUM; JOEY BARON - SOLO; OMAR SOSA TRIO; YVES ROBERT TRIO; JIM BLACK AlasNoAxis; HERB ROBERTSON & THE SPACE CADETS + goście: MARCIN OLEŚ i BARTŁOMIEJ "BRAT" OLEŚ; GILAD ATZMON AND ORIENT HOUSE ENSEMBLE / DREW GRESS 7 BLACK BUTTERFLIES; BOJAN Z / JULIEN LOURAU; JOSH ROSEMAN - EXECUTION PROJECT; BILL FRISELL W/ GREG LEISZ & JENNY SCHEINMAN; DOMENICO LANCELLOTTI, MORENO VELOSO AND ALEXANDRE KASSIN; MOŻDŻER/DANIELSSON/FRESCO; MARC DUCRET TRIO; OTOMO YOSHIHIDE'S NEW JAZZ ENSEMBLE; ELLIOTT SHARP – TERRAPLANE; URI CAINE TRIO; JOEY BARON "KILLER JOEY"; MAZZOLL/ROTH/SIRKIS - JEWELLERY PROJECT; ADAM MAKOWICZ VS LESZEK MOŻDŻER; TIM BERNE'S SCIENCE FRICTION BAND; JIM BLACK - ALASNOAXIS; KAZUTOKI UMEZU "KIKI" BAND; 29TH STREET SAXOPHON QUARTET; KWARTLUDIUM; TOMASZ STAŃKO – FREELECTRONIC; GRAŻYNA AUGUŚCIK QUINTET; JOHN SURMAN QUARTET; PACHORA; GILAD ROTH/ MACIEJ DOMARADZKI/ ASAF SIRKIS; OLEŚ / TRZASKA / OLEŚ; MOŁR DRAMMAZ; PINK FREUD; SŁAWEK JASKUŁKE; KURY; KOBIETY; M.BUNIO.S/BARTWEBA; SIRONE’S COCNORD; MATT DARRIAU'S PARADOX TRIO; RUINS; ZOFFY; AKATEN; ZUBIZUVA-X; ACID MOTHERS TEMPLE; TYMON TYMANSKI YASS ENSEMBLE; JACEK KOCHAN & CO; GONZALO RUBALCABA TRIO; GILAD ATZMON & THE ORIENT HOUSE ENSEMBLE; ELLERY ESKELIN WITH ANDREA PARKINS AND JIM BLACK; ŁOSKOT; ARTUR BLYTHE QUARTET; DAVE DOUGLAS SEPTET; KAHIL EL' ZABAR/ HAMIET BLUIETT/ BILLY BANG; PETER BRÖTZMAN/JOHN DOBIE/SHOJI HANO/MAZZOLL; SATLAH; LESZEK MOŻDŻER TRIO; PIOTR WOJTASIK, NICOLAS SIMION, MARCIN JAHR, PAUL IMM; JOANNA CHARCHAN, PIOTR PAWLAK, MICHAŁ GOS; OLEŚ/TRZASKA/OLEŚ + JEAN LUC CAPOZZO; MOTION TRIO; STACEY KENT AND HER MUSICIANS; KEN VANDERMARK - DKV TRIO; JOHN ZORN I QUARTET DESADE



Uri Caine Bedrock Trio + special guest Barbara Walker (USA)

URI CAINE

Amerykański pianista i kompozytor o wszechstronnych muzycznych zainteresowaniach. Naukę gry na pianinie rozpoczął jako siedmiolatek w 1963 roku w rodzinnej Filadelfii. Studiował kompozycję u George'a Rochberga i George'a Crumba – wybitnych amerykańskich kompozytorów muzyki współczesnej. Po studiach przeprowadził się do Nowego Jorku gdzie odnalazł się w kręgu najwybitniejszych instrumentalistów nowoczesnego jazzu, z którymi wiele koncertował i nagrywał. Znaleźli się tu: Freddie Hubbard, Clark Terry, Benny Golson, Eddie Winson, Bobby Watson, Gary Thomas, Wallace Roney, Rashied Ali, Stevie Grossman, Phil Woods, Max Roach i wielu innych.

Współcześnie Uri Cain to postmodernista, który potrafi wpleść w interpretację standardu jazzowego żywiołowość pulsacji muzyki klubowej, by w chwilę później zacytować Wariacje Goldbergowskie J.S. Bacha czy ragtime z początków XX wieku.

Grając na fortepianie, Rhodesie czy analogowych syntezatorach w iście hipnotyczny sposób absorbuje uwagę słuchacza, a na koncercie buduje dramaturgię w taki sposób aby utrzymać intensywny kontakt z publicznością od pierwszej minuty po ostatni zagrany dźwięk. Jego trio Bedrock to przewrotna (ironia godna Franka Zappy!) trawestacja współczesnej muzyki klubowej (współproducentem muzyki jest Luke Vibert i DJ Olive), R & B, jazz-rockowego fusion, disco i amerykańskiej muzyki funky w stylu lat 70. dodatkowo podlanej nieco psychodelicznym sosem.


BARBARA WALKER

Kariera Barbary Walker jest niezwykle bogata i zróżnicowana. Jest aktorką filmową (jej debiutem hollywodzkim jest The Score, w którym zagrała obok Roberta DeNiro, Marlona Brando, Angelii Basset i Kena Nortona) i teatralną. Współpracuje z lokalnymi i międzynarodowymi artystami muzycznymi uczestnicząc w nagraniach czy koncertach.

Występowała z takimi osobistościami świata muzyki jak Grover Washington Jr, LL Cool J, Patti LaBelle, Herbie Hancock, Diane Shuur, Uri Caine, Diana Krall, Les McCann, Brandford Marsalis, Al Jarreau, Chick Corea, Celine Dion, Micheal Bolton, Manhattan Transfer, Maynard Ferguson czy Toots Thieleman.

Pochodzi z utalentowanej rodziny, a w jej rodzinnym domu pojawiali się tacy artyści, jak Nina Simone, Grover Washington Jr, Bunny Sigler, Don Gardner czy Deedee Sharp. Jej pierwsze kroki zostały niejako zainspirowane śmiercią kolosalnego Otisa Reddinga. “Poczułam ogromną stratę po jego śmierci i pomyślałam o odpowiedzialności za muzykę – za dbanie o tradycję i muzyczną prawość” - mówi Barbara.

Nagrała dwie płyty: Life at Zanzibar Blue oraz Simply Live .


SUPPORT

Me Myself And I

Dwójka wokalistów i beatbox, która prawie całą muzykę realizuje na żywo głosem. Każdy w zespole ma inne zadanie. Magdalena jest duszą zespołu. To energetyczny wulkan, który wylewa się na publiczność w kolejnych erupcjach improwizacji. Robiący human beatbox Zgas to ciało. Jego eksperymenty z dźwiękami, wykraczają poza tradycyjny, zamknięty w hiphopowej niszy beatbox. Niektóre z tych dźwięków zapewne nie mają jeszcze nazwy. Otoczony sprzętem i elektroniką Michał to mózg. Jego przetworzony głos wypełnia harmonicznie przestrzeń, sporadycznie zapuszczając się w solowe rejestry. Ich muzyka to świeża mieszanka Jazzu, Hip-hopu, Etno, Bluesa, Reggae i Klasyki. Jeżeli myślałeś, że wszystkie te buczenia, cmoknięcia, syknięcia, mlaski, sapnięcia, świsty i mruki, które czasami robisz do siebie rano przed lustrem to nie muzyka – byłeś w błędzie.


MAGDALENA PASIERSKA

Jest wokalistką - samoukiem. Podstawy edukacji muzycznej zdobywała grając na pianinie w szkole muzycznej Fraza. Następnie studiowała wokal jazzowy we Wrocławskiej szkole jazzu i muzyki rozrywkowej. Brała udział w wielu warsztatach wokalnych z udziałem m.in. Justyny Steczkowskiej i Grażyny Łobaszewskiej. Podstawy technicznie zdobywała pod kierunkiem Marzeny Wojak. Uczestniczyła w wielu projektach muzycznych takich jak zespół Horn, Music in progress czy Sinusoidal. Jest również autorem muzyki i aranżacji do poezji wrocławskiego poety Chrystiana Belwita. W kwietniu 2006 założyła swój pierwszy zespół Me Myself and I.


ZGAS

Pochodzi z Głogowa. Zakorzeniony w kulturze hiphopowej najpierw rapował, potem śpiewał, aż w końcu, w 1999 roku zajął się human beatboxem. Pierwsze szlify zdobywał na podwórku z chłopakami z ekipy PRE. Po wyjeździe na studia do Zielonej Góry, współtworzył zespół Pokój 121. W 2003 roku rozpoczął współpracę z wrocławską formacją Kanał Audytywny, która trwała aż do wydania „Płyty Skirtotymicznej”. Po zakończeniu współpracy z KA poświęcił się całkowicie działalności solowej i w krótkim czasie uzyskał status jednego z czołowich polskich beatboxerów. Od roku 2005 wygrywał kolejno wszystkie kontesty beatboxerskie w Polsce. W 2005 i 2006 roku zdobył tytuł mistrza Polski w WBW (Wielkiej Bitwie Warszawskiej). W listopadzie 2006 roku nawiązał kontakt i współpracę z Me Myself And I, występując także sporadycznie z ekipą Fpat Wypat.


MICHAŁ MAJERAN

Jest wokalistą, absolwentem londyńskiej Royal College of Music. Interesuje się różnymi rodzajami muzyki. Występował m.in. jako kameralista w zespołach muzyki dawnej oraz solista w zespołach operowych. Brał udział w wielu festiwalach muzyki poważnej. Interesuje się szczególnie muzyką jazzową i gatunkami pokrewnymi. Pracował jako nauczyciel śpiewu oraz jako aranżer i producent muzyki reklamowej. Jako muzyk sesyjny - również instrumentalista - brał udział w nagraniach i koncertach w kraju i za granicą. Ma na koncie swoją płytę solową z muzyką oratoryjną okresu baroku.

www.memyselfandi.pl













więcej informacji:

strona Śląskiego Festiwalu Jazzowego






05.03.2009 (czwartek), godz. 20:00, GCK - Jazz Club Hipnoza

DREW GRESS - The Irrational Numbers (USA)

TIM BERNE - saksofon altowy

RALPH ALESSI - trąbka

CRAIG TABORN - fortepian, elektronika

TOM RAINEY - perkusja

DREW GRESS - kontrabas

 

Drew Gress

Amerykański kontrabasista i kompozytor. Urodził się w Trenton, New Jersey w 1959 roku. Jest jednym z najaktywniejszych instrumentalistów nowej muzyki improwizowanej, bardzo często występuje z artystami wyznaczającymi główne kierunki rozwoju tej muzyki, takimi jak: Ralph Alessi, Tim Berne, Don Byron, Uri Caine, Bill Carrothers, Ravi Coltrane, Marc Copland, Fred Hersch, John Hollenbeck, Andy Laster, Tony Malaby, Mat Maneri, Simon Nabatov, Ben Perowsky, Tim Ziesmer, The Claudia Quintet.

Drew Gress odbywał trasy koncertowe po USA, Kanadzie jak i krajach centralnej i południowej Ameryki. Często koncertuje również w Europie, Rosji, Japonii i krajach azjatyckich. Londyński „The Gardian” zaklasyfikował koncert jego zespołu „Spin & Drift” jako najlepszy jazzowy koncert w Londynie w 2002 roku, w tym samym roku Drew otrzymał SESAC, nagrodę amerykańskich kompozytorów. Obecnie mieszka w Nowym Jorku.

www.drewgress.com

 

Tim Berne (ur. 1954 w Syracuse, Nowy Jork)

Amerykański saksofonista altowy i barytonowy. Twórczo zainteresował się muzyką w 19. roku życia, wcześniej całkowicie pochłaniał go sport, w szczególności gra w koszykówkę. Jednak od zawsze słuchał dużo muzyki, głównie z okolic firm Motown i Stax records. Jazzem zainteresował się po wysłuchaniu nagrań saksofonisty Juliusa Hemphilla. Pod wpływem impulsu i kontuzji kostki, w przerwie między rozgrywkami sportowymi, Tim kupił od kolegi z akademika saksofon altowy i rozpoczął naukę. W 1974 roku przyjechał do NY, odszukał Hemphilla i zaczął pobierać lekcje u starszych muzyków m.in. Anthony'ego Braxtona. "Lekcje" trwały całymi godzinami i obejmowały wszystko - naukę kompozycji, technikę gry na saksofonie, nagrywanie muzyki, nagrywanie reklam, problemy magii, duchowości, jak również prozaiczne rozklejanie ogłoszeń o własnych koncertach. "Od samego początku - mówi Berne - nawet wtedy gdy uczyłem się gry na saksofonie, Julius zawsze zachęcał mnie do pisania własnej muzyki. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że większość muzyków nie gra swoich utworów, moim zdaniem, nie są przez to do końca liderami swych grup. Myślę, że komponowanie i improwizacja są ze sobą nierozerwalne. Nie wystarczy nauczyć się jak grać i założyć kapelę. Julius nie zaoferował mi jednego systemu, dał mi wiele możliwości ze szczególnym naciskiem na idee i dźwięk. Moja muzyka to mieszanina rytmów, różnorodnych faktur, pomysłów harmonicznych, tonalnych i nietonalnych współbrzmień, nastrojów i form... Staram się jednak używać małej liczby motywów czy stałych fragmentów, żeby nie hamować spontaniczności". Swoją debiutancką płytę nagrał w 1979 roku na Zachodnim Wybrzeżu, ponieważ uznał, że nowojorscy muzycy są "zbyt agresywni". Również i swoją drugą płytę, "7X", zrealizował z pomocą po części tych samych muzyków (Vinny'ego Golii, Alexa Cline'a i Roberto Mirandy), ale już następne albumy, jak "Spectres" oraz "Songs And Rituals In Real Time", powstały przy współudziale nowojorskich muzyków (Olu Dary, Eda Schullera i Paula Motiana). Schuller i Motian tworzyli także sekcję rytmiczną na płytach "The Ancestors" i "Mutant Variations", wydanych przez włoską wytwórnię Soul Note. W 1984 r. Berne nagrał w duecie z objawieniem na scenie jazzowej, gitarzystą Billem Frisellem, płytę "Theoretically", dla własnej wytwórni Empire Productions.

Pod koniec lat 80. z Bernem podpisała kontrakt duża wytwórnia płytowa Columbia Rec. Ukazały się w niej dwie płyty: "Fulton Street Maul" oraz "Sanctified Dreams", które przyniosły mu ogromne uznanie krytyki. Berne szybko wyrobił sobie znaczącą pozycję wśród współczesnych twórców jazzu. Z jednej strony sygnalizując trendy, które miały zdominować jazz w latach 90., z drugiej wykazując się imponującą aktywnością muzyczną, co stało się charakterystycznym wyróżnikiem niezależnego jazzu w latach 90. (m.in. wraz z Hankiem Robertsem i Joeyem Barronem założył trio; z Johnem Zornem nagrał płytę "Spy Vs Spy" poświęconą Ornette'owi Colemanowi; w 1991 r. odbył trasę koncertową po Europie w duecie z pianistką Marilyn Crispell; wraz z Michaelem Formankiem - kontrabas, Chrisem Speedem -saksofon tenorowy i klarnet, Jimem Blackiem - perkusja utworzył kwartet bloodcount). Od 1988 roku nagrywał dla wytwórni JMT. Wydana w niej płyta "Fractured Fairy Tales" została okrzyknięta przez "New York Times" arcydziełem. Punktem kulminacyjnym w nagraniach Berne'a dla JMT była trzyczęściowa płyta z paryskich koncertów jego kwartetu "bloodcount - Lowlife", "Poisoned Minds" i "Memory Select". Płyty te otrzymały bardzo dobre recenzje. Od 1994 roku bloodcount dał ponad 250 koncertów na całym świecie. W 1996 roku Berne założył kolejną autorską wytwórnię, Screwgun. Ukazała się w niej - także trzyczęściowa - płyta "bloodcount - Unwound". W tym samym roku dla Kronos Quartet napisał kompozycję "dry ink, silence". Premierowe wykonanie miało miejsce w Brooklyn Academy of Music. 1997 rok upłynął w trasie po USA i Europie z bloodcount, pisaniem na zamówienie muzyki dla wielu zespołów i przygotowywaniu kolejnych trzech płyt bloodcount i Paraphrase w Screwgun rec.

W 2002 wraz z Craigiem Tabornem - instrumenty klawiszowe, Markiem Dukretem - gitara, Tomem Raineyem - perkusja nagrywa płytę "Science Friction", która rok później ukazała się również w wersji koncertowej w Thirsty Ear Recordings.

www.timberne.com

 

Tom Rainey

Urodził się i dorastał w Santa Barbara, Kalifornia. W 1957 roku w Los Angeles Rainey zadebiutował jako perkusista. Od roku 1979, kiedy to przeniósł się do Nowego Jorku, występował na festiwalach i w klubach Ameryki Północnej i Europy z wieloma artystami między innymi z Johnem Abercrombie, Rayem Andersonem, Timem Bernem, Jane Ira Bloomem, Tedem Cursonem, Markiem Ducretem, Georgiem Gruntzem, Markiem Heliasem, Fredem Herschem, Andy Lasterem, Joe Lovano, Carmen McRae, Mikiem Nockiem, Simonem Nabatovem, New and Used, Matthiasem Schubertem, Tomem Varnerem, WDR Big Band, Kenem Wernerem i Dennym Zeitlenem. Otrzymał grant National Endowment for the Arts na skomponowanie i koncert muzyki na perkusje i instrumenty perkusyjne ze specjalnym udziałem Dave'a Samuela i Arto Tuncboyaci. Obecnie pracuje z Fred Herach Trio, Tim Berne's Paraphrase i wieloma innymi.

 

Ralph Alessi

Wybitny amerykański trębacz, kompozytor i pedagog/dyrektor SIM

Od 1991 roku jest aktywnym uczestnikiem nowojorskiej sceny jazzowej i avant-jazzowej. Ralph Alessi nagrywa i występuje z takimi muzykami jak: Steve Coleman, Uri Caine, Don Byron, Ravi Coltrane, Sam Rivers, Fred Hersch, Drew Gress, Tim Berne, Kenny Werner, Michael Cain, Curtis Fowlkes. Jest odważnym improwizatorem i wymagającym instrumentalistą.

Jako lider wydał cztery płyty: Hissy Fit , Vice Virtue , This against that (ten album znalazł się na liście magazynu „Jazz Times” jako jeden z dziesięciu najlepszych albumów 2002 roku) oraz najnowsza Look , przy której pomagał mu jego zespół This Against That. W nadchodzącym roku Alessi planuje wydać jeszcze dwie płyty, w tym jedna to projekt kwartetu z Jasonem Moranem. Jako nauczyciel jest członkiem wydziałów w Five Towns College i w Eastman School of Music. Jest założycielem i dyrektorem School for Improvisational Music (www.schoolforimprov.org), niekomercyjnej jednostki, która obecnie zajmuje się prowadzeniem warsztatów muzycznych w Brooklynie. Od 2002 roku wykłada na wydziale jazzowym w New York University.

www.ralphalessi.com

 

 

Craig Taborn

Urodził się i dorastał w Minneapolis, muzyczną edukację rozpoczął w wieku 12 lat. Współczesną kompozycję oraz jazz zgłębiał początkowo na Uniwersytecie w Minnesocie gdzie studiował w klasie fortepianu a następnie na Uniwersytecie Michigan. Debiutował na jazzowej scenie w Detroit, miał okazję grać z najlepszymi członkami tej sceny - Marcusem Belgravem, Bobbim Battlem, Lawrencem Williamsem, A. Spencerem Barefieldem, Royem Brooksem i Francisko Mora. Po ukończeniu studiów wiele razy wyjeżdżał w trasy z James Carter Quartet. Niedługo potem przenosi się do Nowego Jorku. Tam kontynuuje pracę z Carterem a ponadto współpracuje z Grahamem Haynesem, Timem Bernem, Tomem Harrellem, Reggie Workmanem, Hugh Raginem, Craigiem Harrisem i wieloma innymi. Wystąpił na wielu płytach takich artystów jak: James Carter, Roscoe Mitchell, Hugh Ragin, Francisco Mora, Carl Craig's Innerzone Orchestra, Bill Laswell, Mat Maneri. Ze swoim trio (Jaribu Shahid i Tani Tabbal) nagrał płytę dla japońskiej wytwórni DIW. Obecnie Taborn mieszka w Nowym Jorku i pracuje z Roscoe Mitchellem, Craigiem Harrisem, Grahamem Haynesem, Jamesem Carterem, Anthonym Coxem, electronica/jazz deconstruction Carla Craig'a, realizuje projekt z saksofonistą Aaronem Stewartem a ponadto współpracuje z Nickiem Skopelitisem i Francisco Mora Catlett. Kontynuuje swoją pracę w ramach różnych aspektów muzyki: jazzu, wolnych improwizacji, elektroniki, eksperymentalnych dźwięków, tradycyjnej muzyki Afryki, Karaibów, Indonezji, nowej muzyki kameralnej oraz współczesnej muzyki koncertowej.






15.02.09 (Niedziela), godz. 20:00, GCK - Jazz Club Hipnoza

David Murray Black Saint Quartet (USA)

David Murray – tenor saxophone
Lafayette Gilchrist – piano
Jaribu Shahid – bass
Steve McCraven – drums

David Murray (ur. 1955 w Oakland, Kalifornia),

jeden z najsłynniejszych saksofonistów jazzu, guru nurtu New Black Music.

Ten wybitny amerykański saksofonista tenorowy, klarnecista, kompozytor i aranżer to dziś obok Sama Riversa, Arthura Blythe'a i Anthony Braxtona najważniejszy muzyk swojej generacji, mocno związanej z tradycją The Loft Jazz Scene , niezmiernie ciekawej kulturowo sceny artystycznej, która zaistniała w New York City w połowie lat 70-tych, w takich miejscach jak Environ, Ali's Alley oraz Studio Rivbea, wszystkie z nich to dawne miejsca poprzemysłowe znajdujące się w dzielnicy SOHO.

"Loft Jazz" bierze swą nazwę od dużych poddaszy i strychów poprzemysłowych budynków, miejsc spotkań, nagrań i koncertów jazzowych. Nurt ten był naturalną kontynuacją free jazzu zainaugurowanego przez Johna Coltrane'a, Ornette Colemana, Alberta Aylera, Pharoaha Sandersa czy Sun Ra oraz tradycji avant-garde, reprezentował także społecznopolityczne postulaty wielu Afroamerykanów.

David Murray był jeszcze dzieckiem, gdy jego rodzina przeprowadziła się z getta w Oakland, do zintegrowanego rasowo Berkeley. Lekcji muzyki udzielała mu matka, kościelna pianistka, a saksofonem tenorowym zainteresował się jako nastolatek, podpatrując grę swego starszego brata, klarnecisty. Po trzech latach prowadził już własny zespół rhythmandbluesowy. W dniu kiedy został zamordowany Martin Luther King, zwrócono się do Murraya z prośbą, by zechciał - jako przewodniczący samorządu uczniowskiego - wygłosić mowę do swych szkolnych kolegów. W odpowiedzi Murray zorganizował i poprowadził dwugodzinną rewię w stylu soul, pod nazwą "Notations Of Soul", co zapobiegło rozruchom i przemocy związanym z morderstwem Kinga. Studiował muzykę w Pomona College w Los Angeles, gdzie uczęszczał do klas Stanleya Croucha i Margaret Kohn. Wspólnie z Crouchem działali następnie jako członkowie Black Music Infinity i tria Murraya (1975 r.). Z tym właśnie zespołem Murray przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie natychmiast dołączył do eksperymentujących muzyków "sceny loftowej". Podczas pobytu w Kalifornii, grał z Bobbym Bradfordem, Jamesem Newtonem, Arthurem Blythe'em i Butchem Morrisem (który nadal pisze kompozycje specjalnie dla Murraya). Wspólnie z Hamietem Bluiettem, Oliverem Lake'em i Juliusem Hemphillem założył (1977 r.) World Saxophone Quartet, jeden z ważniejszych (obok Air oraz Art Ensemble Of Chicago) zespołów New Black Tradition. Na początku lat 80. Murray wszedł w skład zbliżonego, jeśli chodzi o koncepcję muzyczną, Clarinet Summit, prowadzonego przez Johna Cartera. Później pracował też min. z Curtisem Clarkiem, Bym Bangiem, Fredem Hopkinsem, Philem Wilsonem, Sunnym Murrayem, Jackiem DeJohnette'em (zarówno w duecie jak i w grupie Special Edition), McCoyem Tynerem i Elvinem Jonesem oraz z Jamesem "Blood" Ulmerem (z którym grał też w zespole Music Revelation Ensemble). Lata 80. wypełniło Murrayowi kierowanie własnym kwartetem i oktetem, a gdy było to możliwe, także big-bandem. Każda z tych formacji budziła na całym świecie wielki zachwyt. Zespoły Murraya odznaczają się doskonale sporządzonymi, oryginalnymi aranżacjami, jak też śmiałymi, lecz świetnie skrojonymi partiami solowymi. Własne, niezwykle ekspresyjne i całkowicie indywidualne produkcje Murraya na tenorze, klarnecie basowym czy flecie noszą ślady jego rhytmandbluesowych i gospelowych korzeni, freejazzowej swobody Alberta Aylera, jak też klasycyzującego wykonawstwa Paula Gonsalvesa, Bena Webstera, Colemana Hawkinas czy Rahsaana Rolanda Kirka. David Murray od połowy lat 70. do chwili obecnej zrealizował ponad sto autorskich albumów i wziął udział w niezliczonej ilości muzycznych sesji. W powszechnej opinii melomanów i krytyków muzycznych najlepszą część jego dorobku znajdziemy na płytach nagranych w latach 80. dla wytwórni Black Saint, właśnie do dokonań z tego okresu saksofonista powraca teraz z Black Saint Quartet.

Wybitny jazzman wielokrotnie gościł na koncertach w Polsce, odwiedzał Kraków, Poznań, Warszawę, Bielsko dając koncerty przy wypełnionych po brzegi salach koncertowych i klubach, po raz ostatni w marcu ubiegłego roku jako David Murray Quartet z gościnnym udziałem Cassandry Wilson dał porywający koncert w warszawskiej Sali Kongresowej.


www.myspace.com/davidmurraymusic

en.wikipedia.org/wiki/Soul_Note

www.emusic.com/features/hub/blacksaint/index.html?fref=703922






21.01.09 (środa), godz. 20.00, GCK – Jazz Club Hipnoza

cykl: jaZZ i okolice

Donny McCaslin Trio (USA)

Donny McCaslin – saksofon tenorowy

Scott Colley – kontrabas

Antonio Sanchez – perkusja

bilety: 30 zł

 

Donny McCaslin (urodzony 11 sierpnia 1966 roku w Santa Cruz)

należy do elitarnego grona kreatywnych saksofonistów amerykańskich, debiutujących w początku lat 90. Świadczą o tym wszystkie dotychczasowe nagrania oraz zaproszenia do współpracy jakie otrzymał od wielu znakomitych solistów i grup min.: basistę Eddie Gomeza, wibrafonistów Gary Burtona i Mike’a Mainieriego, zespół Steps Ahead, Dave Douglas Quintet, Maria Schneider Orchestra, The Mingus Big-Band, Danilo Pereza, Toma Harrella, Briana Blade’a, Johna Pattitucciego i Pat Metheny.

Donny McCaslin inspirowany od dzieciństwa przez swojego ojca, pianistę i wibrafonistę, zaczął grać na saksofonie mając 12 lat, robił wyraźne i szybkie postępy, już w młodości koncertował po Europie i brał udział w wielu prestiżowych festiwalach jazzowych jak: Monterey Jazz Festival’s czy California All-Star, po zakończeniu nauki w Berklee College of Music w Bostonie przeprowadził się do Nowego Jorku gdzie mieszka i pracuje do dzisiaj.

Jest wszechstronnym muzykiem, który porusza się swobodnie po zewnętrznych i wewnętrznych warstwach muzyki. Jego gra pełna jest płynności i elegancji nawet wówczas gdy odchodzi od tradycyjnych form jazzu i klasycznie pojętej improwizacji.

Cechuje ją ostry ton tenorowego saksofonu oraz emocjonalnie wysycane solówki. Wartości te wraz z zadziwiającą wirtuozerią, niebanalnymi kompozycjami oraz charakterystycznym tonem saksofonu sytuują Donny McCaslina w gronie najwybitniejszych twórców nowoczesnego jazzu.

W Katowicach, w ramach cyklu jaZZ i okolice (na jedynym koncercie w Polsce!), Donny McCaslin zagra w trio z udziałem wybitnych instrumentalistów, perkusisty Antonio Sancheza (min. Pat Metheny Trio, Pat Metheny Quartet) oraz Scotta Colleya (Chris Potter, Kenny Werner, Dave Douglas).

 

donnymccaslin.com






18.01.09 (niedziela), godz. 20.00, GCK - Jazz Club Hipnoza

cykl jaZZ i Okolice

Maciej Garbowski International Musical Project (iMp: PL - Finland)

Maciej Garbowski – kontrabas

Piotr Damasiewicz - trąbka

Jon Fält - perkusja

W dniach pomiędzy 16 a 25 stycznia 2009r. odbędzie się pierwsza trasa koncertowa autorskiego projektu Macieja Garbowskiego (kontrabasisty tria RGG, M.O. Trio oraz niektórych nowych projektów Tomasza Stańko) zatytułowana „iMp – International Musical Project” .

W tej edycji trasy koncertowej w skład iMp obok Macieja Garbowskiego wejdą: trębacz Piotr Damasiewicz oraz perkusista tria Bobo Stensona Jon Fält . Będzie ich można usłyszeć m.in. w Katowicach (Hipnoza), Rybniku (RCK) i Suchej Beskidzkiej (Cofeina).

„iMp – twierdzi inicjator Maciej Garbowski – ma na celu nawiązanie szerszej i stałej współpracy polskich muzyków z artystami europejskimi. Pomoże to promować i szerzyć kulturę polską na szeroką skalę, a także zgłębiać wiedzę na temat tradycji kulturowych poszczególnych krajów Zjednoczonej Europy. Każda z edycji iMp będzie zwieńczana nagraniem płytowym”.

Pod tajemniczym skrótem „iMp” będzie się w przyszłości kryć także wydawnictwo płytowe o pełnej nazwie „International Musical Production”, którego funkcją będzie również promocja dokonanych pod kierownictwem Garbowskiego nagrań.

Szczegóły na stronie internetowej

www.myspace.com/maciejgarbowski

bilety: 20 zł















30.11.2008, godz. 20:00, sala koncertowa GCK  

HERBIE HANCOCK SEXTET

Herbie Hancock - fortepian

Terence Blanchard - trąbka

James Genus - bass

Lionel Loueke - gitara

Gregoire Maret - harmonijka

Kendrick Scott - perkusja      

W 2008 roku po raz drugi w 50-letniej historii istnienia nagrody Grammy (najwazniejszej dla amerykańskiego przemysłu muzycznego), w kategorii: ALBUM ROKU zatriumfował muzyk jazzowy, Herbie Hancock i jego będąca hołdem dla wybitnej wokalistki Joni Mitchell płyta: River. The Joni Letters , na której Hancocka wsparli m.in. Tina Turner, Norah Jones, Corinne Bailey Rae, Leonard Cohen, Wayne Shorter oraz sama Joni Mitchell. Wybitny pianista już po raz piąty otrzymał to wysokie i prestiżowe wyróżnienie, poprzednio min. w roku 2003 jako producent i artysta roku oraz w 1999 za album Gershwin's World.

www.herbiehancock.com

Herbie Hancock na estradzie zadebiutował w wieku 11 lat, grając koncert fortepianowy Mozarta wraz z Chicago Symphony Orchestra. Jako jazzman dał się poznać dopiero w latach 60., kiedy przeprowadzał się do Nowego Jorku i nawiązał współpracę z Blue Note Records.

W 1963 r. zrealizował swój debiutancki album "Takin' Off" w którego nagrywaniu udział wzięli m.in. Dexter Gordon i Freddie Hubbard. Płyta prezentowała zdolnego pianistę, ale także ciekawego kompozytora. Standardami stały się m.in. utwory "Watermelon Man", "The Maze", "Blind Man". Interesujące były też kolejne albumy, "My Point of View" oraz "Succotash".

Hancock znalazł się na początku lat 60. w centrum zainteresowania nowojorskiej elity jazzowej i chętnie był zapraszany do udziału w koncertach i nagraniach przez muzyków tej klasy do Sam Rivers, Wayne Shorter, Bobby Hutcherson. Z innymi muzykami (np. Tonym Williamsem, Ronem Carterem, Freddiem Hubbardem) realizował albumy firmowane własnym nazwiskiem (np. "Maiden Voyage", "Empyrean Isles").

W 1963 r. pianistą zainteresował się Miles Davis, który organizował swój legendarny już dzisiaj kwintet. W składzie grupy, która w połowie lat sześćdziesiątych wywarła znaczny wpływ na muzykę jazzową, znaleźli się: Wayne Shorter, Ron Carter, Tony Williams i Herbie Hancock. Wkrótce okazało się, że Miles potrzebował nie tylko doskonałych muzyków, którzy by perfekcyjnie zrealizowali jego pomysły, lecz także oczekiwał od poszczególnych jazzmanów własnej inwencji. To właśnie w zespole Davisa pianista (wraz z basistą Ronem Carterem i perkusistą Tonym Williamsem) stworzyli muzycznie nową kategorię dla jazzowej, nowoczesnej sekcji rytmicznej. To także dla zespołu Davisa Hancock skomponował (dzisiaj wielkie standardy jazzu) "Maiden Voyage", "Dolphin Dance", "Cantaloupe Islands", "The Sorcerer", "Speak Like A Child", "Madness" czy "Riot". W grupie Milesa Davisa muzyk po raz pierwszy zainteresował się fortepianem elektrycznym. Jedną z prób był jazzrockowy album "In A Silent Way", w którym fascynacje elektroniką stanowiły ciekawy, ale nie w pełni rozwinięty eksperyment. Hancock brał udział w licznych sesjach dla Blue Note Records, ale coraz wyraźniej interesował się własną muzyką.

W 1968 r. opuścił kwartet Milesa Davisa, by założyć własną grupę (z saksofonistą Joem Hendersonem) i wydać album o jazzowym i rhythmandbluesowyrn brzmieniu ("Fat Albert Rotunda"). Eksperymenty elektroniczne tak pochłaniają Hancocka, że decyduje się na konsekwentne wprowadzanie nowego brzmienia do swojej muzyki. Aby zrealizować własne koncepcje, pianista założył w 1968 r. własny sekstet. Wykonywanie własnego materiału w gronie muzyków takich, jak Julian Priester, Buster Williams i Eddie Henderson, sprawiło, że zespół ten wnet zyskał uznanie i popularność w rodzącym się wtedy jazz rocku i fusion. Od 1969 r. Hancock używał elektrycznego fortepianu oraz innych elektronicznych instrumentów klawiszowych, w tym syntezatorów. W 1973 r. trudności finansowe sprawiły, że okroił swój zespół do kwartetu, z Bennie Maupinem jako solistą (grał on już wcześniej w sekstecie). Zespół ten nadal wykonywał muzykę fusion, tym razem jednak mocniej nakierowaną na funky.

Pierwsza nagrana przez Hancocka z kwartetem płyta "Headhunters", lansująca elektroniczną i przebojową muzykę, została doskonale przyjęta przez publiczność i krytyków. Kiedy album ukazał się w 1973 r., jazzowy świat zastanawiał się, czy styl, jaki prezentowała, zdominuje twórczość wybitnego jazzmana. Pierwszy zachwyt Hancocka elektroniką przyniósł nagranie "Mwandishi" i był konsekwencją mody fusion, którą proponował album Milesa Davisa "Bitches Brew". Na liczne zarzuty oraz pytania o sens takiej muzyki Hancock odpowiadał wtedy: "Ciężej pracuje mi się z jazzmanami, którzy chcą grać funk, niż z muzykami funky, którzy chcą grać jazz". Album "Grossings" był jeszcze nieśmiałą próba, ale kolejne płyty ("Mwandishi", "Sextant", a zwłaszcza "Headhunters") stanowiły już manifestację nowej konwencji i jazzfunkowej mody.

Po komercyjnym sukcesie "Headhunters" oraz nagraniu przebojowego "Watermelon Maxi" Hancock znalazł się w centrum zainteresowania środowisk pozajazzowych. Nagrany wspólnie z Donaldem Byrdem album "Black Byrd" spowodował także, że jazzman przyjmowany był jako gwiazda muzyki elektronicznej. Z kolei po skomponowaniu muzyki filmowej (np.
"Blow-Up", "Fat Albert Rotunda", "Death Wish") Hancock wyrósł na idola muzyki pop.

W końcu 1976 r., zmęczony swym funkowym wcieleniem i statusem jazzoworockowej gwiazdy, artysta decyduje się wrócić do swych jazzowych zainteresowań. Zakłada zespół VSOP (Very Special Onetime Performance), w którego skład wchodzą muzycy słynnego kwintetu Milesa Davisa. Samego Davisa zastąpił Freddie Hubbard, co nie zmieniło konwencji przyjętej przez Hancocka i VSOP (na początku lat 90. Hancock powróci do tej koncepcji w ramach kwintetu Tribute To Miles, tym razem z trębaczem Wallace'em Roneyem). Entuzjastycznie przyjmowane koncerty utwierdziły Hancocka w przekonaniu, że akustyczny jazz ma wielu wiernych fanów, którzy nie poddali się przemijającej modzie fusion. W 1978 r. Hancock zorganizował zespół VSOP 2 (z Wyntonem i Brandfordem Marsalisami) oraz rozpoczął cykl recitali w duecie z pianistą Chickiem Coreą. Przedsięwzięcia te okazały się wielkim sukcesem, a artyście przyznano w końcu lat 70. liczne i prestiżowe nagrody.

Hancock zawsze był twórcą eksperymentującym. Nie oparł się także modzie popjazzowej, a jego nagrania trafiły nawet na listy bestsellerów rocka (np. albumy "Mr. Hands" i "Rock It"). Nie przeszkadzało to artyście rozwijać zainteresowań nowoczesnym jazzem. Entuzjastycznie przyjmowano jego kolejny kwartet (Hancock, Marsalis, Carter, Williams), a wielkim sukcesem okazała się także muzyka jazzowa do filmu "Round Midnight", kwintet Tribute To Miles, eksperymenty w ramach modnego hip-hop jazzu oraz powrót do akustycznego jazzu (np. w ramach duetu z Wayne'em Shorterem) i jazzowych przebojów formacji The New Standards.
Oprac. Dionizy Piątkowski [ Era Jazzu  

bilety: 160 zł, 190 zł, 230 zł   

 










Mario Pavone


23.11.2008 (niedziela), godz. 20.00   

GCK - Jazz Club Hipnoza

   

KONCERT ODWOŁANY Z PRZYCZYN NIEZALEŻNYCH OD ORGANIZATORA 

KONCERT ODWOŁANY Z PRZYCZYN NIEZALEŻNYCH OD ORGANIZATORA 

KONCERT ODWOŁANY Z PRZYCZYN NIEZALEŻNYCH OD ORGANIZATORA

KONCERT ODWOŁANY Z PRZYCZYN NIEZALEŻNYCH OD ORGANIZATORA

KONCERT ODWOŁANY Z PRZYCZYN NIEZALEŻNYCH OD ORGANIZATORA

       

MARIO PAVONE'S DOUBLE TENOR QUINTET

Mario Pavone - kontrabas

Tony Malaby - saksofon tenorowy  

Jimmy Greene - saksofon tenorowy  

Peter Madsen - fortepian  

Gerald Cleaver - perkusja       

www.mariopavone.com/home.html          

Kontrabasista Mario Pavone    (ur. 1939-01-01, Connecticut (USA)   zaczął grać na kontrabasie w wieku 24 lat. Szybko zdobył jednak zaufanie tak znanych i wymagających muzyków, jak Anthony Braxton, Bill Dixon czy Paul Bley. Nie licząc kilku lekcji u klasycznego mistrza kontrabasu - Bertrama Turetzky'ego - jest muzycznym samoukiem.   Z Paulem Bleyem wiąże się początek muzycznej drogi Pavone, albowiem ta rozpoczęła się w roku 1964 od ich wspólnych koncertów w Europie. Jednak jeszcze w tym czasie Pavone nie myślał o wiązaniu się na stałe z muzyką i chciał wykonywać swój wyuczony zawód (jest absolwentem inżynierii na University of Connecticut). Zwrot dokonał się trzy lata później, kiedy to pod wpływem śmierci Johna Coltrane'a Pavone zdecydował się zostać zawodowym muzykiem.   Od tego czasu grywał z najlepszymi jazzmanami, jak Ray Anderson, Pheeroan akLaff, Gerry Hemingway, Archie Shepp, czy wspomniany Anthony Braxton, wielokrotnie wypuszczając się w jego najtrudniejsze, awangardowe rejony jazzu. Już w latach 70. podjął współpracę z Billem Dixonem, z którym nagrał kilka płyt.   

Z końcem lat 80. rozpoczął współpracę z Thomasem Chapinem, która zaowocowała jednym z najwspanialszych zespołów jazzowych początku lat 90. Thomas Chapin Trio. Od początku lat 80. prowadził własną wytwórnię płytową Alacra, która wydawała - oprócz autorskich płyt Pavone - także krążki jazzmanów niezauważanych przez wielkie koncerny.   Z lat 90. pochodzą wspólne nagrania z Anthonym Braxtonem dokonane zarówno w kwintecie (zespół pod nazwą Anthony Braxton - Mario Pavone Quintet), jak również w duecie. W latach 90. nagrał kilka bardzo dobrych albumów dla New World oraz Knitting Factory, które ukazują Pavone jako spadkobiercę drogi obranej niegdyś przez Charlesa Mingusa.  

 






 

Co moglibyśmy nazwać głównym nurtem w obecnym świecie muzyki(jazzowej)? Próba odnalezienia odpowiedzi na to pytanie przywodzi na myśl ideę pokonania w godzinę miliona mil według wszystkich możliwych wskazówek. Czy zatem jest dziś możliwe zdefiniowanie jakiegoś jednego wiodącego czy raczej ujednoliconego stylu w muzyce improwizowanej? Rozwijająca się w latach 60–tych idea awangardy była wielkim postępem przyczyniającym się do znacznego rozwoju muzyki. Dała również początek istotnej różnorodności: Jimmy Giuffre, Albert Ayler, Archie Shepp, John Coltrane i Sonny Rollins mieli znacznie rozbieżne i wysoce osobiste poglądy na to dokąd zmierzają w swojej twórczości. Z perspektywy czasu następuje jednak rutynowe przydzielenie ich wszystkich do jednego segregatora z adnotacją „awangarda”, przy czym należy wyraźnie podkreślić, że każdy z nich proponował wyraźnie różną wizję muzyki. Dave Douglas (Downbeat, Marzec 2004)

 Po słonecznych tygodniach, spędzonych przez nas w pięknych miejscach i otwartych przestrzeniach, ponownie wracamy do centrum miasta, by wieczorami - raz po raz - odwiedzić sale koncertowe i kluby. Mamy nadzieję, że w wielkiej różnorodności muzycznych propozycji nie przeoczycie Państwo oferty GCK i Jazz Clubu Hipnoza, która tym razem będzie miała festiwalowy charakter. Taka formuła pozwala skuteczniej promować rozmaitości muzyki, ponieważ można bezpośrednio skonfrontować artystów znanych i cenionych z przedstawicielami nowych muzycznych nurtów. Z roku na rok doskonalimy program koncertów z cyklu: jaZZ i okolice w taki sposób aby z jednej strony mógł on sprostać najbardziej wyrafinowanym muzycznym gustom, a z drugiej pozyskał przychylność słuchacza, który dopiero rozpoczął podróż w głąb muzycznego świata. W kręgu aktualnych poszukiwań i muzycznych rozmaitości Od początku cyklu wielką wagę przywiązujemy do pozostawania w kręgu najbardziej aktualnych poszukiwań muzyki improwizowanej i jazzu - twórczych działań, które jednocześnie zostały potwierdzone uznaniem światowej krytyki muzycznej. Niezwykle cenimy dobrą tradycję jazzu, jednak wszelkie autorytety artystyczne stają się o niebo cenniejsze, gdy można wejść z nimi w polemikę. Tego typu podejście tworzy nową tradycję muzyki improwizowanej, przemienia odtwórcę w twórcę, a publiczność zaskakuje, niejako zmusza do podejmowania samodzielnych poszukiwań i uzasadnień. Odbiorca staje się tutaj równorzędnym partnerem dla twórcy, który teraz nie może już posługiwać się wypróbowanymi trikami i sztuczkami zaczerpniętymi ze świata kultury pop i show biznesu... W ten sposób poszerzona zostaje przestrzeń kreatywnej akcji, co zawsze przyczynia się wszelkiemu rozwojowi. Ten demokratyczny proces w istocie zwiększa nasze zaangażowanie w poznanie i zrozumienie danej dziedziny sztuki. Odnosimy przez to podwójną korzyść: miło spędzamy wolny czas przy dźwiękach interesującej muzyki, a zarazem poszerzamy naszą świadomość, wiedzę o muzyce i estetyczne preferencje. Ze swej strony możemy Państwa zapewnić, że zapraszani przez nas improwizatorzy - tradycjonaliści czy eksploratorzy - zawsze prezentują najwyższy artystycznie poziom współczesnej muzyki improwizowanej i jazzu. Wszelka kultura, w tym także muzyczna, zawsze odnosi się do tradycji poprzez pielęgnowanie uznanych wartości lub stosowny do nich kontrapunkt. Przygotowując program kolejnych koncertów chcemy zawsze pozostawać w tym aktywnym punkcie odniesienia – pamiętając o tradycji spoglądać w przyszłość. (ak)



 

INAUGURACJA FESTIWALU   

19.10.2008 (niedziela), godz. 18.15   

Kino Światowid PREMIERA FILMU DOKUMENTALNEGO pt.: SMALL SPACES  

www.smallspacesfilm.com

film z udziałem Tymona Tymańskiego, Jima Blacka, Ravi Coltrane'a, Ralpha Alessiego, zespołu Pink Freud i innych opowiada o idei tworzenia nowej muzyki improwizowanej. Film w reżyserii Elvina Flamingo został nakręcony podczas międzynarodowych warsztatów muzycznych III Śląskiego Festiwalu Jazzowego w Akademii Muzycznej w Katowicach w kwietniu 2008 roku.

"Film podejmuje interesujący temat improwizacji muzycznej, daje wgląd w kulisy pracy muzyków improwizujących. Improwizacja jest rozmową muzyków, dla każdego oznacza jednak coś innego; przepływ energii, wyrażanie aktualnych emocji. Nie ogranicza muzyków do jednego gatunku, pozwala przekraczać granice stylistyczne. Oprócz wypowiedzi artystów w filmie znalazły się również fragmenty ich koncertów - dało to okazję do posłuchania naprawdę dobrej muzyki."

Justyna Jabłońska, TVP Kultura

"Z wielką przyjemnością film skonsumowałem. Sama prawda, świetny film, narracja i montaż wciągające. Warto robić takie rzeczy, warto żyć."
Jacek Staniszewski, artysta niezależny

 

bilety: 8 zł

 



19.10.2008 (niedziela), godz. 20.00

 

GCK - Jazz Club Hipnoza

TYMAŃSKI YASS ENSEMBLE  

Tymon - gitara, śpiew, saksofon  

Antoni "Ziut" Gralak - trąbka  

Alek Korecki - saksofon altowy

Irek Wojtczak - saksofon tenorowy  

Wojtek Mazolewski - gitara basowa

Kuba Staruszkiewicz - perkusja

Sztandarowa formacja muzyczna wpisująca polski jazz w szeroki kontekst nowej muzyki improwizowanej. Ponadto jest to udane połączenie dwóch niezależnych i krnąbrnych środowisk muzycznych, instrumentalistów wywodzących się z Young Power (Gralak, Korecki) i Yassu (Tymon i reszta grupy).

Otwierający nasz festiwal koncert jest zarazem premierą nowej płyty zespołu Free Tybet i doskonale wpisuje się w definicję nowej muzyki improwizowanej.

www.tymanski.com

www.jasnachmura.art.pl

www.irekwojtczak.com

bilety: 20 zł  



foto Stanisław Lesser

Dave Douglas


26.10.2008 (niedziela), godz. 20.00

GCK - Jazz Club Hipnoza   

Dave Douglas   3   

Dave Douglas - trąbka  

Mark Feldman - skrzypce  

Scott Colley - kontrabas   

Trzech wybitnych wirtuozów nowoczesnego jazzu na bardzo bliskim i wyjątkowym spotkaniu poświęconym pamięci niedawno zmarłego klarnecisty, saksofonisty i aranżera Jimmy Giuffre. Trąbka, skrzypce i kontrabas grają oryginalne układy i kompozycje wspaniale oddające piękno jego muzyki.   Skupiona atmosfera muzyki kameralnej stanowi tutaj pewnego rodzaju mozaikę, wyjątkowe tło do improwizacji. Dźwięki począwszy od tych najdelikatniejszych i przyciszonych poprzez te żarliwe oraz namiętne (scalone w ballady) aż po rytmiczne piosneki szybko przyjmujące formę free - skomplikowanej, zawiłej panoramy współczesnych brzmień, tworzą atmosferę prawdziwej uczta dla wszystkich melomanów spragnionych muzyki najwyższej próby!     

Co moglibyśmy nazwać głównym prądem w obecnym świecie muzyki (jazzowej)? Próba odnalezienia odpowiedzi na to pytanie przywodzi na myśl ideę pokonania w godzinę miliona mil według wszystkich możliwych wskazówek. Czy jest możliwe zdefiniowanie jednego czy raczej ujednoliconego stylu (zakładając, że obecny czas jest unikatowy).   Powstająca w latach 60–tych idea awangardy była wielkim postępem przyczyniającym się do znacznego rozwoju muzyki. Dała również początek istotnej różnorodności: Jimmy Giuffre, Albert Ayler, Archie Shepp, John Coltrane i Sonny Rollins mieli znacznie rozbieżne i wysoce osobiste poglądy na to dokąd zmierzają w swojej twórczości. Z perspektywy czasu następuje jednak rutynowe przydzielenie ich wszystkich do jednego pudełka z adnotacją „awangarda” przy czym należy wyraźnie podkreślić, że każdy z nich proponował wyraźnie różną wizję muzyki - Dave Douglas   

Dave Douglas współpracował m.in. z takimi artystami jak: Jim Black, Brad Shepik, John Zorn, Greg Cohen, Joey Baron, Bill Frisell, John Abercrombie, Marc Ribot, Georg Lewis, Jason Moran, Mark Turner, Louis Sclavis, Guy Klucsevsek, Mark Feldman, Uri Caine, Jamie Saft, Craig Taborn, Josh Roseman, Chris Potter, James Genus, Ben Perowski, Michael Sarin, Sean Lennon, Cibo Matto, Suzanne Vega, Patricia Barber, Ikue Mori, Jubilant Sykes, Michael Formanek, Myra Melford, Mark Dresser, Grag Tardy, Romero Lubambo, Erik Friedlander, Seamus Blake, Chris Speed, Cuong Vu, Susie Ibarra, Roy Campbell, Jr., Baikida Carrol, Misha Mengelberg, Barry Altschul, Clarence Penn, Marcus Rojas, Ethan Iverson, Bill Carrothers oraz Billy Hart.   

Aktualnie Dave Douglas nie koncentruje się tylko na roli instrumentalisty i band leadera, pracuje również jako kompozytor, wykonawca, nauczyciel, organizator festiwali i warsztatów muzycznych. Przez ostatnie pół dekady Dave Douglas był kilkakrotnie wybierany na trębacza, kompozytora i jazzowego artystę roku przez takie organizacje jak: New York Jazz Awards, Down Beat, Jazz Times, Jazziz oraz Italian Jazz Critics’ Society. Znakomity trębacz gościł w Polsce wielokrotnie zawsze ściągając na swoje koncerty liczną publiczność.   

W ostatnich latach Scott Colley stał się jednym z najbardziej pożądanych basistów co znajduje swe bezpośrednie odzwierciedlenie na 100 płytach. Pracował z różnorodnymi muzykami począwszy od gitarzystów jak: Mike Stern, Pat Metheny, John Scofield i Hall, poprzez saksofonistów: Joe Lovano, Michael Brecker, Clifford Jordan i Greg Osby, pianistów: Herbie Hancock, Kenny Werner, Joachim Kuhn i Edward Simon, oraz perkusistów: Bill Stewart, Brian Blade, Billy Hart i Roy Haynes. “Chcę być zaangażowany w różnorodną muzykę” wyznał zamyślony Colley w wywiadzie dla Subliminal . „Część muzyki może przemawiać do mnie melodyjnie, część rytmicznie, część intelektualnie. Jeżeli gram z Jimem Hallem jedną noc, z Andrew Hillem kolejną i następnie coś bardziej groove jak LAN Xang, to wszystko to karmi różne części mego ducha. Wszystko jest muzyką, której słucham i przyswajam na różne sposoby. W zasadzie mam swój styl, cokolwiek to jest. I potrafię to subtelnie przystosowywać do wielu różnych rzeczy. Nie myślę o muzyce w ramach terminów na zasadzie: ‘to jest w środku lub to jest stara muzyka’. To wszystko jest bardziej złączone i wraca by było znowu słuchane. Kiedy słuchasz tego, co się naprawdę dzieje i nie myślisz, nie kalkulujesz, nie zajmujesz uwagi czym to jest, wówczas uchwycisz sedno.”     

Mark Feldman w roku 1994 i 1995 zajął pierwsze miejsce amerykańskiego magazynu Downbeat w kategorii "talent zasługujący na uwagę" Od 1986 r. mieszka w Nowym Jorku. Wczeniej był członkiem Country Western Singers. Występował jako solista z WDR Radio Orchestra i WDR Radio Big Band w Kolonii, szwajcarską Basil Sinfonetta, fińskim UMO Radio Big Band w Helsinkach i nowojorskim Sweet Basil Monday Night Big Band. Występował na wielu festiwalach jazzowych i koncertach m.innymi z takimi muzykami jak: Bill Frisell, Ray Anderson, John Zorn, Billy Hart, Don Byron, John Abercrombie, Richard Galliano, Lee Konitz, Joe Lovano.   

Gimmy Giuffre     

www.davedouglas.com   

www.markfeldmanviolin.com

www.scottcolley.com      

W NASZYM ARCHIWUM  ZNAJDZIESZ  BIOGRAM DAVE'A  DOUGLASA, FOTO-SERWIS Z KONCERTÓW ORAZ INTERESUJĄCY WYWIAD Z TRĘBACZEM    

bilety: 40 zł  

 



foto Stanisław Lesser


Dave Douglas


foto Stanisław Lesser

Dave Douglas


28.10.2008 (wtorek), godz. 20.00  

GCK - Jazz Club Hipnoza

MARC RIBOT TRIO w. HENRY GRIMES/bass & CHAD TAYLOR/drums  

Marc Ribot - gitara  

Henry Grimes - kontrabas  

Chad Taylor - perkusja

Marc Ribot to wybitny amerykański gitarzysta i jeden z najważniejszych twórców szeroko pojętej muzyki improwizowanej, który unika prostego "zaszufladkowania" i trzymania się jednego muzycznego nurtu - wręcz przeciwnie bierze udział w wielu różnorodnych sesjach nagraniowych, zespołach i koncertach; od jazzu przez independent rock music po udział w projektach Johna Zorna, Toma Waitsa czy Johna Lurie.

Marc Ribot to także genialny akompaniator, który buduje wokół wokalisty charakterystyczną aurę niezwykle "nasyconą" kolorystycznie i emocjonalnie, a zaistniała muzyka zawsze jest oryginalną i interesującą propozycją. Jego nazwisko wymienione na obwolucie płyty sprawia, że po nagranie sięga się bez dłuższego namysłu i to niezależnie od tego kto jest głównym wykonawcą, wiadomo bowiem, że Marc i tak będzie liderem w każdym utworze czy piosence, której tylko [bodaj na moment] użyczy swoich gitarowych umiejętności. W ostatnim czasie, z dużym powodzeniem, współpracował on min. z Robertem Plantem, T-Bone Burnettem, Marianne Faithful, Elvisem Costello, Madeline Peyroux, Caetano Veloso, Laurie Anderson, Davidem Sylvianem czy Wilsonem Pickettem. Coraz częściej powraca też do jazzu w różnych jego klasycznych i nowoczesnych przejawach jak: Free, Funky i Punky [Marc Ribot's Ceramic Dog].

Świetne akustyczne trio Marca Ribota z Henry'm Grimesem i Chadem Taylorem to formacja kompletna, zarówno pod względem brzmienia, ekspresji artystycznej jak i zespołowej improwizacji. We Wrocławiu i Katowicach usłyszymy zupełnie nową, iście eksperymentalną muzykę, opartą o intuicyjne i telepatyczne porozumienie oraz doświadczenia koncertowej praktyki w „Spititual Unity”.

Gorąco Państwu polecam ten koncert!

www.marcribot.com

Henry Grimes – urodzony w Philadelphii, absolwent the Julliard School of Music to wielki improwizator niezmiernie zasłużony dla żywej muzyki improwizowanej oraz prawdziwy mistrz kontrabasu. Grimes był nieobecny na światowej scenie muzycznej od końca lat 60-tych, powrócił jednak w niesłychany sposób na scenę, po tym jak otrzymał w prezencie kontrabas od swojego kumpla po fachu Williama Parkera - w grudniu 2003 - by móc inspirować innych swą pełną pasji grą, z której zrezygnował 30 lat wcześniej.   W drugiej połowie lat 50-tych oraz latach 60-tych, Grimes zagrał fenomenalne kawałki na blisko 50 albumach z bardzo szerokim kręgiem muzyków, między innymi takimi jak Albert Ayler, Don Cherry, Benny Goodman, Coleman Hawkins, Roy Haynes, Lee Konitz, Steve Lacy, Charles Mingus (tak jest zgadza się, Charles Mingus), Gerry Mulligan, Sunny Murray, Perry Robinson, Sonny Rollins, Roswell Rudd, Pharoah Sanders, Archie Shepp, Cecil Taylor, Charles Tyler, McCoy Tyner, Rev. Frank Wright i wielu innych ... I nagle, z dnia na dzień, zwyczajnie odszedł od wykonywania muzyki, głównym powodem były problemy świata muzycznego tamtych czasów. Przez wiele lat Henry Grimes nie pokazywał się w muzycznym środowisku. Mieszkał w pokoju jednoosobowym, w hotelu w samym centrum Los Angeles, a zajmował się raczej przetrwaniem niż pracą muzyczną (praca na budowie, prace konserwacyjne, dozorca itp.). Na szczęście, wkrótce po otrzymaniu nowego kontrabasu , opuścił swój pokój i zaczął koncertować z muzykami takimi jak Bobby Bradford, Nels a także Alex Cline, Joseph Jarman, oraz innymi, w miejscach takich jak Billy Higgins's World Stage, the Howling Monk, the Jazz Bakery czy Schindler House na terenie Los Angeles . Po triumfalnym powrocie do Nowego Jorku w maju, Henry Grimes zagrał jako gość specjalny na dwóch koncertach podczas trwającego przez sześć dni festiwalu pod nazwą Vision Festival, zagrał, a także udzielił obszernych wywiadów emitowanych podczas pięciodniowego WKCR -FM Radio Festival, zaproponował też założenie szkoły nauki dla kontrabasistów przed 50 rokiem życia w Nowym Jorku. Następnie wraz ze swoim własnym składem zagrał trzy koncerty w nowojorskiej sali Iridium. Bilety rozeszły się dosłownie jak ‘świeże bułeczki’. W Nowym Jorku, po raz pierwszy Henry Grimes pracował z takimi muzykami jak Rob Brown, Roy Campbell, Jr., Andrew Cyrille, Sabir Mateen, William Parker, Marc Ribot, Warren Smith i inni. Zagrał w takich miejscach jak the Vermont Jazz Center, a także Harvard University , koncertował w sześciu miastach we Włoszech i w jednym w Słowenii w grudniu 2003. Ku zdziwieniu i wielkiej radości wszystkich, artysta wykorzystuje swoją pełną muzyczną moc , tak jakby nigdy nie przestał grać! Pod koniec wiosny gazeta "The New York Times" poświęciła prawie całą stronę sylwetce Henrego Grimesa; Stacja telewizyjna ABC-TV News wyemitowała wywiad oraz materiał filmowy z koncertu podczas the Vision Festival; stacja radiowa National Public Radio's Felix Contreras puszczała jego muzykę w trakcie Porannego Wydania; Michael Fitzgerald, współautor nagrodzonej biografii pt. "Rat Race Blues: The Musical Life of Gigi Gryce," pisze o nim książkę; a David Gunderson pracuje nad filmem dokumentalnym o Henrym Grimesie. Henry otrzymał także grant Meet the Composer za swoją pracę, przyznano mu także wyróżnienie Musician of the Year w portalu All About Jazz. Obecnie Henry Grimes mieszka, pracuje i wykłada w Nowym Jorku. Inne informacje można znaleźć na www.HenryGrimes.com

bilety: 40 zł    

 




Marc Ribot


3 0.10.2008 (czwartek), godz. 20.00

GCK - Jazz Club Hipnoza

DAVID SANCHEZ QUARTET: Cultural Survival  

David Sanchez - saksofony  

Lage Lund - gitara 

Orlando LeFleming - kontrabas

Tony Escapa - perkusja

David Sanchez (ur. w 1968 Guaynabo, Puerto Rico), to amerykanski saksofonista tenorowy, który potrafi budować solo nad wyraz efektowne, pełne technicznego wyczucia i siły ekspresji. Cultural Survival to tytuł jego najnowszego, entuzjastycznie przyjetego przez krytyków jazzowych na całym świecie albumu. Warto przypomnieć, że David Sanchez jest już 4-krotnym zdobywcą nagrody Grammy. Swoim ósmym albumem, Sanchez kontynuuje wzbogacanie swojego doskonałego jazzu wpływami afrykańskiej, afro-kubańskiej i karaibskiej kultury. Płyta składa się z ośmiu utworów, które pokazują nowy kierunek, jaki przyjęła twórczość artysty - Sanchez debiutuje tu z kwartetem-bez-pianina (na 5 z 8 piosenkach), włącza też subtelne elementy gitarowe. Wybór gitarzysty też zasługuje na uwagę - gra tu rewelacyjny Lage Lund, zwycięzca Thelonious Monk Guitar Competition w 2005. David Sanchez otrzymał w 2005 roku nagrodę Grammy w kategorii Best Latin Instrumental Album za płytę pt.: Coral, natomiast jego najnowsza płyta została nominowana do tego prestiżowego wyróżnienia w przyszłym roku.  

Dave Sanchez czyli muzyczna podróż od Afryki do obu Ameryk

Ten wyjątkowy muzyk z Puerto Rico już na początku kariery (przypadającej na późne lata 80-te) improwizował sola skomplikowane i potężne intelektualnie. Niezależnie od perfekcyjnie wykonanej be-bopowej „powłoki” i szerokiego zakresu jazzowych idiomów, muzyka Sancheza głęboko przesycona jest liryką i duchem kompozycji Heitora Villa-Lobosa – brazylijskiego kompozytora muzyki klasycznej. Łącząc ze sobą te dwa tak wyraziste gatunki muzyki, jakim jest wielkomiejski jazz i klasyczna muzyka południa kontynentu, Sanchez wykazuje, że kulturowe aspekty północy i południa Ameryki ściśle ze sobą korespondują. Najnowsza płyta Sancheza pt. Cultural Survival (universal music) to muzyczną opowieść, która w charakterystyczny dla jazzu sposób przedstawia wędrówkę ludów Afryki na Karaiby, skupia się też na wyrażeniu współczesnego życia Nowego Jorku, Karaibów i Afryki. Sanchez zabiera słuchaczy w fascynującą podróż, po wielkim amerykańskim kontynencie, której po prostu nie można przegapić.

www.davidsanchezmusic.com

www.lage-lund.com    

bilety: 30 zł    

 




David Sanchez


8.11.2008 (sobota), godz. 20.00

Kino Muza, Sosnowiec, ul. Warszawska 2

XVII EDYCJA GÓRNOŚLĄSKIEGO FESTIWALU SZTUKI KAMERALNEJ ARS CAMERALIS SILESIAE SUPERIORIS oraz cykl: jaZZ i okolice

polecają Państwa uwadze projekt

"FRISELL Takes on Keaton, Morrison & Woodring" with Tony Scherr & Kenny Wollesen

Bill Frisell - gitara

Tony Scherr - kontrabas

Kenny Wollesen - perkusja

John Cocci - wizualizacje, projekcja

Ikona gitarzystów wraz ze swoim trio gra oryginalne kompozycje do fantasmagorycznych kolekcji krótkometrażówek: Bustera Keatona High Sign i One W eek, wybranych animacji nieszablonowego grafika Jima Woodringa -  oraz filmu The Mesmerist onirycznie zrekonstruowanego przez artystę Billa Morrisona (filmu ten pochodzi z 1926 roku i uległ poważnemu zniszczeniu wskutek naturalnego procesu starzenia się azotanu na taśmie filmowej). Klasyczny przykład komedii slapstickowej, surrealistyczna animacja oraz powtórne przeanalizowanie tajemniczej perełki ekranu, niezmiernie ważnej dla historii sztuki filmowej, która dosłownie ginie na naszych oczach – to spektakularny performance, zderzenie geniuszy muzyki, filmu i grafiki. Cały ten „kram rozmaitości” to zapowiedź jednego z najbardziej istotnych wydarzeń artystycznych jesiennego sezonu .

Bill Frisell Trio zagrają na żywo do następujących filmów:

The Mesmerist • High Sign • One Week • 4-5 Animated Frank Stories • Fragmenty pochodzące z Mysterio Simpatico

Prace Billa Morrisona były przedstawiane podczas festiwali filmowych, w salach muzealnych i koncertowych na całym świecie, wliczając w to takie miejsca jak BAM, Carnegie Hall, Lincoln Center, MoMA, Tate Modern, Royal Festival Hall, Rotterdam, Sundance oraz Walt Disney Concert Hall. Decasia - film pełnometrażowy będący rezultatem współpracy z kompozytorem Michaelem Gordonem, został nazwany “najbardziej uznanym filmem amerykańskiej awangardy fin de si è cle” (J. Hoberman, Village Voice). Stworzył filmy, które towarzyszyły koncertom muzycznym między innymi takich muzyków jak John Adams, Gavin Bryars, Bill Frisell, Michael Gordon, Henryk Mikołaj Górecki , David Lang, Harry Partch, Steve Reich czy Julia Wolfe. Bill to stypendysta fundacji Guggenheim , zdobywca nagrody the Alpert Award oraz stypendiów z Creative Capital, the Foundation for Contemporary Art, a także the National Endowment for the Arts. Pełna retrospektywa jego prac była organizowana w Buenos Aires, Cork, Los Angeles, Londonie, Montrealu, Nowym Jorku, Nowej Zelandii, Paryżu, San Francisco oraz Wiedniu. Jim Woodring Jim Woodring to autor książek The Frank Book, The Book of Jim oraz Seeing Things , wszystkie wydane przez Fantagraphics Books. Aby przekazać swoje pomysły i idee w swoich pracach stosuje piórko i tusz, węgiel, akwarelę, farbę olejną, plastik, wosk, cynę oraz chitta. Owocem jego współpracy z  Billem Frisellem przy multimedialnych projektach było stypendium United States Artists Fellowship w roku 2006.

Obecnie mieszka w Seattle , można go także spotkać na jimwoodring.blogspot.com.

William Richard "Bill" Frisell urodził się 18 marca 1951 w Baltimore. W dzieciństwie, które spędził w Denver (Colorado), grał na klarnecie (niektórzy twierdzą, że saksofonie, co nie jest prawdą). Gitarą zainteresował się dopiero po odkryciu dzięki radiu muzyki pop. Wkrótce chicagowski blues stał się dla niego pasją, która poprowadziła go przez twórczość Otisa Rusha, B.B. Kinga, Paula Butterfielda i Buddy Guya. W szkole średniej grał w zespołach, które przerabiały klasyczne utwory pop i soul, piosenki Jamesa Browna i inne utwory do tańca. Później Bill studiował na University of Northern Colorado, wstąpił na Berklee College of Music w Bostonie, gdzie uczył się z Johnem Damian, Herby Pomeroy i Michaelem Gibbsem. W roku 1978 Frisell przeniósł się na rok do Belgii koncentrując się na pisaniu muzyki. W tym okresie koncertował z Michaelem Gibbsem i dokonał pierwszych nagrań z niemieckim basistą Eberhardem Weberem. W 1979 przeprowadził się do Nowego Jorku, gdzie mieszkał do 1989 roku, kiedy to znów się przeprowadził, tym razem do Seattle, stan Waszyngton. "Kiedy miałem 16, 17 lat, słuchałem dużo muzyki surfowej i brytyjskiego rocka. Wtedy zobaczyłem Wesa Montgomeryego, bardzo mnie to podekscytowało i sprawiło, że połączyłem wszystkie te style razem. Także Jim Hall zrobił na mnie duże wrażenie, wziąłem zatem u niego kilka lekcji. Myślę, że gram tego rodzaju harmonie, jakie Jim Hall grałby gdyby brzmiał jak Jimi Hendrix" - powiedział Frisell w wywiadzie dla magazynu Wire. Prócz Hendrixa, Halla i Montgomeryego, Bill wśród swych największych muzycznych inspiracji wymienia takich muzyków jak: Paul Motian (znany z tria Billa Evansa), Thelonious Monk, Charles Ives, Sonny Rollins, John Zorn, swego nauczyciela Dale Bruninga i różnych twórców "World Music". W swojej 25 letniej karierze muzycznej wziął udział w nagraniu ponad 200 płyt, w tym zrealizował 25 albumów autorskich. Bill Frisell jako gitarzysta, kompozytor oraz szef zespołu, odcisnął trwały ślad w światowej muzyce jako artysta wizjoner amerykańskiej muzyki improwizowanej. Współpracował z szerokim kręgiem plastyków, performerów, twórców filmowych i legendarnych muzyków. Niemniej, to właśnie jego praca w charakterze lidera skupiła na sobie uwagę i zdobyła najwyższe uznanie. Gazeta The New York Times opisała muzykę Frisella w następujący sposób: Trudno jest znaleźć bardziej owocną medytację na temat muzyki amerykańskiej niż kompozycje gitarzysty Billa Frisella. Eksplorując rocka, muzykę folk i country połączył ją z jazzem i bluesem, umiejętnie eksponując formę kompozycji oraz improwizację. W przeciwieństwie do innych muzyków uprawiających pastisz, którzy mają tendencje do zapominania o pasji, Frisell zawsze wybiera przyjemność i radość w graniu muzyki, a także podejmuje temat często unikany – delikatność i czułość. Nagrania Frisella w ciągu ostatnich dekad pokazują szeroki wachlarz wpływów muzycznych. Jego pełna dyskografia, płyty nagrane dla ECM i dwadzieścia nagrań dla Nonesuch, została określony przez magazyn Down Beat jako “najlepiej nagrana produkcja dekady.” Można tu wymienić min.: oryginalną partyturę do filmu Bustera Keatona po aranżacje muzyki na zespół poszerzony o sekcje dętą - This Land ; Blues Dream; interpretacje kompozycji amerykańskich kompozytorów muzyki współczesnej ( Have a Little Faith ); a także współpracę z uznaną sekcją rytmiczną Viktor Krauss - bass i Jim Keltner - drums ( Gone, Just Like a Train; Good Dog, Happy Man ). Inne produkcje zawierają: album nagrany z muzykami z Nashville; solowy album Ghost Town; album z jego własnymi aranżacjami piosenek Elvisa Costello i Burta Bacharacha ( The Sweetest Punch ); album nagrany w trio z legendami jazzu Davem Hollandem oraz Elvinem Jonesem, a także kolekcję tradycyjnych amerykańskich pieśni i oryginalnych kompozycji zainspirowanych właśnie nimi, a zatytułowanych The Willies . Znakomity album The Intercontinentals , nominowany do nagrody Grammy w roku 2004, który zawiera typową dla Frisella muzykę wywodzącą się z korzeni amerykańskich, z bezbłędnym stylem improwizowanym, gdzie można zauważyć wpływy brazylijskie, greckie oraz dźwięki malijskie. Jego płyta z roku 2004. zatytułowana Unspeakable, zdobyła nagrodę Grammy w kategorii: Best Contemporary Jazz Album w 2005 roku. Kolejny album East/West to zestaw składający się z dwóch płyt, a nagranych w trakcie koncertów w trio, które odbył się na obu wybrzeżach Stanów Zjednoczonych. Album Bill Frisell, Ron Carter, Paul Motian przedstawia dwie legendy jazzu , które Bill osobiście uważa za swoich prawdziwych mentorów i źródło muzycznych inspiracji. Jego nowy projekt wspólnie z perkusistą Mattem Chamberlainem oraz producentami Lee Townsend i Tucker Martine, zatytułowany Floratone (Blue Note), jest kapitalną, teksturalną ekstrawagancją, opisaną przez All About Jazz jako “współczesny majstersztyk.” W grudniu 2006, Bill został stypendystą fundacji Rasmusona i odebrał grant ufundowany przez United States Artists, amerykańską organizację prywatną założoną celem wspierania najlepszych żyjących artystów amerykańskich. W maju 2008 ukazała się nowa płyta Billa Frisella - History, Mystery (Nonesuch rec.) oraz album z muzyką do filmu All Hat ( www.allhatthemovie.com )

www.billfrisell.com

Tony Scherr jest jednym z najbardziej wziętych muzyków w Nowym Jorku, a także od lat ulubionym basistą Billa Frisella, który aktywnie towarzyszy też muzycznym poczynaniom Stevena Bersteina w grupie Sex Mob, pieśniarzowi country Willi Nelsonowi i wokalistce Norah Jones. Jest on także doskonałym gitarzystą, kompozytorem i producentem muzycznym nominowanym do nagrody Grammy. Jako basista uczestniczył w pracach nad projektami autorstwa takich osób jak: Joey Baron, John Scofield, Maria Schneider, John Lurie, the Lounge Lizards jak i wielu innych. Scherr nagrał dwa autorskie albumy, Twist in the Wind i Come Around dla niezależnej wytwórni płytowej Smells Like Records założonej przez perkusistę Sonic Youth Steve Shelley'a.

www.tonyscherr.com

Kenny Wollesen regularnie występuje z Billem Frisellem jako jeden z członków jego trio, The New Quartet oraz septetu z którym pojawił się na albumie Blues Dream. Znakomity perkusista wielokrotnie grał też z takimi muzykami jak: John Zorn, Marc Ribot, John Medeski, Tom Waits, John Scofield, Jesse Harris and the Ferdinandos, Sean Lennon, Mitchell Froom, Big John Patton, John Lurie, Jim Hall, Jessica Williams oraz Myra Melford. Obecnie, dodatkowo oprócz występów na żywo z Frisellem, koncertuje z grupą Sex Mob trębacza Stevena Bernsteina, a także okazjonalnie z zespołem Johna Zorna Electric Masada. Prowadzi też swój własny zespół pod nazwą The Wollesens.

Kenny Wollesen   

XVII Górnośląski Festiwal Sztuki Kameralnej      

bilety dostępne są także w kasach informacji miejskiej pod nr tel.: 032 368 17 74 oraz 032 291 39 48    oraz portalach: Ticketportal i Ticketpro    

bilety:

25 zł, 40 zł  

 


Bill Frisell


16.11.2008 (niedziela), godz. 20.00

GCK - Jazz Club Hipnoza   

The Claudia Quintet    

John Hollenbeck - perkusja, kompozycja i aranżacja  

Drew Gress - kontrabas      

Matt Moran - wibrafon, instr. perkusyjne    

Ted Reichman - akordeon    

Chris Speed - klarnet, saksofon tenorowy      

Perkusista, kompozytor i aranżer John Hollenbeck prowadzi The Claudia Quintet” od prawie 11 lat, jednak kiedy mówi dziś o tym jak zespół się tworzył wciąż przepełniają go wielkie emocje: próbuję pod koniec każdego koncertu szczerze oświadczyć jak bardzo jestem zaszczycony graniem z tak znakomitymi muzykami. Moim pomysłom i aranżacjom zawsze towarzyszy wielka kreatywność z ich strony. Słuchając brzmienia zespołu czasami nie potrafię grać, jestem tak wzruszony i trudno mi uwierzyć jak dobre jest brzmienie tej grupy.     

WYNIKI COROCZNEJ MIĘDZYNARODOWEJ ANKIETY KRYTYKÓW MUZYCZNYCH PRESTIŻOWEGO   MAGAZYNU DOWNBEAT  (sierpień 2008) 

56th Annual Critics Poll    

Wschodząca Gwiazda: THE CLAUDIA QUINTET/ JOHN HOLLENBECK    

Grupa Jazzowa : 1. The Claudia Quintet 2. Jason Moran Group 3. SFJAZZ Collectiva 4. Vijay Iyer Quartet 5. Esbjorn Svensson Trio 6. Matt Wilson's Arts & Crafts 7. Mostly Other People Do The Killing 8. The Bad Plus 9. Plays Monk 10. Chris Potter Underground Quartet 11. Jewels And Binoculars    

Wschodząca Gwiazda/ Kompozytor: 1. John Hollenbeck 2. Ben Allison 3. Vijay Iber 4. Jason Moran 5. Matt Wilson 6. Guillermo Klein 7. Jenny Scheinman 8. Nicole Mitchell 9. Miguel Zenon 10. Anat Cohen 11. Tomasz Stańko 12. Anthony Wilson    

Wschodząca Gwiazda/ Aranżer 1. John Hollenbeck 2. Uri Cane 3. Jim McNeely 4. Anthony Wilson 5. Steven Bernstein 6. David Weiss 7. Stefon Harris 8. Mark Masters 9. Oded Lev-Ari 10. Pete McGuinness 11. Ben Allison 12. Marty Sheller         

Hollenbeck jest zachwycony swoją obecnością w zestawieniu powstałym w ramach tegorocznej, międzynarodowej ankiety krytyków jazzowych magazynu Down Beat . W dużej mierze ze względu na fakt, że od pewnego czasu „The Claudia Quintet” eksplorował terytorium muzyczne dość oddalone od klasycznych jazzowych form czyli wszystkiego tego czego krytycy oczekują od grupy jazzowej, i co za tym idzie, dalekie jest od stereotypowego postrzegania improwizacji jazzowej. Fakt przyznania tak wysokich not zespołowi z poza głównego nurtu jazzu może okazać się kolejnym przełomowym momentem w historii tej muzyki, który znacznie poszerzy możliwości ekspresji artystycznej i da szansę na wciąż intrygującą ewolucję tego fantastycznego muzycznego nurtu.   Warto być świadkiem formowania się nowej muzyki improwizowanej, która z pewnością będzie kolejną gałęzią wielkiego drzewa genealogicznego jazzu.    

Czy nie jest to wystarczająca rekomendacja aby wybrac się na ich koncert ?

www.myspace.com/theclaudiaquintet   

www.johnhollenbeck.com    

bilety: 30 zł  

 




The Claudia Quintet


                 SKROLUJ W DÓŁ DO STARSZYCH ZASOBÓW

 24.08.2008 (niedziela), godz. 21.00 Koncert z cyklu jaZZ i okolice podczas 10. edycji Letniego Ogrodu Teatralnego w podcieniach GCK

Danielle Di Bonaventura Band Union

Danielle Di Bonaventura - bandoneon, fortepian

Marcello Peghin - gitara

Felice Del Gaudio - kontrabas

Alfredo Laviano - perkusja

 

Daniele di Bonaventura, kompozytor, pianista, akordeonista/bandoneonista (bandoneon –rodzaj harmonii ręcznej bardzo popularnej w Argentynie. Wirtuozem bandoneonu był wybitny argentyński kompozytor Astor Piazzolla). Bonaventura urodził się w 1966 roku, w Fermo (środkowe Włochy), w wieku 8 lat rozpoczął naukę gry na fortepianie i wiolonczeli. Pobierał również naukę w zakresie kompozycji i orkiestracji. Uzyskał dyplom z kompozycji. Twórczość Bonaventury obejmuje szeroki zakres muzyki od klasycznej po współczesną; od jazzu do tanga, od inspirowanej folklorem Włoch muzyki etnicznej po brzmienia muzyki świata. Artysta komponuje również muzykę teatralną, filmową i taneczną. Bonaventura współpracował z wieloma wybitnymi instrumentalistami z całego świata, takimi jak: Enrico Rava; Paolo Fresu; Oliver Lake; David Murray; Miroslav Vitous; Rita Marcotulli; David Liebman; Toots Tielemans; Omar Sosa; Flavio Boltro; Joanne Brackeen; Greg Osby; Ira Coleman; Dino Saluzzi; Andrè Jaume. Współuczestniczył w nagraniu ponad 20 płyt. W ostatnim czasie współpracował z Miroslavem Vitousem, który zaprosił go do uczestnictwa w nagraniach do albumu Universal Syncopation II dla prestiżowej wytwórni ECM. Dokonał także nagrań własnych kompozycji: Suite for Bandoneon and Orchestra oraz w akustycznym kwartecie (bandoneon, 10 strunowa gitara akustyczna, kontrabas, perkusja) nastrojowej płyty: Canto alla terra. Włoski muzyk wystąpił na najważniejszych festiwalach muzycznych w Europie i to zarówno jazzowych, folkowych jak i klasycznych, jednak do Polski przyjedzie po raz pierwszy. Muzyka, którą zaprezentuje katowickiej publiczności przepojona jest melodią, rytmem i klimatem śródziemnomorskiej kultury, Bonaventura umiejętnie wplata weń improwizacje jazzowe, a kunszt z jakim posługuje się bandoneonem nawiązuje do twórczości jego największych wirtuozów Astora Piazzolli i Dino Saluzziego.

www.danieledibonaventura.it profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewprofile&friendid=154427455




3.08.2008 (niedziela), godz. 20:00 Koncert z cyklu jaZZ i okolice podczas 10. edycji Letniego Ogrodu Teatralnego w podcieniach GCK

Bartek Pieszka Quartet

Nikola Kołodziejczyk - fortepian,

Łukasz Borowiecki - kontrabas,

Sebastian Kuchczyński - perkusja,

Bartek Pieszka - vibrafon


Bartek Pieszka Quartet powstał na początku 2007 roku. Pomimo dość krótkiego stażu jest już zdobywcą II nagrody na VI Międzynarodowym Festiwalu Jazzowym "Krokus Jazz Festival 2007" oraz II nagrody XXXI Międzynarodowym Konkursie Młodych Zespołów Jazzowych "JAZZ JUNIORS 2007".

Tak mówi o muzyce wykonywanej przez zespół jego lider Bartek Pieszka:

"Muzyka jaką wykonujemy można scharakteryzować jako nowoczesny, europejski jazz nawiązujący do korzeni muzyki klasycznej, czerpiący inspiracje z ludowej muzyki polskiej, argentyńskiej, a także skandynawskiej. Jednak tworząc naszą muzykę staramy się kłaść szczególny nacisk na przekaz pozamuzyczny, emocjonalny, na kontakt ze słuchaczem.

Myślę, że ostatni bardzo pracowity okres zaowocuje wieloma koncertami i wydaniem płyty, która jest już prawie gotowa. Planów na przyszłość mamy wiele, ile z nich uda się zrealizować -- czas pokaże. Póki co, dużo i konsekwentnie pracujemy, sprawia nam to ogromną radość oraz satysfakcję i mam cichą nadzieję że nie tylko nam."

Bartek Pieszka – młody wibrafonista jazzowy, student Instytutu Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie wibrafonu Bernarda Maselego. Jego gra nawiązuje nie tylko do takich wibrafonistów, jak Mike Mainieri, Dave Samuels czy Gary Burton, ale widać w niej także wpływy Chicka Corei czy Pata Metheny'ego. Koncertował m.in. z Jerzym Milianem i Joachimem Menclem.

Nikola Kołodziejczyk – młody kompozytor i pianista jazzowy, student Instytutu Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie fortepianu Wojciecha Niedzieli. W jego stylu gry widać odniesienia do Chicka Corei, Keitha Jarretta, Leszka Możdżera, Brada Mehldaua, ale również między innymi Bacha,Debussy'ego czy Gershwina.

Maciej Szczyciński – kontrabasista i gitarzysta basowy. Obecnie jest studentem Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w Akademii Muzycznej w Katowicach. Z jednej strony udzielał się jako kontrabasista w orkiestrach, w tym w Warszawskiej Filharmonii Młodzieżowej. Grywał w ramach Forum Lutosławskiego, a na swoim koncie ma również wykonanie „Miserere” Arvo Paerta wraz z The Hilliard Ensemble, legendarnym już zespołem specjalizującym się w muzyce dawnej. Na kontrabasie gra jednak głównie w składach jazzowych. Współpracuje z kwartetem Jacka Namysłowskiego, big-bandem Zbigniewa Namysłowskiego, kwintetem Zbigniewa Namysłowskiego, trio Marcina Olaka, zespołem Marii Namysłowskiej – Mary Go Round, kolektywem Etopiryna. Udziela się (lub współtworzy) w Storyboardzie, Orkiestrze Nikoli Kołodziejczyka, kwartecie Wojtka Staroniewicza. Współpracował również z Michałem Urbaniakiem, Andrzejem Jagodzińskim, Urszulą Dudziak i innymi muzykami.

Sebastian Kuchczyński – młody perkusista jazzowy, student Instytutu Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie perkusji Adama Buczka. Stypendysta uniwersytetu Jamey Aebersold w Luisville. Laureat wielu konkursów, w tym: Jazz Juniors 2007, Krokus Jazz Festival 2007.

www.myspace.com/bartekpieszka

www.nikola.fe.pl/

 

Horny Trees

Paweł Szamburski - klarnet

Maciej Bielawski - gitara basowa

Hubert Zemler - perkusja

DJ Lenar - gramofon, laptop, elektronika

 

Horny Trees to powstała w 2007 roku grupa wybitnych leśników, opiekunów i badaczy ćwiekowej puszczy. Na swej drodze napotykają wiele odmian drzew; jedne hołubią, cenią i darzą szacunkiem, inne gatunki bezlitośnie trzebią. Bielawski, Zemler i Szamburski na niezwyklej leśnej ściółce przy pomocy prawdziwych drewnianych instrumentów wnikliwie wypatrują młodych, unikatowych i rześkich pędów. To właśnie te pełne energii, pożądliwości oraz skrajnego podniecenia sprośne drzewka są dla grupy Horny Trees przedmiotem wyjątkowej fascynacji. Leśnicy pielęgnują je, dbają o ich dorodny wzrost, i co najważniejsze – rąbią to z powagą, prawdziwą pasją i miłością (której nie brak im oczywiście względem pozostałych warstw lasu, no możne z małymi wyjątkami). W roku 2007 nastąpiła premiera debiutanckiego atlasu autorstwa Horny Trees – pierwsze zapiski, pierwsze diagnozy i opis tych niezwykłych pędów, które tak szybko rozrosły się w całej niemal leśniczówce. Są to z pewnością kwiatostany godne szczególnej uwagi i zainteresowania.

www.myspace.com/hornytrees

 


foto: Stanisław Zaremba


20.07.2008 (niedziela), godz. 21.00

Koncert z cyklu jaZZ i okolice podczas 10. edycji Letniego Ogrodu Teatralnego w podcieniach GCK

 
OREGON

Paul McCandless - oboe, sax, english horn, clarinet, bass clarinet;

Mark Walker - drums and hand percussion;

Ralph Towner - classical guitar, piano, synth.;

Glen Moore - double bass;

 

www.oregonband.com/



Grupa Oregon powstała w 1970 roku i po dziś dzień niezmiennie od 38 lat skład zespołu opiera się na znakomitym porozumieniu trzech wybitnych instrumentalistów: gitarzysty i pianisty Ralpha Townera, kontrabasisty, skrzypka, pianisty i flecisty Glena Moore’a, oraz saksofonisty, oboisty i klarnecisty Paula McCandlessa. Zespół przetrwał wiele personalnych i artystycznych kryzysów, z których najpoważniejszym była śmierć pierwszego perkusisty zespołu, grającego także na sitarze i tabli, Colina Walcotta, w 1994 roku. Warto również zauważyć, że w drugiej połowie lat 70. na chwilę do zespołu dołączył wybitny polski skrzypek Zbigniew Seifert, dokumentuje to spotkanie znakomita płyta pt.: Violin. Przez cały okres swojej kariery grupa eksplorowała wiele muzycznych szkół i tradycji, w szczególności świat muzyki klasycznej, etnicznej i improwizowanej, zwracając także uwagę na wszelkie aspekty dotyczące postępu w dziedzinie nagrywania jak i reprodukcji dźwięku. W grupie Oregon kilkakrotnie zmieniali się perkusiści, tak jakby pozostali muzycy szukali wciąż godnego następcy wybitnego multiinstrumentalisty jakim był Colin Walcott. Tak o tym mówi gitarzysta Ralph Towner: najważniejsze okresy Oregonu można powiązać z poszczególnymi perkusistami. Właściwie były to cztery okresy, ponieważ po wypadku samochodowym, w którym zginął nasz pierwszy perkusista, Collin Walcott, nie byliśmy całkiem pewni, co robić. Po pewnym czasie zdecydowaliśmy się na koncertowanie jako trio. Po paru latach dołączył do nas przyjaciel Collina, Trilok Gurtu. Był niezwykle widowiskowym perkusistą, grał także świetnie na tabli. Grał z nami przez siedem lat. To zadziwiające, jak długo udało nam się przetrwać razem. Zazwyczaj zespoły przestają istnieć nie po siedmiu, a po dwóch latach (śmiech)! Trilok wniósł do zespołu swój niezwykły talent, ale w końcu zapragnął mieć swój własny zespół i tworzyć swoją własną muzykę.
Po nim przyszedł Mark Walker. Paul MacCandless pracował z nim wcześniej i stwierdził, że byłby on idealnym muzykiem dla Oregonu. Mark był dobrze obeznany z naszą muzyką, lubił ją jeszcze zanim stał się członkiem zespołu. Jest świetnym muzykiem jazzowym, grał w triu Lyle'a Maysa, pracował także z Paquito D'Riverą oraz wieloma innymi grupami kubańskimi i południowoamerykańskimi. Miał więc ogromne doświadczenia w zupełnie innych gatunkach muzyki i wszystko to było jego wkładem w muzykę zespołu. Za każdym razem, kiedy przychodził nowy perkusista, nasze brzmienie nieco się zmieniało. Najważniejsze jest bowiem to, aby wykorzystać unikalny talent każdego członka zespołu. Nie moglibyśmy na przykład zatrudnić zwykłego profesjonalisty, który zagra tylko to, co mu się każe. To niemożliwe. Musisz budować muzykę wokół talentu i osobowości ludzi oraz tego, co wnoszą do zespołu. Z Markiem udało nam się to osiągnąć.
[ www.diapazon.pl ]
Zespół Oregon, wielokrotnie dał koncerty w najbardziej prestiżowych salach koncertowych świata, takich jak: Carnegie Hall, Lincoln Center, Berlin Philharmonic Hall czy Vienna’s Mozartsaal; wystąpił na najważniejszych festiwalach poświęconych muzyce improwizowanej, etnicznej i współczesnej w Newport, Montreux, Pori, Berlinie, Montrealu, Rotterdamie, Paryżu czy Londynie. Wielokrotnie przemierzył Amerykę Północną i Południową, Europę, Japonię, Indie, Pakistan, Nepal, Sri Lankę, Bangladesh, Algerię i Australię. Swoje płyty nagrywał dla prestiżowych wydawnictw płytowych: ECM, Intuition, Vanguard, Chesky, CAMJazz.

Oboista PAUL McCANDLESS – pochodzi z domu o bogatych tradycjach muzycznych, w tym kierunku otrzymał też gruntowne i klasyczne wykształcenie muzyczne ukończone dyplomem na Manhattan School of Music w Nowym Jorku. W znacznym stopniu przyczynił się do ukształtowania estetyki muzycznej uprawianej przez grupę Oregon. Zadecydowały o tym oryginalne frazy jakie wydobywa z rożka angielskiego, oboju, saksofonów, fletu, klarnetu, musette (francuskiej odmiany dud z ubiegłego stulecia) oraz syntezatorów sterowanych przy pomocy ustnika.

Kontrabasista GLEN MOORE studiował grę na wiolonczeli i kontrabasie, a także historię literatury na University of Oregon. Jest wirtuozem kontrabasu oraz wszechstronnym, otwartym na muzykę i ludzi artystą, który chętnie zapraszany jest do współpracy przez wybitnych instrumentalistów jazzu, takich jak : Paul Bley, Jan Hammer, Bill Evans, John Taylor, Zoot Sims, Benny Wallace, Lew Tabakin, Sonny Fortune, Nick Brignola, Charlie Mariano, Michael Brecker, Jeremy Steig, Stuff Smith, Zbigniew Seifert, Gary Burton, Michael Mainieri, Elvin Jones, Tony Williams, Peter LaRoca, Jimmy Cobb, Barrie Altschul, Elliot Zigmund, Anthony Cox, Charlie Haden, Gary Peacock, Dave Holland, Steve Swallow, David Friesen, Mark Dresser, Barre Phillips. Ważnym muzycznym doświadczeniem była także współpraca w Jazz Consort Paula Wintera. Jego gra na kontrabasie zaistniała jednak najpełniej w zespole Oregon, Podobnie, jak jego koledzy, Moore bez trudu wypowiada się językiem jazzu amerykańskiego, europejskiej muzyki klasycznej, folku, etnicznej muzyki Indian amerykańskich i ludów Azji. Od czasu powstania grupy Oregon w 1970 r. oryginalne brzmienie kontrabasu Moore’a przydawało charakteru każdej z płyt, co więcej, występował na nich także w charakterze altowiolisty i flecisty.

RALPH TOWNER – to jeden z najwybitniejszych współczesnych gitarzystów jazzowy. Do roku 1963 studiował kompozycję na University of Oregon, później na dobre zajął się nauką gry na gitarze klasycznej. Techniki gry uczył się w Wiedniu. W roku 1968 powrócił do USA, gdzie w Nowym Jorku współpracował z wieloma grupami jazzowymi, min. z Weather Report (brał udział w nagraniu drugiego albumu zespołu Weather Report pt.:' I Sing The Body Electric'). Od 1970 roku współtworzy grupę Oregon. Równolegle z pracą w zespole wiele czasu poświęca karierze solowej. Nagrał szereg doskonałych albumów dla wydawnictwa ECM, z których część powstała przy udziale saksofonisty Jana Garbarka, gitarzysty Johna Abercrombiego i wibrafonisty Gary'ego Burtona.

MARK WALKER – wzięty nowojorski perkusista, kompozytor i nauczyciel gry na instrumentach perkusyjnych. Współpracownik min.: grupy Oregon, Paquito D’Rivery, Michela Camilo, Caribbean Jazz Project, Davea Samuelsa, Andy Narella, Davida Liebmana, Diane Schuur, Ivan Lins, Michaela Breckera, Joe Lovano, Flory Purim, Dizzy Gillespiego, Sammy Davisa Jr., Eliane Elias, Diane Reeves i João Bosco.


Recenzje ostatniej płyty zespołu Oregon: 1000 Kilometers (CAMJazz 2007)


Multikulti - www.multikulti.com

Najnowsza płyta 1000 Kilometers , tak jak dotychczasowe to przede wszystkim twórczość skierowana do słuchacza rozmiłowanego w odnajdowaniu subtelnych, często nieuchwytnych przy pierwszym przesłuchaniu, smaczków. Ponad 60 minut kameralnego jazzu, opartego na idealnej komunikacji pomiędzy muzykami, wirtuozowskiej technice i wciąż zniewalającej wyobraźni.

Brand Magazyn nr 5/2007:

Niewiele jest takich grup jak Oregon, w których pomimo upływających lat, pomimo różnych losów solowych karier muzyków, pomimo nowych muzycznych trendów, które co pewien czas przemeblowują rynek muzyczny realizują jakoby niezmienioną koncepcję muzyczną. Najkrócej można by ją nazwać kameralną, wręcz intymną odmianą jazzu, która dzisiaj za sprawą chociażby tak popularnego w Polsce tria Możdżer / Danielson / Fresco zaczyna cieszyć się coraz większą popularnością.
Płytę -1000 Kilometers, wypełniają głównie kompozycje gitarzysty i pianisty Ralpha Townera, który po tragicznej śmierci Collina Walcotta w 1984 roku został nieformalnym liderem grupy.
Jednolity, uduchowiony klimat całości wprowadzić może w błąd, muzyczna zawartość albumu jest, bowiem bardzo różnorodna. Płycie daleko do monotonii typowych wydawnictw tego nurtu. Bardzo dobrze się stało, że ta misternie tkana faktura zarejestrowana została w gwarantującym audiofilską jakość Bauer Sudios w Ludwigsburgu. Dzięki temu wysmakowane detale, kameralne ozdobniki, erudycyjne dialogi instrumentalistów zachwycają naturalnością brzmienia.
Podążanie za modą zdecydowanie nie jest mocną stroną Oregonu, który nieprzerwanie od 1970 roku koncertuje i nagrywa kolejne płyty, będące najlepszym dowodem na to, że warto jej (modzie) nie ulegać.

www.CamJazz.com

 

 







Manuel Mengis

20.05.2008 (wtorek), godz. 20:00, GCK - Jazz Club Hipnoza koncert z cyklu: jaZZ i okolice:

** Manuel Mengis Gruppe 6 **

Manuel Mengis, trumpet and composer (1972)

Reto Suhner, alto saxophone (1974)

Roland von Flüe, tenor saxophone, bass clarinet (1961)

Flo Stoffner, guitar (1975)

Marcel Stalder, electric bass (1971)

Lionel Friedli, drums (1975)

www.manuelmengis.ch

 

support:

 

STRYJO

Michał Bryndal - perkusja

Nikola Kołodziejczyk - fortepian

Piotr Toruński - klarnet basowy

Maciej Szczecińsky - kontrabas

 

us.profile.myspace.cn/index.cfm?fuseaction=user.viewprofile&friendid=319305273

Bilety w cenie 20 zł dostępne na portalach:

www.ticketportal.pl

www.ticketpro.pl

oraz w Jazz Clubie Hipnoza

 

MANUEL MENGIS GRUPPE 6

*MYŚL PRZEWODNIA / KONCEPCJA MUZYCZNA (wg Manuela Mengisa)

Początkowym celem naszego zespołu było zachowaniu równowagi pomiędzy kontrolą i kaprysem, strukturą i instynktem w graniu improwizacji jazzowej. Świadomi siły kiczu uczyniliśmy go składowym elementem naszej muzyki. Nie jest ona jednorodna, sprowadzona do konkretnego stylu, stanowi raczej mozaikę różnorodnych nastrojów i gatunków jazzu.

*DOWN BEAT MAGAZINE (USA) 05.2006: * Manuel Mengis - lider, kompozytor i trębacz połączył w jedną interesującą i kompetentną całość różnorodne wpływy -- elementy fusion i free jazzu. Są one zręcznie zmieszane w długie, rozbudowane, stale ewoluujące utwory. Kompozycje mają charakter warstwowy: agresywne rytmy jazzowo -- funkowe, skomplikowane pasaże na instrumenty dęte i gitarę oraz entuzjastyczne improwizacje. Utwory stylistycznie nawiązują do Steve'a Reich i Johna Hollenbecka (...). Płyta Into the Barn jest pełna elektryzujący improwizacji i zaskakujących detali. *JAZZ REVIEW 04/05.2006 * Nie ma wielu trębaczy takich, jak Manuel Mengis, którzy nocą są muzykami a w dzień przewodnikami górskimi. Jego styl gry na trąbce przejawia wpływy muzyki współczesnej w taki sposób, w jaki byśmy tego oczekiwali. W biegłości gry na trąbce można dopatrywać się wpływów Milesa Davisa i Freddiego Hubbarda. Twórczość Mengisa jest pewna i śmiała. (...) "Into the Barn" to jedno z bardziej satysfakcjonujących wydawnictw płytowych w tym roku.

*ALL ABOUT JAZZ (USA) 11.2005

Szwajcarski trębacz i kompozytor -- Manuel Mengis to wybitnie utalentowany instrumentalista, który tchnął świeżego ducha w obszar free jazzu. Nadaje mu nowe i śmiałe spojrzenie. Kontakt z jego muzyką to coś znacznie więcej niż uczta dla oczu i uszu. Manuel Mengis to jazzman, innowator pełen wigoru i nowych pomysłów.

*MUSICGALLERY -- B.L.G. & M.A.P. Review Recent Treasure.. NY (USA)

Manuel Mengis Gruppe 6 -- Into the Barn (Hatology 627/Szwajcaria). Wytwórnia płytowa Hatology wydała płytę nieznanych muzyków i ponownie zwyciężyła. (...) To, co znajdujemy na płycie Into the Barn to długie ciekawe i różnorodne kompozycje. Pierwsze z nagrań ("Toni, Toni") rozpoczyna się w klimacie heavy -- jazz - rock. Na pierwszym planie skrzeczące saksofony. Całość doskonała w formie i treści. Powtarzane motywy w linii basu współbrzmią z lekko stłumionym, rewelacyjnym solo na trąbkę. W tle saksofoniści grają złożone partie. "Suzie and the Ponies" urzeka subtelną trąbką, w tle -- gitarą i saksofonem. Pozorne nieuporządkowanie scala sekcja rytmiczna pomimo częstych zmian tempa i karkołomnych przejść. Gitarzysta Flo Stoffner wykazuje spore podobieństwo do eksperymentatora Marca Ducreta. Muzyka Manule Mengis Gruppe 6 przywołuje świeżość i innowacyjność brzmień brytyjskich jazz-rockowych zespołów lat 70-tych, (jak Soft Machine, Nautilus, Ben czy If.) Nieoczekiwanie doskonała płyta, kolejny strzał w dziesiątkę wydawnictwa Hatology.






Z początkiem kwietnia odwiedzą Instytut Jazzu oraz zagrają w przepięknej nowej sali koncertowej Akademii Muzycznej w Katowicach wybitni amerykańscy i europejscy muzycy, część z nich to nasi dobrzy znajomi, którzy występowali już w Jazz Clubie Hipnoza grając koncerty w ramach cyklu: jaZZ i okolice :

trębacz Ralph Alessi , saksofonista Ravi Coltrane , gitarzysta Brad Shepik , perkusista Jim Black , kontrabasista Mark Helias , pianista Matthew Mitchell , wokalistka Judy Bady , puzonista, aranżer i kompozytor Edward A. Partyka i wielu innych będą do dyspozycji wszystkich zainteresowanych wykonywaniem muzyki improwizowanej przez pięć okrągłych dni, podczas otwartych warsztatów instrumentalnych od 1 do 5 kwietnia. Tegoroczna edycja festiwalu wzbogacona o codzienne workshopy i wykłady; międzynarodowe koncerty i jam sessions; prezentacje dokonań Instytutu Jazzu oraz jego zagranicznych gości, otworzy nowy, ważny rozdział w edukacji i popularyzacji muzyki improwizowanej w Polsce.

W ciągu pierwszych pięciu dni kwietnia usłyszymy muzyków z Nowego Jorku związanych z nowoczesną The School for Improvisational Music ; poprowadzą oni otwarte workshopy w poszczególnych klasach instrumentalnych oraz combach , czyli małych formach jazzowych, dla wszystkich miłośników muzyki improwizowanej. Z kolei akademicki big band przygotuje do finałowego koncertu Amerykanin prof. Edward Anthony Partyka , który od lat związany jest z jedną z najlepszych orkiestr jazzowych świata: Vienna Art Orchestra . Inny muzyk tej znakomitej formacji, Wolfgang Raisinger mówić będzie do studentów, oraz wszystkich zainteresowanych teorią muzyki, o nowych brzmieniach we współczesnej muzyce improwizowanej, a także o elektronice i perkusji we współczesnym jazzie.

Nowojorscy instrumentaliści dadzą także dwa koncerty w sekstecie jako SIM Faculty Band , jeden inaugurujący festiwal w jazz clubie Hipnoza , a drugi na podsumowanie warsztatów w Sali Koncertowej AM. Ponadto koncert zagra polskie combo elektryczne nr 1. wg tegorocznej ankiety czytelników magazynu Jazz Forum , czyli zespół Pink Freud wraz z pianistą Marcinem Maseckim i gościnnym udziałem saksofonisty Ireneusza Wojtczaka - laureatem nagrody indywidualnej X Bielskiej Zadymki Jazzowej . Wprost z Bostonu przyleci na jedyny w Polsce koncert profesor słynnej Berklee College of Music oraz podpora zespołów Richarda Bony i Davida Krakauera, rewelacyjna gitarzystka Sheryl Bailey . Wokalnie uświetni festiwal czarnoskóra Judy Bady , która da koncert wraz z kadrą pedagogiczną AM pod batutą dyrektora Instytutu Jazzu Jerzego Jarosika .

A oto szczegółowy program koncertów:

 

Śląski Festiwal Jazzowy edycja 03
1- 5 kwietnia 2008



1 kwietnia 2008

KONCERT INAUGURACYJNY

godz. 20.00
Górnośląskie Centrum Kultury – Jazz Club Hipnoza ,

pl. Sejmu Śląskiego 2
(bezpłatne wejściówki do odbioru w Informacji Akademii Muzycznej i jazz clubie Hipnoza)

1. Kodaly Folk Project (Węgry)
Gyula Vadász – fortepian
Zoltan Erdo - klarnet

2. SIM Faculty Band (USA)
Ralph Alessi – trąbka www.ralphalessi.com

Ravi Coltrane – saksofon www.ravicoltrane.com
Mark Helias – kontrabas, gitara basowa www.markhelias.com
Brad Shepik – gitara www.bradshepik.com
Matt Mitchell – fortepian www.mattmitchell.us
Jim Black – perkusja www.jimblack.com

JAM SESSION

godz. 22.00
Klub Archibar ,

ul. Dyrekcyjna 9
(wstęp wolny)





2 kwietnia 2008

godz. 20.30
Sala koncertowa Akademii Muzycznej ,

ul. Zacisze 3
(bezpłatne wejściówki do odbioru w Informacji)

1. Studenci instrumentalistyki jazzowej Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach:
Gabriel Niedziela- gitara
Michał Wierba- fortepian
Andrzej Święs- kontrabas
Paweł Żejmo- perkusja

2. Studenci wokalistyki i instrumentalistyki jazzowej Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach:
Wojciech Myrczek- wokal
Michał Wierba- fortepian
Andrzej Święs- kontrabas
Sebastian Kuchczyński- perkusja

3. Judy Bady Jazz Collective

Judy Bady - wokal
Paweł Tomaszewski - fortepian
Andrzej Święs - kontrabas
Marcin Jahr- perkusja
Piotr Wojtasik - trąbka
Grzegorz Nagórski - puzon
Jerzy Jarosik- flet
oraz kwintet smyczkowy Akademii Muzycznej

JAM SESSION

godz. 22.00
Klub Archibar ,

ul. Dyrekcyjna 9
(wstęp wolny)


3 kwietnia 2008

godz. 20.00
Sala koncertowa Akademii Muzycznej ,

ul. Zacisze 3
(bezpłatne wejściówki do odbioru w Informacji)

1. Chill Out Quintet! – studenci instrumentalistyki jazzowej, Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach:
Olaf Węgier – saksofon tenorowy
Klaudiusz Kłosek – trąbka
Michał Wierba –fortepian
Maciek Szczyciński – kontrabas
Michał Bryndal – perkusja

2. Pink Freud i gość
Wojciech Mazolewski- gitara basowa
Tomasz Ziętek - trąbka
Marcin Masecki- instrumenty klawiszowe
Jakub Staruszkiewicz- perkusja
Tomasz Duda - saksofon barytonowy
gościnnie: Ireneusz Wojtczak - saksofon sopranowy


3. Sheryl Bailey Trio
Sheryl Bailey – gitara
Jan Smoczyński – organy Hammonda
Arkadiusz Skolik - perkusja


JAM SESSION

godz. 22.00
Jazz Club Hipnoza ,

pl. Sejmu Śląskiego 2
(wstęp wolny)


4 kwietnia 2008

godz. 20.00
Sala koncertowa Akademii Muzycznej ,

ul. Zacisze 3
(bezpłatne wejściówki do odbioru w Informacji)

1. Bartek Pieszka Quartet - studenci instrumentalistyki jazzowej Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach:
Bartek Pieszka – wibrafon
Nikola Kołodziejczyk – fortepian
Łukasz Borowiecki – kontrabas
Sebastian Kuchczyński – perkusja

2. Wolfgang Reisinger – perkusja i elektronika
www.wolfgang-reisinger.com


3. SIM Faculty Band (USA)
Ralph Alessi – trąbka
Ravi Coltrane – saksofon
Mark Helias – kontrabas, gitara basowa
Brad Shepik – gitara
Matt Mitchell – fortepian
Jim Black – perkusja

JAM SESSION

godz. 22.00
Jazz Club Hipnoza ,

pl. Sejmu Śląskiego 2
(wstęp wolny)


5 kwietnia 2008

KONCERT FINAŁOWY

godz. 19.00
Sala koncertowa Akademii Muzycznej ,

ul. Zacisze 3
(bezpłatne wejściówki do odbioru w Informacji)

I. Studenci Instytutu Jazzu Akademii Muzycznej - laureaci konkursów jazzowych
1. Michał Wierba Quintet:
Michał Wierba – fortepian
Marcin Kaletka – saksofon tenorowy
Klaudiusz Kłosek – trąbka
Andrzej Święs – kontrabas
Sebastian Kuchczyński – perkusja

2. Piotr Damasiewicz Viking’s Ensemble Power of the horns:
Klaudiusz Kłosek – trąbka
Piotr Damasiewicz - trąbka
Sławomir Franasowicz- saksofon altowy
Marcin Kaletka- saksofon tenorowy
Olaf Węgier – saksofon tenorowy
Michał Tomaszczyk- puzon
Marcin Muras- puzon
Rasti Uhrik – kontrabas
Łukasz Borowiecki- kontrabas
Michał Bryndal – perkusja
Sebastian Kuchczyński- perkusja

II. Big Band Akademii Muzycznej pod dyrekcją Edwarda A. Partyki
www.edpartyka.com


JAM SESSION

godz. 22.00
Jazz Club Hipnoza ,

pl. Sejmu Śląskiego 2
(wstęp wolny)

Koncepcja programowa festiwalu: Jerzy Jarosik i Andrzej Kalinowski

Więcej informacji o wykonawcach i warsztatach znajdziesz na oficjalnej stronie festiwalu: www.slaskijazz.am.katowice.pl

 

 



szczegółowy program koncertów i warsztatów na stronie: www.slaskijazz.am.katowice.pl

Prowadzący warsztaty:

SIM Faculty Band (USA) w składzie:

Ralph Alessi - trąbka

Ravi Coltrane - saksofony

Brad Shepik - gitara

Matt Mitchel l - fortepian

Mark Helias - kontrabas

Jim Black - perkusja

a także:

Ed Partyka - puzon (Austria)

Wolfgang Reisinger - perkusja, elektronika (Austria)

Judy Bady - wokal (USA)


O nowojorskiej szkole SIM

Szkoła Muzyki Improwizowanej - SIM; the School for Improvisational Music jest zakładem naukowo-edukacyjnym CIM (Centrum Muzyki Improwizowanej - Center for Improvisational Music) dla mających artystyczne i solistyczne aspiracje studentów muzyki. Od 2001 roku SIM przeprowadził 12 intensywnych warsztatów, w których uczestniczyło 500 studentów z 10 krajów. Rada wydziału SIM nie jest jednolita i wciąż się zmienia tak aby w jego skład wchodzili najbardziej kreatywni instrumentaliści oraz kompozytorzy jazzowi i muzyki współczesnej. Do stałej oferty SIM należą regularne warsztaty, koncerty, sesje naukowe i otwarte konferencje z udziałem publiczności.

Misja

Szkoła Muzyki Improwizowanej to stała grupa muzyków /nauczycieli, którzy oddani są tworzeniu szkoły dla instrumentalistów chcących uczyć się jazzu we wszystkich jego współczesnych formach i powiązaniach. Bodźcem dla tego było nasze wspólne spostrzeżenie, że podczas gdy wyższe wykształcenie ma bardzo istotne znaczenie, to osobom zainteresowanym jazzem pozostawia się niewiele możliwości pogłębiania wiedzy i rozwoju artystycznej świadomości.

Oferujemy pasjonujące możliwości dla osób, które chcą uczyć się jazzu w środowisku współpracujących ze sobą nauczycieli i uczniów. Uczą się przy tym wszyscy – zarówno studenci, jak i wydział. Wprowadziliśmy wyjątkowy i przemyślany program; wybraliśmy nauczycieli, którzy cechują się nie tylko cennym doświadczeniem, ale również są zaangażowani w to, co robią i posiadają niezbędne zdolności do bycia mentorem młodych ludzi.

W SIM wzajemne oddziaływanie na siebie studentów i nauczycieli to codzienność.

Unikalna struktura naszego programu pozwala nam wprowadzenie tła kontekstowego, co jest niezbędne, jeśli naprawdę chce się przygotować studenta na życie po collegu.

SIM zapewnia studentom swobodę do badania nowych bądź powracania do ich kreatywnych impulsów

SIM umożliwia studentom uczenie się i myślenie dla siebie samych poprzez doświadczenie i refleksję. Poza wszystkim: z inspiracji rodzi się kreatywność, z kreatywności powstaje doświadczenie, a poprzez doświadczenie człowiek się uczy. To jest motto naszej szkoły, na podstawie którego tworzymy programy edukacyjne.

Czesne w SIM jest średnio niższe o 70% niż w wielu ważnych uniwersytetach w Nowym Jorku. Nasza cena świadczy o naszej wierze w nauczanie – iż jest to misja.

www.schoolforimprov.org

 

 

Ralph Alessi

Wybitny amerykański trębacz, kompozytor i pedagog/dyrektor SIM

Od 1991 roku jest aktywnym uczestnikiem nowojorskiej sceny jazzowej i avant-jazzowej. Ralph Alessi nagrywa i występuje z takimi muzykami jak: Steve Coleman, Uri Caine , Don Byron, Ravi Coltrane, Sam Rivers, Fred Hersch, Drew Gress , Tim Berne , Kenny Werner, Michael Cain, Curtis Fowlkes. Jest odważnym improwizatorem i wymagającym instrumentalistą.

Jako lider wydał cztery płyty: Hissy Fit , Vice Virtue , This against that (ten album znalazł się na liście magazynu „Jazz Times” jako jeden z dziesięciu najlepszych albumów 2002 roku) oraz najnowsza Look , przy której pomagał mu jego zespół This Against That. W nadchodzącym roku Alessi planuje wydać jeszcze dwie płyty, w tym jedna to projekt kwartetu z Jasonem Moranem. Jako nauczyciel jest członkiem wydziałów w Five Towns College i w Eastman School of Music. Jest założycielem i dyrektorem School for Improvisational Music (www.schoolforimprov.org), niekomercyjnej jednostki, która obecnie zajmuje się prowadzeniem warsztatów muzycznych w Brooklynie. Od 2002 roku wykłada na wydziale jazzowym w New York University.

www.ralphalessi.com

 

Ravi Coltrane

tenorowy i sopranowy saksofonista, lider zespołu i kompozytor; miał do czynienia z różnorodnymi jazzowymi przedsięwzięciami; jako lider nagrywał albumy, które spotykały się z pozytywnymi opiniami krytyków; był producentem albumów innych artystów (w tym jego matki); pracował u boku największych gwiazd jazzu; nadzorował nowe wydania ważnych jazzowych albumów, które długo nie były dostępne; założył niezależną wytwórnię płytową. Już siedemnaście lat podąża muzyczną drogą życiową i wydaje się, że od początku było to jego przeznaczenie.

Urodził się w 1965 roku w Long Island (Nowy Jork) jako drugi syn Johna i Alice Coltrane. Wychował się w okolicach Los Angeles. Imię otrzymał po Ravim Shankarze – indyjskiej legendzie grającej na sitar. Mimo tego, iż dorastał słuchając różnorodnej muzyki ( Moja mama w domu codziennie grała na pianinie i organach. Zabierała nas na swoje występy i sesje nagraniowe. Puszczała płyty mojego taty z muzyką klasyczną. Bardzo wcześnie zacząłem słuchać muzyki r’n’b, soul i muzyki popularnej w tamtych czasach – James Brown, Stevie Wonder, Sly Stone, Motown Music, Earth Wind i Fire. Później zacząłem interesować się zespołami Prince i The Beatles, słuchałem więcej muzyki symfonicznej – Stravinsky, Dvorak. Byłem tez wielkim fanem muzyki filmowej. Muzykę jazzową ceniłem wysoko, ale musiałem trochę dojrzeć i przejść przez głębokie zmiany w mojej rodzinie, zanim stała się ona siłą dominującą w moim życiu. ), w szkole średniej zaczął grać na klarnecie. W 1968 roku zapisał się do California Institute of Arts, żeby pogłębiać swoje wykształcenie muzyczne, koncentrując się na saksofonie.

W 1991 roku Ravi zaczął współpracować z Elvinem Jonesem, sławnym perkusistą jego taty z lat sześćdziesiątych. Posmakował wtedy pierwszy raz jazzowego życia. W przeciągu roku od tego wydarzenia przeniósł się no Nowego Jorku i zaczął grywać z różnymi muzykami; byli to m.in. Jack DeJohnnette, Rashied Ali, Wallace Roney, Antoine Roney, Geri Allen, Kenny Barron, Cindy Blackman, Joe Lovano, Joanne Brackeen, Gerry Gibbs, Graham Haynes i Steve Coleman. Współpraca Raviego z Colemanem w latach dziewięćdziesiątych (włączając w to udział w tournee Colemana i pojawienie się na kilku jego płytach) była dla dobrze zapowiadającego się saksofonisty bardzo inspirująca.

Po pojawieniu się na blisko 30 płytach jako postać drugoplanowa, w 1997 roku Ravi wszedł do studia, żeby nagrać swój pierwszy album jako lider. Płyta „Moving Pictures” wydana przez wytwórnię RCA Victor była debiutem, który pokazywał wszechstronne doświadczenie Coltrana. Doprowadziła go do stworzenia grupy na potrzeby jego pierwszego tournee (należeli do niej pianista Andy Milne, basista Daryl Hall i perkusista Steve hass; czasem w zastępstwie grywali również basista James Genus i pianista George Colligan) i koncertowania w całej Ameryce Północnej i Europie. W 1999 roku ożenił się z Kathleen Hennessy, w tym samym roku urodził się jego syn William. Jego drugi album wydany w wytwórni Round Box w 2000 roku został ciepło przyjęty przez krytykę. Ujawnił on rosnące ambicje saksofonisty, który zrównoważył ze sobą ezoteryczne nowe wersje starych nagrań z fascynującymi i ważnymi oryginałami.

W 2002 roku Ravi zauważył powoli szerzący się deficyt na rynku wytwórni jazzowych i założył własną – RKM Music, gdzie zostały wydane albumy trębacza Ralpha Alessiego i saksofonisty Michaela McGinnisa. Z pomocą Kathleen Hennessy przygotowuje obecnie projekt z pianistą Luisem Perdomo, gitarzystą Davidem Gilmorem i poetką Julie Patton.

W tym samym roku Ravi został producentem „Legacy” – czterodyskowego albumu poświęconego karierze jego ojca (wytwórnia Verve) oraz współproducentem i autorem melodii dla Deluxe Edition albumu Love Supreme”. Kontynuując swoją pracę rodzinnego archiwisty niewydanego materiału swojego ojca, podjął współpracę z wytwórnią Verve i przygotowuje nowe projekty. Rok 2003 przyniósł wydanie jego trzeciego albumu – „Mad 6” (Columbia Records). Dobrze odebrany zarówno przez krytyków, jak i innych muzyków, album „Mad 6” naśladuje tempo i energię intymnego występu klubowego oraz prezentuje dwie sekcje rytmu, uwydatniając talenty zespołów, z którymi pracował w tamtym czasie Ravi.

Całkiem niedawno Ravi był siłą napędzającą i przewodnikiem dla swojej matki Alice Coltrane, która powróciła do nagrywania po 26-letniej przerwie. Album „Translinear Light”, zawierający występy Alice i Raviego m.in. z Charliem Hadenem, Jackiem Dejohnette, Jamesem Genusem, Jeffem Wattsem, Oranem Coltranem, został wydany pod koniec września 2004 roku w wytwórni Impulse!. Później koncertował i występował gościnnie na płytach różnych artystów, przygotowując swój kwartet, z którym w lutym 2005 roku wydał czwarty album – „In Flux” (Savoy Jazz). Na płycie pojawiają się: pianista Lusi Perdomo, basista Drew Gress i perkusista E.J. Strickland; jest to jego najważniejsze dzieło od 2003 roku. Na temat „In Flux” Ben Ratliff z „New York Timesa” napisał: Pan Coltrane unika męczących struktur w utworach i nie chce nikogo zanudzać. Jest zafascynowany z jednej strony miniaturami, a z drugiej ideą dłuższych utworów, które od początku do końca mogłyby brzmieć jak zebrane improwizacje. Jest to płyta, na którą można wskazać i powiedzieć: „Tak teraz gra się jazz w Nowym Jorku”.

Raviego przede wszystkim pochłania praca z jego własną grupą, ale w ostatnim czasie występował również gościnnie z artystami takimi, jak: McCoy Tyner, Pharoah Sanders, Carlos Santana, Wayne Shorter, Herbie Hancock, Chick Corea, John McLaughlin, Michael Brecker, George Duke, Stanley Clarke Jeff "Tain" Watts, Branford Marsalis, Mark Turner, Jacky Terrasson.

Ravi Coltrane jest dość zajęty, poświęcony i bardzo zdecydowany, jeśli chodzi o jego decyzję, żeby uczynić z muzyki swoją artystyczną profesję.

Chcę zostać wciągnięty w muzykę, która jest naprawdę szczera - która nie próbuje podążać za trendami czy wpasowywać się w czyjeś wyobrażenie, jak ma wyglądać jazz. Bird, Miles, Monk, Coltrane i Wayne Shorter zasługują według mnie na najwyższe uznanie, ponieważ ich miłość do tradycji i wiedza o niej nigdy nie była większa od ich potrzeby podążania własną drogą. Oni potrzebowali być sobą. To jest mój cel, moje pragnienie – z miłością uznawać źródła, które na mnie oddziałują, ale jednak próbować iść naprzód, być otwartym i wyczulonym na wszelkie ruchy na muzycznej scenie; pragnę tworzyć muzykę, która mówi o moim doświadczaniu dnia dzisiejszego.

www.ravicoltrane.com

 

Brad Shepik

Gitarzysta i kompozytor Brad Shepik urodził się w Walla Walla, w stanie Washington, w 1966 roku. Dorastał w Seattle a jego pierwszym ważnym muzycznym doświadczeniem była fascynacja płytą "Abbey Road" Beatlesów w wieku 5 lat. Gdy miał mniej więcej 10 lat zaczął grać na gitarze ojca, wtedy też rozpoczął naukę gry na gitarze oraz saksofonie w Cornish College of the Arts w Seattle, dodatkowo pogłębiał wiedzę u puzonisty Juliana Priestera i gitarzysty Ralpha Townera.
W 1990 Brad przeprowadził się do Nowego Jorku i szybko odnalazł się w bardzo różnorodnym środowisku improwizujących muzyków. Tam też zetknął się ze wschodnioeuropejską i bałkańską muzyką folkową, tak o tym mówi: ”jednym z najczęściej zadawanych pytań jest: kiedy i jak dotarłeś do muzyki bałkańskiej?
Ciężko mi jest wymienić datę, ponieważ zawsze byłem ciekawy różnych rodzajów muzyki. Potrafię iść do biblioteki lub do sklepu z płytami i długo przesłuchiwać nagrania powstałe w wielu miejscach na świecie, w szczególności te z instrumentami strunowymi. Od zawsze byłem zainteresowany dźwiękiem instrumentów strunowych i różną techniką wprowadzania strun w ruch. Pamiętam naukę kilku melodii na bouzouki, kiedy byłem jeszcze w Seattle, i z jaką fascynacja słuchałem po raz pierwszy tureckiej muzyki ludowej. Kiedy przybyłem do Nowego Jorku poznałem klarnecistę Matta Darriau i trębacza Dave’a Douglasa, zaczęliśmy grać muzykę, która swobodnie zapożyczała poszczególne elementy muzyczne z wielkiej folkowej tradycji wschodnioeuropejskiej”.

Z tego doświadczenia wyrosło wiele grup, z którymi Shepik kontynuuje granie także dzisiaj: Tiny Bell Trio, Paradox Trio, Pachora, Babkas, Bulgarian Wedding Band - to najważniejsze z nich. W 1991 gitarzysta Bill Frisell polecił Shepika perkusiście Paulowi Motion do jego Electric Be Bop Band. Z zespołem tym Shepik związał się na całe 5 lat. W 1995 Seido Salifoski (Paradox Trio) rekomendował Shepika cygańskiemy saksofoniście - Jurijowi Junakov i jego Bulgarian Wedding Band. Z zespołem tym grał w latach 1995-96 i tak wspomina tą współpracę: „z Jurijem mieliśmy mało wspólnego oprócz muzyki. On uczył nas jej poprzez słuch, zachęcił mnie do próbowania różnych akordów i podążania za nimi. Oczywiście nuty musiały być poprawne zagrane, ale to nie było tak ważne jak wkładanie uczuć w wykonywanie muzyki.”

Obecnie Brad uczestniczy w bardzo różnorodnych muzycznie projektach, wspomnianymi już: Tiny Bell Trio Dave’a Douglasa, Matt Darriau's Paradox Trio czy kwartecie Pachora, a także: Charlie Haden's Liberation Music Orchestra, Carla Bley's Escalator Over the Hill, The Oscar Noriega Band, Joey Baron's Killer Joey oraz oryginalnym Tridruga gdzie gra z akordeonistą Jurijem Lemeshevem i Tony Scherrem na basowej bałałajce. Stale współpracuje też z wybitnymi amerykańskimi oraz europejskimi improwizatorami, takimi jak: Tim Berne, Andy Laster, Franz Kogelman, Owen Howard, Nils Wogram, Ken Schaphorst oraz prowadzi własne zespoły: The Brad Shepik Group (ex Commuters); The Brad Shepik Trio with Scott Colley (kontrabas) and Tom Rainey (perkusja), oraz The Brad Shepik Trio with Gary Versace(organy Hammonda) and Tom Rainey (perkusja).

www.bradshepik.com

 

Jim Black

 

Perkusista, improwizator, kompozytor. Urodził się w 1967 roku w Seattle, mieszka w Nowym Jorku.

Gra na perkusji od 17 roku życia. Dorastał grając wszystko i wszędzie od garażowego rocka po swingujący big-band . Od 1985 roku uczęszczał do Berkele College of Music, równocześnie nagrywał płyty i dużo koncertował. W 1991 roku przeprowadził się do Nowego Jorku gdzie często zapraszany jest do współpracy przez muzyków jazzowych i awangardowych min takich jak: Tim Berne (zespół: Bloodcount ), Dave Douglas (Tiny Bell Trio), Ellery Eskelin, Ben Monder, Uri Caine (Mahler i Bach Project), Satoko Fujii, Tony Scherr, Jamie Saft, Anthony Coleman, Mark Feldman, Dewey Redman, Lee Konitz, Cuong Vu, Chris Speed (Yeah No), Kenny Wheeler, Fred Hersh, Django Bates, Lourie Anderson, Bill Carrothers. Powszechnie uważany jest za wielkiego innowatora i jednego z najciekawszych perkusistów jazzu. W nielicznych wolnych od koncertów i nagrań chwilach udziela się jako pedagog w nowojorskiej School for Improvisational Music.

Jim Black jest wspołtwórcą i spoiwem zespołów: Pachora i Human Feel. Jego autorskim pomysłem jest kwartet AlasNoAxis, z którym nagrał dotychczas pięć albumów dla prestiżowej wytwórni Winter & Winter z Monachium.

www.jimblack.com



Mark Helias

Kompozytor i basista Mark Helias jest regularnie widywany w Nowym Jorku w miejscach, gdzie coś się dzieje. Po edukacji w muzycznej szkole średniej i na Uniwersytecie Rutger pod opieką Homera Menscha w 1977 rozpoczął międzynarodową karierę muzyczną z Anthony Braxton Quartet. Od tamtej pory miał przyjemność współpracować z Edwardem Blackwellem, Anthonym Davisem, Deweyem Redmanem, Rayem Andersonem, Donem Cherrym i Gerrym Hemingwayem.

Helias jest płodnym artystą – skomponował muzykę do dwóch filmów, utwory muzyki kameralnej oraz dzieła dla dużych zespołów i orkiestr. Był producentem albumów innych artystów dla wytwórni Gramavision, Enja, New World, Sound Aspects i Akant/DIW.

Jego trio Open Loose z Tonym Malabym i Tomem Raineyem stał się na muzycznej scenie Nowego Jorku archetypowym zespołem improwizującym. Helias daje solowe koncerty na basie, ale można go również usłyszeć w innowacyjnym basowym duecie The Marks Brothers, z kolegą, basistą Markiem Dresserem. Prowadzi zajęcia w klasie kontrabasu oraz kreatywnej improwizacji jazzowej w Sarah Lawrence College, New School i School for Improvised Music. Powierzono mu również poszerzenie zakresu edukacji o zagadnienia muzyki współczesnej i nowej.

Albumy z jego muzyką są wydawane od 1984 roku. W skład jego dyskografii wchodzą m.in.: Split Image (1984), The Current Set (1987), Desert Blue (1989), Attack The Future (1992), Loopin' the Cool (1995), Fictionary (1998), Come Ahead Back (1998), New School (2001), Verbs of Will (2004), i najnowszy: Atomic Clock (2006).

www.markhelias.com

 

Matthew Mitchell

Matthew Mitchell urodził się 19 lipca 1975 roku. Jego zainteresowanie muzyką szybko stało się widoczne. Jako dziecko Matt siedział z adapterem dla dzieci i stosem płyt winylowych swoich rodziców (były to m.in: The Beatles, Stevie Wonder, Jimi Hendrix), ucząc się na pamięć wykonawców, tekstów piosenek, czasu ich trwania oraz innych szczegółów. W wieku 6 lat zaczął grać na pianinie, komponował mając lat 10. Jego pociąg do muzyki, zdolności i zaangażowanie rosły i już wieku 13 lat wiedział, że muzyka będzie jego życiem.

Po szkole średniej Matt przez pięć lat uczęszczał do szkół muzycznych. Pierwsze trzy lata spędził na Indiana University, kolejne dwa w Eastman School of Music, gdzie uzyskał tytuł magistra. W czasie lat szkolnych Matt grał różnorodną muzykę osadzoną w różnych kontekstach, włączając w to doświadczenia z grupami grającymi rock, fusion, hip-hop, salsę, muzykę brazylijską i polkę. Godnymi uwagi nauczycielami Matta z tego okresu byli: David Baker, Luke Gillespie, Michael Cain i Elizabeth DiFelice.

W kręgu jazzowym Matt występował i nagrywał z Ralphem Alessi, Wesem Andersonem, Davidem Bakerem, Jimmym Coe, Ravim Coltrane, Peterem Epsteinem, Pookiem Johnsonem, Ayelet Rose Gottlieb, Joshem Rosemanem i Davidem Youngiem. Od 1999 roku gra z dwoma improwizującymi zespołami: Kaktus i Feigner oraz z grupą grającą art rock - Thinking Plague. Obecnie mieszka w Filadelfii, koncertuje, komponuje, tworzy zespoły i nagrywa muzykę, która odzwierciedla jego stale poszerzający się wachlarz zainteresowań muzycznych i nie tylko.

www.mattmitchell.us



Edward A. Partyka

Edward Partyka jest pochodzącym z Chicago w stanie Illinois kompozytorem, aranżerem i dyrygentem, gra na puzonie i tubie. Pierwszy stopień wykształcenia artystycznego (Bachelor of Arts) uzyskał na Uniwersytecie Northern Illinois, zaraz potem w 1990 roku przeprowadził się do Niemiec. Drugi stopień studiów artystycznych (Masters Degree) ukończył w kierunku jazzowa gra na puzonie (jazz trombone performance) w Konserwatorium Muzycznym w Kolonii, gdzie był również członkiem Jazzowych warsztatów dla kompozytorów G.E.M.A. (die Gesellschaft für musikalische Aufführungs) prowadzonych przez Boba Brookmeyera.

Został wyróżniony w 2000 roku przez Komisję Honorującą Setną Rocznicę Urodzin Louisa Armstronga (jednostka The American Society of Composers, Authors and Publishers – Amerykańskiego Stowarzyszenia Kompozytorów, Autorów i Wydawców; oraz Międzynarodowego Stowarzyszenia Jazzowej Edukacji - International Association of Jazz Education). Uzyskał pierwszą nagrodę NDR Musikpreis (Hamburg) w 1998 roku, oraz pierwszą nagrodę Jazz Composer Alliance Hemphill Composition Awards (Boston) w tym samym roku; był finalistą HR Emerging Composers Competition (Frankfurt) w 1996 roku. Partyka koncertował i nagrywał z Vienna Art. Orchestra, Bob Brookmeyer New Art Orchestra, WDR Big Band, NDR Big Band, Gansch & Roses i Roman Schwaller Nonet.

Obecnie jest dyrektorem muzycznym Sunday Night Orchestra, Concert Jazz Orchestra Vienna i Ed Partyka Jazz Orchestra. Edward Partyka został zaproszony do dyrygowania HR Big Band, NDR Bog Band, RIAS Big Band, RTV Big Band Slovenia, Summit Jazz Orchestra, Cleveland Jazz Orchestra i Oslo Workshop Big Band. Jest również nauczycielem na Uniwersytecie Johanna Gutenberga w Mainz w Niemczech i pracuje jako niezależny pisarz dla magazynu muzycznego SONIC.

www.edpartyka.com

 

 

Wolfgang Reisinger

Urodził się w Wiedniu 16 lipca 1955 roku. Pierwszy muzyczny trening otrzymał w wieku sześciu lat w Wiedeńskim Chórze Chłopięcym. Później uczęszczał na zajęcia z klasycznej gry na pianinie w Konserwatorium, a następnie uczył się grać na perkusji w Hochschule fur Musik w Wiedniu pod okiem solowego bębniarza Wiedeńskiej Filharmonii – Richarda Hochrainera.

Poprzez improwizację doszedł do jazzu. Przez kilka lat grał jako niezależny muzyk, a później dołączył do nowo utworzonej Vienna Art Orchestra, z którą grał 10 lat (1979-1989). Intensywne światowe tournee i wydanie albumów w latach 1983 i 1984 sprawiło, że grupa uplasowała się na pierwszym miejscu w Międzynarodowym Sondażu Krytyków (International Critics Poll) magazynu „Downbeat”.

W tym samym czasie Wolfgang Reisinger (razem z Herbertem Joosem, Ulim Shererem, Hartym Pepl, Wolfgangiem Pusching i Mikem Richmondem) pracował ze swoimi własnymi grupami – Part of Art i Air Mail. Za swoją pracę z tymi zespołami zdobył kilka nagród, m.in. otrzymał nagrodę niemieckich krytyków i francuską Prix Jazz Avantgarde. Reisinger był również producentem i kompozytorem muzyki dla teatrów, m.in. dla sławnego Wiener Burgtheater i austriackiego towarzystwa teatralnego K.l.a.s.

Współpraca z francuskim basistą Jeanem Paulem Celea sprowadziła go na początku lat dziewięćdziesiątych na dłużej do Paryża, gdzie stał się częścią sceny muzycznej, co było konsekwencją bycia członkiem zespołów wiolonczelisty Dominique Pifarely, bębniarza Ives Robert; European Jazz Trio z pianistą Francois Couturier oraz grupy Passagio. Zaczął występować i nagrywać z wieloma światowymi muzykami takimi, jak: Louis Sclavis, Marc Ducret, Michel Portal, Enrico Rava, John Abercrombie, Jasper Van t Hof, Roscoe Mitchell, Evan Parker, Michel Godard i Steve Lacy.

Jedno z najważniejszych wydarzeń w jego życiu to utworzenie z Davidem Liebmanem i francuskim basiastą-wirtuozem Jeanem Paulem Celea w 1996 roku World View Trio. Trio to wydało trzy albumy (w wytwórniach Nightbird i Bleu), które otrzymały nagrody choc de choc i diapason d’or.

W 2001 roku Wolfgang Reisinger został członkiem Poison Trio utworzonego przez pianistę Joachima Kuhna.

Jego klasyczne wykształcenie pozwalało mu na utrzymywanie kontaktów z kompozytorami muzyki współczesnej, których owocem była jego praca jako solisty dla takich kompozytorów jak Beat Furrer, Thomas Pernes, Bernhard Lang i Luciano Berio.

Wpływy zarówno jazzu, jak i muzyki współczesnej można usłyszeć w jego Project Extended Solo Drumming. Jest to program koncertu solowego, który łączy ze sobą perkusję, orkiestralne instrumenty perkusyjne i elektroniczną muzykę na żywo. Wolfgang Reisinger koncertował w tym stylu w różnych duetach, m.in. z Davem Liebmanem, Kazue Sawai – Japończykiem grającym na koto oraz z Wolfgangiem Mittererem – austriackim kompozytorem i mistrzem muzyki elektronicznej.

Jego ostatnie projekty, oprócz grania solo i w duetach, to Triple Image – z niemieckim gitarzystą Johnem Schroderem i Austriakiem Klausem Dickbauerem, grającym na instrumentach stroikowych oraz zespół Refusion, gdzie gra z Marciem Ducret, Davem Liebmanem, Matthew Garisonem, Wlofgangiem Mittererem i Jeanem Paulem Celea.

www.wolfgang-reisinger.com

 

Judy Bady

Judy Bady, pochodząca z Benton Harbor w stanie Michigan, jest wokalistką, aktorką, autorką tekstów i instruktorką, która corocznie zdobywała liczne nagrody w konkursie muzycznym organizowanym przez czasopismo „Down Beat”. Występowała i nagrywała m.in. z Garym Bartzem, Hamietem Bluiett; Tomem Burnsem; Georgem Cablesem; Dougiem Carnem; Andrew Cyrillem; Jonem Faddisem; Billym Harperem; Billym Hartem; Jonem Hendricksem; Johnem Hicksem; Oliverem Lakem; Billem Lee; Barneyem McCallem; Bobbym McFerrinem; Rene McLeanem; Diane Moser; Mishom Piatigorskym; Badalem Royem; Hiltonem Ruizem; Paulem Serrato, Aaronem Scottem, Francescą Tanksley, Reggiem Workmanem i Piotrem Wojtasikiem.

www.judybady.com

 

szczegółowy program koncertów i warsztatów na stronie: www.slaskijazz.am.katowice.pl


Ralph Alessi w/ Students SIM August 2005


11.03.2008 (wtorek), godz. 20:00

GCK - Jazz Club Hipnoza

Indigo Trio with Nicole Mitchell, Hamid Drake, and Harrison Bankhead

Nicole Mitchell – flety

Harrison Bankhead – kontrabas, wiolonczela

Hamid Drake – perkusja oraz instrumenty perkusyjne












NICOLE MITCHELL


Jest jedną z niewielu afro-amerykańskich kobiet, która z powodzeniem poświęciła się muzyce jazzowej. Znakomita flecistka i uczennica Jamesa Newtona, który w jednym z wywiadów powiedział, że artystka swobodnie stosuje nowe techniki gry, których nie słyszał u żadnego innego flecisty . Kompozytorka i liderka wielu własnych grup. W plebiscycie krytyków miesięcznika Down Beat wielokrotnie uznana za "talent zasługujący na uznanie" oraz za "wschodząca gwiazdę" w kategorii swojego instrumentu. Chciago Herold Tribune uhonorował artystkę tytułem "Chiacagoan of The Year 2006".

Nicole Mitchell jest aktywna na chicagowskiej scenie jazzowej od ponad dekady. Koncertowała i nagrywała z większością muzyków jazzowych z Chicago. W ramach ruchu AACM powołała pierwszy w historii nurtu żeński zespól Samana. Prowadzi kwartet z Edwardem Wilkersonem oraz "Black Earth Ensemble". Ten ostatni zespół ewoluuje od tria do 10 osobowego bandu występującego z tancerzami. Liderka wirtuozersko gra na wielu rodzajach fletów, potrafi śpiewać poprzez instrument. Obok sekcji rytmicznej (bas, fortepian, perkusja) i dętej często towarzyszą jej i wzbogacają brzmienie zespołu: skrzypce, wiolonczela i harfa. Z grupą "Black Earth Ensemble" Nicole Mitchell nagrała i wydała we własnej, niezależnej wytwórni Dreamtime Records dwa, świetnie przyjęte przez krytykę albumy Vision Quest (2001) i Afrika Rising (2002). Z kwartetem znakomitą płytę Frequency (2006), z trio Indigo Trio (2007) dla Trill Jockey. Koncertuje też w składzie 12-osobowego Ensemble Anthony Braxtona oraz Exploding Star Orchestra Roba Mazurka.

W swojej oryginalnej muzyce Nicole Mitchell umieszcza afro-amerykańskie dziedzictwo kulturowe we współczesnym, kalejdoskopowym kontekście muzycznym wielokulturowego miasta. Jej kompozycje są jak oryginalne wzory, utkane ze swingu, bluesa, bepopu, awangardy, afrykańskich rytmów, wschodnich skal i zachodnich harmonii. Artystka za cel stawia sobie, by jej muzyka inspirowała i wzbogacała odbiorców uświadamiając im wartość kultury mającej swe korzenie w Afryce a tworzonej współcześnie przez afro-amerykanów.

Uczy w klasie fletu Chcicago State University i jest profesorem Northeastern Illonois University. Jest członkiem New Black Repertory Ensemble of the Center for Black Music Research w Columbia College. Prowadzi też zajęcia dla dzieci w bezpłatnej szkole muzycznej AACM.

 

HARRISON BANKHEAD


Jeden z najbardziej poszukiwanych muzyków sceny Chicago, basista i wiolonczelista. Odnajduje się znakomicie wśród różnych stylistyk jazzowych, występował z wieloma różnymi zespołami jazzowymi, od mainstream do awangardy jazzowej. Obecnie silnie związany z nurtem awangardy chicagowskiej AACM, gra z z Fredem Andersonem, Ernestem Dawkinsem w zespole Chicago 12, z Nicole Mitchell, w zespole 8 Bold Souls. Nagrywał z Malachim Thompsonem i zespołem Africa Brass. Jest członkiem trio Roscoe Mitchella z którym nagrał znakomity, podwójny album No Side Effects . Harrison Bankhead w 1996 roku wystąpił gościnnie na płycie Don't Let Me Go polskiej wokalistki jazzowej Grażyny Auguścik. Wyznacznikiem jego stylu gry jest ciepłe brzmienie melodii - z wielką precyzją dba nawet o pojedynczy dźwięk, który wydobywa z kontrabasu. Mistrz pulsującego rytmu wokół którego rozwijał swoje zawiłe improwizacje Fred Anderson.

 

HAMID DRAKE

 
Drake dał się poznać, jako długoletni partner zespołów Freda Andersona, z którym współpracuje nieprzerwanie od 1974 r. Jest też przede wszystkim związany ze sceną chicagowską jazzu i muzyki improwizowanej oraz etnicznej. Studiował u różnych muzyków grę raczej na egzotycznych instrumentach perkusyjnych, niż na normalnym zestawie. Jego nauczycielami byli: Harry Hawthorn (trap set), Raman Papaiah, Ustad Kedar Khan i Ranchod Das Pandya (tabla), Howie Levy (konga), Hamza El Din (bębny ramowe). Od roku 1976 r. współpracował z Adamem Rudolphem, z którym stworzył duet. Od roku 1977 był członkiem The Mandingo Griot Society. Od 1978 r. okazjonalnie współpracował też z Donem Cherrym. Dopiero jednak lata 90. przyniosły rzeczywistą popularność muzyka, wyrażającą się w ilości nagranych płyt. Lata te, to dalsza współpraca z Fredem Andersonem, w różnych jego zespołach. Nawiązał także znajomość z młodszymi muzykami z Chicago, przystępując m.in. do grupy DKV (Drake/Kessler/Vandermark) Trio. Równocześnie stał się perkusistą różnych formacji Petera Brötzmanna. Jest członkiem jego Tentetu i kwartetu Die Like a Dog. W czasie długoletniego artystycznego doświadczenia współpracował także z takimi muzykami, jak: Borah Bergman, Joe McPhee, Bill Laswell czy Marilyn Crispell. Obok jazzu interesuje go różnego rodzaju muzyka etniczna, głównie o afrykańskim rodowodzie, choć nie stronił też od grania reggae. Ciekawie wypada współpraca Drake'a w różnego rodzaju duetach z Michaelem Zerangiem (duet perkusyjny), Joe McPhee, Borah Bergmanem, Assifem Tsaharem, Jebem Bishopem czy Williamem Parkerem. Jak widać, już choćby po gronie tych współpracowników, nie ogranicza swych zainteresowań do najpowszechniejszych duetów na scenie free, jakimi niewątpliwie są duety perkusistów z saksofonistami. Obecnie jest uważany za jednego z najciekawszych perkusistów, którego gra w dużej mierze opiera się wszelkim porównaniom. Sięga zarówno po środki znane z zespołów free jazzowych oraz po rytmy i instrumenty etniczne.


Drake/Mitchell/Bankhead


www.nicolemitchell.com

aacmchicago.org

www.drummerworld.com/drummers/Hamid_Drake.html



bilety: 35 zł

 

Bilety na koncerty w ramach (6)cyklu: jaZZ i okolice są dostępne w sieci: Ticketportal - punkt sprzedaży w siedzibie Górnośląskiego Centrum Kultury; czynny: poniedziałek - piątek w godz. 10 -18; rezerwacje tel.: 0 32 609 03 21 oraz w Internecie: ticketportal.pl Sprzedaż biletów także w JAZZ KLUBIE HIPNOZA: codziennie w godzinach otwarcia klubu i przed koncertem telefon: +32/ 785 71 30 do 31; fax.: +/32/ 785 71 30; jazzclub@jazzclub.pl PROGRAM, INFORMACJA O WYKONAWCACH I PROMOCJA CYKLU: Andrzej Kalinowski, tel. +48 32/785-79-80; kalinowski@gck.net.pl



24.02.2008 (niedziela), godz. 20:00

GCK - Jazz Club Hipnoza

 

Gato Libre


Natsuki Tamura - trąbka

Satoko Fujii - akordeon

Tsumura Kazuhiko - gitara

Koreyasu Norikatsu - kontrabas




GATO LIBRE - Nomad

Druga płyta w dyskografii zespołu, który dotąd wydawał się jednorazowym przedsięwzięciem małżeńskiego duetu: Satoko FUJII i Natsuki TAMURA. Tym razem wszystkie kompozycje dostarczył TAMURA, ale stylistyka zespołu pozostała ta sama. Akustyczne, misterne, zmysłowe, subtelne instrumentalne kompozycje zbudowane na tradycji niepokornego jazzu wzmocnione muzyką folkową. Intrygujące opowieści z podróży po Europie z delikatnie wplecionymi elementami muzyki ludowej z regionu, którego wspomnienia dotyczą. Jest też coś z Krakowa....

źródło: www.ars2.pl




 

Natsuki Tamura

Urodził się 26 lipca 1951 roku w Otsu (okręg Shiga, Japonia). Pierwszy raz zetknął się z trąbką, kiedy występował dla szkolnej orkiestry dętej. Zawodową karierę muzyczną rozpoczął po zakończeniu szkoły średniej, grając we własnych zespołach lub w licznych orkiestrach dętych, takich jak: World Sharps Orchestra, Consolation, Skyliners Orchestra, New Herd Orchestra, Music Magic Orchestra i Satoko Fujii Ensemble. W latach 1973-1982 grał na trąbce w wielu japońskich programach telewizyjnych, w tym: The Best Ten, Music Fair, Kirameku Rhythm.

W 1986 wyjechał do Stanów Zjednoczonych, żeby studiować w Berklee College of Music. Po jego zakończeniu wrócił do Japonii, gdzie występował i uczył w Yamaha Popular Music School i w prywatnych szkołach nauki gry na trąbce w Tokyo i Saitama. Później ponownie wyjechał do Stanów, żeby kontynuować naukę w New England Conservatory of Music.

W 1990 roku Tamura założył swój kwartet Tobifudo, a w 1997, razem z pianistką Satoko Fujii, wydał podwójny album How Many . Jego album solowy A song for Jyaki (Leo Records, 1998), gdzie można usłyszeć jego zachwycającą grę na trąbce, zdobył nagrodę Writers Choice w magazynie „Coda” w 1998, a Rick Marx na festiwalu Jazz Central Station wypowiedział się na jego temat tak: Potężna mieszanina pasji i umyślnego szaleństwa z zawodzącym rogiem Tamury, które wołają gdzieś wrzaskliwie między hałasem burzy a cichym zawodzeniem. Tamura wprowadza solowe wyrażanie, które wpisuje się w tradycję oryginalnych muzycznych gawędziarzy.. .jego muzyka magicznie utrwala dźwięki natury. Andy Barlett napisał w „Coda”: Bajeczne połączenie podrygiwań w rytm czkawki, bzyczenia i dźwięku wytańczonej trąbki przynoszącej pecha. Tamura podąża od warczących niskich tonów ku płynnym wolnym solowym przejażdżkom i echom nie tylko papkowatych anty-wirtuozowych siekanych zrazów Dona Cherry’ego, ale również przeszywającej pełni pod wysokim napięciem Kenney’ego Wheelera.

„White & Blue” – podwójny album nagrany w 2000 roku z perkusistami Jimem Blackiem i Aaronem Alexandrem znalazł się na liście Top 10 w magazynie „Coda”, a S.D. Feeney w „Face Magazine” tak się wypowiedział na jego temat: ekspresyjne podróże przez krajobrazy dźwięku, których nie można znaleźć na żadnej mapie . Stuart Broomer w „Coda” napisał: Najbardziej uderzające jest, iż nie jest to po prostu wysoki poziom wzajemnego oddziaływania, ale poczucie dźwięku jako uroczystości.

Współpraca Tamury z jego żoną, pianistką Satoko Fujii, ujawniły intensywną muzyczną empatię pomiędzy nimi, dzięki czemu zdobyli wielką popularność i uznanie krytyków. Jim Santanella na stronie All About Jazz w jego pochlebnej recenzji ostatniego albumu pary In Krakow, In November (wydawca: Not Two, 2006) bardzo dobrze wyraził się na temat ich współdziałania: kreatywna para zdecydowanie pokazuje, co może się stać, kiedy puścisz wolno swoje muzyczne idee . Zasmucona trąbka Tamury może jednakowo wznosić się i opadać w poszukiwaniu jego kolejnej niespodzianki. Często obydwoje wydają z siebie żałosny lament, który śpiewa jak anioły na wysokościach. Andy Hamilton z „The Wire” zaobserwował, że melodia i introspekcja są kluczem do In Krakow. Utwór tytułowy oferuje przeraźliwą wizję Europy Wschodniej, która z grą Tamury ujawnia moc melancholii przypominającą Lift To The Scaffold Milesa Davisa. Na temat ich pierwszego wspólnego albumu How Many (Leo Records, 1997) Chris Kelsey w magazynie „Cadence” napisał: Tamura i Fujii razem tworzą idealną małą strukturę; ich współpraca jest zrównoważona, wnikliwa i bardzo muzyczna. Cudowny album. Clouds – ich podwójna płyta wydana w 2002 roku, została przywitana z podobnym entuzjazmem przez Petera Marsha z BBC: wzajemne oddziaływanie jest doskonałe; Fujii i Tamura oferują niesentymentalne piękno, przestrzeń, ciszę i humor... Jest to dowód na to, że muzyka improwizowana może być jednocześnie emocjonalnie ujmująca i miła dla ucha, Fujii i Tamura dają nam sześć chmur, wszystkie z solidnym srebrnym wyścieleniem. W tym samym czasie Jason Bivins w „Cadance” ocenił album następująco: pół tuzina pięknych kompozycji tak zmiennych i rozrzedzonych jak sugerują ich tytuły. Jest to niesamowicie piękna muzyka, określana przez jej inteligencję i ryzyko. Tamura pojawił się również na wszystkich płytach różnych orkiestr Satoko Fujii (Nowy Jork, Tokio, Nagoya, Kobe) oraz napisał oryginalne kompozycje i dokonał niepowtarzalnych aranżacji na każdym z jej jedenastu albumów wysławianych przez krytyków: South Wind , JO , Double Take, The Future of the Past, Before the Dawn, Blueprint, Nagoyanian i równoczesne wydanie czterech projektów Fujii z wielkimi orkiestrami w czterech różnych wydawnictwach muzycznych: Undulation: „Satoko Fujii Orchestra NY”; Live!!: „Satoko Fujii Orchestra Tokyo” (CD + DVD), Maru: „Satoko Fujii Orchestra Nagoya”; i Kobe Yee!!: „Satoko Fujii Orchestra Kobe”. Dodatkowo pojawił się na płycie Kwartetu Fujii Zephyros i na płycie Orkestra Rova An Alligator in your Wallet.

Tamura jest nieprzerwanie chwalony za swoją niesamowitą wszechstronność. Oto, co Mark Keresman w 2003 roku napisał na stronie JazzReview.com na temat projektu Minerwa featuring Fujii and Tamura’s Quartet: trąbka Tamury ma w sobie trochę sztywnego melancholijnego liryzmu Milesa, jeżącego się gniewu Freddiego Hubbarda z późnych lat 60-tych i masę ubogaconych technik W. Leo Smitha i Lestera Bowie. Peter Marsch z BBC powiedział o albumie Natsuki Tamura Quartet „Hada Hada” z 2003 roku: głębokie zniewalające słuchanie. Wyobraź sobie Dona Cherry, który pewnego dnia budzi się rano i dowiaduje się, że dołączył do awangardowej grupy goth-rocka i ma zagrać we włoskim horrorze. Jest to nieprawdopodobny scenariusz, ale w jakiś sposób pomaga opisać atmosferę tego wspaniałego i ujmującego albumu. Drugi solowy album Tamury Ko Ko Ko Ke został uznany przez Francois Couture za najlepszą płytę 2004 roku, a w All Music Guide tak go wychwalał: Wysoce pogodna, pokojowa, intymna podróż przez sztukę melodii i gry. W tym samym roku płyta jego kwartetu Exit została okrzyknięta: znakomicie wykonaną dekoracją z poświatą neonu. (Dan McClenaghan, All About Jazz).

W 2005 roku Tamura intensywnie koncertował i jako lider wydał dwie płyty entuzjastycznie przyjęte przez krytykę: In the Tank i Strange Village . Ten drugi był debiutem nagraniowym jego kwartetu akustycznego Gato Libre, w skład którego wchodzili: Satoko Fujii (akordeon), Tsumura Kazuhiko (gitara), Koreyasu Norikatsu (bas). Tamura skomponował wszystkie nagrania na tym albumie. Okrzyknięta jedną z 10 najlepszych płyt 2005 roku przez Randy’eego McElligotta z CHUO FM 89, została opisana jako album o zadziwiająco delikatnym i lirycznym pięknie, które czasem zbliża się do granicy bezpośredniego impresjonizmu. (Rick Anderson, Lista polecanych płyt dla bibliotek). Denis Gonzales z „One Final Note” zauważył, że co jakiś czas wydana zostaje płyta artysty o ustanowionej już pozycji, która zmusza nas do ponownego oszacowania jej bądź jego osiągnięć. Taką właśnie płytą jest wewnętrzny dokument japońskiego kwartetu Gato Libre. ”Strange Village” jest dowodem na to, że Tamura i Fujii sa prawdziwie wielostronnymi artystami. Płyta „In the Tank”, umieszczona przez All About Jazz na liście Najlepszych Płyt 2005 roku, jest utrzymana w zupełnie innymi klimacie. Obwołana jako uwieńczona sukcesem elektro-akustyczna przygoda (Daniel Spicer, „Jazzwise”), gdzie usłyszeć można dwie elektryczne gitary: Takayukiego Kato i Elliotta Sharpa (który również akompaniuje na saksofonie sopranowym) oraz pianino akustyczne Satoko Fujii. Wyobraź sobie AMM razem z bluesem i gitarę z Milesem Davisem lat 70-tych, a zrozumiesz chociaż trochę myśl przewodnią płyty: powoli zmieniający się krajobraz dla ucha, gdzie dźwięki są systematycznie dodawane, powtarzane, uszlachetniane i zastępowane – Nate Dorward, „Cadence”. W 2005 roku Tamura pojawił się na bardzo dobrze odebranych dwóch albumach, gdzie występowała jego żona Satoko Fujii: „Live in Japan, 2004” i „Angelona”. Ten pracowity rok przyniósł również występ na żywo w Moers z Masahiko Satoh i SAIFA.

W 2006 Tamura wydał swoją drugą płytę z Gato Libre Nomad , ponownie bardzo dobrze przyjętą przez krytyków, na której kolejny raz sięga do europejskiej muzyki folklorystycznej, tym razem nawet bardziej intensywnie – każdy z jego utworów odkrywa atmosferę innego europejskiego miasta podczas jakiegoś miesiąca w roku. Ray Comiskey z „The Irish Times” tak napisał o tej płycie: Natsuki Tamura, nadzwyczajny japoński trębacz, prezentuje osobiste odczucia względem europejskiej muzyki folklorystycznej... M imo tego, iż znajdziemy w tych wolnych ewokacjach różnych miast elementy flamenco, francuskiego musette, celtyckiego tańca i trochę Bliskiego Wschodu, to jest muzyka Tamury, jego wielki zawodzący dźwięk i rzadkie frazowanie są ciągle pełne wyrazu; ten album pełen jest efektownej gry. Jego gra na tej płycie została opisana jako: lirycznie piękna i imponująca (Andy Hamilton, „The Wire”). Philip Johnson z „The Independent” podzielił się tą wymowną pochwałą: Natsuki Tamura, który komponuje cały materiał, jest prawdziwą gwiazdą, jego widmowy i poetycki dźwięk wypełnia powietrze z niesamowitym pięknem.

W międzyczasie Tamura został szczerze doceniony za jego pracę w 2006 roku przy wydaniu albumu Satoko Fujii Four „When We Were There”. „Fragment” – płyta prezentująca Junk Boc Trio, do którego należeli Tamura, Fujii i perkusista/kompozytor Joohn Hollenbeck również została wydana w 2006. Daniel Spicer napisał o albumie „Fragment” w „Jazz Wise”: Tamura wypluwa chwalebnie niegrzeczne prychnięcia na wzór Lestera Bowie, ryczy jak stado zautomatyzowanego bydła albo naśladuje genialną małpkę-wyjca. Odlotowe i dowcipne. Glenn Astarita na All About Jazz ogłosił, że jest to płyta, której trzeba wysłuchać.

Tamura był również zajęty koncertowaniem w 2006 roku. Odbył tournee po Japonii z Gato Libre i pojawił się w Tokyo’s Pit Inn jako część 22. Letniego Festiwalu Tokio 2006 z dwoma wielkimi orkiestrami Fujii – Orchestra Tokyo i Orchestra Nagoya. The Satoko Fujii Orchestra, której jest członkiem, zagrała na The Stone w Nowym Jorku w czerwcu 2006 koncert, który został wybrany Najlepszym Występem 2006 roku (All About Jazz New York). Można go było również usłyszeć na FIMA V (Victoriaville Festival, Kanada) z Satoko Fujii Min-Yoh Ensemble, na „Lisbon’s 2006 Jazz em Agosto” z Electric Ascension jako cześć Satoko Fujii Four (z Markiem Dresserem i Jimem Blackiem) oraz w różnych częściach Europy jako członka koncertującego Satoko Fujii Quartet.

Jako kompozytor Tamura sięga do bardzo różnorodnych źródeł: od dzieł bazujących na tradycyjnych elementach japońskich i europejskich do jego własnych wyróżniających się kawałków, które spajają ze sobą kontrastujące detale, tworząc z nich surrealistyczne, ale jednak ostrożnie zrównoważone struktury. Kreatywne impulsy Tamury wydają się być bezgraniczne, co doprowadziło Francois Couture’a z All Music Guide do stwierdzenia, że oficjalnie możemy przyznać, że istnieją dwaj Natsuki Tamura: jeden gra kanciasty jazz-rock lub dzikie wolne improwizacje („Hada Hada” czy „In The Tank”), a drugi pisze proste i zachwycająco piękne melodie („Ko Ko Ko Ke” i „Strange Village”). Jak ich dwoje żyje w jednym ciele i dmucha w tą samą trąbkę, może na zawsze pozostać tajemnicą.

 

Satoko Fujii

pianistka i akordeonistka

W wieku 4 lat zaczęła grać na fortepianie i do 20. roku życia pobierała klasyczne lekcje gry na tym instrumencie. Gdy zdała sobie sprawę, że improwizowanie, które przychodziło jej z ogromną łatwością, gdy była dzieckiem, zaczęło jej nagle sprawiać trudność, przestała grać na fortepianie i dołączyła do zespołu, który poprzez tak proste zabiegi jak śpiew i klaskanie w dłonie chciał dotrzeć do korzeni muzyki.

Rok później skierowała swoje zainteresowania w stronę jazzowych improwizacji, powracając do fortepianu. Zainspirował ją jej nauczyciel, Koji Taku, pianista i kompozytor klasyczny, który w wieku 60 lat zrezygnował z funkcji szefa wydziału pianistyki w Tokyo Music And Art College i zaczął grać jazz. Fujii rozpoczęła prywatną naukę z japońskim pianistą jazzowym Fumio Itabashi, który występował Elvinem Jonesem i Rayem Andersonem. Aby móc kontynuować swoje poszukiwania musiała wyprowadzić się z domu, gdyż rodzice chcieli, aby kontynuowała klasyczną naukę. Od tego czasu musiała walczyć sama o środki na naukę i na utrzymanie.

Po raz pierwszy pojechała do Stanów Zjednoczonych w 1985 r. Otrzymała wtedy stypendium od prestiżowej Boston Berklee College of Music. Po ukończeniu studiów w 1987 r. powróciła do Japonii gdzie eksperymentowała występując w klubach jazzowych w Tokio i Yokohamie oraz nauczając w Yamaha Popular Music School. Pracowała z japońskimi grupami oraz często odwiedzającymi Japonię Josephem Jarmanem i Douglasem Ewartem z Chicagowskiej AACM.

W 1993 roku powróciła do Bostonu dzięki stypendium przyznanemu przez New England Conservatory of Music, gdzie jej nauczycielami byli mistrzowie jazzu improwizowanego: George Russell, Cecil McBee i Paul Bley. Po otrzymaniu dyplomu, jej kariera nabrała wyraźnego rozpędu. W nagraniach jej debiutanckiej płyty "Something About Water" (Libra; 1996) uczestniczył Paul Bley. Jej album solowy "Indication" (Libra; 1997) został uznany za "znakomita kolekcję solowych utworów na fortepian". W 1997 r. Fujii wraz z mężem Natsuki Tamurą , grającym na trąbce, nagrali w duecie płytę How Many? (Leo).

W 1998 roku Fujii wydała dwa albumy: jeden z klasycznym fortepianowym trio wspólnie z basistą Markiem Dresserem oraz perkusistą Jimem Blackiem, a drugi ze swoim własnym zespołem założonym w 1997. Mówi, że granie z dużym zespołem i granie w triu fortepianowym - to dwa zupełnie różne doświadczenia. Nagranie jej tria fortepianowego "Looking Out Of The Window" odniosło duży sukces i zostało uznane przez czasopisma "Coda" i "Jazizz" za jedną z 10 płyt roku. Debiut z dużym zespołem South Wind został uznany za wielki sukces początkującej orkiestry.

Rok 2000 przynosi nagrania wraz z jej nowojorską orkiestrą oraz "Double Take" z Satoko's New York Band i z jej japońskim zespołem. W kolejnych latach nagrywa albumy solowe, duety z Natsuki Tamurą i Tatsuya Yoshidą, tria z Markiem Dresserem i Jimem Blackiem, w kwartecie oraz z big bandami amerykańskim i japońskim. Trębacz Natsuki Tamura nagrywał solo i na stałe występuje w orkiestrze, sekstecie i duecie Satoko Fujii. Podobnie jak Satoko, łączy naturalny liryzm z poszukiwaniami nowych możliwości dźwiękowych i strukturalnych.

Jesteśmy inni i to jest najbardziej interesujące - wywiad z Satoko Fujii

 

www.mindyourownmusic.co.uk/natsuki-tamura.htm

www2s.biglobe.ne.jp/~Libra/

 

bilety: 35 zł

 

Bilety na koncerty w ramach (6)cyklu: jaZZ i okolice są dostępne w sieci: Ticketportal - punkt sprzedaży w siedzibie Górnośląskiego Centrum Kultury; czynny: poniedziałek - piątek w godz. 9.00 -18.00; rezerwacje tel.: 0 32 609 03 21 oraz w Internecie: ticketportal.pl Sprzedaż biletów także w JAZZ KLUBIE HIPNOZA: codziennie w godzinach otwarcia klubu i przed koncertem telefon: +32/ 785 71 30 do 31; jazzclub@jazzclub.pl PROGRAM, INFORMACJA O WYKONAWCACH I PROMOCJA CYKLU: Andrzej Kalinowski, tel. +48 32/785-79-80; kalinowski@gck.net.pl



24.01. 2008 (czwartek), godz. 20:00

GCK - Jazz Club Hipnoza

Koncert z cyklu jaZZ i okolice :

Jacek Kochan & CO. featuring: Gary Thomas

Gary Thomas - saksofon tenorowy

Dominik Wania - fortepian

Michał Barański - kontrabas

Jacek Kochan - perkusja, laptop

To pasjonujące spotkanie wielkich indywidualności współczesnej muzyki improwizowanej: polskiego perkusisty, lidera i kompozytora jazzowego Jacka Kochana oraz wybitnego amerykańskiego saksofonisty Gary Thomasa.

Pochodzący z Baltimore, Gary Thomas (ur. 1961) jest jednym z najciekawszych czarnoskórych saksofonistów Wschodniego Wybrzeża. Wszechstronny i kompetentny współpracował z takimi artystami jak: Steve Coleman, Greg Osby, Joshua Redman Ravi Coltrane, Geri Allen, Wallace Roney, Mark Helias, Uri Caine, Cassandra Wilson, Sam Rivers, John McLaughlin, John Scofield, Herbie Hancock, McCoy Tyner, Dave Holland, Pat Metheny, Jack DeJohentte, Tony Williams czy Miles Davis. Gary Thomas wiele zawdzięcza wybitnym instrumentalistom ery post-bopu, takim jak: John Coltrane, Sonny Rollins, Woody Shaw, Eddie Harris i Billy Harper . Pozostając pod ich wpływem często jest porównywany z tymi gigantami jazzu lat 60. To niewątpliwie zasługa jego silnego tonu i artykulacji, które łączą w jedno hymniczną intensywność dźwięków i rytmiczny napęd - składowe muzyki tak charakterystyczne w tamtym czasie. Saksofonista inteligentnie godzi to tradycyjne dziedzictwo z nowymi kierunkami w jazzie, takimi jak: m-base, hip-hop, rap, techno-elektro, science-fiction:-) i różne warianty nowoczesnego avant jazzu. Gary Thomas to jeden z najciekawszych współczesnych instrumentalistów amerykańskich, który odnosząc się do wielkiej tradycji jazzu przenosi swoją improwizację w przyszłość, niezłomnie odsuwając się od tego, co oczywiste, banalne, modne i komercyjne. W ostatnim czasie poza działalnością artystyczną poświęca się również pracy pedagogicznej na Johns Hopkins University w rodzinnym Baltimore, gdzie piastuje funkcję Director and Chair of Jazz Studies.

Jacek Kochan (ur. 1955) - kompozytor, perkusista, aranżer. Karierę artystyczną rozpoczął w latach 70-tych, związany był wówczas z takimi zespołami jak Dżamble czy August Trio. W styczniu 1981 roku wyjechał do USA i przez dwa lata mieszkał w Nowym Jorku, gdzie zetknął się z Jaco Pastoriusem , Mike Clarkiem i Robie Gonzalezem . W połowie lat 80-tych zamieszkał w Kanadzie, która na długie lata stała się jego siedzibą. Tam też brał czynny udział w jazzowym życiu zarówno jako lider, jak i muzyk sesyjny, w zespołach grających jazz, funk, r&b i muzykę etniczną. W Montrealu zrealizował też kilka większych projektów na chór i orkiestrę (Tudor Singers , Repercussion). Aktywność artysty znalazła ujście w licznych występach na żywo, na festiwalach i w klubach oraz w nagraniach z artystami takimi jak: Michel Donato , Karen Young , Andrew Leroux , Yannick Rieu , Oliver Jones , Jean-Pierrre Zanella , Michel Cusson , Katleen Dyson , Helmut Lipsky , Lazaro Saucedo , Geoff Lapp czy Johnny Scott . W 1990 roku przeniósł się do Toronto, gdzie kontynuował działalność jako leader i sideman, biorąc udział w wielu projektach nagraniowych i koncertach z udziałem wielkich gwiazd światowego jazzu takich jak: John Abercrombie , Jerry Bergonzi , Pat Labarbera , Kenny Wheeler , Don Thompson , Mike Murley , Neil Swainson , Reggie Schwager , Lorne Lofsky , Bernie Senensky , John MacLeod , Dave Restivo i Brian Dickinson . W 1995 roku Jacek Kochan przeniósł się do Warszawy, gdzie komponuje, nagrywa i koncertuje z muzykami takimi jak: Dave Liebman , Greg Osby, Marc Copland, Gary Thomas , Joey Calderazzo , Palle Mikkelborg , Eddie Henderson , Dave Tronzo , Briggan Krauss , Cuong Vu , Eric Vloeimans , Lars Danielsson , Dave Fiuczynski , Bo Stief , Christian Spering , Michel Benita , Furio DiCastri , Franz Hautzinger , Klaus Dickbauer , Eddie Schuller , Uchihashi Kazuhisa , Axel Dörner , Ernesto Molinari , Francois Corneloup , Krzysztof Knittel , Skerik , Tomasz Stańko , Zbigniew Namysłowski , Adam Pierończyk , Piotr Wojtasik, Assif Tsahar, Tomasz Szukalski, Maciej Sikała i Piotr Baron .

www.jacekkochan.com

www.ejn.it/mus/thomas.htm

www.peabody.jhu.edu/487

BILETY: 25 zł

Bilety na koncerty w ramach (6)cyklu: jaZZ i okolice są dostępne w sieci: Ticketportal - punkt sprzedaży w siedzibie Górnośląskiego Centrum Kultury; czynny: poniedziałek - piątek w godz. 9.00 -17.00; rezerwacje tel.: 0 32 609 03 21 oraz w Internecie: ticketportal.pl Sprzedaż biletów także w JAZZ KLUBIE HIPNOZA: codziennie w godzinach otwarcia klubu i przed koncertem telefon: +32/ 785 71 30 do 31; jazzclub@jazzclub.pl

PROGRAM, INFORMACJA O WYKONAWCACH I PROMOCJA CYKLU: Andrzej Kalinowski, tel. +48 32/785-79-80; kalinowski@gck.net.pl


photo by Zbigniew Druzbicki



foto: Ryszard Hapka


Polecam państwa uwadze ciekawy wywiad z Keithem Jarrettem (niestety nie jest to jeszcze zapowiedż koncertu tego wybitnego artysty:-), który opublikował niemiecki magazyn Der Spiegel:

Znienawidziłem fortepian
Rozmowa z 62-letnim pianistą, Keithem Jarrettem
Jarrett mówi o przezwyciężaniu chronicznego syndromu wyczerpania, improwizowanych koncertach i swoim częstym pomstowaniu na publiczność.

Spiegel: Kiedyś powiedział pan, że wywiady kosztują pana więcej energii niż koncerty. Ale może jednak zaczniemy?

Keith Jarrett: Możemy. Trudno znajdować zawsze te właściwe słowa, takie, których nie da się dowolnie interpretować. Zawsze pragnę wyrażać się jasno, a to męczące. Inaczej jest podczas gry na fortepianie. Odgrywa się taką a taką nutę i koniec, nad tym nie da się debatować.

Pierwszy i jak na razie jedyny raz od 15 lat przyjechał pan na solowy koncert do Niemiec, do Starej Opery we Frankfurcie. Dlaczego trzeba było tak długo czekać?

Gdybym przyjeżdżał co roku, ludzie wciąż robiliby porównania. Zapomnieliby, że właściwie powinni siedzieć cicho i wsłuchiwać się w muzykę, jak gdyby byli na jedynym koncercie we wszechświecie. Przyjazd co 15 lat to już niezła dawka i lepiej robi publiczności.

Jednak wiele osób przychodzi dlatego, że ma nadzieję usłyszeć powtórkę pańskiego słynnego "Koncertu Kolońskiego" z roku 1975. Czy nie działa to panu na nerwy, że wielka część publiczności traci z oczu, a właściwie z uszu, resztę pańskiej twórczości?

O tak, to mnie złości, a na dodatek jest głupie. To pewnego rodzaju nałóg delektacji. Komuś nadzwyczajnie smakuje jakaś potrawa, no to zajada się nią raz po raz, nie patrząc, co może być innego do zjedzenia. Ludzie opowiadają mi, że słuchają "Koncertu Kolońskiego" sprzątając mieszkanie, i to przy włączonym odkurzaczu. Po prostu zgroza. Oni idą na zbyt dużą łatwiznę. Nadużywają muzyki, by chronić samych siebie przed dokuczliwym zgiełkiem świata. Choćby ci wszyscy, którzy paradują po mieście ze słuchawkami na uszach. Okropność. To ja już wolę słuchać odgłosu samochodów i ciężarówek.

W roku 2001 nie umiał pan sobie wyobrazić, że kiedykolwiek zagra znów koncerty solowe. Skąd ta zmiana?

Powiedziałem tak w roku 2001? Myślałem, że coś takiego mawiałem już w latach dziewięćdziesiątych i osiemdziesiątych.

Ale w roku 2001 powiedział pan to nad wyraz kategorycznie.

W połowie lat dziewięćdziesiątych byłem bardzo chory, cierpiałem na CFS (Chronic Fatigue Syndrome, Chroniczny Syndrom Wyczerpania – przyp. Onet). Nie mogłem już grać na fortepianie, chodzić na spacery, czytać. Byłem zbyt słaby, żeby przewracać kartki. A taki koncert solowy jest nadzwyczajnym wysiłkiem psychicznym. Po rekonwalescencji pomyślałem najpierw, że już nie dam rady. Odkryłem, że grywałem nazbyt mechanicznie, tak jak inni pianiści grają przez całe życie, ale raczej kiepsko. Taka mechaniczność jest śmiercią dla muzyki.

Dlaczego potem się udało?

Siedząc w domowym studiu odtrułem własną muzykę. Opuściłem zbędne nuty i skoncentrowałem się na istocie. Pierwsze próby na żywo w Japonii dowiodły, że to działa. Japońska publiczność jest bardzo cierpliwa i uprzejma. Tamtejsze występy były dla mnie jak jakieś warsztaty zajęciowe.

Wcześniej pańskie improwizacje często były meandrycznie długawe, czasem trwały nawet po 30 minut albo dłużej. A dzisiaj prawie wcale nie grywa pan dłużej niż po dziesięć minut na tytuł. Czyżby miało to coś wspólnego z pańską chorobą?

Tak, podczas choroby przesłuchiwałem swoje stare płyty i przy tym czy innym solowym kawałku myślałem: "No, dzisiaj już bym tak nie zagrał". Słuchając dalej, czułem się niedobrze. Później siadałem do fortepianu i grałem te utwory jeszcze raz, ale ciągle przerywałem, żeby się zastanawiać. W końcu spostrzegłem, że w zasadzie one były skończone właśnie w tych miejscach, w których przerywałem. Gdyby było inaczej, nie przestawałbym grać.
Brzmi to tak, jakby miał pan ewidentnie coś do zawdzięczenia swojej chorobie.

Jeszcze jak! Inni muzycy nie mają szansy tak gruntownie zająć się własną muzyką. Ciągle muszą gdzieś występować, nagrywać płyty, a potem je promować i tak dalej. Nie mają szansy na zgłębienie własnej muzyki w takim stopniu, w jakim ja mogłem to uczynić.

Przy tym nie brakowało panu jak dotąd samoświadomości. Powiedział pan kiedyś, że 99 procent wszelkiej muzyki to nuda i chała.

Pan pewnie chce, żebym sam siebie zaliczył do tego jednego procenta, dobrze myślę? Tak, należę do tego przedziału, aczkolwiek jeden procent to cała masa muzyków! Bardzo bym chciał, żeby było więcej osób w tej kategorii. Wiem, że ludzie nie lubią, kiedy ktoś sam się chwali. Ale właśnie tu, w Niemczech, raz po raz pojawiają się spory, kto był lepszym kompozytorem: Mozart czy Beethoven. Obaj uważali się za geniuszy, lecz Mozart nie kokietował tym tak jawnie jak Beethoven. I dlatego większość faworyzuje Mozarta. Ja też sądzę, że on powinien tu wygrać. Tylko bez uzasadniania, że był skromniejszy!

A Diana Krall czy Norah Jones, które teraz zdobywają szturmem listy przebojów i popularyzują jazz, według pańskiej oceny prawdopodobnie nie zaliczają się do tego jednego procenta? Czy może jednak?

Sprzedają tak dużo płyt, bo tak uroczo wyglądają. A niedobry to znak, kiedy muzyka jazzowa trafia na listy przebojów. Nie może być ważne akurat to, czy ona się sprzedaje, czy nie. Jazz to nie jest stylowy produkt, który trzeba zachwalać ładną twarzą. A jeśli tak się dzieje, można przyjąć, że taka muzyka to nie jazz.

Równie krytyczny jak wobec kolegów bywa pan również wobec publiczności. Tego lata, na koncercie w Perugii, mocno pan beształ publikę. I to nie był pierwszy raz.

Ależ nie, ja po prostu jestem przeciwieństwem Glenna Goulda, który nie lubił występować na żywo. Uwielbiam publiczność i dlatego nie chciałbym więcej wchodzić do studia. Ja ją cenię już choćby za to, że jest ciałem rezonansowym w tych wielkich salach koncertowych. Bo w pustej hali muzyka nigdy nie zakwitnie. Potrzebuję dialogu z publicznością. To dla mnie największe centrum mocy podczas koncertu.

Ale gdy tylko ktoś za głośno odetchnie albo zakaszle, zaraz wyskakuje pan ze skóry.

Bzdura. Jak zapłacze niemowlak, to niech sobie płacze. To przynależy do muzyki, tak samo jak ćwierkanie ptaków czy ujadanie psów podczas koncertów pod gołym niebem. Ja tylko nie akceptuję takiej publiczności, która nie koncentruje się na muzyce i jak dzika pstryka zdjęcia albo trzyma w górze telefony komórkowe, żeby potem puszczać sobie ten koncert w domciu.

Jest pan taki surowy dla innych, bo sam żąda pan od siebie maksymalnych osiągnięć, bo zawsze chce pan być perfekcjonistą?

Miewa się naturalnie i dobre, i złe dni. Ale sto procent wydajności w złym dniu zawsze jest lepsze od 75 procent w dobrym. Ja chcę dawać sto procent tego, co jest możliwe w danym momencie, albo jeszcze lepiej sto dziesięć procent. Wydajność to sprawa egzystencjalna.

Czy Keith Jarrett właściwie musi jeszcze ćwiczyć?

Jak najbardziej. Ćwiczę codziennie i za każdym razem gram wyimaginowany koncert. Gdy byłem młody, czasem nie ćwiczyłem przez całe miesiące, a potem dawałem koncerty solowe. Ale dzisiaj już nie mogę sobie pozwalać na coś takiego. Choćby dlatego, że moje ciało mogłoby zastrajkować.

Można powiedzieć, że jest pan wynalazcą gatunku polegającego na całkowitej improwizacji. A jednak naśladowców prawie nie ma. Dlaczego?

Aby grać improwizowane koncerty, musisz zogniskować swoje życie tylko na tym punkcie, cała twoja struktura społeczna kręci się tylko wokół niego. Barwność egzystencji się skończyła. Ktoś, kto prowadzi tak zwane normalne życie, nie chce składać takiej ofiary.

Na cztery tygodnie przed występem chowa się pan przed światem, aby osiągnąć pustkę. Jak człowiek osiąga pustkę?

Zamykam wszystkie drzwi. Otwieram je ponownie dopiero wtedy, gdy określonego wieczoru, punktualnie o ósmej muszę improwizować przez dwie godziny. Potem wszystko jest nowe. U pisarza dzieje się zgoła inaczej. On otwiera drzwi, wychodzi w świat, by pozwolić działać inspiracji, wędruje przez lasy albo wspina się na szczyty, a potem bierze się za pisanie. A ja wspinam się na szczyt dopiero w czasie koncertu.
Gra pan znakomicie również na saksofonie. Dlaczego tego instrumentu nie słychać na płytach albo na koncertach?

Och, ponieważ przestałem nienawidzić fortepianu. Na innych instrumentach grałem wyłącznie z tego powodu, że nie lubiłem fortepianu.

To pan znienawidził fortepian?

Tak, nienawidziłem go, bo nie potrafi śpiewać. Ma takie sztywne brzmienie, twarde, bez jakiegokolwiek tworzenia tonacji. Już się z tym pogodziłem, czuję się z tym nawet całkiem dobrze.

Czy to z tego powodu potrafi pan tak impulsywnie zanucić albo jęknąć podczas swojej gry?

Właśnie tak, bo fortepian nie ma głosu. Kiedy improwizuję, słyszę w głowie tony, których nie mogę zagrać. Dystans między tym, co słyszę, a tym, co pragnę zagrać, lecz nie mogę, próbuję pokonać własnym głosem. Gdybym kiedyś zagrał niemo, będzie pan mógł śmiało założyć, że coś jest ze mną nie tak.

Podczas koncertów solowych eksploatuje się pan do tego stopnia, że za kulisami czeka fizjoterapeuta. Czy koncert jest dla pana sportem wyczynowym?

To nie jest tak jak ze skokiem o tyczce, gdzie człowiek ustawicznie próbuje podnosić poprzeczkę coraz wyżej. Poza tym jest wielka różnica między mną a tyczkarzem. On przynajmniej zna rozbieg i moment odpowiedni do oddania skoku. I to powtarza się u niego za każdym razem. A ja nie znam takich rzeczy. Na początku koncertu nie wiem, kiedy nadejdzie moment na oddanie skoku. Nie mam żadnego rutynowego programu, za każdym razem startuję od zera. Niech będzie, że to sport wyczynowy.

Ma pan za sobą ponad 20 płyt solowych oraz kilkadziesiąt nagrań tercetowych i kwartetowych. Które z nich szczególnie przypadły panu do serca?

Nie mam żadnych faworytów. Zawsze, za każdym razem to ostatnie nagranie. Jednak wszystko się ciągle zmienia. Odnawiamy się nieustannie, bo byłoby wręcz groteskowe, gdybym uznał którąś płytę za lepszą od tej, która wyłoniła się ze świeżego ciała. Swoją muzyką chcę wyzwolić pewne przesłanie. I za każdym razem musi ono nieść ładunek najbardziej aktualnych i największych emocji, a nie mieć za sobą już 20 lat. Niech pan zapyta dowolnego pisarza, którą ze swoich książek uznaje za najlepszą. Każdy odpowie, że tę ostatnią.

Od 1972 roku pozostaje pan wierny niewielkiej monachijskiej wytwórni pływowej ECM, a przecież mógłby pan zamienić ją na jednego z największych potentatów płytowych i zarobić wielokrotność tego, co dotychczas. Dlaczego ECM?

Z tymi zarobkami to może i prawda. Nawet byłem w paru innych większych firmach, w Atlantic, Columbia, Impulse. Ale u nich ważniejsze od nagrań w studiu były terminy sesji zdjęciowych. I nikt niczego nie rozumiał z muzyki. Idzie się do restauracji z szefostwem wytwórni, oni wypijają po trzy martini i walą rasistowskie kawały akurat wtedy, kiedy japoński kucharz przyrządza im krewetki. Toż to nieudacznicy.

Ma pan teraz 62 lata, a za sobą sporo problemów zdrowotnych. Jakie plany są jeszcze przed panem?

Mam plan, że będę improwizatorem, co oznacza, że nie chcę znać swojej przyszłości. A jeśli miałaby przyjść na mnie kryska, to nie chcę umierać w szpitalu. Bo zacząłbym nagabywać lekarzy, aby mnie przedtem wynieśli na scenę, na której stoi jakikolwiek fortepian.






Świąteczny koncert ERY JAZZU w Rondzie Sztuki

4.12.2007, godz. 20:00

Freddy „King” Cole Quartet - Christmas & Ballads

 

  wstęp na koncert tylko za zaproszeniami!

 

Freddy Cole - piano, vocal.

Curtis Boyd - drums

Elias Bailey - doublebass

Jerry Byrd -guitar

Freddy Cole, brat niepowtarzalnego Nat "King" Cole'a już dawno temu wyszedł spod "kurateli" swojego słynniejszego brata, jest mistrzem jazzowej ballady. Delikatne, swingujące utwory poruszają od pierwszych nut. (Multikulti)

Tradycją ERY JAZZU się świąteczne projekty „ Christmas .” W ciągu ostatnich lat zaprezentowano m.in. recital Diany Krall, ,wystąpił gitarzysta Al Di Meola, wielkim echem odbiły się koncerty Detroit Gospel Singers, szczególny charakter miały koncerty New Orleans Joyful Gospel Singers oraz Golden Gospel Singers oraz wieczór ballad jazzowej divy Dee Dee Bridgewater.

Tym razem gwiazdą grudniowego koncertu – mówi Dionizy Piątkowski, szef ERY JAZZU - będzie legendarny Freddy Cole - wokalista, pianista i …młodszy brat Nat King Cole’a oraz wujek Natalie Cole. Ale Freddy Cole jest przede wszystkim jednym z najznamienitszych wokalistów jazzu i autentyczną ikoną amerykańskiego jazzu. „ Nie jestem moim bratem – to ja „ – takim sloganem nawiązuje do rodzinnej, muzycznej tradycji . Bo to właśnie popularni wokaliści jazzu i muzyki rozrywkowej stanowią „ family Cole sound ”.


Urodził się (15.10.1931) i wychował w rozmiłowanej w muzyce rodzinie, jako najmłodszy z piątki rodzeństwa. Jego trzej braci (Eddie, Ike oraz Nathaniel ) byli także muzykami. Ojciec - pastor Pierwszego Kościoła Baptystów - i jego rodzina cieszyła się uprzywilejowaną pozycją w czarnej społeczności. „ Już jako 5- 6 latek grałem na fortepianie ze słuchu, naśladując matkę, kierowniczkę chóru. A muzyka zawsze była wokół nas. W naszym rodzinnym domu w Chicago bywali dobrzy znajomi rodziców - Duke Ellington, Count Basie czy Lionel Hampton” - wspomina po latach. W wieku 12 lat Freddy zaczął uczęszczać na prywatne lekcje muzyki. Nie ustrzegło to go od wpływów jazzu, który rozbrzmiewał w Chicago na każdym rogu ulicy, a w szkole Cole' a roiło się od przyszłych gwiazd jazzu ( jak Ray Nance, Eddie South czy Milt Histon). Pierwsze zawodowe ostrogi zdobywał grywając - wraz z bratem Natem -w zespołach Dizzy’ego Gillespiego i Sonny’ego Greera. Jednak największe wrażenie wywarł na nim śpiewak Billy Eckstine , który młodego pianistę i wokalistę wprowadził na estrady chicagowskich klubów. Jako osiemnastolatek odbył pierwsze trasy koncertowe, by wrócić do przerwanej, muzycznej edukacji w Roosevelt Institute of Chicago. W 1951 roku przeniósł się do Nowego Jorku i kontynuował naukę w słynnej Julliard School Of Music. To wtedy najmocniej ulegał wpływom swoich mistrzów: Oscara Petersona, Johna Lewisa oraz Teddy’ego Wilsona .Po dyplomie w New England Conservatory of Music wrócił na trasę koncertową z zespołem Earl Bostica, Johnny’ego Colesa i Benny Golsona. Już wtedy zwrócono uwagę na charyzmatycznego wokalistę i zdolnego pianistę. Coraz częściej ferowano entuzjastyczne opinie i zwracano uwagę, że starszy brat Nat „ King „ Cole’a bardzo ulega stylistyce i urokowi muzyki Freddy’ego. Komercyjny sukces i estradowa kariera Nat „King” Cole’a w pewnym stopniu skierowała muzykę Freddy’ego w jazzowe rejony. Jego pierwszy wielki przebój „ Whispering Grass” stał się wydarzeniem równie sensacyjnym, jak „ Nature Boy” starszego brata. Zdolny pianista nieoczekiwanie znalazł się w kręgu najważniejszych ówczesnego jazzu ; koncertował wraz z Kennym Burrellem, Al. Hilbblerem, Shirley Bassey, Lesterem Young’em a nawet Johnym Coltrane’m. Sporym wydarzeniem komercyjnym był także singiel „The Joke’s On Me”, który okrzyknięto jednym z najważniejszych nagrań nowoczesnego soul-jazzu lat 50-tych.Nieoczekiwanie ton tej muzyce zaczęli nadawać w Ameryce dwaj pianiści - wokaliści : Freddy i Nat Cole.

Gdyby nie oszałamiający sukces Nata Cole'a w roli piosenkarza, niewykluczone, że obaj znaleźliby się w gronie mentorów nowego kierunku. Również ze względów pozamuzycznych, ponieważ be - bop narodził się m.in z poczucia dumy czarnych muzyków (a tej Cole' om nie brakowało) i przyczynił się do wzrostu ich znaczenia w amerykańskim społeczeństwie. Ale równie skutecznie do tego procesu przyczynili się swoimi karierami. Przetarli bowiem szlaki dla innych popularnych wykonawców murzyńskich, "śniadych Sinatrów", jak Charles Brown, Sammy Davis Junior, którzy udowodnili, że wyrafinowana sztuka nie jest tylko domeną białych.


Freddy Cole, mimo wielkich sukcesów i wspaniałych płyt, dopiero w 1972 roku wrócił do koncepcji autorskiego kwartetu , który przez ponad trzydzieści lat towarzyszy jego muzyce. Gitarzysta Jerry Byrd, perkusista Curtis Boyd oraz basista Zachary Pride to ikony amerykańskiego jazzu, które wraz z Freddy Cole’m konsekwentnie promują nie tylko „ family Cole sound ”, ale przede wszystkim kreują niepowtarzalną muzykę i klimat koncertów oraz nagrań legendarnego pianisty i śpiewka. Wśród współpracujących muzyków znaleźli się wybitni soliści:Houston Person, Steve Turre, Groover Washington, Grady Tate, Clark Terry, David Newman. Wspaniała dyskografia artysty obejmuje historyczne nagrania dla prestiżowych oficyn wydawniczych ( od legendarnej Okeh po Milestone Records) i jest ,tak po prawdzie, historią amerykańskiej muzyki jazzowej. Bestsellerowe albumy ( np. „ Sings The Music of Michel Legrand ”, „ Freddy Cole Sings Tony Bennett ” ) doskonale ugruntowały pozycję wokalisty i pianisty w USA , a okolicznościowy „ Merry Go Round ” nominowany był 2000 roku do prestiżowej Grammy Award i uznany przez krytyków za jeden z najważniejszych albumów „ christmas ” w historii jazzu. Wielkim wydarzeniem okazał się także para-dokumentaly, biograficzny film „ The Cole Nobodys Knowns” nagrodzony m.in. Grammy Award w 2007 , Golden Eagle Award oraz główną nagrodą na Black Maria Film Festival.

Być może najbardziej ciekawym aspektem muzyki Cole'a - podobnie jak muzyki jego brata i np.Louisa Armstronga - jest jej zdolność do przekraczania podziałów: pomiędzy miłośnikami list przebojów a zwolennikami jazzu, pomiędzy rock and rollowcami, a wielbicielami muzycznej komercji - wszyscy oni doskonale się przy niej czują.

Wybrana dyskografia:

I’m Not My Brother, I’m Me ( 1990), Live At Birdland West ( 1992),A Circle of Love ( 1993), I Want a Smile For Christmas (1994), Always ( 1994), Live At Vartan Jaz ( 1996), It’s Crazy, But I’m In Love (1997), To The Ends Of The Earth ( 1997), Love Make The Changes ( 1998),Grand Freddy – Sings The Music of Michel Legrand ( 1999), This Is The Life ( 2000), A Circle of Love, Merry Go Round (2000), Rio De Janeiro Blue ( 2001), In The Name Of Love ( 2002), This Love Of Mine ( 2005), Because Of You :Freddy Cole Sings Tony Bennett (2006),


więcej:

www.jazz.pl
www.freddycole.com


wstęp na koncert w całości tylko z zaproszeniami !



Jesienne koncerty z cyklu:  jaZZ i okolice





29.11.2007, godz. 19:00, sala koncertowa GCK, koncert zespołu:

Możdżer/ Danielsson/ Fresco

Leszek Możdżer - fortepian

Lars Danielsson - kontrabas, wiolonczela

Zohar Fresco - bębny ramowe, instrumenty perkusyjne

W ubiegłym roku płyty: "The Time" i "Between Us And The Light" tria: Możdżer/Danielsson/Fresco otrzymały tytuły złotej i podwójnie platynowej. Listopadowy koncert w GCK związany jest z promocja nowego nagrania tego znakomitego zespołu pod wodzą Leszka Możdżera, tym razem filmu i muzyki w formie wielokanałowego DVD.

Podwójny album CD/DVD: MOŻDŻER DANIELSSON FRESCO LIVE będzie miał swoją premierę koncertową w dniu 28.11.2007 w Fabryce Trzciny, kolejne koncerty promujące nowy album trio odbędą się 29.11.2007 w Katowicach w Górnośląskim Centrum Kultury oraz 01.12.2007 w Filharmonii Poznańskiej.

Nagrania zarejestrowano w listopadzie 2006, podczas trasy promującej płytę Between Us And The Light.

To dwupłytowe wydawnictwo zawiera krążek CD z koncertem, który odbył się Centrum Artystycznym Fabryka Trzciny w Warszawie w dniu 29.11.2006, podczas którego Artyści zostali nagrodzeni Podwójną Platynową Płytą. Ten sukces album osiągnął w dwa tygodnie po premierze.

Druga płyta to zapis DVD koncertu, który odbył się w Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu w dniu 24.11.2006. Zwykle surowa i industrialna Hala, na ten wieczór, dzięki pięknej scenografii doskonale korespondującej z muzyką trio, została zamieniona w Salę Koncertową.

www.mozdzer.com  

www.larsdanielsson.com 

www.zoharfresco.com/  

 bilety: 55 zł i 65 zł



XVI Gónośląski Festiwal Sztuki Kameralnej

KRONOS QUARTET ZAGRA GÓRECKIEGO

Trzy kwartety Henryka Mikołaja Góreckiego dedykowane zespołowi Kronos Quartet można by nazwać „nocnymi” wszak każdy z nich, odnosi się właśnie do tej części doby. Pierwszy kwartet nosi tytuł: Już zmierzcha - Already It Is Dusk i nawiązuje do staropolskiej modlitwy - pieśni odmawianej przed snem dzieci; drugi, zawierający kolędowy cytat Cichej nocy, w finałowej części allegro, ma wiele wspólnego z nocą pełną wydarzeń, która staje się zapowiedzią wiekopomnych dni, trzeci odsyła do wiersza rosyjskiego futurysty, poety Wielimira Chlebnikowa i strofy:
Gdy umierają słońca – nagle gasną,
Gdy umierają ludzie – śpiewają pieśni.

Noc potęguje kontrasty, z jednej strony to pora wyciszenia, medytacji, snu, z drugiej to nocą najczęściej przychodzi złodziej i oprawca. Także nocą pojawia się gwiazda betlejemska, która wskazuje drogę poszukującym nowonarodzonego Zbawiciela. Ta sama bezsenna noc jest czasem bolesnego oczekiwania, lęku i cierpienia w Ogrodzie Oliwnym. Mówi się o nocy zmysłów i ciemnej nocy mistycznej.W ludowej tradycji noc ma ten sam sens co kolor czarny i śmierć.
Noc to dziwna metafizyczna pora, która od lat inspiruje instrumentalistów z Kronos Quartet. Ten wybitny amerykański kwartet smyczkowy ma w swej dyskografii wiele płyt z nocą w tytule: jak choćby muzykę do filmów: Requiem dla snu i Dracula: z kompozycjami Philipa Glassa; album Night Prayers zawierający kompozycje: Giya Kancheli, Sofii Gubaiduliny i tradycyjne pieśni wschodnioazjatyckich Hunów; płytę Black Angels z muzyką George Crumba, Charlesa Ivesa i Dmitri Szostakowicza. Noc jest ilustracją graficzną albumu: Kronos Quartet Plays Sigur Rós.

Polskiego kompozytora i amerykańskich instrumentalistów, poza estetycznymi preferencjami, łączy również dystans do nowoczesnego świata - swoista kontestacja wartości konsumpcyjnego społeczeństwa. Wprawdzie Kronos doskonale wpisuje się w obieg promocyjnych zdarzeń multimedialnej popkultury to jednak nią samą nie zajmuje się prawie w ogóle, a swoją uwagę kieruje na głębiej ukryte wartości duchowe. Amerykańscy kameraliści dają się wykorzystywać niczym doskonałe narzędzie pracy tylko wybranym przez siebie współczesnym twórcom, którzy swoją pracę wykonują na marginesie powszechnie obowiązujących mód mając w pogardzie naczelną ich zasadę głoszącą potrzebę stałej medialnej obecności.

Kronos Quartet, w świetle ramp wielkich sal koncertowych, wykonują zarówno pierwotną muzykę świata jak i wyrafinowaną estetycznie muzykę współczesną. Kreując jej oblicze czerpią inspiracje bezpośrednio u jej źródła. Nagrywają płyty posługując się nowoczesną studyjną techniką montażu i z żywym udziałem wykonawców muzyki ludowej. Podobna jest też twórcza droga Henryka Mikołaja Góreckiego, którego po latach akademickich ćwiczeń i syntez ujęła prosta kultura ludowa, piękno podhalańskiego folkloru i tajemniczy powab pierwotnego krajobrazu. Kronos Quartet i Henryk Mikołaj Górecki, przebywając na co dzień w diametralnie odmiennych światach, wzajemnie się inspirują wywierając zbawienny wpływ na oblicze współczesnej muzyki. On dostarcza im duchowego wsparcia, oni oddają mu swą pasję i umiejętności, a romantycznemu charakterowi polskiej kultury muzycznej nadają ton o zdecydowanie uniwersalnym brzmieniu i charakterze.   / Andrzej Kalinowski /




www.myspace.com/kronosquartet

www.youtube.com/watch?v=198luwy5i_M

 



10.11.2007, godz. 20:00, sala koncertowa GCK, koncert:

Kronos Quartet

David Harrington - skrzypce
John Sherba - skrzypce
Hank Dutt - altówka
Jeffrey Zeigler - wiolonczela

www.kronosquartet.org


bilety: 40 zł i 50 zł 

do nabycia w sieci:   www.ticketpro.pl  

 XVI Górnośląski Festiwal Sztuki Kameralnej
10 listopada 2007 (sobota), godz. 20.00
sala koncertowa GCK

Kronos Quartet


David Harrington – skrzypce
John Sherba – skrzypce
Hank Dutt – altówka
Jeffrey Zeigler - wiolonczela

Kronos Quartet to wielbieni na całym świecie, wielcy wykonawcy muzyki zarówno poważnej, jak i popularnej, mający na koncie ponad sto płyt (w tym niezapomniany soundtrack do „Requiem dla snu”). Ich katowicki koncert będzie nie tylko znaczący, ale również symboliczny. Program wypełnią kwartety Henryka Mikołaja Góreckiego. Jeden z nich – III Kwartet smyczkowy „Pieśni Śpiewają” („…songs are sung”) – powstał na specjalne zamówienie Kronosa. Prapremierowe wykonanie utworu odbyło się w październiku 2005 roku w Bielsku-Białej. W marcu następnego roku kompozycję zagrano po raz pierwszy w Nowym Jorku. Jej autor zapowiedział obecność na katowickim koncercie. Muzycy Kronosa napisali w liście do organizatorów festiwalu, że listopadowy występ uważają za być może najważniejszy tegoroczny koncert i podchodzą do niego z niezwykłym entuzjazmem.
Zespół powstał w 1973 roku, założony przez Davida Harringtona. W repertuarze kwartetu są dzieła Dymitra Szostakowicza, Beli Bartoka i Charlesa Ivesa, Henryka Mikołaja Góreckiego, ponadto eksperymentalne kompozycje Johna Cage’a, utwory Astora Piazzolli, Theloniousa Monka i Duke’a Ellingtona, Jimiego Hendrixa, Philipa Glassa, Johna Zorna i Ornette’a Colemana. Kronos występuje co roku z ponad setką koncertów w najbardziej prestiżowych salach, klubach jazzowych i na festiwalach na całym świecie. Otrzymał wiele nagród międzynarodowych. Najwyższe wyróżnienia, w tym Grammy, zdobyło także ponad 30 płyt kwartetu. Artyści występowali z wieloma gwiazdami muzyki popularnej, jazzu i folku, takimi jak Allen Ginsberg, Tom Waits, David Bowie, Dave Matthews i Nelly Furtado. Znani są także z międzykulturowych inspiracji, będąc aktywnymi w dziedzinie World Music. Jedną z najciekawszych realizacji zespołu w tym zakresie była płyta „Pieces of Africa”, zawierająca utwory kompozytorów Czarnego Kontynentu, czerpiących z tradycyjnej muzyki afrykańskiej.
Dla nowojorskich muzyków specjalnie komponują m.in.: Amerykanie Philip Glass, Steve Reich, Terry Riley, John Zorn, Fin Aulis Sallinen, Niemiec Alfred Schnittke, Libańczyk Rabih Abou-Khalil, łączący jazz z muzyką arabską i wielu innych. Jednak niezależnie od kompozytora czy gatunku muzycznego, Kronos Quartet zawsze zachwyca perfekcyjnym wykonaniem. Amerykański magazyn „Rolling Stones” porównał rangę i znaczenie kwartetu do twórczości Beatlesów.
 





7.11.2007, godz. 20:00, Jazz Club Hipnoza,

zapraszamy na koncert upamiętniający 40. rocznicę śmierci Johna Coltrane'a. W Jazz Club Hipnoza ze swym zespołem wystąpi syn wybitnego innowatora muzyki współczesnej i jazzu:

Ravi Coltrane Quartet (USA) 

Ravi Coltrane - saksofon tenorowy

Luis Perdomo - foretpian

Drew Gress - kontrabas

EJ Strickland - perkusja

www.ravicoltrane.com 

przeczytaj wywiad,  jakiego udzielił Ravi Coltrane dla Radia Kraków:

www.radiokrakow.pl/www/home.nsf/ID/jazz_ravi 

bilety: 35 zł

 

Ravi Coltrane

Ur. 1965-08-06, Huntington, Nowy Jork (USA)

saksofonista

Syn najwybitniejszego innowatora nowoczesnego jazzu Johna Coltrane'a oraz Alice Coltrane. Namiętnie uczył się gry na saksofonie sopranowym będąc w szkole średniej, jednak entuzjazm minął mu w chwili załamania się po śmierci brata (John Jr. zginął w wypadku samochodowym).
Dopiero w połowie lat osiemdziesiątych ponownie powrócił do muzyki i nauki (Californian Arts Institute). Początkowo koncertował wyłącznie w zespołach matki, Alice Coltrane, by od 1991 grać w zespole Elvina Jonesa, legendarnego perkusisty kwartetu Johna Coltrane'a. Od 1993 roku podjął współpracę z zespołami Geri Allen, Kenny'ego Barrona, Steve'a Colemana, Wallace'a Roney'a. Wraz z Antoinem Roney'em utworzył autorski zespół Grand Central, który był dla młodego saksofonisty początkiem indywidualnej kariery. W 1998 roku, już jako lider, wydał autorski album, by brawurowo zarekomendować swój jazz kolejną płytą "From The Round Box". Zarówno albumy autorskie Ravi Coltrane'a, jak również inne nagrania z jego udziałem spotkały się z niezwykle życzliwym przyjęciem u krytyków, jak i publiczności na całym świecie.


Oprac. Dionizy Piatkowski (Encyklopedia: Jazz) 






27.10.07, godz. 20:00, Jazz Club Hipnoza, koncert:

URI CAINE BEDROCK TRIO (USA) 

Uri Caine - instrumenty kalwiszowe, Fender Rhodes


Tim Lefebvre - gitara, gitara basowa


Zach Danziger - perkusja, perkusjonalia, elektronika

bilety: 35 zł

  www.uricaine.com

 

Uri Caine

Amerykański pianista i kompozytor o wszechstronnych muzycznych zainteresowaniach. Naukę gry na pianinie rozpoczął jako siedmiolatek w 1963 roku w rodzinnej Filadelfii. Studiował kompozycję u George'a Rochberga i George'a Crumba – wybitnych amerykańskich kompozytorów muzyki współczesnej. Po studiach przeprowadził się do Nowego Jorku gdzie odnalazł się w kręgu najwybitniejszych instrumentalistów nowoczesnego jazzu, z którymi wiele koncertował i nagrywał. Znaleźli się tu: Freddie Hubbard, Clark Terry, Benny Golson, Eddie Winson, Bobby Watson, Gary Thomas, Wallace Roney, Rashied Ali, Stevie Grossman, Phil Woods, Max Roach i wielu innych. Współcześnie Uri Cain to postmodernista, który potrafi wpleść w interpretację standardu jazzowego żywiołowość pulsacji muzyki klubowej, by w chwilę później zacytować Wariacje Goldbergowskie J.S. Bacha czy ragtime z początków XX wieku.

Grając na fortepianie, Rhodesie czy analogowych syntezatorach w iście hipnotyczny sposób absorbuje uwagę słuchacza, a na koncercie buduje dramaturgię w taki sposób aby utrzymać intensywny kontakt z publicznością od pierwszej minuty po ostatni zagrany dźwięk. Jego trio Bedrock to przewrotna (ironia godna Franka Zappy!) trawestacja współczesnej muzyki klubowej (współproducentem muzyki jest Luke Vibert i DJ Olive), R & B, jazz-rockowego fusion, disco i amerykańskiej muzyki funky w stylu lat 70. dodatkowo podlanej nieco psychodelicznym sosem.

Zapowiada się dobra zabawa 

i to zarówno dla miłośników popularnej jak i wyrafinowanej muzyki.  

 

Co słychać na 72nd Street, czyli spotkanie z Uri Cainem

Z Uri Cainem nie ma żadnych problemów: chętnie udziela wywiadów, jest kontaktowy, otwarty i wyrozumiały. Innymi słowy, to sympatyczny pan w średnim wieku. Jedyna rzecz, która sprawia promotorom muzyki sporo kłopotu, to uciążliwa niepraktyczność jego artystycznych planów dla koncertowego biznesu. Dotychczas żadna agencja koncertowa nie potrafiła sobie z nią poradzić, niektórzy wręcz mówią: „Caine jest świetnym muzykiem, ale bardzo złym i niesolidarnym partnerem dla naszej agencji”. On po prostu sam sobie wybiera czas i miejsca, w których chce zagrać, a także ludzi, z którymi ma ochotę współpracować. Nie ma w nim tej gorączkowej pogoni za pracą, tak charakterystycznej dla wielu jazzowych instrumentalistów. Daleko mu jednak także do dyscypliny i dyspozycyjności charakteryzującej świat muzyki klasycznej. Uri Caine żyje w zgodzie ze sobą i mimo że łamie większość znanych nam konwencji wykonawczych, interpretując utwory Gustawa Mahlera, Wariacje Goldbergowskie Jana Sebastiana Bacha, wariacje na temat Walca Diabellego Beethovena, muzykę kameralną Roberta Schumana, uwertury Wagnera czy kompozycje Mozarta, to z niecierpliwością czeka się na jego nową płytę i kolejny koncert.

Interpretacja wielkich klasyków to jedna domena jego działalności, ale bywa też aranżerem, jazzowym pianistą i akompaniatorem, zabawnie opowiada o początkach nowojorskiej musicalowej piosenki lub z nostalgią wspomina złote lata jazz klubu The Village Vanguard. Za chwilę znów komicznie skleja współczesną muzykę klubową ze starym filadelfijskim groovem i amerykańską muzyką funky, popularną w latach 70. Jak przystało na jazzmana, wykonuje również standardy: gra Fatsa Wallera, Theloniusa Monka, Herbiego Hancocka, Wayne’a Sortera, a także melodie i piosenki Burta Bacharacha, Johna Lennona i Paula McCartneya, które w jego interpretacji nabierają nowej intensywności i brzmią nowocześniej. Jakby na uboczu jego głównych zainteresowań europejską muzyką klasyczną i jazzem pozostają rytmy i melodie tętniącej życiem brazylijskiej ulicy, nowatorskie kompozycje Luciana Beria i Franka Zappy oraz wyrafinowane spotkania instrumentalistów — jak choćby to z Leszkiem Możdżerem czy ostatnio z włoskim trębaczem Paolem Fresu.



Miejsce pracy i jego okolice

Tę rozmaitość muzycznej materii uzasadnia miejsce, z którego rozpoczynają się wszystkie jego muzyczne podróże. Caine mieszka w samym środku Manhattanu, przy 72 ulicy, obok jego apartamentu znajduje się Central Park i The Dakota House — dom, w którym Roman Polański nakręcił Rosemary’s Baby i w którego bramie został zastrzelony John Lennon. Mieszkał tu także Leonard Bernstein i właśnie na 72. , w Hotelu Empire, przebywał kiedyś Mahler. Po przeciwnej stronie ulicy w tym samym czasie żył Irwing Berlin, na rogu 72. i Broadwayu stoi duży pomnik Giuseppe Verdiego, nie opodal, przy 76 ulicy mieszkał Miles Davis, a nieco dalej, na 66. — Thelonius Monk. To właściwe centrum wielkiej muzycznej legendy Manhattanu. Nowy Jork, Wiedeń, Drezno, Wenecja, Paryż, Rio — jak sam pianista mówi: „święte miejsca muzyki.

Właśnie ta świadomość miejsca-okolicy znalazła wyraz w wielu nagraniach. Zawsze chcę poznać bliżej miejsca, w których powstawały ważne muzyczne dzieła. Kiedyś, jadąc w te okolice, wręcz zachłannie się przygotowywałem, czytałem książki, poznawałem biografie ludzi związanych z nimi (dobrze napisana biografia, bogata w detale, to zresztą jest moja ulubiona lektura). Zapamiętale studiowałem dawne i współczesne mapy, nazwy ulic i placów, czułem się jak turysta. Teraz trochę się uspokoiłem, już nie potrzebuję tego robić aż tak namacalnie. Ostatnio pochłaniają mnie rozważania nad historią społeczeństw i ich wpływem na jednostkę — jak Coś zaczyna się dziać, ponieważ ludzie w określony sposób wzajemnie na siebie wpływają. Lubię też usiąść w hotelowym pokoju i pracować z komputerem nad swoją muzyką. Tak po prostu pozwolić trwać chwili. Przecież i tak każdy dzień jest inny. Oczywiście można powiedzieć, że to życie na pozór, nieszukające głębi. Ale przecież daje możliwość eliminowania tego, co przecież już dobrze znamy”.



Doświadczenie przeżycia

Są jeszcze inne, nie mniej ważne elementy charakteryzujące jego muzyczne peregrynacje. To na przykład komunikat, czyli sposób odbioru muzyki jako komunikatu właśnie. Bardzo ważne jest tu „doświadczenie przeżycia, które pojawia się spontanicznie i nie jest wytworem jakiegoś konceptualnego warsztatu poznawczo-kompozytorskiego. To jest tajemnica. Dla mnie rozpoczęło się to, kiedy zacząłem grać Mahlera w świętych dla jego muzyki miejscach takich, jak festiwal w Toblah, w miejscu, gdzie Mahler komponował, albo w Salzburgu. Dla nas Salzburg to był tylko występ, ale w Austrii jest to jeden z festiwali najbardziej wspieranych przez państwowy mecenat muzyczny. Trwała właśnie kolosalna polityczna kampania przedwyborcza. Prezydent powiedział szefowi festiwalu, który jest Belgiem: ‘Nie mierzycie się z prawdziwą muzyką!’ Wszyscy pytali: ‘Co masz na myśli? Co chcecie wskrzesić — rodzime jodlowanie, tradycyjne interpretacje Herberta von Karajana?’. Kilka osób myślało, że Festiwal zabrnął w ślepą uliczkę. W tym momencie pojawiliśmy się my. Ludzie mówili: ‘Musicie wyjść i zagrać ten koncert, ponieważ jesteście argumentem, naszym uzasadnieniem dla zmian. Ten koncert był jak wybuch! Ludzie patrzyli na siebie zdumieni i oczywiście nie chcieli nas puścić ze sceny! To było silne, głębokie przeżycie! Miałem dużo więcej takich doświadczeń. Czasami, jak gramy prawdziwie emocjonalną muzykę, widownia jest na granicy płaczu. Kiedyś zostaliśmy poproszeni o zagranie Mahlera na otwarciu synagogi w Polsce. Kiedy nastąpiła ta część ze śpiewem kantorów, całe to miejsce jak gdyby się rozpłynęło. Jest to jak komunikat, który nadaje wszystkiemu niezwykłej intensywności i głębi. Poza doszukiwaniem się łączności z teraźniejszością interesuje mnie porozumienie z różnymi sferami muzyki. Odbywa się to zresztą w sposób bardzo naturalny, nie wymyślam sobie tego. Jako pianista mam szczęście grywać w bardzo wielu stylach. Tak było od dzieciństwa, kiedy zetknąłem się i z muzyką poważną, i z jazzem, i z muzyką religijną. Wtedy chyba ukształtowało się we mnie poczucie tego, co chcę dalej robić. I nie mam pojęcia, jak to będzie oceniane. Nawet dzisiaj widzę, że pewne moje przedsięwzięcia zbierają niepochlebne recenzje, czyli że mój instynkt nie trafia dokładnie w — choćby nieuświadomione — potrzeby całej mojej publiczności. Tak więc czasami inspiruje mnie tylko muzyka jako taka, niejednokrotnie jednak przyłapuję się na tym, że właśnie czyjaś biografia wpłynęła na moje odczytanie jego muzyki. Te sprawy bywają mocno powiązane”.

Wielkie zainteresowanie Caine’a europejską muzyką klasyczną trwa od czasu studiów —uczęszczał on na seminarium prowadzone przez kompozytora George’a Crumba, poświęcone muzyce Gustava Mahlera. Caine nagrał trzy płyty ze współczesnymi interpretacjami jego kompozycji oraz wystąpił na festiwalu jego muzyki w Toblah i wielkim europejskim festiwalu teatru i muzyki w Salzburgu. Świat muzyki Mahlera został przez niego wzbogacony o brzmienia synagogalnej muzyki żydowskiej, nowojorskiego jazzu, szmerowej elektroniki, a nawet muzyki klubowej.

Jan Topolski, recenzent płyty Gustav Mahler / Uri Caine — Urlicht / Primal Light, pisał: „W tym projekcie z całą pewnością jest cały Mahler, jest każdy Mahler: ten groteskowy, parodystyczny i ironiczny (III część Pierwszej, początek Piątej); ten liryczny i idealistyczny (IV część Drugiej, Adagietto z Piątej); ten radosny i beztroski (II część Drugiej), ten żałosny i przepełniony smutkiem (Kindertotenlieder, ostatnia część z Pieśni o Ziemi) — a przede wszystkim ten, który to wszystko w zadziwiający sposób łączy, kontrastuje, syntetyzuje, tworząc zupełnie własną, wyjątkową i oryginalną poetykę. Poetykę, którą Uri Caine wyczuwa jak żaden znany mi dyrygent. Z dziecinną wręcz niefrasobliwością potrafi poruszać się po tak rozmaitych stylach, gatunkach, klimatach, nastrojach, muzykach. To właśnie do takiej wolności zawsze dążył Gustav Mahler w swojej maksymalistycznej wizji symfonii jako świata, ogarniającej wszystko, ale był w tym dążeniu hamowany presją odbiorców i swoimi własnymi, nie do końca przezwyciężonymi, wewnętrznymi ograniczeniami. Dlatego właśnie przyrównałbym dzieło Caine’a do psychoanalizy Mahlera: do uwolnienia tego, co Austriak zawsze tłumił i do odkrycia tego, co zawsze skrywał. Mam ostatnio coraz więcej wątpliwości, czy chcę iść do filharmonii na kolejną wierną rekonstrukcję, czy może jednak do klubu na zaskakujące i nieprzewidywalne szaleństwa Uri Caine’a…”



Tradycja i wychowanie

Twórczość Uri Caine’a jest nierozerwalnie związana nie tylko z przekazem o charakterze kulturowym, ale także społecznym, a nawet politycznym. Choć z logicznego punktu widzenia to absurd, jednak jego muzyka często rozgrywa się gdzieś między słowami i obrazami — pomiędzy tymi współcześnie najpowszechniejszymi formami społecznego przekazu. Fakt, że Caine pochodzi z tradycyjnej amerykańskiej rodziny żydowskiej, ma tutaj istotne znaczenie. Dorastał i wychował się w Filadelfii, jak sam mówi: w „domu Johna Coltrane’a”, uczęszczał do szkół żydowskich. Doświadczenia szkoły i atmosfera domu, w którym mówiło się po hebrajsku, słuchało muzyki klasycznej oraz tradycyjnej muzyki żydowskiej, mocno wpłynęły na jego muzyczne zainteresowania: „Jedną z ważniejszych rzeczy związanych z moją rodziną jest to, że wszyscy byliśmy zainteresowani i zaangażowani w mówienie po hebrajsku: ja, wszyscy moi bracia i siostry. Dla mojego ojca i matki, którzy oboje byli Amerykanami, intensywne uczenie swoich dzieci języka hebrajskiego zastępowało w pewnym sensie chęć przeniesienia nas do Izraela. Pamiętam, że do dzieci z mojego sąsiedztwa, które chciały nas odwiedzić, a nie były Żydami, także mówiono po hebrajsku. Mój ojciec był fanatykiem, jeśli o to chodzi. Wszystkie te doświadczenia wpłynęły na moje zainteresowania muzyczne. Pośród tego, czego słuchałem w domu, było wiele muzyki żydowskiej z Iraku, Bagdadu, Jemenu. Było to odzwierciedlenie faktu, że wielu spośród tych Żydów imigrowało do Izraela w latach 50. , zmieniając europejski wizerunek tego kraju. Pamiętam także śpiewanie wokół stołu w piątkowe wieczory i moją naukę ludowych izraelskich piosenek. Pamiętam, jak wsłuchiwałem się w dni świąteczne w śpiewy kantorów w synagodze. Pamiętam bardzo emocjonalne modlitwy i to, jak obserwowałem reakcje starszych ludzie na nie”.

Uri Caine w dziedzinie interpretacji dociera też do własnej biografii, a kolejnym jego celem jest chęć poznania duchowego wymiaru człowieka i jego dzieła. „Po co bawić się w jakieś strukturalne analizy, zawsze bardzo wyważone i w dobrym tonie, skoro mamy biografię, a ona jest mocniejsza i zawsze bardziej prawdziwa, bardziej dramatyczna od tych kolejnych analizujących mit o życiu opowieści”.

Konceptualny akademizm jest esencją europejskiego myślenia o kulturze i wprawdzie Europa nie przestaje fascynować kompozytora, ale jednak w dziedzinie kultury wyższej (bo w materialnej już niewiele różni się od Ameryki) wciąż niepokoją go osobliwe enklawy, których celem staje się chęć przywrócenia utraconej arystokratyczności oraz wszystkich z niej wynikających podziałów, klasyfikacji, etykiet, zachowań i hierarchii ważności. Oczywiście nie chodzi o to, aby podważać istniejący ład, który w gruncie rzeczy jest dla twórczego działania korzystny, lecz o świadomość formy: dopiero uświadomienie powszechności stosowania tych stereotypowych form zachowań i artystycznych wypowiedzi naprawdę wyzwala twórcę, także, a może przede wszystkim, w duchowym wymiarze ludzkiego istnienia.



Improwizacja

Jak ważnym elementem jest improwizacja, a właściwie ranga, jaką nadał jej w swoim życiu Caine, nie trzeba szczególnie uzasadniać. Swą muzyczną edukację rozpoczął on w wieku siedmiu lat od nauki gry na fortepianie. Improwizacją zainteresował się w wieku 12 lat dzięki wujowi, który podarował mu płyty — Milesa Davisa Round Midnight oraz Johna Coltrane’a Crescent. Będąc nastolatkiem, pobierał dodatkowe lekcje u filadelfijskiego kompozytora Georga Rochberga, który uczył go harmonii i kontrapunktu. „Wychowałem się w Filadelfii, gdzie zetknąłem się z rozmaitymi rodzajami muzyki. Począwszy od mnóstwa klubów i barów, gdzie grało się jazz, przez znakomite koncerty muzyki filharmonicznej, po świetne propozycje miejscowej sceny pop. Byłem pod silnym wpływem bluesa i gospel. Jako nastolatek skwapliwie korzystałem z tej różnorodności. Możliwość wysłuchania w sobotę wieczorem koncertu orkiestry w filharmonii i koncertu jazzowego później w nocy dawała (bo musiała dawać) do myślenia. Jako początkujący muzyk wchłaniałem i jedno, i drugie — wszystko, co mi odpowiadało. Może bezwiednie, ale konsekwentnie podążałem drogą, która najbardziej mi odpowiadała. Miałem sposobność grania w teatrze, akompaniowania śpiewakom, tancerzom, grania w zespołach jazzowych, w różnych konfiguracjach — i te wszystkie możliwości wykształciły we mnie chęć grania różnych rodzajów muzyki. Nawet kiedy wchodziłem na scenę z ludźmi grającymi jazz nieco archaiczny — bebop czy coś w tym stylu, nie widziałem problemu, bo odczuwałem przede wszystkim głód doświadczeń. Intuicja podpowiedziała mi, że trzeba absorbować jak najwięcej”.

Podczas studiów uniwersyteckich Caine dochodzi do przekonania, że lubi polemizować z utartymi stereotypami w interpretacji i wykonaniu klasycznego repertuaru: „wydział, na którym studiowałem, nie był najbardziej otwartą szkołą, jeśli chodzi o jazz. Myślę, że naszym wykładowcom bardziej zależało, żeby ich studenci wyrastali na profesorów muzyki, i dlatego wygłaszali bardzo aroganckie (wynikające z braku wiedzy i niezrozumienia) uwagi na temat jazzu — twierdzili, że jest to strata czasu. Moja reakcja była następująca: ‘Dopóty, dopóki robię to, co mi zadajecie, i wywiązuję się z tego, nie mówcie mi, że nie mogę robić innych rzeczy! A tak przy okazji — nigdy nie widziałem was na Czterdziestej Szóstej ulicy czy w innych miejscach, gdzie grają jazz! To tak niedaleko od waszej szkoły! Nigdy nie postawiliście nogi w miejscach, gdzie grana jest najbardziej fascynująca muzyka. Nie mówcie mi więc takich rzeczy!’”.



Nowoczesność

Kontestacja akademickiej logiki, tradycyjne żydowskie wychowanie, filadelfijski i nowojorski jazz to strategiczne elementy w twórczości Uri Caine’a. W Filadelfii nie było jednak wystarczająco prężnego środowiska artystycznego, aby pianista mógł zrealizować własne muzyczne koncepcje.

W 1987 roku Caine przeprowadził się do Nowego Jorku, by w stolicy światowego jazzu, w bliskim mu środowisku artystycznym nowojorskiego Downtownu, realizować wreszcie własne projekty muzyczne. Coraz wyraźniej akcentował swoje różnorodne zainteresowania, dokonując udanych prób łączenia ortodoksji z awangardą ostatnich lat, a nawet elementami muzycznej popkultury. Wbrew jednak niektórym opiniom, Caine stanowczo podkreśla, że zawsze uznaje granice stylów w muzyce, głęboko w nie wnika i poddaje drobiazgowej muzycznej analizie. Mówi o tym tak: „Zawsze starałem się wydobywać związki między nimi, ale jednocześnie nie chciałem pozbawiać ich żadnych charakterystycznych elementów. Projekty łamiące granicę pomiędzy nimi, jak mi się wydaje, osłabiają muzykę”.

Owo „nonszalanckie” podejście do twórczości wielkich klasyków stało się jego znakiem rozpoznawczym, a kolejne interpretacje klasyków: Bacha, Beethovena, Schumanna, Wagnera, Mozarta, to z jednej strony prawdziwa manifestacja szaleństwa postmodernizmu, z drugiej — wyjątkowo wnikliwa analiza dzieł dawnych mistrzów oraz próba wyrażenia teorii muzyki językiem dalekim od akademickiego patosu.

„Jestem oswojony z tym, co ludzie nazywają postmodernizmem, choć jest to jedno z tych niejasnych pojęć, które znaczy co innego dla różnych ludzi. Przyglądając się historii muzyki, można dostrzec, że techniki wielu kompozytorów są kombinacją elementów niekoniecznie postrzeganych jako te, które można ze sobą łączyć. Ale jak tylko zostaną one nazwane, stają się nową cechą i czymś normalnym. Tak się dzieje cały czas i przestaje się to już rozpoznawać. (…) Zawsze kusi, żeby wyjść czemuś naprzeciw i wykorzystać rzeczy wbrew schematowi, a one z czasem stają się czymś zwyczajnym. Myślę, że gdyby skatalogować muzykę, jakiej słuchałem, to okaże się, że nie różnię się od innych ludzi, których znam i którzy myślą tymi samymi kategoriami. Są muzycy, którzy potrzebując zakreślić sobie wyraźne granice, mówią: ‘to jest wszystko, z czym mogę się zmierzyć’, i to jest w porządku. Ja jednak nie muszę podążać tą drogą. Istnieje bowiem także długa tradycja, zgodnie z którą muzycy łączą różne elementy wywodzące się zarówno z przeszłości, jak i teraźniejszości”.

Zarówno jako kompozytor, jak aranżer czy interpretator Uri Caine reprezentuje postawę otwartą na wszelkie muzyczne nowości oraz kulturowe, także pozamuzyczne inspiracje. Równocześnie wciąż dokonuje on wnikliwej analizy i interpretacji dzieł dawnych mistrzów, opierając się na uznanych klasycznych zasadach. W taki sposób zrealizował nagrania Wariacji Goldbergowskich Bacha, których forma przypomina mu sposób gry jazzmana, wybierającego temat i improwizującego na tej samej harmonicznej strukturze kompozycji. „Kiedy słuchałem dużo Bacha, pomyślałem nagle: dlaczego go nie zagrać, akcentując najbardziej charakterystyczne aspekty jego muzyki, a potem stworzyć współczesną wariację odzwierciedlającą w pewnym sensie jego technikę? Przecież dopóki wszystko odpowiada oryginalnej harmonii utworu Bacha, nie dzieje się nic złego”.

Uri Caine bardzo uważnie przygląda się działaniom alternatywnego rynku muzycznego zarówno w Ameryce, jak i w Europie, czerpie pomysły z jego aktualnych tendencji i mód — już w połowie lat 90. występował na wspólnych koncertach z DJ-ami w ówczesnym tyglu nowojorskiej awangardy muzycznej, prowadzonym przez Michaela Dorfa — w miejscu zwanym Knitting Faktory. Od zawsze interesował się eksperymentalną studyjną muzyką elektroniczną, a teraz poszukiwaniami grup używających elektroniki w występach na żywo. Słucha nagrań młodych londyńskich czarodziei od samplera i gramofonu. Nawiązuje nowe muzyczne kontakty. Po prostu żyje muzyką i reaguje na nią w naturalny, spontaniczny sposób. Do swoich muzycznych projektów pozyskał wielu wybitnych instrumentalistów: legendarnego saksofonistę Sama Riversa, tubistę Boba Stewarta, kontrabasistę Anthony’ego Coxa, perkusistów Barry’ego Altschula i Joeya Barona; a także doskonałego trębacza nowego pokolenia jazzu Dave’a Douglasa, klarnecistę Dona Byrona, brazylijskiego pieśniarza i poetę Viniciusa Cantuárię oraz — z kręgów eksperymentalnej muzyki klubowej — DJ Logica, DJ Olive’a, Luke Viberta, basistę Tima Lefebvre’a i perkusistę Zacha Danzigera, z którymi utworzy elektroniczną formację Bedrock. Brzmienie jego akustycznego jazzowego zespołu oraz sposób prowadzenia improwizacji to kolejna zabawa muzyczną konwencją, niewątpliwie nawiązująca do muzyki lat 60. , kiedy to klasyczny nowojorski jazz był u szczytu popularności. Na płycie Live At The Village Vanguard muzycy, pod czujnym uchem pianisty, z niezwykłą pieczołowitością i szczerym zaangażowaniem odwzorowują detale, charakter i nastrój koncertów z tamtych lat. Złudzenie jest całkowite, to wręcz rodzaj sentymentalnej podróży zagranej w niezwykle kunsztowny sposób. Jednak w chwilach zespołowej improwizacji Trio Uri Caine’a przypomina nam, że wciąż mamy do czynienia z bardzo nowocześnie myślącymi wykonawcami nowej muzyki jazzowej. „Jazz nie zna granic — w tym sensie, że jest w nim miejsce dla każdego, dla wszelkich typów emocji i wrażliwości. Nie zna granic, choć też nie zna wszystkich swoich obszarów. Ale jest gotowy, jest otwarty”.

 

Mozart na zamówienie

Było do przewidzenia, że Mozart znajdzie się w kręgu muzycznych zainteresowań Uri Caine’a i po aranżacjach muzyki Mahlera, Bacha i Beethovena zrealizuje on także płytę Mozartowską. Stosownej ku temu okazji dostarczył właśnie ukończony rok Mozartowski i zamówienie, jeszcze w czasie jego trwania, przez Uniwersytet w Meksyku opracowania wybranych kompozycji wiedeńskiego klasyka u „naszego” nowojorskiego pianisty.
Uri zaaranżował Sonatę fortepianową C-dur K.545, Rondo a la Turca z Sonaty fortepianowej A-dur K. 331, arie z "Don Giovanniego" i z "Czarodziejskiego fletu" oraz fragmenty 40 Symfonii g-moll, 41 Symfonii C-dur, Symfonii koncertującej i Kwintetu klarnetowego A-dur.
Powstała w ten sposób kompilacja wielu znanych mozartowskich melodii, które wzbogacone we fragmentach o swingowe i etniczne rytmy chwilami zabrzmiały jak tematy z repertuaru Lounge Lizard i cygańskiej Kocani Orchestra naraz.
Oczywiście słuchamy mocno alternatywnej interpretacja dzieła wiedeńskiego klasyka i dopóki godzimy się na istnienie owych alternatywnych światów, funkcjonujących niejako równolegle do powszechnie uznanych i obowiązujących szkół, wszystko jest w porządku. Gdy jednak zechcemy spojrzeć na pracę jazzowego improwizatora z perspektywy tradycyjnej interpretacji dzieła sztuki, to możemy nabrać pewnych wątpliwości, co do swobody i zakresu operowania tak różnorodną muzyczną materią.
Ja tych wątpliwości nie miałem, ponieważ gdy pragnę posłuchać „Mozarta klasycznego”, sięgam po nagrania Christiana Zachariasa czy Murraya Perahia. Wybierając nagranie Uri Caine’a byłem przygotowany na jazzową improwizację i stylistyczne zderzenia.
Celowo podkreślam tutaj walor alternatywności, ponieważ przyjęło się u nas uważać, że wszelka alternatywa dotyczy głównie pop kultury i związanego z nią rynku mediów, natomiast znacznie mniej dotyka ona sztuki niefortunnie zwanej u nas wysoką i to zarówno tej tradycyjnej jak i nowoczesnej.
Osobiście jestem zwolennikiem współistnienia wielu szkół i światów, i dopóki mogę w nich swobodnie przebierać, to czuję że funkcjonuję w wolnej demokratycznej przestrzeni. Gdy natomiast jedna wersja świata lub jakaś jedna dziedzina kultury, choćby nawet tak niewielka jak świat awangardyzującej muzyki improwizowanej, zaczyna być uważana za najważniejszą, kanoniczną czy jedynie słuszną to dla równowagi zwracam także uwagę na inne aspekty muzyki.
W Nowym Jorku, Chicago i Seattle owa alternatywność stała się motorem napędzającym kulturę i paradoksalnie zyskały na tym również klasyczne wzorce i odniesienia.
Piszę o tym po to, gdyż właśnie taka jest ta wersja Mozarta - z jednej strony wnikliwa, stylowa i wierna oryginałowi, z drugiej pełna niezwykle swobodnych skojarzeniowych żartów i dopowiedzeń.
Caine lubi pracować z partyturą i w istocie zawsze trzyma się blisko jej oryginału wpisując w mozartowską melodię i metrum, bluesową harmonię i swingowy rytm, a ten, zagrany przez Jima Blacka na swoistym zestawie perkusyjnym pełen jest brzmień gniecionych i pociętych blach, trąbek z gruszką, gwizdków i poświstów, gumowych kaczorów oraz innego badziewia - brzmi o tyle zabawnie co i zadziwiająco kompetentnie zarówno w partiach klasycznych jak i jazzowych; wyjątkowo czysto i sprawnie wykonuje swoje partie Chris Speed, płynnie przechodząc od klasycznej sonaty na klarnet do melodii o bałkańsko-tureckim (Rondó a la Turca) rodowodzie, ciekawie brzmią sola gitary elektrycznej Nguyen Le; także abstrakcyjne sample i skrecze DJ Olive dobrze przysłużyły się tej jakże oryginalnej interpretacji dzieł Wiedeńczyka.
Zasadniczo solowych głosów jest tutaj sporo i stoją one wszystkie na wybitnie kompetentnym muzycznie poziomie.
Natomiast brzmieniowo „Uri Caine Ensemble plays Mozart” przywodzi skojarzenia ze znakomitym albumem Mahlerowskim – „Urlicht/Prima Light” z 1997 roku, jednak nie jest to już ten sam „Amerykanin w Paryżu,” którego nota bene Gershwin skomponował właśnie we Wiedniu. Interpretacja muzyki Mahlera znakomicie broni się bowiem poprzez swój autobiograficzny charakter. Tym razem mamy do czynienia z typowym dziełem na zamówienie, co zresztą było sednem warsztatu kompozytorskiego Mozarta.
Znacznie więcej jest tu też typowo jazzowego grania, które nie wprowadza w zdumienie, ale też nie stara się być wielką artystyczną prowokacją, jako że nad wszystkim króluje duch pięknych mozartowskich melodii i chyba o nie tu przede wszystkim chodzi.
Podsumowując: płyta „Uri Caine Ensemble plays Mozart” jest na muzycznym rynku pozycją wyjątkową właśnie poprzez alternatywną odwagę w odczytaniu kulturowej schedy oraz konsekwencję w rozwijaniu języka artystycznej interpretacji i choćby tylko z tego powodu warta jest bardzo uważnego posłuchania.


W tekście wykorzystałem fragmenty wywiadów z Uri Cainem pomieszczonych na jego stronie w internecie, własnej z nim rozmowy oraz wywiadu przeprowadzonego przez Filipa Łobodzińskiego dla portalu „Diapazon”.


Andrzej Kalinowski 

 




posłuchaj muzyki Bedrock Trio



12.10.2007, godz. 20:00, Jazz Club Hipnoza, koncert zespołu:  

Frank Gratkowski Quartet

Frank Gratkowski - saksofon altowy, klarnet 

Wolter Wierbos - puzon

Dieter Manderscheid - gitara basowa

Gerry Hemingway - perkusja

www.gratkowski.com 

bilety: 25 zł

Frank Gratkowski (*1963, Hamburg) niemiecki saksofonista, klarnecista i kompozytor. Naukę gry na saksofonie rozpoczął na Musikhochschule w Hamburgu, którą kontynuował w Konserwatorium Muzycznym w Kolonii, dodatkowo biorąc lekcje improwizacji u Charlie Mariano i Steve’a Lacy. Jego aktualna aktywność artystyczna koncentruje się na bardzo wielu muzycznych formach, od klasycznego grania w trio czy kwartecie poprzez wielogłosowe formy instrumentalne (WDR-Bigband), po nagrania czysto solistyczne (CD Artikulationen I i II), a także pracę dydaktyczną w Kolońskim Konserwatorium. W zgodnej opinii melomanów i krytyków Gratkowski uważany jest za jednego za najciekawszych artystycznie improwizatorów w Europie, który wywodzi swoją muzykę z dokonań zarówno europejskiej jak i amerykańskiej awangardy lat 70., a w szczególności inspirujący się twórczością: Steve’a Lacy, Evana Parkera i Anthony Braxtona.

Frank Gratkowski wyjątkowo kompetentnie łączy w swojej koncepcji muzyki: jazz, free improv oraz dokonania współczesnej muzyki klasycznej. W wywiadzie pomieszczonym na portalu Diapazon tak mówi o swojej muzyce: staram się nie kopiować nikogo. Ponadto nie myślę jedynie w kategoriach muzycznych. Staram się łączyć wszystko, co na mnie wpływa (nie tylko muzykę, czy sztukę), by określić moją własną muzykę (w zakresie struktury i ducha). Ludzie, których podziwiam i którzy na mnie wpłynęli, mają jedną wspólną cechę: robili to, w co wierzyli i spędzili lub spędzają życie robiąc to najlepiej jak to tylko możliwe. Zawsze staram się dowiedzieć więcej - ogólnie o życiu, o sobie samym, o tym, czego chcę i dlaczego. I o tym jest moja muzyka. Po prostu robię to co uważam, że powinienem robić, aby czuć się lepiej i mam nadzieję, że pomagam innym również czuć się lepiej. [ Pełen tekst wywiadu: www.diapazon.pl/PelnaWiadomosc.php?bn=Artykuly&Id=180 ]

Oprac. Andrzej Kalinowski


Gerry Hemingway

Ur. 1955-03-23, New Haven, Connecticut (USA)

perkusista

Hemingway pochodzi z rodziny muzyków - jego babka była koncertującą pianistką, zaś ojciec studiował kompozycję u Paula Hindemitha. Jako nastolatek stał się fanem rocka, ale później uwiódł go jazz, którego słuchał w nowojorskich nocnych klubach.

Po powrocie do New Haven, zaczął grać z Anthonym Davisem i Georgem Lewisem oraz z Leo Smithem. Hemingway zaczął uczęszczać do Berklee School of Music, ale porzucił uczelnię po pierwszym semestrze. Niebawem założył zespół Advent, który potem przemianował na Anthony Davis Quartet (Davis, Hemingway, Mark Helias, Jay Hoggard). Nauki pobierał prywatnie u Alana Dawsona, na uniwersytetach Yale i Wesleyan uczęszczał na wykłady dotyczące hinduskiej i zachodnioafrykańskiej gry na instrumentach perkusyjnych.

Zagrał serię solowych koncertów, nawiązał też długoletnią współpracę z Rayem Andersonem. Pod koniec lat 70. Hemingway założył swoją własną wytwórnię płytową Auricle, wydając w niej swoje debiutanckie płyty "Kwambe" i "Oahspe" (z trio, które założył razem z Andersonem i Heliasem).

W 1980 r. koncertował w Europie z kwartetem Andersona, nagrywajac przy okazji album "Harrisburg Half Life". W 1981 r. wydał album "Solo Works", dzieło inspirowane współpracą z kompozytorem, saksofonistą i ekspertem muzyki elektronicznej, Earlem Howardem. W 1983 r. wszedł w skład kwartetu Anthony'ego Braxtona, z którym wiele koncertował i nagrywał.

Zespoły Oahspe (trio Raya Andersona) i BassDrumBone, występowały sporadycznie, więc Hemingway grywał też z grupą Davisa Episteme (Undine), z Marlin Crispell ("Circles", "The Kitchen Concert") i z zespołem Reggie'go Workmana.

Pod koniec lat 80. jego nazwisko stało się dobrze znane w Europie, gdy koncertował z gitarzystą Derekiem Baileyem, z wiolonczelistą Ernstem Reijsegerem (obecnie członkiem kwintetu Hemingwaya). Następnie, dzięki pracy w ramach tria niemieckiego pianisty Georga Grawesa (Sonic Fiction). Hemingway wydał w europejskich firmach trzy ciekawe albumy z własną muzyką: jeden ukazuje jego grę solową ("Tubeworks"), dwa pozostałe to sesje z kwintetem ("Outerbridge Crossing", "Special Detail").

Po powrocie do Nowego Jorku, pracował z kwartetem Tambastics (Robert Dick, Mark Dresser, Denman Maroney), który nagrał swoją debiutancką płytę w 1992 r. Hemingway, to eksperymentator, który przy pomocy przebogatej palety barw dźwięku, wydobywanych z zestawu perkusyjnego, szokuje użyciem nieortodoksyjnych środków wyrazu (np. trzepanie ręcznika na czynelu lub przetaczanie monet po werblu).

Oprac. Dionizy Piątkowski (Encyklopedia: Jazz)


Wywiad z perkusistą w portalu Diapazon:  www.diapazon.pl/PelnaWiadomosc.php?bn=Artykuly&Id=148 


 






11.10.2007, godz. 20:00, Jazz Club Hipnoza, organizatorzy cyklu: jaZZ i okolice oraz XVI Międzynarodowego Festiwalu Perkusyjnego zapraszają na koncert:

PETER ERSKINE TRIO ( USA )

Peter Erskine - perkusja

Nguyen Le - gitara

Michel Benita - kontrabas

 

Peter Erskine (Ur. 1954-06-05, Somers Point, New Jersey (USA) gra na zestawie perkusyjnym od czwartego roku życia. Występował na ponad 500 albumach i ścieżkach dźwiękowych wygrał dwie nagrody Grammy.Grał m.in ze Stanem Kentonem i Maynardem Fergusonem, zespołami Weather Report i Steps Ahead, z Joni Mitchell, Dianą Krall, zespołami The Brecker Brothers i The Yellowjackets, z Pat Metheny & Gary Burton Duo, Johnem Scofieldem. Pojawił się również jako solista z London, Los Angeles, Frankfurt Radio, Scottish Chamber, BBC Symphony i Berlin Philharmonic Orchestra.

W 1976 r., rekomendowany przez Stana Kentona, w którego orkiestrze debiutował, dołączył do jazzrockowej formacji Maynarda Fergusona, a dwa lata później został perkusistą zespołu Weather Report (z którym pozostał do początku lat 80.). Później Erskine pracował głównie jako muzyk studyjny i sesyjny, ale nie opuszczał też estrady, współpracując m.in. z grupą Steps Ahead oraz z Johnem Abercrombiem.

Erskine dysponuje oszałamiającą techniką i dzięki sporej inwencji, przejrzystej rytmicznie, swingującej i zróżnicowanej dynamicznie grze należy do czołówki perkusistów współczesnego jazzu i fusion. W końcu lat 80. okazał się też sprawnym liderem własnej jazzrockowej grupy, do której zaprosił m.in. Michaela Breckera i Johna Abercrombiego.

Z gitarzystą Nguyen Le znają się od 20 lat i współpracowali ze sobą wielokrotnie. Trio E~L~B ze świetnym basistą Michel Benita nagrało jeden album i jest w trakcie przygotowań do nagrania drugiego. Nagrania te odbędą się tydzień po występach na XVI Międzynarodowym Festiwalu Perkusyjnym. E~L~B w swym repertuarze ma utwory, które charakteryzują się brzmieniem zespołu Weather Report. Peter Erskin jest również liderem dwóch innych grup takich jak The Lounge Art Ensemble i trio fortepianowym Alan Pasqua. Zasłynąl również jako kompozytor utworów teatralnych.



Wybrana dyskografia:



8:30 (1979; z Weather Report)

Night Passage (1980; z Weather Report)

Weather Report (1982)

Peter Erskine (1982)

Steps Ahead (1983)

Current Events (1985; z Johnem Abercrombiem)

Transition (1986)

Handsn (1986; z Warrenem Bernhartem)

Motion Poet (1988)

John Abercrombie/Marc Johnson/Peter Erskine (1988)

Sweet Soul (1990)

Big Theatre (1991)

Star (199l; z Janem Garbarkiem)

Open Letter (1992; z Ralphem Townerem)

You Never Know (1992)

The Saxophone Featuring Two T's (1993; z Bobem Mintzerem)

November (1994; z Abercrombiem, Markiem Johnsonem, Johnem Surmanem)

Time Being (1993; z Johnem Taylorem)

The History Of The Drum (1994)

From Kenton To Now (1995)

As It Is (1996)

Circus (1997)

Lava Jazz (1997)

Behind Closed Doors (1997)

Relativity (1999; z Marty Ehrlichem i Mike'em Formankiem)

Prism (1999)

Juni (1999)

Live at Rocco (2000; z Alanem Pasquą)

The Hudson Project (2000)

E_L_B (2001)

Old School (2001)

Side Man Blue (2001)

Badlands (2002)

 

petererskine.com

bilety: 40 zł




Galeria Rondo Sztuki oraz cykl: jaZZ i okolice zapraszają na otwarcie jesiennego sezonu koncertowego w Katowicach


9.10.2007, godz. 20:00, Katowice, Galeria Rondo Sztuki:

Vinicius Cantuaria Band (Brazylia/USA)

Vinicius Cantuaria – śpiew i gitara
Michael Leonhart – trąbka
Paul Socolow – kontrabas
Adriano Santos – perkusja
Dende – instrumenty perkusyjne

Wstęp wolny!!!

www.rondosztuki.pl/


Vinicius Cantuaria – Ambasador Bossa Novy

„Cantuaria nazywany jest na przemian ambasadorem bossa novy i człowiekiem przenoszącym ten styl w XXI wiek.” To zdanie autorstwa Grzegorza Muchy niezwykle trafnie oddaje istotę muzyki tego wybitnego brazylijskiego pieśniarza, gitarzysty, perkusjonisty i kompozytora. Dziś, wiele lat po swoim fonograficznym debiucie (swoją muzyczną karierę rozpoczął w połowie lat 70. wraz z grupą "O Terco" uprawiającą swoisty melanż tzw. progresywnego rocka z etno-folkową muzyką brazylijską, a począwszy od roku 1983 występuje jako solista), Cantuaria, nie jest zapewne artystą o rewolucyjnym czy awangardowym charakterze, ale tylko dla tego, iż bardzo wcześnie stał się on żywą legendą muzyki brazylijskiej - muzyki mocno skomunikowanej z odbiorcą także poprzez społeczne zaangażowanie, z drugiej jednak strony na tyle uniwersalnej, aby zaistnieć także poza lokalnym (chociaż olbrzymim!) rynkiem muzycznym. Cantuaria jest autorem bossa novy niezwykle wysmakowanej i czerpiącej estetyczne inspiracje z wielu gatunków muzyki: jazzu, rocka, muzyki etnicznej, folkowej i klasycznej. Jego tematy to urocze miniatury godne najlepszych brazylijskich kompozytorów: Antônio Carlosa Jobima, João Gilberto, Viniciusa de Moraes, Caetano Veloso. Tym, w co on sam wzbogacił estetykę bossa novy, jest wyeksponowanie ornamentu muzycznego - nieagresywnych detali rytmu i nastroju kompozycji przy jednoczesnym zachowaniu prostoty formy – wrażliwej równowagi harmonii i melodii. Jego liryczne piosenki, o wyrafinowanej muzycznie strukturze, bogate są w tradycyjne detale bossa novy podkreślane ascetyczną czystością brzmień instrumentów akustycznych, innym razem muzyk swobodnie bawi się dźwiękową przestrzenią wzbogacając ją w wielowarstwowe plany, niestroniące od nowoczesnej, ale minimalistycznie pojętej elektroniki. Jest on zatem artystą, który zgłębia tradycyjne wartości muzyki poprzez umiejętne czerpanie z dobrodziejstw płynących z świata nowoczesnej studyjnej techniki i elektroniki.
Nic więc dziwnego, że brazylijski muzyk jest dziś obywatelem świata, który dobrze czuje się zarówno w Nowym Jorku, Tokio jak w Rio de Janeiro, a sprawy tożsamości kulturowej są dla niego tylko punktem wyjścia w poszukiwaniu uniwersalnej formy artystycznego wyrazu. Jednak Cantuaria to także twórca używający słowa do wyrażenia bardzo osobistego punktu widzenia; to poeta, który wychodzi od archetypowej dla muzyki brazylijskiej liryki w rodzaju Jobima, po drodze łączy ją z doświadczeniami amerykańskiej muzyki folk i rock (Bob Dylan, Crosby, Stills & Nash, Joni Mitchell), ociera się o jazz (Charlie Byrd, Stan Getz, Chet Baker, Bill Evans, Miles Davis), klasyczną muzykę gitarową (Andreas Segovia, John Williams), do której umiejętnie dokłada elementy naturalnej muzyki Indian i by ponownie tę rozmaitość muzycznych inspiracji osadzić w specyficznej nostalgii oraz rytmach bossa novy. Niewątpliwie wielki wpływ na bogactwo jego muzycznego języka wniósł pobyt w Nowym Jorku gdzie, w latach 90. związał się z niezależną sceną muzyczną i artystami tej miary co: Brian Eno, Bill Frisell, Laurie Anderson, Arto Lindsay, Bill Frisell, Marc Ribot, David Byrne czy Ryuichi Sakamoto.
Vinicius Cantuaria do Polski przyjedzie po raz drugi, jednak pierwszy raz z własnym zespołem, poprzednia jego wizyta, w lipcu 2003 r. była bowiem efektem pracy Billa Frisella nad znakomitym albumem The Intercontinentals.
Brazylijski pieśniarz i gitarzysta zaprezentuje nam zapewne swoje starsze jak i nowe kompozycje z właśnie ukazującego się albumu Cymbals, który nagrał ze stowarzyszeniem wybitnych amerykańskich instrumentalistów: pianistą Bradem Mehldau, gitarzystą Marc Ribotem, saksofonistą Davidem Binneyem, wiolonczelistą Erikiem Friedlanderem, skrzypaczką Jenny Scheinman i trębaczem Michaelem Leonhartem.

Andrzej Kalinowski




Wybrana dyskografia Viniciusa Cantuarii:

Cymbals (2007)
Silva (2005)
Horse and Fish (2004)
Live: Skirball Center (2003)
Vinicius (2001)
Tucuma (1999)
Amor Brasileiro (1998)
Sol Na Cara (1996)
Rio Negro (1992)
Nu Brasil (1987)
Siga-me (1986)
Sutís Diferenças (1985)
Gávea de Manha (1984)
Vinicius Cantuária (1983)



www.vinicius.com






26.08.2007 (niedziela), godz. 21.00, podcienia GCK

Renaud Garcia-Fons Trio


Renaud Garcia-Fons - kontrabas

Kiko Ruiz - gitara flamenco

Pascal Rolando - instrumenty perkusyjne

bilety: 12 zł !!!



Strona Renaud Garcia Fons



8.07.2007 (niedziela), godz. 21.00, podcienia GCK



David Krakauer & Klezmer Madness



David Krakauer – klarnety



Sheryl Bailey – gitara



Allen Watsky – gitara rytmiczna



SoCalled – sampler



Frederic Liebert – gitara basowa



Michael Sarin - perkusja



DAVID KRAKAUER
– pomimo, że uznawany jest za klezmerskiego klarnecistę to sam nie chce być kojarzonym wyłącznie z tradycyjną muzyką żydowską - tak o tym mówi:
nie chcę grać muzyki dla twojej babci, chyba, że babcia lubi remiksowane pieśni Chasydów, klezmerskie hołdy dla Jamesa Browna oraz hałaśliwą bitwę rozgrywającą się na jej oczach o powtórnie odkrytą żydowską tożsamość.

Zapewne z tych powodów, w muzycznym środowisku Nowego Jorku, określa się go jako „kosmitę” i proroka klarnetu, co bierze się z jego zamiłowania do konfrontacji klezmerki z wszelkimi aktualnymi nurtami muzyki w tym gramofonowo-samplowaną rebelią klubową oraz jazzem, rockiem, funkiem i hip-hopem.

Jego zespół: Klezmer Madness! Jest synonimem owego swoistego przymierza zawartego między tym co dobre i sprawdzone a całą innowacyjnością muzyki wielkiego miasta. Z Klezmer Madness! zredefiniował on także sceniczny wizerunek klezmerskiego zespołu, grając pełne pasji, wiary i pozytywnej energii koncerty. Potwierdzają to liczne trasy koncertowe oraz występy w legendarnych dla muzyki miejscach takich jak: Carnegie Hall, San Francisco Performances, the Krakow Jewish Culture Festival (kilkakrotnie wystąpił w finale na ul. Szerokiej), BBC Proms, Saalfelden Jazz Festival, New Morcing, La Cimale, Marlboro Music Festival, Norfolk Chamber Music Festiwal, the Aspen Music Festiwal, San Francisco Performances. Na wiosnę 2003 Krakauer wystąpił w Carnegie's Weill Recital Hall jako solista z Kronos Quartet w ramach odnowionej współpracy z Osvaldo Golijowa The Dreams and Prayers of Isaac the Blind. W 2004 został zaproszony do występu ze swoim zespołem z okazji inauguracji sezonu nowo otwartego teatru Carnegie - Zankel Hall w Nowym Jorku. Program ten obejmował współpracę z uznanym pianistą Uri Cainem oraz recital z wybitną śpiewaczką Dawn Upshaw, (którą polscy melomani mogą pamiętać ze znakomitej interpretacji III Symfonii Henryka Góreckiego nagranej dla Elektra Nonesuch w 1992 roku).

Jego instrumentalny kunszt, nieposkromiona muzyczna wyobraźnia, autorytet i charyzma odcisnęły trwały ślad na inicjatywach wielu instrumentalistów - w Polsce niewątpliwie zainspirował: The Cracow Klezmer Band, Kroke, Motion Trio oraz wielu jazzmanów. Krakauer jest też poszukiwanym na całym świecie solistą. Ostatnio współpracował z Tokyo String Quartet, wspomnianym już the Kronos Quartet, the Lark Quartet, Emerson String Quartet, Eiko and Koma, Orquesta Sinfonica del Barcelona, St. Luke’s Chamber Orchestra oraz Brooklyn Philharmonic Orchestra. Piastował 8-letnię posadę zwycięzcy nagrody Naumburg Award w Aspen Wind Quintet.
Dyskografia Davida Krakauera:
“A New Hot One!” - to jego pierwszy album pod prestiżową marką francuskiego jazzu: Label Bleu, został przez dziennikarzy nazwany „mistrzowskim dziełem”.

Kolejny album: “The Twelve Tribes”, wydany na jesień '02, było nominowany w kategorii jazzu do nagrody Preis der deutschen Schallplattenkritik w Niemczech.
Bardzo dobre recenzje zebrała jego koncertowa płyta nagrana w Polsce: “David Krakauer Live in Krakow”, wydana w 2004 (Label Bleu/Harmonia Mundi USA).
Wcześniejsze ważne nagrania to: "Klezmer, NY" (1988), pod marką Tzadik Rec. wydawcy i producenta Johna Zorna zawiera jego wizjonerską suitę, "A Klezmer Tribute to Sidney Bechet," napisaną w hołdzie na setne urodziny legendarnego klarnecisty jazzowego.

Także pod egidą Tzadik Rec. wydano "Klezmer Madness" jeden z najlepiej sprzedających się albumów tej marki.

Do ważnych płyt z jego udziałem należy zaliczyć przełomowe nagrania the Klezmatics: "Rhythm and Jews" (Piranha/Flying Fish); "Jews with Horns" (Piranha/Green Linnet); “In the Fiddler's House" ze skrzypkiem Itzhakiem Perlmanem i the Klezmatics; oraz nagrania muzyki kameralnej dla Musical Heritage i New York Philomusica.

Jego najnowsze nagranie, zatytułowane: “Bubbemeises: Lies My Gramma Told Me”, pokazuje po raz pierwszy pełną współpracę między Krakauerem i mistrzem samplera - Socalled . Krakauer określa ten album jako “. . .ważne artystycznie spotkanie, które wprowadza nasze eklektyczne wizje na światową scenę muzyczną i otwiera cały nowy rozdział w moim życiu jako kompozytora, muzyka i producent.

www.davidkrakauer.com 


Oprac. Andrzej Kalinowski
 






7.07.2007 (sobota), godz. 21.00, podcienia GCK



Geri Allen Group, featuring: Carmen Lundy



Geri Allen – fortepian



Carmen Lundy – wokal



Daryll Hall – kontrabas



Kassa Overall – perkusja



Maurice Chestnut – taniec/step



Geri Allen
jest wielką damą amerykańskiej muzyki, wybitną pianistką i kompozytorką mającą na swoim koncie liczne zwycięstwa w konkursach, bogatą dyskografię oraz występy dla entuzjastycznej widowni na całym świecie. Od 1982 nagrywa i występuje z tak różnorodnymi artystami jak: Charles Lloyd, Mal Waldron, Sir Simon Rattle i Birmingham Symphony, Vernon Reid, Tony Williams, Clark Terry, George Shirley, Ron Carter, Lee Konitz, Me'Shell Ndegelocello, Marian McPartland, Dewey Redman, Dave Holland, Mary Wilson i the Wilner, Mino Cinelu, Ruth Brown, Oliver Lake, Marianne Faithful, Wayne Shorter, Joan Rivers, Charlie Haden, Paul Motian, Bobby Hutcherson, Chico Hamilton, Jimmy Cobb, Kenny Clarke a także z mężem, wybitnym jazzowym trębaczem Wallace’m Roney’em.

Pani Allen jest odbiorcą licznych zaszczytów, włączając w to, przekazanie kluczy do Miasta Detroit i Miasta Cleveland; nagrodę Benny Golsona; nagrodę Howard University oraz African American Classical Music Award - Spelman College. Pani Allen wyróżniła się także jako pierwsza kobieta i najmłodsza osoba zarazem, która zdobyła duńską nagrodę Danish Jazzpar Price.

Urodzona w Detroit, absolwentka Magnet Music School, Allen ukończyła również Howard University, gdzie później pracowała jako asystentka nauczając muzyki. W tym czasie uniwersytet uhonorował ją zarówno nagrodą dla wyróżniających się absolwentów jak i nagrodą dla wyróżniających się wykładowców.

Geri Allen, piastująca obecnie posadę Associate Profesor na wydziale jazzu i improwizacji współczesnej Uniwersytetu w Michigan; posiada także tytuł naukowy w dziedzinie etnomuzykologii Uniwersytetu w Pittsburgu. Nauczała również w New England Conservatory i New School w Nowym Jorku ale przede wszystkim, od ponad 25 lat, aktywnie występuje i nagrywa muzykę jako kreatywna artystka nowojorskiej sceny muzycznej.

Oprócz swoich indywidualnych projektów i nagrań, których nie sposób wszystkich omówić, pani Allen często zapraszana jest do współpracy przez muzyków, menagerów i wytwórnie płytowe, jednym z ostatnich plonów takiej współpracy jest jej obecność na płycie CD i DVD pt.: Miles'a Cool and Collected - antologia prac Milesa Davisa od 1956 do 1984; angaż w Ornette Coleman Quartet od 1991 do 1995 oraz w udział w projekcie Mary Lou Williams Collective, gdzie pracuje jako dyrektor muzyczny. Geri Allen wystąpiła również na ekranie grając rolę właśnie Mary Lou Williams w znanym filmie Roberta Altmana pt.: Kansas City.

Jako kompozytorka zdobyła wiele nagród muzycznych z oraz prestiżowych zleceń z Lincoln Center, Music Theatre Group, American Music Theatre Festival, Stanford University a ostatnio z Walt Whitman Arts Center i Meet The Composer, którzy zlecili jej napisanie muzyki do “For The Healing Of The Nations”, uświęconego dzieła jazzowego, które zostało skomponowane w hołdzie ofiarom tragedii 11 września, premiera tego dzieła miała swoje miejsce 10 września 2006 w Nowym Jorku.

Jako swoje główne źródło inspiracji Geri wymienia przede wszystkim muzykę Milesa Davisa i Herbiego Hancocka, co z pewnością da się wysłyszeć w jej muzyce, fakt ten w naturalny sposób doprowadził do współpracy z Ronem Carterem, Dave’m Hollandem, Jimmy Cobbem, Tonym Williamsem, Jacke’m Dejohnette - znakomitymi instrumentalistami mocno związanymi z tymi ikonami jazzu.

Geri Allen w swojej grze na fortepianie poszukuje dobrze wyważonego uczucia, które popycha muzykę do przodu i powoduje, że uwaga słuchającego jest wciąż skupiona. Budowanie napięcia a potem rozciągnięcie nastroju kompozycji i wrażliwa kobieca improwizacja to muzyczna specjalność, w której ta wybitna pianistka nie ma sobie równych.


Oprac. Andrzej Kalinowski



Wybrana dyskografia:

The Printmakers (1984)
Homegrown (1985)
Open On All Sides In The Middle (1987)
Etudes (1988; z Charliem Hadenem, Paulem Motianem)
In The Year Of The Dragon (1989; z Hadenem, Motianem),
Segments (1989; z Hadenem, Motianem)
Twylight (1989)
Live At The Village Vanguard (1991; z Hadenem, Motianem)
The Nurturer (1991)
Maroons (1993)
Twenty One (1994; z Tonym Williamsem i Ronem Carterem)
Misterioso (1994; z Wallace'em Roneyem)
Village (1997, z Roneyem)
Eyes... In The Back Of Your Head (1997; z Ornettem Colemanem)
The Nurturer (1997)
General Music Project (1997; z Kennym Garrettem)
The Gathering (1998)
Life Of A Song (z Dave Hollandem i Jackem Dejohnette) (2004)
Timeless, Portraits and Dreams (z Carmen Lundy, Jimmy Cobbem, Ronem Carterem i Wallace’m Roney’em (2006)




Carmen Lundy
Jedna z największych wokalistek jazzowych…
Blues and Soul Magazine

Carmen Lundy urodziła się w Miami na Florydzie. W wieku sześciu lat panna Lundy rozpoczęła lekcje gry na fortepianie. Była silnie zainspirowana przez swą matkę, która była liderem wokalnej grupy gospel The Apostolic Singers, szybko dołączyła więc do prowadzonego przez nią kościelnego chóru młodzieżowego. Jej pierwszym profesjonalnym nagraniem była piosenka “The Price Of Silence” wykonana jeszcze w wieku nastoletnim.

Panna Lundy studiowała operę na Uniwersytecie w Miami, szybko odkryła jednak, że to w jazzie jej talent lśni naprawdę. Zmieniła więc wydział na Music and Jazz, który ukończyła ze znakomitymi referencjami. Po kilku latach pracy na lokalnej scenie jazzowej w Miami oraz podróżach po USA i Ameryce Południowej, na wiosnę 1978 roku Carmen Lundy przeniosła się do Nowego Jorku. Od razu rozpoczęła pracę na scenie jazzowej od Harlemu do Greenwich Village wywierając entuzjastyczne wrażenie na zawsze krytycznej nowojorskiej publiczności.

Panna Lundy występowała i nagrywała jako solistka z Akron Symphony Orchestra i The Vallejo Symphony Orchestra w dużej kompozycji napisanej dla niej przez wielkiego pianistę i kompozytora Billy'ego Childsa. Jej twórcze współprace obejmują także big bandy, zespoły chóralne oraz składy bardziej kameralne.
Koncertowała w Europie, Japonii i Afryce na festiwalach muzycznych, w teatrach i renomowanych klubach jazzowych. Występowała i nagrywała z takimi weteranami jazzu jak Walter Bishop Jr., Ray Beretto, Don Pullen, Kenny Baron, John Hicks, Earnie Watts, Mulgrew Miller, Billy Childs, Tery Lynn Carrington, Kip Hanrahan, Courtney Pine, Marian Mc Partland, Kenny Kirkland, Wynton Marsalis oraz wielu innych.

Praca Carmen Lundy była pochlebnie opisywana przez krytykę na łamach New York Timesa, The Village Voice, The Los Angeles Times, The Washington Post oraz w licznych publikacjach międzynarodowych.

Pani Lundy jest także kompozytorką i autorką piosenek, opublikowała ich ponad 20. Jej kompozycje zostały nagrane przez takich artystów jak Kenny Barron (“Queiet Times”) czy Earnie Watts (“At The End Of My Rope”) oraz znalazły się na jej własnych albumach: Old Devil Moon (JVC Rec.), Moment To Moment (Arabesque Rec.), Night And Day (CBS/Sony) oraz Good Morning Kiss (CLR – jej własna firma fonograficzna).

Carmen Lundy zagrała rolę Billie Holiday w sztuce teatru Off-Off Broadway: “They Were All Gardenias” autorstwa Lawrenca Holdera oraz główną rolę w broadwayowskim przedstawieniu Duke'a Ellingtona “Sophisticated Ladies”. Pracuje też w telewizji CBS prowadząc program “Shangri-La Plaza”.

Pani Lundy prowadzi zajęcia mistrzowskie na uczelniach muzycznych w Australii, Danii, Japonii, Szwajcarii, Nowym Jorku, Północnej Kalifornii i Los Angeles. Ostatnio wzięła udział w Programie Betty Carter Jazz Ahead w Kennedy Center w Waszyngtonie D.C. jako gościnna artystka i doradca pracując u boku swojego brata - kontrabasisty Curtisa Lundy. Pracowała w The Theloneous Monk Institute of Jazz jako gościnny artysta i doradca, jest także aktywnym członkiem YES Inc. (Young Educated Singers Inc.) .
Carmen Lundy maluje także obrazy olejne na płótnie a jej prace wystawiane były w Nowym Jorku - Jazz Gallery in Soho oraz Jazz Bakery w mieście Los Angeles, w którym ostatnio mieszka.

Oficjalna strona Carmen Lundy:


Oprac. Andrzej Kalinowski

 

Maurice Chestnut jest nowojorskim tancerzem stepującym, który łączy klasyczną technikę rytmicznego stepu z hip-hopem, funkiem i soulem, osiągając styl wykonawczy, który zbliża jego taneczną ekspresję do muzykalności gry na instrumentach.



Maurice Chestnut zaczął tańczyć w wieku 5 lat pod kierunkiem Alfreda Gallmana. Profesjonalnym tancerzem został w wieku lat 9 jako członek New Jersey Tap Ensamble pod kierunkiem Deborah Mitchell. Obecnie pozostaje głównym frontmanem i choreografem tego zespołu. Warto zauważyć, że Maurice znalazł się w finałowym składzie Tony Award (amerykańskiego konkursu talentów w dziedzinie nowoczesnego tańca i stepu) zwyciężając z samym Savionem Gloverem (najpopularniejszym w świecie Broadwayowskim tancerzem i aktorem, który występuje z wielkimi gwiazdami amerykańskiego baletu, filmu i estrady min z: Gregory Hinesem, Barbarą Streisand, Kenny G a także raperami: The Notorious B.I.G. i NAS). Po dziś dzień kontynuuje on współpracę z Savionem występując na deskach teatrów Broadwayu.

Jako solista Maurice nadal pracuje nad rozwijaniem swojego autorskiego stylu “grania stepa” jako żywego instrumentu. Oprócz występów z własnym zespołem chętnie tańczy i „gra” z różnorodnymi muzykami jazzowymi. Występował na wielu amerykańskich festiwalach jazzowych, w tym corocznym Jazz Festival in Carnegie Hall, JVC Jazz Festiwal, the Playboy Jazz Festiwal czy musicalowym projekcie: Bring in Da Noise, Bring in Da Funk. Jako kreatywny tancerz został też uhonorowany tytułem “Top Dog Performer” w Apollo Theater, w 70. rocznicę istnienia tej zasłużonej dla rozwoju muzyki nowojorskiej sceny. Prowadzi również zajęcia edukacyjne w Akademia Sztuki Sharron Miller, Teatrze Tańca Galomana i Unique Performance.



Zainspirowany przez wielkich artystów tańca, Maurice Chestnut tańczy z prawdą, duszą i wielką mocą. A oglądanie go w tańcu jest jak spacer po Harlemie w latach czterdziestych...gdzie jednocześnie natykamy się na współczesne nam rytmy hip-hopu i muzyki soul.



Oprac.: Andrzej Kalinowski 










Robertson/Parker/Fernandez - New Project  

18.05.2007, g. 20:00, GCK/jazz club Hipnoza

19.05.2007, g. 20:00, Stodoła pod strzechą, Zbrosławice, ul. Wolności 13

20.05.2007, g. 20:00, Alchemia, ul. Estery 5, Kraków

HERB ROBERTSON- trabka

EVAN PARKER- saksofony

AGUSTI FERNANDEZ - fortepian

Clarence "Herb" Robertson - wybitny amerykański artysta i muzyk jazzowy. Zdobył międzynarodową sławę jako odkrywczy instrumentalista, kompozytor i aranżer zarówno w jazzie klasycznym, awangardowym a także muzyce nowej. W 1981 roku Robertson dołączył do grupy Tima Berne’a. Niedługo potem trafił do zespołu Marka Heliasa. To właśnie współpraca z tymi artystami podczas tras w USA i Europie oraz późniejsze nagrania dokumentujące jego oryginalną koncepcję instrumentów dętych blaszanych, przysporzyła Robertsonowi ogromne uznanie krytyków. W latach 1985–1992 nagrywał jako lider dla JMT Records z siedzibą w Monachium. Powstało wtedy pięć znakomitych albumów nagranych z czołowymi nazwiskami sceny New York Downtown – m.in. Billem Frisellem, Joey Baronem, Bobem Stewartem, Ed Schullerem. Wszystkie nagrania odbiły się wysoce pozytywnym echem wśród krytyki. Od tej pory Robertson był liderem kilku zespołów, a obecnie nagrywa dla wytwórni Leo, Splasch, Cadence i CIMP. Był zapraszany jako solista i gość do wielu ważnych europejskich produkcji jazzowych i nowej muzyki. Dwukrotnie został zaproszony do ważnego "October Meeting" w Amsterdamie w 1987 i 1992 roku. Występował tam w gronie m. in. Cecila Teylora, Anthonego Braxtona, Gerriego Hemingwaya, Steva Laciego, Paula Bleya, Horacego Tapscotta. Często grał na festiwalach w Berlinie, Saalfaden, Willisau i Nicholsdorf. Występował z Charlie Haden Music Liberation Orchestra na najważniejszych festiwalach we Włoszech, Anglii, Szkocji, Szwajcarii i Austrii. Od lat 90. Robertson nagrywa i daje koncerty na całym świecie m. in. z Timem Bernem, Sylvie Courvoisier, The Mark Helias Band, The Fonda/Stevens Group, The Simon Nabotov Quintet, Andy Laster Hydra i Barry Guy New Orchestra. W całej swojej artystycznej karierze współpracował z wieloma wybitnymi instrumentalistami i kompozytorami, takimi jak: Anthony Davis, Bobby Previte, Elliot Sharp, David Sanborn, The Georg Gruntz Concert Jazz Band, The London Jazz Composeris Orchestra, The Klaus Konig Orchestra, Rashied Ali, Ray Anderson, Bob Stewart, Bill Frisell, John Zorn, Wayne Horovitz, Joey Baron, Paul Montian i Dewey Redman. Obecnie pracuje z własnymi składami – The Double Infinitives, The Herb Robertson Brass Ensemble, Herb Robertson & The Space Cadets, Downtown All Stars, oraz ze swoim nowym kwintetem (Herb Robertson, Dominic Duval, Jay Rosen, Paul Smoker i Phil Haynes). Wśród występów i nagrań Robertsona dla produkcji teatralnych i tanecznych znaleźć można współpracę z Merce Cunningham Dance Foundation z kompozytorem Davidem Behrmanem oraz produkcję Track and Field dla Public Theater z kompozytorem Johnem Zornem. www.herbrobertson.com

Evan Parker - saksofonista urodzony 5 kwietnia 1944 w Bristolu nad Avonem, (Anglia) Evan Shaw Parker uczył się grać na saksofonie u Jamesa Knotta w latach 1958-62. Potem rozpoczął studia botaniczne na Birmingham University. Odszedł z uniwersytetu, by poświęcić się całkowicie muzyce. Grywał okazjonalnie z Howardem Rileyem, rozwijając przez cały czas swą koncepję improwizacji freejazzowej. W 1966 r. przeniósł się do Londynu, by grać ze Steven's Spontaneous Music Ensemble i z Derekiem Baileyem, z którym wspólnie założyli w 1968 r. Music Improvisation Company a także wytwórnię płytową Incus Records. Parker jako saksofonista imponuje techniką wykonawczą. Podczas gry solo posługuje się równocześnie oddechem okrężnym, multifonią i trikami artykulacyjno-zadęciowymi, co w wyniku daje złożone, kontrapunktyczne bloki dźwiękowe. Album "Process And Reality" dokumentuje eksperymenty Parkera także z techniką wielośladu. Nakładanie ścieżek artysta spożytkowuje tu dla celów większego stężenia elementu liryzmu, przy równie złożonych splotach linii melodycznych. Parkera interesuje jazz realizowany w ramach konwencjonalnego big-bandu (jak np. na początku lat 90. w Orchestra LTK Kenny'ego Wheelera), jak też w różnych innych obsadach rozgraniczających aranżowany jazz bigbandowy od totalnej improwizacji. Równie dobrze Parker radzi sobie z muzyką popową (ze Scottem Walkerem i Annette Peacock) oraz współpracując ze współczesnymi klasycznymi kompozytorami (jak np. Michael Nyman i Gavin Bryars). Parker wypracował przy tym swój własny styl i oryginalne brzmienie. Może właśnie dlatego chętnie zapraszany jest przez innych artystów (Annie Whitehead, Dudu Pukwana, Mark Sanders, Paul Rogers i John Steven). Prócz szeregu godnych uwagi koncertów solowych i płyt, nagrywał też lub pracował z Chrisem McGregorem, Tonym Oxleyem, Berrym Guyem, Paulem Lyttonem, Georgiem Lewisem, Globe Unity Orchestra, Steve'em Lacym, Peterem Brötzmannem różnymi mutacjami grupy Company, znawcą elektroniki Walterem Pratim i Paulem Lovensem. Był też przez długi czas członkiem tria kierowanego przez Alexa von Schlippenbacha. Sukcesy odnosi także z własnym triem (z Paulem Rogersem na kontrabasie i Markiem Sandersem na perkusji), pojawia się na estradach z zespołem Anacrusis Jona Lloyda, pracuje nad autorskimi solowymi projektami totalnej improwizacji na saksofonie.

Agustí Fernández urodził się w 1954 w Palma de Mallorca, w Hiszpanii. Muzykę zaczął zgłębiać od 13.tego roku życia. Agustí uważa się za muzycznego samouka, pomimo tego, że studiował w Palma de Mallorca's Conservatory i na Darmstadt Summer Courses między innymi u Iannisa Xenakisa i Carles Santos. Dla ukierunkowania jego kreatywnych zainteresowań najważniejsze było odkrycie dwóch awangardowych twórców: Cecila Taylora w jazzie i Iannisa Xenakisa w muzyce współczesnej. Także dziś często przyznaje, że w jego muzyce widoczny jest wpływ zarówno jazzu jak i muzyki współczesnej. W 1985 roku wydał swoją pierwszą płytę pt: Ardent - na fortepian solo, która wyznaczyło start jego kariery jako improwizatora. Po edycji dwóch pierwszych nagrań w małej niezależnej wytwórni, wziął we własne ręce rozpowszechnianie swojej muzyki, ponadto od 1992 wydał 12 płyt w różnych niezależnych wytwórniach. Pianista Agustí Fernández współpracował z wieloma znakomitymi instrumentalistami, takimi jak: Tom Cora, Evan Parker, Butch Morris, Peter Kowald, Marilyn Crispell, Carlos Zingaro, Quan Ninh, Mat Maneri, William Parker, Susie Ibarra, Matthew Shipp, Assif Tsahar, John Butcher, Ramón López, Frances-Marie Uitti i Herb Roberson

bilety:

- przedsprzedaż (do 11.05.2007): 20 zł

- sprzedaż: 30 zł












Dave Douglas / foto: Dominik Peh

 

6 maja 2007, o godzinie 19:00 w sali koncertowej GCK zagra jedyny koncert w Polsce: Dave Douglas Keystone Sextet dodatkowo z filmem w tle "Fatty & Mabel Adrift" w reżyserii Roscoe Arbuckle'a

"Film ten pochodzi z roku 1916 i ilustrowany jest muzyką sekstetu Dave'a Douglasa skomponowaną blisko 90 lat później!" Muzycy skoncentrowali się na wczesnych, oczywiście niemych filmach Arbuckle'a, zrobionych i wyprodukowanych dla wytwórni Keystone (stąd tytuł całego albumu). Kompozycje Douglasa usiłują uchwycić humor, dramat, tragedie i ludyczność filmów Arbuckle'a. Elektryczne, niekiedy mocno nowoczesne aranżacje perfekcyjnie oddają atmosferę tych obrazów: są zabawne, dowcipne, a kiedy sytuacja tego wymaga - ciepłe, a nawet rzewne... I najważniejsze jest tu chyba to, że muzycy eksperymentują, że nie zanudzają słuchacza utartymi schematami. Bo przecież improwizowanie na bazie niemych filmów, tworzenie do nich ilustracji muzycznych stało się w ostatnich czasach bardzo modne i poziom wielu z tych produkcji bywa bardzo różny." Przemek Psikuta - Jazz Forum

Arbuckle Roscoe , pseudonim Fatty (1881–1933),
amerykański komik, reżyser, scenarzysta i producent filmowy. Na scenie od 1895. W latach 1902–1908 członek wędrownych zespołów aktorskich. Na ekranie debiutował w 1909, stając się jednym z głównych przedstawicieli tzw. komedii slapstickowych M. Sennetta. Był partnerem filmowym M. Normand i Ch. Chaplina.

W Polsce znany jako „Grubasek”. Od 1914 reżyserował filmy oraz współpracował z B. Keatonem. Wystąpił m.in. w filmach: Mabel and Fatty’s Married Life (1915), Fatty and the Broadway Stars (1916), Fatty at Coney Island (1917), Na Dzikim Zachodzie (1918), Miliony Brewstera (1920). Oskarżony o gwałt i zabójstwo aktorki V. Rappe, jak się później okazało niesłusznie, właściwie zakończył karierę aktorską, zagrał jeszcze w kilku filmach. Od 1925 zajął się reżyserią pod pseudonimem William M. Goodrich (lub Will. B. Good), realizując filmy, m.in.: The Movies (1925), My Stars (1926), Niagara Falls (1932).


Normand Mabel , właściwie Mabel Fortesque (1894–1930),

amerykańska aktorka filmowa występująca w komediach slapstickowych M. Sennetta i wieloletnia partnerka Ch. Chaplina w jego wczesnych filmach. Najlepsza lata kariery 1910–1920, próbowała również reżyserii.

Ważniejsze filmy: Przerwany romans Tillie (1914, z Ch. Chaplinem) M. Sennetta, Fatty and Mabel Adrift (1915, z R. Arbuckle'm – również reżyser, znanym w Polsce jako Grubasek), Mickey (1918, reż. F.R. Jones, J. Young), Co się stało z Różą? (1920, reż. V. Schertzinger), The Extra Girl (1923, reż. F.R. Jones) i in. Schorowana i uwikłana w skandale, zmarła na gruźlicę.

W ostatnim czasie popularny aktor i producent filmowy Johnny Depp kupił prawa do ekranizacji historii życia słynnego aktora Roscoe "Fatty" Arbuckle – bohatera pierwszego hollywoodzkiego skandalu seksualnego.
Johny Depp zamierza przenieść na ekran historię legendarnego gwiazdora kina niemego, który w 1921 roku stanął przed sądem pod zarzutem zgwałcenia i zamordowania aktorki Virginii Rappe i został uniewinniony.

Brytyjski DJ radiowy Jono Coleman z radia BBC London wyjawił, że Depp przymierza się do zagrania głównej roli w swoim nowym projekcie.

- Johnny zasugerował, że powinienem przeczytać książkę I, Fatty – fikcyjne pamiętniki Arbuckle’a autorstwa Jerry’ego Stahla. Zdradził mi, że kupił prawa do filmu o życiu Arbuckle’a, a ja odniosłem wrażenie, że chciałby zagrać tytułową postać, chociaż z całą pewnością nie przypomina jej pod względem fizycznym - mówi Coleman.



Dave Douglas Keystone Sextet:

Dave Douglas - trąbka

Adam Benjamin - instrumenty klawiszowe

Gene Lake - perkusja

Marcus Strickland - saksofony

Brad Jones - kontabas

DJ Olive - gramofony

www.davedouglas.com

 

bilety: 55 zł

młodzież, studenci: 15 zl

 




Roscoe 'Fatty' Arbuckle

 

 



obejrzyj fragmenty filmu i posłuchaj muzyki Dave'a Douglasa










Zapraszamy do posłuchania muzyki z samego serca Rio de Janeiro!

25.04.07, godz. 20:00, jazz klub Hipnoza

KASSIN + 2 - "Futurismo"

Alexandre Kassin - bas, elektronika, wokal;

Moreno Veloso - gitara, wokal;

Domenico Lancellotti - perkusja, sampler, wokal;

Alberto Continentino - bas, gitara;

Stephan San Juan – perkusja, instrumenty perkusyjne.

     Elektroakustyczny funk i spora dawka modnych elektronicznych brzmień klubowych rodem z Brazylii, może okazać się znakomitym zaproszeniem do tańca, a obecność w składzie zespołu wokalisty i gitarzysty Moreno Veloso przydaje muzyce liryzmu i śpiewności samby.

Alexandre Kassin urodził się i dorastał w Rio de Janeiro. On jest tym, co nazywamy czystą Cariocą. Będąc pod wpływem swojego starszego brata DJ-a, słuchał wszystkich rodzajów muzyki także spoza Brazylii. Kraftwerk zafascynował go tak bardzo, że kupił pierwszą w swoim życiu płytę. Miał wtedy 8 lat. W 1996 roku wydał swój pierwszy album z zespołem Acabou La Tequila, który grał rytmy Tex Mex i Ska. Od początku pociągała go bardziej eksperymentalna i dziwaczna strona muzyki, nie stronił też od „muzyki komputerowej”. Jest nie tylko basistą, ale także dobrze znanym w Brazylii producentem oraz realizatorem nagrań. Współpracował z wieloma znakomitymi artystami, m.in. Lenine, Marisa Monte, Bebel Gilberto, Arto Lindsay, produkował też album Caetano Veloso & Jorze Mautner – „Eu nấo peço desculpa”. Jest głównym autorem płyty "Futurismo" oczywiście obok Moreno i Domenico.

Moreno Gadelha Veloso (ur. 22 listopada 1972 w Salvadorze, syn Caetano Veloso i Dedé Gadelha). Mieszka w Rio de Janeiro. Gitarzysta, wokalista i kompozytor. Mając do czynienia z muzyką od dziecka, już w wieku 9 lat skomponował utwór "Um Canto de Afoxé para o Bloco do Ilê", który znalazł się na płycie ojca Caetano Veloso "Cores Nomes" (1982). W 1984 wspólnie z ojcem zaśpiewał piosenkę dedykowaną dziadkowi (José Telles Velloso), który zmarł poprzedniego roku, w wieku 82 lat; utwór ten znalazł się na płycie Caetano Veloso "Velô". W wieku 16 lat skomponował utwór "Nenhuma", który umieścił na swoim debiutanckim albumie "Music Typewriter". Po raz kolejny wystąpił na płycie ojca "Circuladô", grając na istrumentach perkusyjnych i śpiewając w utworze "Itapuã". Od dziewiątego roku życia uczył się grać na gitarze klasycznej. Jest też sprawnym perkusistą i wiolonczelistą. Jako perkusista występował u boku Caetano i Gilberto Gila, a na wiolonczeli grał u Carlinhosa Browna. Wraz z przyjaciółmi Domenico Lancelotim, Alexandrem Kassinem i Peterem Sá grał w eksperymentalnych zespołach Good Night Varsóvia ("Dobranoc Warszawo") i Mulheres que dizem sim ("Kobieta, która mówi tak"). We wczesnych latach 90-tych studiował fizykę na UFRJ, ale nie ukończył studiów. Wraca czasem do laboratorium, aby popracować z przyjaciółmi. Ulubionym zajęciem Moreno jest praca w studio nagraniowym, które na początku lat 90-tych zbudował z przyjaciółmi. Produkuje w nim muzykę do telewizji, kina i spektakli teatralnych. W roku 2001 przyjaciel z Sao Paolo - Carlos Barmak, który jest kierownikiem muzeum sztuki nowoczesnej - poprosił Moreno, aby w nim zagrał. Ten zaprosił przyjaciół Domenico Lancelotiego i Alexandra Kassina, z którymi po kilku próbach z dużym powodzeniem wystąpił publicznie. Zachęcony tym sukcesem nagrał wraz z przyjaciółmi album Moreno Veloso "Music Typewriter".

W zależności od tego, kto napisał najwięcej piosenek na daną płytę, ich zespół nazywa się Domenico+2, Moreno+2 lub Kassin +2. W Katowicach przed dwoma laty słyszeliśmy Domenico+2. Tym razem zagra Kassin+2, promujący tegoroczny album "Futurismo".









25.03.2007, g. 20:00, jazz klub Hipnoza

Søren Kjærgaard Solo & Trio

Søren Kjærgaard – fortepian, instrumenty klawiszowe

Jonas Westergaard – kontrabas

Frands Rifbjerg  - perkusja

Søren Kjærgaard urodził się w 1978 roku w Lemving, na zachodnim wybrzeżu Dani. Jest uzdolnionym pianistą i keybordzistą, także kompozytorem, aranżerem i raperem. Odkąd w 2000 roku wygrał konkurs The Nordic Young Jazz Competition, stał się najbardziej wziętym pianistą i keybordzistą duńskiej sceny muzycznej. W 2004 został nagrodzony przez Duńskie Radio za oryginalne i kreatywne prezentacje muzyczne na jazzowej scenie Danii. Także w powszechnej opinii melomanów uchodzi on za jednego z głównych przywódców nowej fali muzyki improwizowanej w Skandynawii. Pianista nie stroni też od nowoczesnej muzyki elektronicznej i rytmów hip-hopu. W 2005 roku koncert jego zespołu IKS otworzył rockowy Festiwal w Roskilde na legendarnej Pomarańczowej Scenie. W wolnych od koncertów i pracy studyjnej chwilach, Søren prowadzi również zajęcia ze studentami w kopenhaskim konserwatorium muzycznym. Søren Kjærgaard występował w Danii, Norwegii, Szwecji, Islandii, Estonii, Litwie, Rosji, Czechach, Niemczech, Włoszech, Francji, Nowym Jorku i Kanadzie. Współpracował z wieloma wybitnymi improwizatorami, takimi jak: Kenny Barron, Joey Baron, Bobby Hutcherson, Egberto Gismonti, Airto Moeira, Kurt Rosenwinkel, Chris Potter,Tim Berne, Herb Robertson, Derek Bailey, William Parker, Jim Black, Andrew D’Angelo, Mike Formanek, Tony Malaby, Peter Brötzman, Dave Tronzo, Tony Scheer, Kenny Wollesen Thomas Öberg/Bob Hund, Michael Blake, Ben Street, Povl Dissing, Steffen Brandt, Swan Lee,Tina Dickow, Peter Sommer, Mikael Simpson, Bent Jædig, Hugo Rasmussen, Pierre Dørge i z szeregiem innych instrumentalistów.

www.soerenkjaergaard.dk

bilety:

- przedsprzedaż (do 18.03.2007): 30 zł

- sprzedaż: 40 zł


Søren Kjærgaard na Roskilde 2005



Søren Kjærgaard Trio













5.03.2007, g. 20:00, jazz klub Hipnoza

Marc Ribot's Ceramic Dog Trio

Marc Ribot - gitara

Shazad Ismailly - gitara basowa

Chess Smith - perkusja

Marc Ribot urodził się w 1954 w Newark, New Jersey. Gry na instrumencie uczył go Franz Casseus – haitański gitarzysta klasyczny i kompozytor. Już jako nastolatek udzielał się na gitarze w różnych garażowych zespołach. W 1978 r. przyjechał do Nowego Jorku i tu zaangażował go do swego zespołu organista Jack McDuff a także legendarny głos soulowy Wilson Pickett. W 1984 r. dołączył do jednego z najważniejszych składów nowojorskiej sceny Downtown - Lounge Lizards Johna Luriego. W tym czasie gitarzysta interesuje się łączeniem wielu różnorodnych tradycji muzycznych: muzyki latynoskiej, jazzu, klasycznego bluesa i ironicznej estetyki No Wave rodem z Knitting Faktory. Ribot szybko zdobywa uznanie wielu artystów, którzy zapraszają go udziału w swoich nagraniach, by wymienić tylko: Rain Dogs, Mule Variations, Real Gone Toma Waitsa; Blazing Away Marianne Faithful; Spike, Mighty Like a Rose i Kojak Variety Elvisa Costello. Ambitny muzyk wciąż doskonali swój muzyczny warsztat współpracując również z takimi artystami jak: Arto Lindsay, Don Byron, Anthony Coleman, T-Bone Burnett, the Jazz Passengers, Evan Lurie, the Sun Ra Arkestra, Chocolate Genius, Bill Frisell, Medeski Martin & Wood, John Zorn. Jako lider stanął na czele zespołów: Shrek oraz Rootless Cosmopolitans, z którymi nagrywał własną odmianę Downtown Soul. W 1996 roku ukazał się jego solowy album: Don't Blame Me, na którym dokonuje reinterpretacji amerykańskich standardów. W 1998, nakładem Atlantic Records do sklepów trafił album: Marc Ribot Y Los Cuban Postizos, na którym gitarzysta zmierzył się z twórczością wielkiego kubańskiego pieśniarza Arsenio Rodrigueza. Gitarzysta nagrywa także muzykę dla choreografów: Yoshiko Chuma i Wim Vanderkeybus oraz reżyserów: Greg Feldman (do filmu Joe Schmoe) i Joe Brewster (The Killing Zone oraz In as much as life is borrowed). W 2004 r. miał swą premierę koncert na orkiestrę i gitarę elektryczną skomponowany przez Stewarta Wallace'a specjalnie dla Marca Ribota. Utwór ten został wykonany przez Narodową Orkiestrę Symfoniczną w Waszyngtonie. Wśród najnowszych nagrań gitarzysty należy wymienić projekt: Spiritual Unity (z którym wystąpił w 2006 r. na entuzjastycznie przyjętym koncercie w trójmiejskim klubie Żak). Na albumie tym, znalazły się nagrania legendarnego saksofonisty Alberta Alyera. Do Katowic przyjedzie ze swym nowym muzycznym projektem: Marc Ribot's Ceramic Dog Trio

www.marcribot.com

Bilety:

- przedsprzedaż (do 25.02.2007): 40 zł

- sprzedaż: 50 zł

________________________________________



Koncert Marc Ribot's Ceramic Dog Trio poprzedzi krótki recital absolutnie zjawiskowego gitarzysty i wokalisty R a p h a e l a  R o g i ń s k i e g o :


Raphael Roginski urodził sie we Frankfurcie nad
Menem. Od 13 roku życia gra na gitarze elektrycznej.
Wykształcony jazzowo i klasycznie swą edukację uzupełniał
o muzykologię i etnomuzykologię. Od samych początków
działalności twórczej, skupiony jest przede wszystkim
na improwizacji wynikającej z jazzu a także na muzyce
etnicznej i ludowej. Mix tych dwóch dróg jest
wyznacznikiem w jego tworczosci. Jest kompozytorem
jak i wykonawcą. Głęboko związany z kulturą żydowską,
szuka jej miejsca w swojej działalności. Z tych
poszukiwań wynikają dwa projekty, których jest liderem,
jest to Shofar i Cukunft.

SHOFAR
Ideą tego składu jest odnalezienie
wspólnego mianownika w tradycyjnej muzyce chasydzkiej
i jazzie free, jak i kontynuowanie tradycji muzyki
żydowskiej, która dla zespołu jest wciąż żywa. Utwory grane przez zespół
pochodzą z przedwojennych badań
muzykologicznych z terenów Ukrainy, Polski i Mołdawii.
Utwory te to najczęściej „niguny”, czyli magiczne
pieśni religijne, w niektórych przypadkach mające
wprowadzać w trans i ekstazę, „frejlaksy”, czyli
utwory bardziej taneczne i utwory wywodzace się z
liturgii żydowskiej. Zachowując w niezmienionej formie
materiał dźwiękowy utworów, jest możliwe poznanie
całego spektrum muzyki chasydzkiej i kultury z nią
związanej. Wszystko to jest połączone z tradycją jazzu
free lat 60.
Skład zespołu:
Raphael Rogiński – gitara elektryczna
Mikołaj Trzaska – saksofon, klarnet basowy
Macio Moretti – perkusja

CUKUNFT (Przyszłość)

Założeniem zespołu jest
kontynuowanie tradycji muzyki żydowskiej Europy
Wschodniej z całym jej bogactwem i we wszelkich
odmianach. Wykonując utwory przedwojenne zespół
odtwarza je i interpretuje, komponując utwory własne
robi to w ramach całego spektrum muzyki żydowskiej.
Repertuar powstaje spontanicznie jak i jest poparty
badaniami muzykologicznymi, oraz socjologicznymi.

W tej chwili skład zespołu to kwintet:

Raphael Roginski - gitara elektryczna,

Paweł Szamburski -klarnet,

Kuba Kossak - fagot,

Piotr Kaliński -instrumenty perkusyjne,

Adam Różanski - instrumentyperkusyjne,

lecz do współpracy często zapraszani są goście.

W poprzednim składzie (Raphael Roginski, Paweł
Szamburski i Tomasz Duda - saksofon barytonowy) zespół
opracował utwory kompozytora i poety żydowskiego
Mordechaja Gebirtiga (1877-1942) żyjącego i tworzącego
w międzywojniu, w mieście Kraków. Obecnie zespół
wykonuje utwory polskich kompozytorów i poetów
żydowskich (Icyk Manger, Mosche Shneur i innych) oraz
utwory skomponowane przez Raphaela Roginskiego.
Oszczędne opracowanie i sposób wykonania utworów przez
zespół, daje możliwości wsłuchania się w dźwięki
charakterystyczne dla współczesnej muzyki żydowskiej.
Cukunft występuje w kraju i za granicą.

22 lutego 2005 roku zespół nagrał pierwszą płytę. Jest
ona poświęcona twórczości Mordechaja Gebirtiga. W
sierpniu tego roku zespół wydaje płytę nakładem
wytwórni LADO ABC

www.cukunft.com  

Współpracował z :
Kazuchisa Uchichashi, Le Quan Ninh,
Noel Akchote, Frederic Blondy, Joe Giardullo, Axel
Dorner, Thomas Lehn, Andrew Sharpley, John Edwards,
John Tilbury, Brigit Ulher, Yale Strom.
Muzyka Polska: Emiter, Macio Moretti, Patryk Zakrocki, Tomasz Gwincinski, Daniel Pigonski, Konstanty Usenko, Vadim O.Pavluk, Ryszard Latecki, Karol Koszniec, Rafal Mazur, Piotr Bukowski, Arszyn, Mikolaj Trzaska, Maria Peszek.
Teatr m.in. Lothe Lachmann Video Teatr "Poza"„Auto
da Fe“ Teatr Stary w Krakowie, oprawa muzyczna do rocznicy Powstania Warszawskiego
Performance min. Jerzy Kalina, Bożena Biskupska, Magda Kubiak,
Słowo (m.in. Tadeusz Rózewicz, Wieslaw Mysliwski, Piotr
Lachmann)
Aktorzy (Jerzy Zelnik, Jolanta Lothe, Piotr Skiba, Jan Peszek, Iwona Bielska)
Wystapił gościnnie na płytach:
D j a z z p o r a
S z t e t l a c h
B r o n i e w s k i
M e r i t u m
Był konsultantem przy projektach architektonicznych:
M u z e u m Ż y d o w s k i e g o w W a r s z a w i e
O h e l
E r u v







(4) cykl: jaZZ i okolice
19.02.2007, godz. 20.00

KARBIDO & Hermetyczny Garaż
przedstawiają
autorski spektakl audio pt.
STOLIK
nagrodzony TUKANEM
dla najlepszego przedstawienia nurtu OFF 27 Przeglądu Piosenki Aktorskiej
we Wrocławiu

Paweł Czepułkowski
Igor Gawlikowski
Marek Otwinowski
Michał Litwiniec

kreacja brzmień:
Jacek Tuńczyk Fedorowicz

Karbido powstało na przełomie lat 2002-2003, jako duet gitar elektrycznych.
Po wytworzeniu kilkudziesięciu krótkich etiud formuła gitarowego debla uległa wyczerpaniu. Poszukując naturalnych sposobów podtrzymania owej lichej vitalności, personel gwałtownie rozszerzono i wachlarz możliwych brzmień wzbogacił się o instrumentarium perkusyjne. Tak ukształtowało się trio, które wespół podjęło wiadome trudy.
Po realizacji pierwszej płyty, formacja rozszerza swój skład i ewoluuje, zależnie od typu realizacji. Przyjmując zasadę "OpenWorx" bazą personalną dla Karbido są:
Paweł Czepułkowski - (m. in. Kormorany, Art Ansamble) - ekstremalny perkusista melodyczny, kompozytor. Uznany autor muzyki teatralnej ("Księga Hioba", "Hotel pod Aniołem") i filmowej ("Warszawa"); ogrodnik orientalista, kolekcjoner muzyki źródeł i zakamarków.
Igor Gawlikowski - (m.in. Cartoon People, Osiem, Bochianny) - współczesny gitarzysta fabularny, kompozytor, aranżer. Współautor działań teatralnych, w latach 2000-2002 związany z Teatrem Polskim (spektakle "Płatonow" i "Piaf"; Teatr Współczesny). Udzielał się także w doraźnych składach jazzowych i metalowych.
Marek Otwinowski [maot] - (m. in. 2nd Line, CEZ, CEZVHS) - basista osobny, kompozytor, autor tekstów. Artysta plastyk. Kurator projektów artystycznych (m.in. Arsenał 1999, Gracze/Players, CrissCross, Art.Box). W latach 1999-2003 przy BWA Wrocław prowadził nieistniejącą już galerię Piwnice.
Michał Litwiniec [mike] - (m. in. Studio Pustki, Kormorany, Era Wodnika) - kompozytor muzyki teatralnej (m.in. "Koriolan", reż. J. Głąb, Teatr Heleny Modrzejewskiej w Legnicy). Operator saksofonów, aerofonów i takich niedużych pudełek z blaszkami. Aktor, podróżnik. Szef "Art Cafe pod Kalamburem" we Wrocławiu i miłośnik kalamburów w ogóle.



RECENZJE czyli POKERORULETKA

Grający ze stolika

Trzeba mieć odwagę, żeby zagrać melodię kultowej "Kołysanki Rosemary" Krzysztofa Komedy na stole. Wrocławska formacja Karbido, znana z niebanalnych projektów, np. płyty nagranej z ukraińskim pisarzem Jurijem Andruchowyczem, miała tę odwagę. I świetny pomysł. Spektakl "Stolik" to "szmeroszepty klonowe". Szmerów i szeptów rzeczywiście wiele, a klonowy jest pewnie bohater wydarzenia - stół. Specjalnie przysposobiony okazuje się instrumentem: brzmienie, jakie muzycy wydobyli z tego mebla, przyprawia o zachwyt. Artyści głaszczą go, uderzają, pocierają blat, tną nożykami, opukują, kręcą na nim monetami, szurają kieliszkami, grają na zakamuflowanych strunach. Tworzą dźwięki - spektakl to godzina świetnej muzyki. Szeroki wachlarz stylów i nastrojów. Słychać rocka, afrykańskie bębny, a nawet brzmienia klubowe. Wszystko doprawione wokalem: zaśpiewami rodem z Mongolii, rytmami wzorowanymi na Eskimosach tworzonymi przez oddechy. Okazuje się, że i tak można zagrać "Hej Joe".
Joanna Ruszczyk NEWSWEEK 48/2006

Uderz w stół, a dźwięki się odezwą...

"Stolik" zespołu Karbido to projekt światowy - absolutna awangarda instrumentalna, dowód na to, że w muzyce ograniczać nas może wyłącznie nasza wyobraźnia. Oto w czwartkowy wieczór w wypełnionym do ostatniego miejsca Firleju na samym środku sali koncertowej nie stanęły wzmacniacze, gitary i perkusja, ale... stół. Zwykły, prostokątny, drewniany. Gdy w klubie nastał półmrok, niczym wytrawni pokerzyści zasiedli do niego poubierani na czarno (...) Zaczęli grać. Tyle że nie na instrumentach, ani tym bardziej w pokera, lecz na stole.

Dwa miesiące wraz z lutnikami, stolarzami i akustykami zespół pracował nad swoim wynalazkiem, niezwykłą transformacją mebla w instrument muzyczny. W efekcie powstał stół, wyposażony w aparaturę wychwytującą najsłabszą nawet amplitudę drgań. Najmniejszy dotyk transponowany jest na dźwięk. Niezwykły, ponadgodzinny koncert, (...) nazwany "Szmeroszepty klonowe, czyli partytura na czterech panów i stół", był prawdziwym wydarzeniem.

(...)Karbido to zespół, który pokazuje, czym tak naprawdę jest wolność w sztuce i muzyce. Wielkie brawa!
G. Cholewa, Gazeta Wyborcza

Chwała ręcznej robocie

(...)Musiałem zdążyć na kolejne przedstawienie z cyklu off - Stolik - w wykonaniu wrocławskiej grupy jazzrockowej Karbido.
I to był prawdziwie dopust Boży! Wydarzenie artystyczne najwyższych lotów! (...)Urbi et orbi,objawił się zespół ludzi prawdziwie utalentowanych, ze świetnym konceptem artystycznym.

(...)Polegało to na tym, że na pięterku
w klubie jazzowym, w niezbyt dużych rozmiarów sali klubowej, na środku stał stół najeżony wewnątrz i od spodu hiperczułymi mikrofonami. Wokół siedziała publiczność.

Do stołu zasiadło, jak do rosyjskiej ruletki, czterech osobników płci męskiej ubranych na czarno, którzy wydobywali ze stołu rozmaitej barwy i wysokości dźwięki, przy pomocy własnych rąk oraz drobnych przedmiotów. Dźwięki owe oczywiście układały się przemyślne struktury rytmiczne, a nawet i melodyczne! Nie polegało to więc na chaotycznym i przypadkowym uderzaniu w jakiś tam stolik - wykonano sześć zwartych kompozycji w brawurowy i imponujący pomysłowością wykonawczą sposób.

(...) Audio spektakl zespołu Karbido był najważniejszym i najdonioślejszym artystycznie wydarzeniem tego festiwalu. (...) od Karbido mogłaby się Laurie Anderson nauczyć - jak się bawić należy współcześnie nie tylk w underground, ale
i w awangardę.(...)
Marek Włodarski, fragment pochodzi z artykułu "Aktorskiej czy autorskiej?" Lampa, kwiecień 2006

Bilety:
- 20 zł
________________________________________





15.02.2007, g. 20:00, jazz klub Hipnoza

K W A R T E T I K W I N T E T

ŁOSKOT

Mikołaj Trzaska - saksofon altowy, klarnet basowy
Tomasz Gwinciński - gitara, elektro symulacje
Olo Walicki - kontrabas
Macio Moretti – perkusja


To jeden z najważniejszych zespołów istniejących w Polsce. Jego historia sięga czasów powstawania zjawiska nazywanego "sceną yassową". Sama zaś scena yassowa to ruch społeczno-muzyczny, który narodził się w Gdańsku na początku lat dziewięćdziesiątych. Początkowo głównym celem artystów związanych z yassem było przeciwstawienie się sztywnemu monopolowi muzyki jazzowej istniejącej wówczas w Polsce. Po latach przemian, cel ideologiczny yassowców został zreformowany na rzecz wartości artystycznych, a ŁOSKOT stał się jednym z głównych filarów przemiany.

Zespół powstał latem 1993 roku debiutując na pierwszym festiwalu Gdynia Summer Jazz Days. Założycielem grupy jest Mikołaj Trzaska, współtwórca legendarnej formacji Miłość.

Repertuar ŁOSKOTU, to różnorodne kompozycje ubrane w nowoczesną formę elektroakustycznego kwartetu. Zespół, wykorzystuje tradycję jazzowej improwizacji posługując się elementami swingu, country i rock' n' rola. ŁOSKOT oferuje na swoich płytach i koncertach nowoczesny, surowy trans sekcji, połączony z ciepłym, momentami gorącym brzmieniem saksofonu i klarnetu.

W utworach grupy pojawiają się także elementy literackie, nieudane tematy muzyczne oraz pełne specyficznego poczucia humoru monologi muzyków.

ŁOSKOT ma na swoim koncie liczne występy na festiwalach w kraju i za granicą: Warsaw Summer Jazz Days, Jazz Fair Poznań, I Yass Festiwal Kraków, Polens-Volens Berlin 1999, Jazz Kijev festival 2000. Ponadto wiele indywidualnych koncertów w całej Europie.

Dyskografia ŁOSKOTU to albumy: "Koncert w Mózgu", "Amariuch", "Śmierdzące Kwiatuszki", "Sun".


www.loskot.art.pl


PASIMITO KWINTET

Michał Sosna - saksofony,klarnet
Daniel Pazdyka - gitara
Jacek Stobiecki - gitara basowa
Jakub Łuka - klawiatury i elektronika
Przemysław Lechowicz - perkusja


To nowa formacja ze Śląska rodem, którą tworzą muzycy z doświadczeniem i wyczuciem muzycznej formy.
Słychać wielką różnorodność tych doświadczeń i chociaż rodzice zespołu nie są nam bezpośrednio znani to z pewnością ojcem chrzestnym Pasimito mógłby być zespół Łoskot. W kodzie genetycznym grupy zawiera się też cała muzyka: Billa Laswella, Marca Ribota, Johna Zorna, Tima Berne, Roberta Frippa i Lesa Claypoola z formacji Primus.
Usłyszymy ciekawe i funkcyjne dźwięki gitary; dziki ton saksofonu trzymany w ryzach precyzyjną grą sekcji rytmicznej; wszędobylski bass z charakterem oraz przestrzenną i szczegółową elektronikę.
A zresztą czy można słowami opisać muzykę? Chcę tylko powiedzieć, że dla mnie gra młodych muzyków to istna rewelacja!!!

www.pasimito.art.pl

Muzyka w formacie mp3 (fragmenty ):
www.pasimito.art.pl/html/demo.sciagnij.htm

bilety: 25 zł


________________________________________





19.01.2007, g. 21:00, jazz klub Hipnoza

Brad Shepik Trio

Brad Shepik - gitara
Gary Versace - organy Hammonda
Tom Rainey - perkusja


“Interesuje mnie wyłącznie głębokie doświadczenie muzyki, bliskie duchowym poszukiwaniom ludzi, i w tej mierze postrzegam muzykę jako jedną nierozerwalną całość. Nie różnicuję muzycznych gatunków – słucham i gram ich wiele. Myślę, że ta oddzielająca poszczególne gatunki muzyki warstwa jest związana z ludźmi i miejscem ich zamieszkania - muzyka rozumiana w tym sensie jest jak miejscowy dialekt. Niezwykle inspirują mnie te dialekty i wywierają przemożny wpływ na moją improwizację”.
Brad Shepik

Gitarzysta i kompozytor Brad Shepik urodził się w Walla Walla, w stanie Washington, w 1966 roku. Dorastał w Seattle a jego pierwszym ważnym muzycznym doświadczeniem była fascynacja płytą "Abbey Road" Beatlesów w wieku 5 lat. Gdy miał mniej więcej 10 lat zaczął grać na gitarze ojca, wtedy też rozpoczął naukę gry na gitarze oraz saksofonie w Cornish College of the Arts w Seattle, dodatkowo pogłębiał wiedzę u puzonisty Juliana Priestera i gitarzysty Ralpha Townera.
W 1990 Brad przeprowadził się do Nowego Jorku i szybko odnalazł się w bardzo różnorodnym środowisku improwizujących muzyków. Tam też zetknął się ze wschodnioeuropejską i bałkańską muzyką folkową, tak o tym mówi: ”jednym z najczęściej zadawanych pytań jest: kiedy i jak dotarłeś do muzyki bałkańskiej?
Ciężko mi jest wymienić datę, ponieważ zawsze byłem ciekawy różnych rodzajów muzyki. Potrafię iść do biblioteki lub do sklepu z płytami i długo przesłuchiwać nagrania powstałe w wielu miejscach na świecie, w szczególności te z instrumentami strunowymi. Od zawsze byłem zainteresowany dźwiękiem instrumentów strunowych i różną techniką wprowadzania strun w ruch. Pamiętam naukę kilku melodii na bouzouki, kiedy byłem jeszcze w Seattle, i z jaką fascynacja słuchałem po raz pierwszy tureckiej muzyki ludowej. Kiedy przybyłem do Nowego Jorku poznałem klarnecistę Matta Darriau i trębacza Dave’a Douglasa, zaczęliśmy grać muzykę, która swobodnie zapożyczała poszczególne elementy muzyczne z wielkiej folkowej tradycji wschodnioeuropejskiej”.

Z tego doświadczenia wyrosło wiele grup, z którymi Shepik kontynuuje granie także dzisiaj: Tiny Bell Trio, Paradox Trio, Pachora, Babkas, Bulgarian Wedding Band - to najważniejsze z nich. W 1991 gitarzysta Bill Frisell polecił Shepika perkusiście Paulowi Motion do jego Electric Be Bop Band. Z zespołem tym Shepik związał się na całe 5 lat. W 1995 Seido Salifoski (Paradox Trio) rekomendował Shepika cygańskiemy saksofoniście - Jurijowi Junakov i jego Bulgarian Wedding Band. Z zespołem tym grał w latach 1995-96 i tak wspomina tą współpracę: „z Jurijem mieliśmy mało wspólnego oprócz muzyki. On uczył nas jej poprzez słuch, zachęcił mnie do próbowania różnych akordów i podążania za nimi. Oczywiście nuty musiały być poprawne zagrane, ale to nie było tak ważne jak wkładanie uczuć w wykonywanie muzyki.”

Obecnie Brad uczestniczy w bardzo różnorodnych muzycznie projektach, wspomnianymi już: Tiny Bell Trio Dave’a Douglasa, Matt Darriau's Paradox Trio czy kwartecie Pachora, a także: Charlie Haden's Liberation Music Orchestra, Carla Bley's Escalator Over the Hill, The Oscar Noriega Band, Joey Baron's Killer Joey oraz oryginalnym Tridruga gdzie gra z akordeonistą Jurijem Lemeshevem i Tony Scherrem na basowej bałałajce. Stale współpracuje też z wybitnymi amerykańskimi oraz europejskimi improwizatorami, takimi jak: Tim Berne, Andy Laster, Franz Kogelman, Owen Howard, Nils Wogram, Ken Schaphorst oraz prowadzi własne zespoły: The Brad Shepik Group (ex Commuters); The Brad Shepik Trio with Scott Colley (kontrabas) and Tom Rainey (perkusja), oraz The Brad Shepik Trio with Gary Versace(organy Hammonda) and Tom Rainey (perkusja). Właśnie z tym ostatnim zespołem usłyszymy go w Katowicach.

Gary Versace
to rewelacyjny młody pianista, organista i akordeonista.
Odkąd osiedlił się w Nowym Jorku, w czerwcu 2002 roku, szybko stał się jednym z najbardziej zapracowanych i rozpoznawanych muzyków. Często grywał w zespołach prowadzonych przez muzyków takich jak: Maria Schneider, John Abercrombie, Eliot Zygmunt, Theo Bleckman, Chris Potter, Brad Shepik i wielu innych. Obecnie wraz z trębaczką Ingrid Jansen, oraz saksofonistami: tenorzystą Seamus Blake i alcistą Stevem Wilsonem, prowadzi też własny zespół, którego pierwsze nagranie dla Justin Time rec. pod tytułem: Now As Then zostało wprowadzone na rynek w maju 2003 roku i otrzymało najwyższe wyróżnienie w prestiżowym magazynie Downbeat.

Gary Versace jest zatrudniony jako profesor na wydziale Jazzu Uniwersytetu w Oregonie. Ponadto na Uniwersytecie Connecticut prowadzi zajęcia w zakresie klasycznego fortepianu jak i edukacji muzycznej. W wyższych szkołach i uniwersytetach na całym świecie jest on wziętym wykładowcą. W ostatnim czasie pracował za studentami takich szkół jak: Uniwersytet w Michigan, Zrzeszenie Perkusistów w Nowym Jorku, Uniwersytet w Indianie, Międzynarodowe Warsztaty Jazzowe Tavira Jazz w Portugali, Uniwersytet w Kansas, Kolegium Muzycznym Berkelee oraz Akademii Muzycznej w Los Angeles.

Tom Rainey
Urodził się i dorastał w Santa Barbara, Kalifornia. W 1957 roku w Los Angeles Rainey zadebiutował jako perkusista. Od roku 1979, kiedy to przeniósł się do Nowego Jorku, występował na festiwalach i w klubach Ameryki Północnej i Europy z wieloma artystami między innymi z: Johnem Abercrombie, Andersem Jorminem, Rayem Andersonem, Markiem Feldmanem, Timem Bernem, Jane Ira Bloomem, Tedem Cursonem, Markiem Ducretem, Georgiem Gruntzem, Markiem Heliasem, Fredem Herschem, Andy Lasterem, Joe Lovano, Carmen McRae, Mikiem Nockiem, Simonem Nabatovem, New and Used, Matthiasem Schubertem, Tomem Varnerem, WDR Big Band, Kenem Wernerem i Dennym Zeitlenem. Otrzymał grant National Endowment for the Arts na skomponowanie i koncert muzyki na perkusje i instrumenty perkusyjne ze specjalnym udziałem Dave'a Samuela i Arto Tuncboyaci. Obecnie pracuje z Fred Herach Trio, Tim Berne's Paraphrase, Mark Feldman What Exit i Brad Shepik Trio.

www.bradshepik.com


Bilety:
- 30 zł (w tej cenie tylko do 12 stycznia!)
- 40 zł
_______________________________________


28.11.2006, g. 20:00 w jazz klubie Hipnoza

Piotr Wojtasik / Joachim Kuehn / Daniel Humair
Piotr Wojtasik - trąbka
Joachim Kühn - fortepian
Daniel Humair - perkusja

bilety:
przedsprzedaż (do 23.11.2006): 20 zł
sprzedaż: 30 zł


Piotr Wojtasik
Piotr Wojtasik - trębacz, kompozytor, Adiunkt Instytutu Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Od samego początku swojej muzycznej kariery Piotr Wojtasik jest chętnie zapraszanym do współpracy przez czołówkę polskiego jazzu a następnie przez artystów z poza naszego kraju. Prezentuje się na wielu rodzimych festiwalach i imprezach jazzowych powodując, że szybko staje się jednym z bardziej popularnych jazzmanów w Polsce. Dzień dzisiejszy trębacza wyznaczają regularne współprace z czołówką polskiego jazzu i wybitnymi amerykańskimi solistami (Billy Harper, Dave Liebman, Buster Williams, Ben Riley, Ronnie Burrage, Clarence Seay). Niewątpliwie nowym rozdziałem, w artystycznej drodze trębacza, są coraz częstsze współprace z wybitnymi europejskimi przedstawicielami modern jazzu, i właśnie w takim europejskim składzie usłyszymy go w Katowicach, a towarzyszyć mu będą:

Joachim Kühn - błyskotliwy, wszechstronny pianista i kompozytor, którego kariera zataczała szerokie kręgi od jazzu akustycznego, przez jazz-rock, fusion, new age do muzyki inspirowanej latami 30-tymi. Współpracował m.in. z Ornette Colemanem, Jimmym Garrisonem (basistą Coltrane'a), Joe Lovano i Jean-Luc Ponty'm.

Danniel Humair - wybitny wirtuoz perkusji, który wypracował osobisty styl i technikę grania na bębnach. Ten wielokrotnie nagradzany muzyk współpracował m.in. z Eric'iem Dolphy'm, Anthonym Braxtonem, Lee Konitzem, Johnem Scofieldem, Richardem Galliano. Wziął udział w nagraniach niemal 200 albumów (w tym między innymi soundtracku do "Ostatniego tanga w Paryżu").
Humair i Kuehn graja ze sobą od początku lat 80-tych.

www.joachimkuehn.com
www.drummerworld.com/drummers/Daniel_Humair.html
www.jazz.szczecin.pl/pliki/wojtasik_bio.pdf





23.11.2006, g. 20:00 w jazz klubie Hipnoza

Joey Calderazzo Trio
Joey Calderazzo - fortepian
Orlando Le Fleming - kontrabas
Jukka Uotila - perkusja

bilety:
przedsprzedaż (do 18.11.2006): 30 zł
sprzedaż: 40 zł


Joey Calderazzo
Wybitny pianista i kompozytor, który jazzowe wykształcenie zdobywał w słynnej nowojorskiej Juilliard Arts School, by potem praktykować nabyte umiejętności, i dzielić się swoim talentem, w zespołach najwybitniejszych twórców współczesnego jazzu.
W połowie lat osiemdziesiątych elokwentnie zadebiutował, zastępując Kenny'ego Kirklanda, w zespole amerykańskiego saksofonisty Michaela Breckera. Z liderem tym nagrał kilka znaczących dla jazzu albumów oraz odbył entuzjastycznie przyjęte przez publiczność koncerty w Stanach i Europie.
Pracując z Michaelem Breckerem pianista stawał się z dnia na dzień coraz bardziej popularnym i poszukiwanym muzykiem. W 1997 roku do pracy w swoim zespole zaprosił go inny wybitny amerykański saksofonista - Brandford Marsalis, który został także producentem autorskich płyt Calderazzo.
Pianista doskonale odnajduje się w zespole Branforda, nie zaniedbując jednak kariery solowej. Współpracuje z takimi wybitnymi instrumentalistami jak: Jay Anderson, Peter Erskin, Jeff Hirschfield, Jerry Bergonzi, Jack DeJohnette, Dave Holland, John Patitucci i Jeff “Tain” Watts.
Przez ostatnią dekadę Joey Calderazzo udowodnił, że jest jednym z najbardziej zaangażowanych w nowoczesny hard-bop współczesnych solistów i akompaniatorów. Jego nienaganna pianistyczna technika, poczucie rytmu i humoru, refleks, artykulacja i wielka muzyczna wyobraźnia uczyniły z Calderazzo jednym z najbardziej ekscytujących pianistów jazzowych na świecie.


Wybrana dyskografia:

Don't Try This At Home (1988; z Michaelem Breckerem)

Now You See It... Now You Don't (1990; z Michaelem Breckerem)

In The Door (1990)

To No One (1992)

Traveler (1993)

Simply Music (1995; z Jeffem Wattsem i Sylvaiem Gagnonem)

Secrets (1995)

Tales From The Hudson (1996; z Michaelem Breckerem)

Our Standards (1996; z Jackiem Kochanem i Larsem Danielssonem)

Two Blocks From The Edge (1997; z Michaelem Breckerem)

Music Evolution (1997; z Brandfordem Marsalisem)

Comtemporary Jazz (2000; z Brandfordem Marsalisem)

Calderazzo (2000)

Footsteps of Our Fathers (2002; z Brandfordem Marsalisem)

Romare Bearden Revealed (2003; z Brandfordem Marsalisem)

Haiku (2004; solo piano)

Eternal (2005; z Brandfordem Marsalisem)


www.joeycalderazzo.com


18.11.2006, g. 20:00 w Sali Koncertowej GCK

Możdżer/ Danielsson/ Fresco
Leszek Możdżer - fortepian
Lars Danielsson - kontrabas, wiolonczela
Zohar Fresco - bębny ramowe, instrumenty perkusyjne

bilety: 55 zł, 65 zł

LESZEK MOŻDŻER
Leszek Możdżer jest jednym z najwybitniejszych polskich pianistów i kompozytorów jazzowych. Improwizacją zafascynował się jeszcze w liceum, a studiując muzykę klasyczną równolegle grał jazz. Przepustką do błyskotliwej pianistycznej kariery Możdżera był jego dobitny udział w składzie trójmiejskiego kwintetu Miłość, którego założycielem był kontrabasista i performer Ryszard Tymon Tymański. Z tym najciekawszym polskim zespołem jazzowym lat 90. nagrał sześć płyt, w tym dwie z udziałem legendarnego amerykańskiego trębacza Lestera Bowie. Równolegle był podporą Kwartetu Zbyszka Namysłowskiego oraz grupy: Eryk Kulm Qunitessence.
Od połowy lat 90. pianista prowadzi własne zespoły i nagrywa płyty autorskie: na fortepian solo (Chopin, Piano); z udziałem wybitnych polskich muzyków oraz w międzynarodowych składach. Do swoich nagrań zapraszają go chętnie artyści muzyki pop: Anna Maria Jopek, Kayah, Myslovitz
Leszek Możdżer występował w prawie wszystkich krajach europejskich, a także w USA, Kanadzie, Brazylii, Urugwaju i Argentynie, Chile (dla 15 000 widzów). Jego koncert na dwa fortepiany z Adamem Makowiczem w Carnegie Hall ukazał się na płycie i obok wydanego w czerwcu 2004 albumu solowego Piano uzyskał status podwójnie platynowej płyty. Rok 2004 to jeszcze album Pub700 i krążek z zapisem DVD koncertu pianisty Piano Live.
W roku 2005 zawiązuje się trio: Możdżer/ Danielsson/ Fresco i nagrywa płytę pt.: The Time.
Zespół wybitnych instrumentalistów, pod kierownictwem polskiego pianisty odnosi wielki, zarówno komercyjny jak i artystyczny sukces.
Jest to zjawisko bezprecedensowe w całej historii polskiego jazzu, aby płyta zawierająca muzykę improwizowaną, w krótkim czasie (zaledwie pół roku), dzięki znakomitej muzyce i serii profesjonalnie zrealizowanych koncertów, osiągnęła status potrójnej platyny. Tak wysoka ilość sprzedanych albumów zarezerwowana był dotychczas wyłącznie dla gwiazd muzyki pop i artystów estrady.
Jesienią 2006 ukaże się druga płyta zespołu Leszka Możdżera. Jaką muzykę przyniesie i czy będzie to kolejny sukces jazzu? Z pewnością pokażą listopadowe koncerty.

www.mozdzer.com

LARS DANIELSSON
Lars urodził się w 1958 roku w Szwecji. Ukończył Konserwatorium w Goteborgu w klasach
kontrabasu, wiolonczeli i gitary basowej. Znakomicie prowadzi sekcję rytmiczną, ale jest też
niezwykłym solistą. Jego gra wnosi do zespołu ostrość, temperament i mnóstwo dynamicznych
muzycznych odcieni.

"Kwartet Larsa Danielssona" z saksofonistą Milesa Davisa, Davidem Liebmanem, pianistą Bobo
Stensonem i legendarnym perkusistą Jonem Christensenem zyskał ogromne uznanie i wszelkie
możliwe nagrody w ciągu 20 lat działalności. Ten zespół był dla Larsa swoistym "placem
zabaw", gdzie rozwinął się ogromny potencjał muzyka w kierunku aranżacji i kompozycji. Lars
Danielsson pisał dla kwartetu, orkiestry symfonicznej, big bandu, był szefem pełnej gwiazd
Jazz Baltica Orchestra...
Dyskografia Larsa to między innymi osiem autorskich albumów od 1980 roku przy współpracy
takich tuzów jak: John Abercombie, Bill Evans, Michael Brecker, John Scofield, Jack
DeJohnette, Mike Stern, Billy Hart, Pat Metheny, czy Charles Lloyd. Jako producent Lars
współpracuje m. in. z Cecilie Norby.
Jego liryczne, ale mocne i rytmiczne granie zyskało mu wielkie uznanie w świecie
międzynarodowego jazzu. Zdolność sprawienia, że najzwyklejsza nawet melodia brzmi świeżo i
niezwykle jest powodem, dla którego Lars Danielsson uczestniczył w ogromnej liczbie
muzycznych konstelacji na całym świecie.

www.larsdanielsson.com

ZOHAR FRESCO
Zohar Fresco urodził się w Izraelu w 1969 roku w rodzinie o tureckich korzeniach. Grę na
instrumentach perkusyjnych rozpoczął już w wieku sześciu lat. Jako nastolatek głęboko
zainteresował się tradycyjnymi arabskimi instrumentami, jak bębny ramowe, tamburyna... Żeby
pogłębić swą wiedzę i umiejętności Zohar szukał towarzystwa muzyków, imigrantów z innych
krajów, którzy osiedli w Izraelu przynosząc ze sobą wiele rzadkich instrumentów. Spędzając z
nimi wiele godzin i ucząc się od nich ich sztuki Zohar z wielką cierpliwością i
zaangażowaniem doprowadzał do perfekcji swoje umiejętności. Opanował wiele technik
właściwych muzyce Iranu, Iraku, Indii, Turcji, czy Egiptu. Zohar odwiedzał również małe
arabskie wioski na północy Izraela, gdzie otwierał się coraz bardziej na tradycyjne rytmy
zachowane i używane wciąż w tamtych rejonach.
Jako dwudziestolatek Zohar został członkiem instrumentalnej grupy Bustan Avraham.
Jej członkowie to muzycy o korzeniach z całego niemal świata. Grupa gra własne kompozycje
używając improwizacji w wielu etnicznych stylach. Odbierające oddech, technicznie doskonałe
i żywe improwizacje Zohara są z pewnością punktem centralnym występów grupy. Zohar stał się
prawdziwym "poetą bębnów". Nagrał z grupą pięć płyt i podróżował z koncertami po całym
świecie.
Oprócz grania z Bustan, Zohar wziął udział w wielu znakomitych muzycznych projektach. Grał
z Omarem Faroukiem, Phillipem Glassem, Zakirem Hussejnem, Davidem Dolanem, Larsem
Danielssonem. Grał koncerty dla wielotysięcznej publiczności i z pewnością jeszcze długo
będziemy cieszyli się jego sztuką.


7.11.2006, godz. 20:00 w jazz klubie Hipnoza

Satoko Fujii Quartet
Satoko Fujii - fortepian
Natsuki Tamura - trąbka
Takeharu Hayakawa - kontrabas
Tatsuya Yoshida - perkusja, głos

bilety:
przedsprzedaż (do 31.10.2006): 30 zł
sprzedaż: 40 zł


Satoko Fujii Quartet to faktycznie zespół gwiazd:
perkusista Tatsuya Yoshida w roku 1986 był założycielem gupy Ruins, która w następnych latach zyskała sławę najbardziej progresywnego i nowatorskiego zespołu na świecie, łącząc muzyczną wirtuozerię, rockową energię i wspaniałą technikę z improwizacją;
trębacz Natsuki Tamura nagrywał solo i na stałe występuje w orkiestrze, sekstecie i duecie Satoko Fujii. Podobnie jak Satoko, łączy naturalny liryzm z poszukiwaniami nowych możliwości dźwiękowych i strukturalnych.
Takeharu Hayakawa, jeden z najlepszych japońskich basistów, jest od wielu lat członkiem bardzo popularnego kwartetu Kazutoki Umezu, często występowała w zespołach Johna Zorna oraz czołowych japońskich muzyków z kręgu awangardy.
Satoko Fujii, jako absolwentka Berklee College of Music i New England Conservatory zachwyciła krytyków i melomanów zupełnie nowym podejściem w interpretacji jazzu - bliskim koncepcjom muzyki nowej.
Pierwsza płyta kwartetu Satoko Fujii (Vulcan) zaskoczyła krytyków i słuchaczy olbrzymim rozszerzeniem możliwości awangardowego rocka. Przyjęta została entuzjastycznie, a kolejna najbardziej, jak dotąd, ekspresyjna (Minerva) ugruntowała pozycję kompozytorki, liderki i pianistki w czołówce światowej awangardy rockowej i jazzowej. Satoko nagrała kilkanaście autorskich płyt; od projektów solowych, poprzez duety (z Natsuki Tamurą, pianistą Paulem Bleyem czy wiolonczelistą Markiem Feldmanem), w trio z Markiem Dresserem i Jimem Blackiem, ze swym japońskim sekstetem, aż po duże big bandy. Kanadyjskie pismo Coda określiło ją, jako jedną z najbardziej ekscytujących nowych postaci współczesnego jazzu, a New York Times napisał:
Satoko poszukuje ścieżek łączących dysonanse Cecila Taylora i bardziej medytacyjne granie
Randy Westona i Dollara Branda.
Jej trzy autorskie płyty w składach orkiestrowych amerykański Billboard
określił mianem: absolutnych szczytów współczesnego warsztatu kompozytorskiego.


Wybrana dyskografia:

Fragment - Junk Box / Natsuki Tamura/Satoko Fujii/John Hollenbeck

Angelona - SATOKO FUJII QUARTET

Live in Japan - SATOKO FUJII FOUR

In the Tank - Natsuki Tamura + Elliott Sharp + Takayuki Kato + Satoko Fujii

NAGOYANIAN - SATOKO FUJII ORCHESTRA (Nagoya Version)

BLUEPRINT - SATOKO FUJII ORCHESTRA (New York)

SOUTH WIND - SATOKO FUJII ORCHESTRA (New York)

HOW MANY ? - Natsuki Tamura: tp/Satoko Fujii: pf

INDICATION - SATOKO FUJII / Piano Solo

SOMTHING ABOUT WATER - SATOKO FUJII / PAUL BLEY

ILLUSION SUITE - SATOKO FUJII TRIO SATOKO FUJII : P MARK DRESSER : B JIM BLACK : Drs

SKETCHES - Satoko Fujii/Piano Solo

ZEPHYROS - Satoko Fujii Quartet

The Future of the Past - SATOKO FUJII ORCHESTRA

MINERVA - Satoko Fujii Quartet

BELL THE CAT ! - Satoko Fujii Trio


www2s.biglobe.ne.jp/~Libra/sne/disc.html
www.mindyourownmusic.co.uk/satoko-fujii.htm
www.nottwo.com










24.10.2006, g. 20:00 w jazz klubie "Hipnoza"

- Dave Douglas Quintet:
Dave Douglas - trąbka
Donny McCaslin - saksofon tenorowy
Uri Caine - Fender Rhodes Mark II
James Genus - kontrabas
Clarence Penn - perkusja

bilety:
przedsprzedaż (do 14.10.2006): 30 zł
sprzedaż: 40 zł


Amerykanin Dave Douglas (ur. 24 marca 1963 roku w Montclair - New Jersey),
to aktualnie jeden z najciekawszych trębaczy jazzu i nowej muzyki improwizowanej.
Dysponuje błyskotliwą techniką i charakterystycznym, łatwo rozpoznawalnym, brzmieniem instrumentu. Muzyka którą wykonuje, z jednej strony nacechowana jest nowatorstwem w traktowaniu jazzowej kompozycji, z drugiej, charakteryzuje się głębokim i erudycyjnym poszanowaniem różnorodnych muzycznych tradycji.
Swoją muzyczną edukację rozpoczął od nauki gry na fortepianie w wieku 5 lat, jako siedmiolatek uczy się grac także na puzonie, a już dwa lata później na trąbce. Teorią jazzowej kompozycji i improwizacji zainteresował się w szkole średniej ale występować przed publicznością zaczął dopiero jako student. W latach 1981-1983 studiował w Bostonie na słynnej Berklee School of Music oraz w New England Conservatory. Podczas studiów zafascynowany był twórczością Igora Strawińskiego, Antona Weberna, Oliviera Messiaena, Johna Coltrane’a oraz Stevie Wondera. Od 1984 roku kontynuował naukę na nowojorskim uniwersytecie, a równocześnie koncertuje razem z grupami jazzowymi, funkowymi, i eksperymentalnymi. W latach 1987-1990 jeździ na międzynarodowe trasy z artystami takimi jak: Horace Silver, Vincent Herring, Tim Berne, Don Byron, Dr. Nerve oraz The Bread and Puppet Theater. Z początkiem lat 90. rozpoczyna nagrywać własną muzykę. Dziś jego bogata dyskografia ( 28 autorskich albumów i gościnny udział w ponad 100 nagraniach ) obejmuje płyty wydane w wytwórniach: The Hat Art, DIW, Soul Note, New Word Records, Arabesque, Songlines, Winter&Winter, RCA Victor, Premonition Records.
W 2005 roku artysta utworzył własną firmę wydawniczą pt.: Green Leaf Music.
Dave Douglas współpracował m.in. z takimi artystami jak: Jim Black, Brad Shepik, John Zorn, Greg Cohen, Joey Baron, Bill Frisell, John Abercrombie, Marc Ribot, Georg Lewis, Jason Moran, Mark Turner, Louis Sclavis, Guy Klucsevsek, Mark Feldman, Uri Caine, Jamie Saft, Craig Taborn, Josh Roseman, Chris Potter, James Genus, Ben Perowski, Michael Sarin, Sean Lennon, Cibo Matto, Suzanne Vega, Patricia Barber, Ikue Mori, Jubilant Sykes, Michael Formanek, Myra Melford, Mark Dresser, Grag Tardy, Romero Lubambo, Erik Friedlander, Seamus Blake, Chris Speed, Cuong Vu, Susie Ibarra, Roy Campbell, Jr., Baikida Carrol, Misha Mengelberg, Barry Altschul, Clarence Penn, Marcus Rojas, Ethan Iverson, Bill Carrothers oraz Billy Hart.
Aktualnie Dave Douglas nie koncentruje się tylko na roli instrumentalisty i band leadera, pracuje również jako kompozytor, wykonawca, nauczyciel, organizator festiwali i warsztatów muzycznych. Przez ostatnie pół dekady Dave Douglas był kilkakrotnie wybierany na trębacza, kompozytora i jazzowego artystę roku przez takie organizacje jak: New York Jazz Awards, Down Beat, Jazz Times, Jazziz oraz Italian Jazz Critics’ Society.
Douglas gościł w Polsce wielokrotnie zawsze ściągając na swoje koncerty liczną publiczność, również w Katowicach dał entuzjastycznie przyjęty koncert w Górnośląskim Centrum Kultury gdzie w marcu 2003, wraz ze swoim septetem, promował płytę: „Freak In”.
Tym razem wystąpi w gronie wybitnych jazzowych instrumentalistów w kwintecie, dla którego bezpośrednią artystyczną inspiracją jest twórczość Milesa Davisa i Steve'a Lacy.

Wybrana dyskografia:

Meaning and Mystery - Dave Douglas Quintet - 2006 Greenleaf Music

Keystone - Dave Douglas and Keystone - 2005 Greenleaf Music

Mountain Passages - Dave Douglas and Nomad - 2005 Greenleaf Music

Strange Liberation - Dave Douglas Quintet with special guest Bill Frisell - 2004 Bluebird/RCA

Freak In - Dave Douglas Septet - 2003 Bluebird/RCA

The Infinite - Dave Douglas New Quintet - 2002 Bluebird/RCA

Witness - Witness - 2001 Bluebird/RCA

El Trilogy - Dave Douglas Ensemble - 2001 RCA Victor

A Thousand Evenings - Charms of the Night Sky - 2000 RCA Victor

Soul on Soul - Celebrating Mary Lou Williams - Dave Douglas Sextet - 2000 RCA Victor

Leap of Faith - Dave Douglas Quartet - 2000 Arabesque Records

Songs for Wandering Souls - Tiny Bell Trio - 1999 Winter & Winter

Convergence Parallel Worlds - 1999 Soul Note

Charms of the Night Sky - Charms of the Night Sky - 1998 Winter & Winter

Magic Triangle - Dave Douglas Quartet - 1998 Arabesque Records

Moving Portrait - Moving Portrait - 1998 DIW

Stargazer - Dave Douglas Sextet - 1997 Arabesque Records

Live in Europe - Tiny Bell Trio - 1997 Arabesque Records

Sanctuary - Sanctuary - 1997 Avant

Five - Parallel Worlds - 1996 Soul Note

Constellations - Tiny Bell Trio - 1995 Hat Art

In Our Lifetime - Dave Douglas Sextet - 1995 New World

Tiny Bell Trio - Tiny Bell Trio - 1994 Songlines

Parallel Worlds - Parallel Worlds - 1994 Soul Note


www.davedouglas.com



Taking Full Control of His Music

Rozmowa Steve'a Colemana z Davem Douglasem (Down Beat - sierpień 2006)

Choć Dave Douglas najwyższe laury zdobył jako trębacz w ankiecie krytyków "Down Beatu", to jego wpływ w ubiegłym roku był wieloraki. Jego wydawnictwo: Greenleaf Music, wspólne przedsięwzięcie z Michaelem Friedmanem z Chicago, nadal rozwija się jako pionierska niezależna wytwórnia prowadzona przez artystów. W tej wytwórni Douglas realizuje ambitne projekty, jak "Keystone" z ostatniej jesieni - w którym wyróżnia się muzyka do niemych filmów Fatty'ego Arbuckle'a - i płyta w kwintecie "Meaning And Mystery" z tej wiosny. Kieruje Festiwalem Nowej Muzyki na Trąbkę (Festiwal of New Trumpet Music), którego czwarta edycja odbędzie się w Nowym Jorku od 15 września do 15 października, i jest artystycznym dyrektorem Międzynarodowego Warsztatu Jazzu i Muzyki Kreatywnej w Banff. Sięga także coraz głębszych obszarów w swych kompozycjach.

Na początku maja Douglas, który mieszka w nowojorskiej Hudson River Valley (dolinie rzeki Hudson), i inny znany muzyk - Steve Coleman, zamieszkały w Allentown w Pensylwanii, spotkali się w mieszkaniu przyjaciela Colemana w Bronx, by porozmawiać o procesie twórczym, przemyśle nagraniowym i życiu twórczego muzyka jazzowego.

Obaj wymienili przed spotkaniem e-maile. Coleman skakał to tu to tam w tej niewymuszonej improwizacji. "Nie chciałem zaplanować tego w szczegółach, posyłając ci wszystkie moje pytania", powiedział Douglasowi, a potem zażartował: "Gdybyś znał wszystkie pytania, miałbyś już swoje odpowiedzi, więc ja nie byłbym już potrzebny".
Na koniec tego trwającego 110 minut dialogu, którego zakres tematyczny sięgał od filozofii muzyki ezoterycznej po abecadło zachowania artystycznej świeżości, obaj zgodnie stwierdzili, że w przyszłości chcieliby kontynuować konwersację. "Można by to ciągnąć dniami", powiedział Douglas, na co Coleman odparł: "Tak, spotkajmy się znowu".

Dan Ouellette


Steve Coleman: Dlaczego zdecydowałeś się nagrywać z fonograficznym potentatem (BMG) po sukcesie w szeregu mniejszych, niezależnych wytwórni płytowych?
Dave Douglas: Byłem w dziesięciu różnych wytwórniach przed BMG/RCA - wspaniałych niezależnych wytwórniach, które dały mi możliwość robienia tego, co chciałem. W 1999 r. zwróciło się do mnie parę wielkich. Nie byłem pewny czy to droga, którą chcę pójść, ale zdecydowałem, że nadanie muzyce kreatywnej światowego zasięgu to okazja, której nie mógłbym przepuścić.

SC: Dlaczego BMG?
DD: Szefem wytwórni był wtedy Steven Gates, któremu przedstawili mnie Steve Backer i Bob Belden. Prowadziłem rozmowy z szeregiem wytwórni, ale Steven był jedyną osobą, która przytaknęła, kiedy powiedziałem, że chcę, by każda płyta oznaczała inny zespół, inny projekt, inną wizję. Mój sposób pracy polega na określaniu nowego kierunku przy każdym kolejnym rodzaju muzyki.

SC: A reakcje na twoją koncepcję nagrań w innych wytwórniach?
DD: Dosłownie wyśmiano mnie, kiedy to powiedziałem. Nie chcę podawać nazwisk. RCA była podekscytowana tym stylem pracy i chciała go wspierać. I wsparła. Zrobiłem dla nich siedem całkowicie różnych płyt w naprawdę krótkim czasie, a oni wydali je wszystkie. Nie mogę powiedzieć, że była to najbardziej trendy decyzja biznesowa. Może ta część mnie strzela sobie w stopę, ale zrobiłem to.

SC: Co stało się w końcu z BMG?
DD: Kiedy kończyłem swój kontrakt, BMG łączyło się z Sony. Niemal każdego pracownika zwalniano. Faktycznie w czasie sześciu lat mojej pracy z wytwórnią, miała ona pięciu różnych szefów. Chciałem nadal pracować w dotychczasowy sposób, ale miałem kilka umów, które chciałem poprawić. Po fuzji wiedziałem, że do tych negocjacji nie dojdzie. Miałem więc dwie opcje. Pierwszą było samemu kupić RCA.

SC: (śmiech) Tak, to jest wyjście.
DD: Ale spojrzałem na swoje rachunki bankowe i pomyślałem, że jeszcze nie teraz. Zdecydowałem nie powracać do relacji z tysiącem niezależnych wytwórni. Chciałem być w jednym miejscu. Dodatkowo, chciałem być panem samego siebie, czego pragnie każdy artysta, który naprawdę się nad tym zastanawia. Byłbym zachwycony będąc pradziadkiem widząc tam nadal moje nagrania. W tym czasie dużo rozmawiałem z Michaelem Friedmanem o kierunku, w którym zmierza przemysł nagraniowy i o tym, jak przechodzi przez tę olbrzymią transformację, która może przynieść korzyść niezależnym artystom, tworzącym muzykę spoza głównego nurtu. Kiedy spojrzeć na statystyki sprzedaży, jazz jest definitywnie poza głównym nurtem. Mike i ja rozmawialiśmy o stworzeniu formuły wytwórni, która odniosłaby sukces i nie traciła pieniędzy. Znasz stary dowcip: jak zarabić milion dolarów jako jazzowa wytwórnia nagrań? Zacząć z trzema milionami. Chciałem uniknąć powielenia tego modelu.

SC: Rozmawiałem ostatnio z Mikiem, kiedy byłem w Chicago posłuchać Von Freemana. Powiedział mi, że wizja Greenleaf Music włączałaby poza tobą inne osoby.
DD: To prawda, ważne też było, by zawierać między wytwórnią i artystą umowę fifty-fifty w kwestii praw autorskich. Dlaczego inwestycja w postaci lat życia artysty miałaby być warta mniej niż pieniądze, które wykłada wytwórnia, by go wesprzeć? Z pewnością zainspirowało mnie to, co zrobił John Zorn dzieląc zyski pół na pół w Tzadiku. Tak więc mamy w Greenleaf ten świetny zespół z Los Angeles o nazwie Kneebody i rozmawiamy z innymi ludźmi.

SC: Jak wiedzie się Kneebody?
DD: Jest OK, ale nie jest dziś łatwo wylansować nowego artystę.

SC: Jako niezależna wytwórnia jak radzicie sobie z marketingiem, o którym mówi się, że jest domeną wielkich firm, ponieważ dysponują one większymi środkami?
DD: Po pierwszym roku istnienia Greenleaf radykalnie zmieniliśmy odbiorcę. Prowadziliśmy tradycyjną dystrybucję, ale potem zaczęliśmy zauważać, że sieci i niezależne sklepy muzyczne są zamykane. Dostrzegliśmy też, że ludzie słuchający alternatywnej muzyki są dużo bardziej zaangażowani w wyszukiwanie artystów, którymi się interesują. Przesunęliśmy się ku dystrybucji w znacznie większym stopniu opartej na internecie. Uznaliśmy to za łatwiejsze, ale ideą, która nie ulega zmianie wskutek tej całej ewolucji przemysłu nagraniowego jest artysta nawiązujący kontakt z publicznością podczas występów na żywo. Sprzedajemy tony płyt na koncertach.

SC: Frank Zappa powiedział, że zarobił więcej przez swoją własną wytwórnię Parking Pumpkin niż kiedykolwiek z potentatami, choć sprzedawał mniejsze ilości. A Tim Berne, który gra bardzo osobistą muzykę, ma swoją wytwórnię, niezupełnie w formule ArtistShare, i wszystko robi sam.
DD: To interesujące, że wspominasz ArtistShare. Nie można ignorować tego, co zrobili z Marią Schneider i Jimem Hallem. Ten model ma wpływ na przemysł. Podczas tych przemian, w tym momencie, są tuziny nowych modeli. Będzie ciekawie obserwować co się stanie.

SC: Zwłaszcza z nowymi technologiami.
DD: Tak, a także ze sprzedawaniem muzyki. Okazuje się jednak, że ściąganie utworów przez internet nie stanowi jeszcze tak dużej części biznesu. Sprzedajemy od 90 do 95% naszych CD przez zamówienia mailowe. Ale Greenleafmusic.com to także centralne miejsce, w którym mogę publikować moje eseje, a nawet tworzyć strumienie radiowe, do których zapraszamy artystę, by zaprogramował dwie godziny swojej ulubionej muzyki, a następnie płacimy za prawa do jej nadawania. To zwiększyło sprzedaż w naszym sklepie internetowym i teraz dystrybuujemy nawet albumy innych muzyków, które zrealizowali sami, jak Marcus Strickland, Maurice Brown i Michael Moore.

Ale jedną istotną sprawą związaną z tymi nowymi modelami biznesu jest współodpowiedzialność słuchaczy i ludzi kochających muzykę za wspieranie artysty. To nie wymaga wiele. W przypadku prowadzonych przez artystów stron internetowych zakłada się dobrą wolę ludzi - że kupią CD ale nie skopiują go dla swych przyjaciół. Widzę to po koncertach. W grupie gości z college'u, gdzie kiedyś sprzedałbym pięć płyt, dziś sprzedaję jedną. To jak kupujesz muzykę jest decyzją polityczną. By skopiować muzykę, musisz za to nam jednak zapłacić. Zdarzyło się to wprawdzie zaledwie kilka razy. Podchodzili do mnie często fani prosząc o autografy na CDR-ach. Oni nie rozumieją śmieszności tej sytuacji.

SC: A jeśli chodzi o granie na żywo, uważasz, że twój sukces ma coś wspólnego z dawaniem wielu koncertów? Myślę tu o kimś takim jak Charlie Hunter, który został zauważony przez zwykłych słuchaczy podróżując po kraju w vanie i w efekcie podpisał kontrakt z dużą wytwórnią.
DD: Tak, Charlie, a dziś The Bad Plus, także Medeski Martin & Wood. Wsiedli do vana i latami przemierzali kraj. Ludzie narzekali: jak oni tak urośli? No cóż, oni wyruszyli w drogę. Jeżeli jesteś skłonny wykonać taką pracę - a to niełatwe grać 200 koncertów w roku w pełnym składzie - to nie jest to żadna filozofia.

SC: Czy nie czujesz, że jest zbyt wiele płyt, że każdy student wyższej uczelni czy college'u i profesjonalny muzyk wydaje album nawet, jeżeli nie potrafi komponować, nie potrafi grać i nie rozwinął się jeszcze muzycznie? Zastanawiam się nad jakością i oryginalnością takich pomysłów.
DD: Z pewnością jesteśmy nasyceni. Dostaję tak wiele płyt - mailem, na koncertach - że nie mogę przesłuchać wszystkich. Staram się posłuchać wszystkiego, przynajmniej po trochę. Ale odpowiadam na każdy e-mail - mail fana lub pytanie.

SC: Ja też. Pochłania to mnóstwo czasu.
DD: Tak, zmagam się z tym, co mówiłeś o nasyceniu. Jednak myślę też, że jeżeli ludzie mają możliwość powiedzenia czegoś, to dobrze. Z perspektywy czasu wartościowa muzyka będzie się wybijać. Popatrz na lata 40. i 50. I wtedy było mnóstwo wrzawy, ale wielkimi postaciami byli ci, o których dziś mówimy. Oczywiście byli wtedy prawdopodobnie muzycy, o których nie wiemy, a wówczas odgrywali ważną rolę.

SC: Tak więc sądzisz, że za sprawą wolnego rynku śmietanka wypłynie na powierzchnię?
DD: Rynek jest zbyt wolny. Powinniśmy mieć więcej wsparcia dla artystów i kompozytorów. To poważniejsze pytanie: jak możemy wspierać prawdziwych artystów w sytuacji, kiedy zbyt wielu ludzi nagrywa płyty?

SC: Kiedy komponujesz, tworzysz dla siebie czy myślisz o swoich słuchaczach?
DD: Jeżeli muzyka jest komunikacją, musisz komunikować coś komuś. Kiedy komponuję, nie gram po prostu czegokolwiek. Jest jednak ten element intuicji lub magii, który pozostaje niewyjaśniony, mistyczny. Wewnętrzne miejsce, gdzie idziesz i komunikujesz się z całym wszechświatem.

SC: Ale czy piszesz dla rzeczywistych ludzi, mając kogoś na myśli - oczywiście bez nazwisk?
DD: (śmiech) Tak, jak mojego przyjaciela Billy'ego z czwartego roku.

SC: Czytałem kiedyś cytat z Michaela Jacksona, który powiedział, że chce tworzyć muzykę poruszającą każdego na całym świecie. I natychmiast pomyślałem, że nie mnie. Zabrzmiało to dla mnie źle.
DD: (śmiech) I zrobił nagranie zwane "Bad". A tak poważnie, każdy, kto czyta ten magazyn, kocha muzykę ma wyrobioną opinię o tym, co słyszy. To związane z tym, co cię porusza. Kiedy słyszę utwór, który mi się podoba, chcę go uchwycić tak, bym mógł go z kimś dzielić. Komponowanie jest dzieleniem tych momentów z kimś, kogo poruszają dźwięki. To jest to, co pragnę przekazać. Kiedy piszę, próbuję znaleźć te iskrzące miejsca. Moje najszczęśliwsze chwile to te, kiedy jestem na scenie wykonując nowy album, a zespół gra melodię w sposób, w który go słyszę a publiczność słyszy go także.

SC: Czy zespół zmienia wizję twej kompozycji podczas wykonania?
DD: Absolutnie. Celem ostatecznym jest podać utwór w inny sposób każdego wieczoru. Muzyka, którą piszę musi być wystarczająco otwarta, by każdy muzyk w moim zespole mógł dodać do niej swój własny głos.

SC: Czy piszesz piosenki z tekstem?
DD: Bardzo niewiele. Trudno mi komunikować się za pomocą słów. Brałem wiersze i pisałem do nich muzykę, ale to niebezpieczne, bo muzyka jest tak potężna, że może zmienić znaczenie słów. Najlepsze piosenki to te, w których spotykają się muzyka i słowa oddziałując w równym stopniu. Występowałem w inscenizacji, w której pięciu artystów poproszono o napisanie muzyki do wierszy Stanleya Kunitza. Było to trudne, bowiem jego wiersze mają wbudowany rytm, tak więc komponowałem w oparciu o fragment napisanej przez niego prozy, który, parafrazując, mówi: "Jestem za sztuką tak przeźroczystą, że można spoglądać przez nią i widzieć świat". To ułatwiło mi pisanie melodii do innych wierszy. To był klucz, który otworzył drzwi, więc stworzyłem utwory, które śpiewał Andy Bey. Wykonaliśmy je w Village Vanguard a potem w Muzeum Guggenheima.

SC: Opowiedz o swoim utworze, którego wykonanie widziałem ostatnio, "Blue Latitudes" ("Błękitna strefa").
DD: To muzyka dla orkiestry kameralnej i trzech improwizatorów. Użyłem specyficznego języka tonalnego zaczerpniętego początkowo ze skali dwunastotonowej, lecz rozwiniętej przy pomocy sekwencji akordów i tonacji, a potem z opracowania sposobu frazowania.

SC: Wszyscy znamy język dwunastotonowy, lecz nie każdy jest z nim za pan brat.
DD: Ale przeciętny słuchacz może się w niego wsłuchać i go złapać. Używam go przez ponad piętnaście lat, a ty jesteś jednym z tego powodów.

SC: Ja?
DD: Tak, ty. Poszedłem na Visions w 1990 r. i Greg Osby poprosił mnie, żebym go zastąpił. Zagrałem więc melodię. Wtedy pojawiłeś się ty a ja pałętałem się po scenie, kiedy wy przerzucaliście się M-Base language. Wróciłem do domu i byłem pod takim wrażeniem tego, że macie ten język, że zaniemówiłem. To było oświecenie. Wtedy zdecydowałem, że chcę swojego własnego języka improwizacji, stosującego dwunastotonowe linie i pisać przy jego pomocy melodie dla mojego zespołu. To doprowadziło mnie do grania utworów, które nie są banalne, zużyte.

SC: Niektórzy muzycy, zwłaszcza młodsi, nie przejmują się banałem. Rozmawiałem z takimi, którzy mówią: "Nie obchodzi mnie to. Chcę po prostu być najlepszym wykonawcą, jakim mogę być".
DD: To wspaniale tak długo, jak długo wkładasz w to serce. To jak z [Lennim] Tristano. Wybierasz jednego bohatera i grasz każdą nutę, jaką kiedykolwiek zagrał i wzorujesz się na nim. I w ten sposób stajesz się muzykiem.

SC: Kto ci to powiedział? Lee Konitz?
DD: Nie, Mark Turner. On wybrał Warne'a Marsha i w ogóle nie brzmiał jak on, ponieważ jest Markiem Turnerem. Moim celem jest rozszerzyć mój język. Widzę to w twojej muzyce. Słyszę to w twoich zespołach. Sposób, w jaki używasz rytmu, jest unikatowy.

SC: To coś, co rozwijasz.
DD: To coś, co przynosi muzyce sukces. Za tym stoi głębiej przeżyte doświadczenie.

SC: To powód, dla którego pewna muzyka pociąga cię bardziej.
DD: Racja. Najczęściej zadawane mi pytanie to to, dlaczego studiowałem bałkańską muzykę ludową w późnych latach osiemdziesiątych, przez upadkiem muru berlińskiego, zanim płyty były szeroko dostępne. Uczciwie - nie wiem. Chciałbym, by moja rodzina miała bałkańskich przodków, ale nie ma. Uległem fascynacji tą muzyką i chciałem wprowadzić jej język do jazzu. Odkryłem bogaty, jędrny materiał słuchając zespołów dętych z Macedonii i badanie bałkańskiego języka muzycznego odpowiadało memu językowi gry w nierównych rytmach. To było jak granie modalnego jazzu, z którym obecnie mam złożone relacje.

SC: Nie może nam to umknąć. Co przez to rozumiesz?
DD: W 1987 r. Horace Silver powiedział mi i Vincentowi Herringowi: "Wy wszyscy młodzi muzycy odebraliście niewłaściwą muzyczną lekcję od Johna Coltrane'a".

SC: (śmiech) No, to dopiero oświadczenie.
DD: Horace miał na myśli to, że ludzie, którzy słuchają Trane'a grają to wszystko na siódmej strunie D-minor. Chcą wiedzieć jak nakładać dźwięk i wprowadzić najbardziej złożony dźwięk zastępczy. W świecie muzycznym Horace'a progresywne w muzyce było nie to, co grane na jednej strunie, ale to, jak następuje przejście z jednej struny do następnej - prowadzenie głosu. Ta lekcja została ze mną. Gdy przyjrzeć się bliżej temu, co grał Coltrane, powodem, dla którego wszystkie te nałożenia działały, okazuje się znakomite, rytmiczne prowadzenie głosu.

SC: No więc gdzie pojawiają się te mieszane uczucia?
DD: Skupiam się bardziej na prowadzeniu głosu. Studiuję kontrapunkt z XV-XVIII w. i mocno przyglądam się chorałom Bacha. Nie mówię, że taka powinna być muzyka, ale jestem zafascynowany tym prowadzeniem głosu. To definitywnie nie jest muzyka modalna, nawet jeśli wyłoniła się z muzyki modalnej sto lat wcześniej w postaci psalmodii.

SC: Jest taka energia, która istnieje w czasie i przestrzeni i oddziałuje na każdego z nas. Ta wibracja przechodzi przez każdy z naszych filtrów i wydostaje się na zewnątrz. Graham Haynes powiedział mi, że mógł dosłyszeć w tym, co robił Wynton Marsalis podobieństwa do tego, co robimy my. Stwierdziłem, że jesteśmy w tej samej erze i reagujemy na te same impulsy.
DD: Trzeba jednak także odnotować, że różni ludzie podejmują i akcentują różne części historii. Pewne rzeczy zostaną utracone, podczas gdy inne nabiorą większego znaczenia niż powinny.

SC: Diabeł tkwi w szczegółach. Jest mnóstwo szczegółów, których nie dostrzega się po prostu patrząc w przeszłość. Spoglądanie w lata czterdzieste czy pięćdziesiąte jest jak oglądanie skrótów z meczu koszykówki zamiast całego spotkania. Nie słyszymy rozmów, które odbywał Charlie Parker. W przyszłości nikt nie będzie pisał o tym książek. To tylko moment, ale może on być ważny dla mnie, dla ciebie, albo dla nas obu. To może być ważna kumulacja energii w naszym życiu, mająca wielki skutek.
DD: Spojrzenie wstecz w lata czterdzieste i pięćdziesiąte jest fascynujące, ale równie fascynujące jest spojrzenie w nieodległą przeszłość.

SC: Jak nieodległą?
DD: Całą erę lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, pomiędzy tzw. złotym wiekiem free-jazzu w latach sześćdziesiątych a ponownym pojawieniem się jazzu głównonurtowego w latach osiemdziesiątych. Ten środkowy okres to mglisty obszar, o którym nie mówi się wiele. Wielu artystów z tego okresu nie stało się częścią naszej powszechnie akceptowanej historii muzyki.

SC: Jak Henry Threadgill.
DD: I Julius Hemphill a nawet Woody Shaw. Rozmawiałem z Anthonym Braxtonem o tym, jak wiele głównonurtowych historii muzyki pomija go. Oficjalne historie nie uwzględniają tych punktów widzenia. Chciałbym, by ktoś napisał książkę o scenie jazzowej po wojnie w Wietnamie. Niekoniecznie historię, zajmującą jakieś stanowisko, ale rzeczywisty przegląd.

SC: Nie chcesz chyba robić czegoś w rodzaju Kena Burnsa?
DD: Nie bardzo. (śmiech) To powinna być książka kogoś, kto wie o tych wielkich nagraniach Braxtona z Georgem Lewisem, Kennym Wheelerem i Davem Hollandem, których nakład LP został wyczerpany, a których nigdy nie wydano na CD. Ten materiał jest rewolucyjny. Gdybyśmy mogli teraz posłuchać tej muzyki...

SC: Co powiesz o kimś takim jak Serge Chaloff, saksofonista barytonowy?
DD: Niewiarygodne.

SC: A cały ten kontrapunktowy materiał, który zrealizował w latach 1954-55. Słuchasz tego i uświadamiasz sobie jak wiele prób musieli wykonać, by pozbierać to do kupy. A pomyśl ile innych małych ruchów w muzyce nie figuruje nawet w przypisach. Kończą jako nazwy.
DD: Brooker Little.

SC: Zmarł w wieku dwudziestu trzech lat.
DD: Lecz zostawił wielką spuściznę. Nagrałem w 1996 r. album "In Our Lifetime" w hołdzie dla niego. Znaczył dla mnie tak wiele jako kompozytor, że ważne było by się tym podzielić.

SC: Muzyka Brookera jest nieco bardziej znana niż Serge'a.
DD: Być może. Ale sprowadza się to do tych wskrzeszeń Brookera Little co parę lat. Mam nadzieję, że będzie się o nim mówiło jako o głównym nurcie. Serge to całkiem inny czas. Pomyśl o tych wszystkich straconych scenach i ważnych artystach, o których nikt nie słyszał. Będąc w trasie myślę ile wytrzymałości trzeba, by utrzymać siebie, zdrowie psychiczne, rodzinę, płacić rachunki. Jak wielu muzycznych geniuszy w XX w. nie dało rady, z tego czy innego powodu? Mogli dawać co tydzień koncert w swoim mieście, a nie byli w stanie robić tego w trasie.

SC: Jednak, na innym poziomie, znam nadzwyczaj utalentowanych muzyków, którzy nie wysilają się bardziej i nie wykorzystują swych szans. Pytam ich dlaczego, a oni mówią: "Popatrz na Coltrane'a i Birda. Wiem ile to kosztuje. Nie jestem skłonny do tego ostatecznego poświęcenia." To są wybory, których trzeba dokonać. Jeśli chcesz być znany i popularny, dokonujesz pewnych wyborów w swojej muzyce. Chciałbym, żeby każdy mógł reprezentować ten sam poziom, zarabiać tyle samo pieniędzy i cieszyć się taką samą popularnością. To swego rodzaju utopia.
DD: Mówisz o Skandynawii. Ale porozmawiajmy mniej hipotetycznie. W naszym społeczeństwie potrzeba sieci bezpieczeństwa dla artystów, tak by troszczono się o nich, ich rodziny, opiekę zdrowotną. To typ społeczeństwa, który chciałbym, by realizowano.

SC: Myślisz o takich sprawach, kiedy tworzysz swoją muzykę?
DD: Nie, mnie wiedzie się wystarczająco dobrze. Nie podlegam takiej presji. Wielka presja, jaką odczuwam, wiąże się z pozostawaniem na bieżąco z tymi rzeczami w muzyce, w które wierzę, nowymi prawdami. Szczęśliwie, z powodu tego, kim jestem i mojej osobowości, trafiam w miejsca, gdzie mam publiczność. Za to dziękuję co dzień Bogu - That's why I thank God every day.

Rozmawiał Steve Coleman (tłumaczenie Jerzy Gorzelik)
www.downbeat.com



21.05.2006, Jazz Club Hipnoza, g. 20.00

 

Zakończenie drugiego sezonu koncertów w ramach cyklu jaZZ i okolice

 

Joey Baron - Solo

 

www.joeybaron.com

 

 

Bilety: 30 zł ( do 14.05. ) 40 zł ( od 15.05. )

 

rezerwacja biletów:

e-mail: kalinowski@gck.org.pl / adam@jazzclub.pl

tel.: 032 785 79 80, 032 785 71 31, 032 609 03 21

 

 

14.05.2006

 

Omar Sosa Trio, godz. 20.00, Jazz Club Hipnoza

 

Omar Sosa – fortepian

Julio Barreto – perkusja

Childo Tomas - gitara basowa

 

www.omarsosa.com

 

 

Bilety: 35 zł ( do 7.05. )

45 zł ( od 8.05. )

 

rezerwacja biletów:

e-mail: kalinowski@gck.org.pl / adam@jazzclub.pl

tel.: 032 785 79 80, 032 785 71 31, 032 609 03 21

 

25.04.2006, Jazz Club Hipnoza, g. 20.00

 

(2)cykl jaZZ i okolice

 

Yves Robert Trio

Yves Robert - puzon

Stefanus Vivens - komputer, syntezator

Edward Perraud - perkusja <